adopcja, biały jack russell terrier

Świadoma adopcja cz. 2 – czy przystoi mieć wymagania?

Każda osoba, która chce mieć psa, wybiera wymarzonego, czworonożnego towarzysza według określonych kryteriów. Jest to normalne – w końcu również przyjaciół ludzkich wybieramy z powodu konkretnych cech, które prezentują, a i ich wygląd często – przynajmniej według naukowców – miewa znaczenie. Według wielu osób „siedzących” w temacie bezdomności psów, człowiek biorący psa do adopcji wymagań mieć nie powinien – bo mu nie wypada. Z drugiej strony medalu są natomiast ludzie adoptujący, którzy wymagania wobec psów z adopcji biorą wręcz z kosmosu. 

adopcja, biały jack russell terrier

Czym jest adopcja?

No właśnie, na początek zastanówmy się, czym jest adopcja czworonoga. Jest to – ni mniej, ni więcej – wzięcie pod swój dach nieodpłatnie (bądź za zwrotem kosztów utrzymania, różnie bywa) zwierzęcia. To tak najogólniej, jak się da. No ale adopcja ma jeszcze dodatkowe cechy, o których nie można zapominać. Przede wszystkim – nie każdy z nas chce (i powinien) brać obojętnie jakiego psa. Pomijając chwilowo kwestię chcenia, bo o tym będzie dalej, ludzie zainteresowani przygarnięciem zwierzaka nie powinni brać pierwszego z brzegu. Psa trzeba dopasować do siebie, swojej rodziny, miejsca zamieszkania, aktywności, charakteru, możliwości finansowych i wielu, wielu innych rzeczy – i wybrać tego, który będzie idealny, albo choć wyróżnić cechy, na których zależy nam w pierwszej kolejności. Dlaczego? Dlatego że zła decyzja, wzięcie psa do nas niedopasowanego, na którego zwyczajnie nie możemy sobie pozwolić może skończyć się po prostu źle – nie podołamy wychowaniu, nie damy sobie rady z aktywnością czy twardym charakterem czworonoga, nie damy rady psa wykarmić albo wyleczyć go, jeśli choruje na coś przewlekle. To wszystko prowadzi nas do jednego wniosku – adopcja nie może być wyłącznie porywem serca…

…adopcja to odpowiedzialność.

Jeśli podczas wyboru psa kierujemy się emocjami, sercem, empatią i chęcią niesienia pomocy – to dobrze, chwali się to. Ale nie można kierować się wyłącznie tym. Jeżeli więc widzimy na stronie schroniska czy fundacji psa, który szuka domu i wzbudza naszą chęć opieki, to zanim po niego pojedziemy albo zadzwonimy, dając komuś nadzieję, że jesteśmy odpowiednimi osobami do adopcji, zastanówmy się – czy damy sobie radę. Czy na pewno będziemy w stanie zapewnić psu odpowiednią dawkę ruchu, czy będziemy z nim jeździć często do weterynarza, jeśli faktycznie jest w kiepskim stanie, czy jesteśmy przygotowani na comiesięczny wydatek na suplementy czy specjalistyczną karmę, czy mamy czas i chęci, aby chodzić z psem na długie spacery, a przede wszystkim – czy mamy zgodę wszystkich domowników, czy oni tak samo jak my – chcą psa, i to tego konkretnego, oraz czy wystarczy nam zaangażowania, cierpliwości oraz tego porywu serca, aby sprzątać zniszczone rzeczy w mieszkaniu, użerać się z sąsiadami, bo pies wyje pod naszą nieobecność, czy po raz setny wstawać rano z łóżka i wchodzić gołą stopą w świeżą, psią kupę, bo pies nie był nauczony załatwiania na dworze, i idzie mu to z trudem.

