TOP 10 – najgłupsze „mądrości” o psach cz. 2

Wracamy na bloga z przytupem, po wprowadzaniu drobnych, dla Was niezauważalnych zmian. Przygotowaliśmy dla Was bowiem drugą część najgłupszych „mądrości” o psach – pierwszą już znajdziecie na blogu! Sprawdźcie, jakie mity tym razem przygotowaliśmy dla Was – nie wszystkie wydają się oczywiste!

1. Kastracja to lek na agresję

Masz problem z psem, a behawiorysta ledwie rzucił na niego okiem, a  już zalecił kastrację? Zastanów się dwa razy, bo kastracja sama w sobie nie jest lekiem na żadne problemy z psim posłuszeństwem czy agresją. Owszem, w niektórych przypadkach, gdy problem pojawia się w związku z psim testosteronem, kastracja może być dodatkowym czynnikiem wpływającym pozytywnie na psie zachowanie – o ile zostanie przeprowadzona na równi z długim, cierpliwym i mądrym szkoleniem. A w wielu przypadkach może pogorszyć psie zachowanie, zwłaszcza jeśli ma ono podłoże lękowe. Dlatego – nie wierzcie, że kilka ruchów skalpela może magicznie wyleczyć często utrwalony schemat agresji. (Przy okazji – nie wierzcie też, że to sprawia, że pies jest mniej „męski”, cokolwiek mogłoby to znaczyć. O kastracji Małego Białego oraz ogółem już pisałam).

2. Psów małych ras nie trzeba szkolić

Bo są małe – przecież to proste, nie? Jak są agresywne i ujadają niczym małe piranie na drugim końcu smyczy, to to nie jest agresja, tylko odwaga (tu następuje rządek serduszek i westchnień zachwytu). Lekarstwem na złe zachowanie małego psa jest wzięcie go na ręce i udawanie, że nie słyszy się próśb o uciszenie tego potwora, który codziennie o 5 rano jazgocze pod oknami na osiedlu pełnym bloków. Mały pies nie jest maskotką – jest nadal psem. A posiadanie psa wymaga zaangażowania w przekazanie mu podstaw życia w społeczeństwie, zwłaszcza w mieście.

Sprawdź również, jakie są mity dotyczące konkretnych ras! Więcej…

3. Szczęśliwy pies to pies gruby

Co ciekawe, ten tekst słyszałam w dwóch rodzajach sytuacji. Po pierwsze, w przypadku psów schroniskowych, którym brak miłości i szczęścia w dotychczasowym życiu postanowiono wynagrodzić, robiąc z nich istne tuczniki. Nie, to tak nie działa. Dotychczasowych braków w miłości czy braku domu nie wynagrodzi się jedzeniem. Za to, fundując psu kolejne kilogramy, można zrobić z niego kalekę. Dla psa o wadze docelowej 5 kg jeden dodatkowy kilogram to 20% więcej masy ciała! Wiecie, jaka jest druga sytuacja, w której słyszałam to hasło? Występowało w formie przytyku – że chyba nie kocham swojego psa, bo taki chudy i zabiedzony jest…

4. Piąty/szósty/siódmy szczeniak z miotu nie dostanie rodowodu

Wydawało mi się ostatnio, że już każdy wie, że to nieprawda. A jednak! Nadal są osoby, które uważają, że ich szczeniak nie dostał rodowodu nie dlatego, że oni chcieli oszczędzić i wzięli psa pierwszego z brzegu, ale dlatego, że był któryś z kolei z miocie. Powtarzam więc za tym, co napisałam w notce na temat rodowodów: do 1992 roku faktycznie był taki przepis, według którego tylko kilka pierwszych szczeniąt w miocie dostawało metryki. A teraz, już od ponad 20 lat, każdy pies w miocie otrzymuje metrykę, na podstawie której można wyrobić rodowód (a niekiedy otrzymuje już wyrobiony rodowód).

DSC01753 — kopia

5. Klatka kennelowa dla psa to jak więzienie!

Kolejny temat rzeka, który przewija się na blogu wciąż i wciąż. Nawet znalazła się jedna organizacja, podobno prozwierzęca, która uznała, że klatki kennelowe na wystawie to tortury dla śpiących w nich, osłoniętych od słońca i wścibskich ludzi psów. Pisałam o tym tyle razy, że nie chce mi się już powtarzać, dlatego powiem: nie, klatka kennelowa dla psa nie jest więzieniem. Dla wielu natomiast jest doskonałym azylem chroniącym przed ludzką upierdliwością.

6. Pies nie powinien mieszkać w bloku

Według fanów tej tezy jedynym słusznym miejscem zamieszkania psa jest dom z ogrodem, bo pies może się tam w mityczny sposób wybiegać. Zdarza mi się spotykać ludzi, którzy wyglądają, jakby Mały Biały miał się zaraz przewrócić i umrzeć – tylko dlatego, że mieszka w bloku. Tacy ludzie każde psie zachowanie kwitują „bo pies nie powinien mieszkać w bloku”, niezależnie od tego, czy jest to zachowanie dobre, czy złe. Szczeka? Powinien mieszkać w domku jednorodzinnym. Nie dlatego, że nagle by przestał – tam psie ujadanie na WSZYSTKO traktowane jest jako norma. Wychodzi na cztery spacery dziennie? To męczarnia, bo w domku by sobie mógł biegać po ogródku. Co z tego, że zanudziłby się na śmierć. Jest duży? W domu ma więcej miejsca na zabawę – nawet jeśli w mieszkaniu tylko i wyłącznie śpi, a więc potrzebuje co najwyżej sporego posłania. I tak dalej. Mit, moi drodzy, mit – bo psu dobrze będzie wszędzie, jeśli zostaną zaspokojone jego podstawowe potrzeby; trzeba jednak w bloku z psem przestrzegać też pewnych reguł – o tym przeczytacie w jednej z moich najstarszych notek.