Rozsądek przede wszystkim

Jak widzicie, jestem zdania, że w adopcji psa, prócz porywu serca i chęci posiadania czworonoga, kierować się należy w dużej mierze rozsądkiem. Osoba pracująca z dojazdami po 9 godzin, mieszkająca samotnie, bez możliwości poproszenia o pomoc kogokolwiek, nie powinna brać małego, aktywnego szczeniaka. Starsze, raczej chorowite małżeństwo nie powinno brać psa dużego, bardzo aktywnego. Osoby o miękkim charakterze zdecydowanie nie nadają się dla psa o twardym charakterze, którzy nie tylko w domu pokaże, kto tu rządzi, ale będzie też postrachem całej okolicy na spacerach. Niektórzy zaś nie powinni mieć psa wcale – na przykład ludzie, którzy poprzedniego oddali, bo wyjeżdżali na wakacje/”był niewychowany”(ciekawe, kto go nie wychował…?). Rodziny z małymi dziećmi uważające, że dziecku wszystko wolno, a pies ma być dla niego jedynie rozrywką. Ludzie traktujący psy jak dzieci, pozwalający im na wszystko i nie przyjmujący do siebie poglądu, że: a. pies jest psem, b. nie wszyscy kochają ich psa i psy w ogóle, c. psa trzeba wychować. Inaczej niż dziecko – gadki-szmatki na nic się tutaj nie zdadzą.

Wymagania – rzecz oczywista!

Logicznym jest, jeśli zgadzacie się z tym, co powyżej, że będzie ze mną zgodni co do kolejnej kwestii – wymagania w kwestii psa, którego chcemy adoptować, to rzecz oczywista. Albo raczej – wymagania w kwestii tego, jaki nasz wymarzony pies powinien być, oczywiście bazujące na realiach schronisk, domów tymczasowych, fundacji. Wyjaśnię od razu, że nie chodzi o wymagania względem danego psa. Gdy bierzemy psa ze schroniska, jest on zwykle wielką niewiadomą – nawet to, co zaobserwowali wolontariusze w schronisku, po kilku dniach czy tygodniach może okazać się jedynie przykrywką, złudzeniem wynikającym z warunków, w jakich pies przebywał. W 90% przypadków nie jest psa winą, że ma taki charakter, jaki ma, i zachowuje się tak, a nie inaczej – zwykle wynika to z jego otoczenia oraz samego właściciela.

Jeśli więc ktoś planuje wziąć psa z adopcji (czy też wybrać dla siebie odpowiednią rasę), powinien usiąść z kartką papieru i wypisać wszystkie cechy, które uznaje dla siebie istotne w psim charakterze czy też ogólnie w psie. Na pewno znajdzie się tutaj wielkość, nastawienie do ludzi, długość sierści, a nawet kolor! Trzeba przy tym pamiętać, że w zależności od wymagań, trzeba szukać psa w różnych miejscach – nie zawsze pies w schronisku będzie wiarygodnie sprawdzony pod kątem malutkich dzieci czy kotów, bo nie ma ku temu okazji ani do tego możliwości; wówczas lepszy będzie pies z domu tymczasowego. Następnie na tej samej kartce z wypisanych wymagań należy zaznaczyć te, które absolutnie muszą być zaspokojone, a także te, które są mniej istotne. Jak to wybrać?

adopcja, biały jack russell terrier

Sprawy ważne i ważniejsze

Znów należy odwołać się do realności wymagań – oczywiście, że każdy z nas marzy o słodkim szczeniaczku, który będzie pachnącą (przynajmniej po kąpieli) i słodką kulką. Nie każdy ma jednak warunki na takiego psa. Co więcej, szczenię z adopcji to zwykle niewiadoma – nie wiemy, jak wyrośnie, ile będzie ważyć, a to może być istotne dla osób, które poszukują psa małego czy dużego po osiągnięciu dorosłości. Dlatego nasze wymagania zestawiajmy z naszymi możliwościami.

Jeśli zdecydujemy, że szukamy psa: niedużego, ważącego do 10 kg, białego, o półdługiej sierści, do dwóch lat, pozytywnego do psów i ludzi, nadającego się do domu z dziećmi i  ładnie chodzącego na smyczy – dobrze, mamy już bazę. Teraz zastanówmy się, co jest dla nas ważniejsze. Czy to, żeby pies koniecznie był biały, czy może to, aby wychodzenie na spacer nie było udręką, gdy będzie próbował rzucić się na każdego czworonoga? Czy istotniejsze jest, aby chodził na smyczy, czy aby był stuprocentowo przyjazny do ludzi? Niektóre rzeczy wpływają na jakość naszego życia z psem, a niektóre są kwestią przyzwyczajenia – może warto więc rozszerzyć poszukiwania z białego psa na po prostu jasnego kosztem tego, aby pies faktycznie był pozytywny do innych czworonogów? Z drugiej strony – niektórych rzeczy jest nauczyć łatwiej, a niektórych trudniej; nieznajomość pewnych rzeczy u psa powoduje większe problemy, a niektórych – mniejsze. Mniejszym problemem będzie, jeśli adoptowany pies nie będzie perfekcyjnie chodził na smyczy, bo tego można łatwiej oduczyć i jest to bezpieczniejsze niż sytuacja, w której pies niepewnie zachowuje się w stosunku do dzieci.

Warto wziąć też pod uwagę, że jeśli będziemy obstawać przy znalezieniu konkretnego psa według wszystkich naszych wymagań, to zwyczajnie… możemy go nie znaleźć. A im więcej wymagań – tym trudniej znaleźć odpowiedniego psa. Co więcej – każdy pies się zmienia, stres również robi swoje, i pies, który pięknie załatwiał się na dworze, może zalać nam pół chałupy. Nie jest to jego wina – po prostu adoptujemy żywy organizm, który również ma emocje, a nie piękną maszynkę z włącznikiem „on/off”, idealną na półkę w kredensie.

Wygląd – czy istotny?

Według wielu osób zajmujących się wyadoptowywaniem psów do nowych domów – ludzie szukający psa dla siebie nie powinni kierować się wyglądem, bo to… nie przystoi. W sensie, że nie przystoi, bo jest taka skala bezdomności, że każdy powinien brać, co dają. A ja się z tym zdecydowanie nie zgadzam i nawet jestem w stanie stwierdzić, że jeśli ktoś oczekujący konkretnego wyglądu u psa dostanie czworonoga, który będzie bardzo od tych oczekiwań odbiegał – może to się odbić na wzajemnych relacjach. Każdy z nas o czymś marzy – niektórzy marzą o psie. Jeśli chcą go więc adoptować, nadają się na psi dom, to dlaczego nie mieliby wybrać psa, który im się podoba? Jest jednak jeden haczyk. Trzeba pamiętać, że ważniejszy dla adoptującego od wyglądu powinien być jednak charakter psa. Samym wyglądem pies nie sprawi, że wspólne życie będzie miłe, przyjemne i przebiegnie bez większych problemów. Dlatego owszem – wygląd jest istotny, o ile idzie w parze z psim charakterem.

I tutaj apel do kolegów i koleżanek „po fachu” – jeśli ktoś mówi Wam, że szuka małego, białego (przykładowo) psa, który będzie przyjazny dla otoczenia, nie narzekajcie na niego i nie mówcie, że musi rezygnować ze swoich oczekiwań, bo możecie stracić więcej niż tylko potencjalny dom… Może się okazać, że tę osobę uda Wam się przekonać, dać jej innego psa – a po kilku miesiącach pies wróci, bo jednak się nie sprawdził, bo właściciel nie może przekonać się do dużego, czarnego owczarkowatego, skoro miał być mały, biały w typie teriera. Ja jestem zdania, że takie ludzkie „wymagania” czy może lepiej – oczekiwania – są ogromnym ułatwieniem i podpowiedzią. A na pewno, jeśli nawet my nie mamy psa, który sprosta wymaganiom, to gdzieś ten mały, biały, terierowaty pies siedzi – np. w schronisku – i czeka na dom.

„Bo ja bym chciał rasowego…”

Jeśli chcesz rasowego – to go kup. Kup psa z rodowodem, a konkretniej w wielu przypadkach – metryką Związku Kynologicznego w Polsce i ciesz się nim. Będziesz mógł go wychować jak zechcesz, cieszyć się tym, że rośnie, itd. Ale poczytaj przedtem o rasie, dowiedz się najważniejszych rzeczy i oceń – obiektywnie – czy dasz sobie radę z psem danej rasy. Inaczej zrobisz krzywdę i psu, i sobie. Chcesz go rozmnażać? Cóż, załóż hodowlę, zdobądź odpowiednią wiedzę o genetyce, dziedziczeniu, wychowaniu, socjalizacji, ponoś związane z hodowlą koszty, jeździj na wystawy, badaj psy na choroby danej rasy, dobieraj rozważnie reproduktora – i wszystko rób w ramach tego samego ZKwP, zarejestrowanego w FCI. Nie w podrzędnym stowarzyszonku, które powstało po to, aby rozmnażać psy „z papierkiem” – bo ten papierek jest nic nie warty. Jeśli w tym całym hodowaniu zależało Ci na łatwym zarobku, a jednocześnie kochasz psy – to zrezygnujesz raz dwa. Hodowla to nie są kokosy – hodowla to przede wszystkim ciężka praca. A cała reszta – to pseudohodowla.