Twój pies szczeka, gdy wychodzisz do pracy, a sąsiedzi się skarżą? Poczytaj o lęku separacyjnym i sprawdź, jak sobie z nim radzić u psa! Więcej…

7. Pies zawsze wyczuje złego człowieka

„Paaaani, ja to dobry człowiek jestem, mnie to każdy pies lubi” – w odpowiedzi na prośbę o zabranie rąk od psa, który sprawdza, gdzie najlepiej by ugryźć, aby człowiek dał mu spokój? A może raczej „O, groźnie spojrzał na tego spod trójki, ciekawe co ma na sumieniu! Bo ja to słyszałam, że on…” – i tu następuje cała historia fantastyczna o sąsiedzie, na którego nasz pies po prostu spojrzał. Tak, jest możliwość, że pies wyczuje, że jakiś człowiek ma ewidentnie zły zamiar – możliwość zawsze istnieje. Nie, psy stróżujące nie dzielą ludzi na „dobrych” i „złych” – jak wejdziesz na ich teren, to raczej już sam nie wyjdziesz. Nie, pies, który nie lubi obcych ludzi i kontaktu z nimi nie zsika się z radości, że „dobry człowiek”do niego podszedł, a ten, który kocha wszystkich, nie zacznie nagle ujadać, bo przeszedł koło niego ktoś z kartoteką kryminalną. A tak na marginesie – istnieje pewien procent psów, które źle reagują na ludzi pijanych (ze względu na alkohol), ale znam sporo psów, dla których pijaczek siedzący na ziemi to najlepszy przyjaciel (Mały Biały), a jego, ekhem, odchody, to świetny obiad (pozdrawiamy Zu i jej pańcię!).

8. Dobry pies stróżujący dużo szczeka

To typowa odpowiedź na pytanie, dlaczego pies, który ma pilnować, jest zapięty na łańcuch. Większości osób pies stróżujący kojarzy się z ujadającym na uwięzi burkiem albo psem, który szczeka na WSZYSTKO, co dzieje się wokół – łącznie z wiatrem, który szeleści liśćmi. Jak to mówią – krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. Owczarki niemieckie mojej znajomej były bardzo groźne za ogrodzeniem – ryczały i rzucały się jak smoki; wystarczyło otworzyć furtkę, a uciekały za dom z prędkością godną Flasha. Pies stróżujący nie ujada jak głupi, bo i nie ma takiego powodu. Zazwyczaj odstrasza samym wyglądem, czasem szczeknie ostrzegawczo, że ktoś się gdzieś kręci. Ale na podwórko albo Cię nie wpuści – albo wpuści i nie wypuści.

DSC03827 — kopia

9. Szczeniaka do pół roku nie wolno szkolić

W dziedzinie ludzkiego wychowania coraz chętniej sięgamy po znaczenie wczesnej edukacji, również tej przez zabawę. Inwestujemy w zabawki edukacyjne, staramy się rozwijać naturalne zdolności dziecka i w prosty sposób (choćby przez bajkoterapię) uczyć go pewnych podstaw. Tymczasem w kynologii wiele osób się cofa. Mit o tym, że szczeniaka do pół roku nie można szkolić, jest jednym z najgłupszych. I nie, nie mówię tutaj o szkoleniu obciążającym rosnący organizm czy bardzo wyczerpującym, tylko o podstawach psiego zachowania. Jakie słyszałam powody, dla których szczeniaka szkolić nie wolno? Bo skraca mu się dzieciństwo. Bo pies nie jest w stanie w tym wieku nic pojąć. Bo to szkodzi jego rozwojowi psychicznemu. Bo i tak o wszystkim zapomni, gdy zaczną szaleć hormony. I mogłabym tak jeszcze długo. Jako ciekawostkę dodam, że jest też drugi trend – że psa, który skończył pół roku/rok (zależnie od wersji) szkolić się już nie da. Jak widać, dla każdego coś dobrego, aby tylko jakoś uzasadnić swoje lenistwo.

10. Pies w łóżku powoduje bezpłodność

Długo zastanawiałam się nad tym, jakie jest uzasadnienie tej tezy. Na pewno nie jest to kwestia zarazków czy chorób – o tym nie znalazłam ani słowa. Pomyślałam, że może chodzi o to, że jak pies leży między nami w łóżku, to jest… no, ekhem, trudniej robić niektóre rzeczy. Ale na cudowne wyjaśnienie będące kwintesencją tej części oraz obecnej sytuacji ogólnej wpadła moja dobra koleżanka Marta, która stwierdziła, co następuje: pies w łóżku powoduje, iż siła wyższa się na nas obraża i nie pozwala na poczęcie, o! Taki foch!