W schronisku psów rasowych w zasadzie nie ma. Ba, nawet w fundacjach, które zajmują się danymi „rasami”, psy nie są rasowe – są to psy w typie rasy. Przypominają ją z wyglądu i charakteru mniej albo bardziej, ale na pewno nie są to psy rasowe. Co więcej – w schronisku ani fundacji nikt nie wyda takiego psa bez sterylizacji czy kastracji. A jeśli adoptujesz szczeniaka w typie – pamiętaj, że nie wiesz, co z niego wyrośnie, a wraz z podpisaną umową prawnie zobowiązujesz się do nierozmnażania psa oraz przeprowadzania zabiegu kastracji czy sterylizacji, gdy osiągnie on dojrzałość.

Jeśli szukasz małej, puchatej kulki – maltańczyka, yorka, owczarka niemieckiego, podhalańskiego, border collie – szukaj go w hodowli. W schroniskach czy fundacjach psy „rasowe”, jak i ten 1% psów faktycznie rasowych – to głównie psy dorosłe, często po przejściach, wymagające leczenia, szkolenia, nauczenia podstawowych rzeczy, a często i przystosowania do życia w świecie ludzi. I takie zwierzaki idą w ręce pasjonatów rasy, którzy nierzadko ostatnie pieniądze przekazują na ich utrzymanie i doprowadzenie do ładu –  a mają ku temu możliwości, wiedzę i cierpliwość.

adopcja, biały jack russell terrier

Cierpliwość ma swoje granice

Często spotyka się ze stwierdzeniami osób chętnych na adopcję (rzecz jasna – za darmo!) „psów w typie rasy, najlepiej zdrowych szczeniaczków”, że ludzie zajmujący się adopcjami są chamscy, bo im niemiło odpowiadają, czy też nie odpowiadają wcale, albo wręcz mówią, że osoba chętna nie dostanie psa, bo nie spełnia wymogów. Przede wszystkim – każda fundacja, osoba zajmująca się adopcjami posiada swoje wymagania i jak najbardziej ma prawo sprawdzać, czy ludzie je spełniają, zanim przekaże psa do adopcji. W końcu włożyła w niego kupę czasu, zachodu, pracy, wysiłku. Jeśli komuś nie odpowiada to, że fundacja czy osoba posiadająca psa do adopcji ma konkretna wymagania – cóż, przecież nie ma obowiązku adoptowania psa właśnie z tego źródła. Warto mieć również świadomość, że w fundacjach, w schroniskach, czy w rękach prywatnych osób prowadzących domy tymczasowe jest mnóstwo psów biednych, chorych, często mało przypominających jakąkolwiek rasę, za to wymagających wiele środków, czasu i wysiłku w doprowadzeniu do normalności, a potem – zapewnieniu stałego domu. Dlatego nic dziwnego, że osoba taka może stracić cierpliwość, mając na głowie kilka starszych psów, gdy ktoś do niej ciągle wypisuje o puchatego szczeniaczka, najlepiej przewiązanego kokardką i jeszcze dowiezionego na sam próg. Oczywiście, nie uzasadnia to bycia chamskim – to jest oddzielna, ludzka cecha, czasem wywołana przez „pytającego”, a czasem, niestety, występująca samoistnie 😉

O psy w typie rasy warto pytać w fundacjach, które tymi rasami się zajmują. I warto mieć świadomość, że adopcja nie oznacza zawsze dostania psa, który będzie czytał nam w myślach, robił wszystko tak jak chcemy, a do tego będzie ładny i z wdzięczności za uratowanie życia zrobi wszystko. Pies w ogóle nie czuje wdzięczności – może po pewnym czasie czuć się bezpiecznym, spokojnym, może wzrastać jego pewność siebie, ale na pewno nie siedzi przy kominku nie rozpamiętuje, jak kiedyś miał źle, a teraz ma dobrze, i dlatego musi być wdzięcznym. Pies to ciągła praca. Jeśli więc chcesz mieć psa – nieważne, czy z adopcji, czy z hodowli – nastaw się na konieczność cierpliwej pracy z nim do końca Waszego wspólnego życia.