TOP 10 – mity na temat ras psów

Do zrobienia tej notki zbierałam się już od pewnego czasu, bo to fascynujące, jak ludzie lubią sobie dopowiadać różne mądrości, a potem je upowszechniać. Niektóre z tych mitów słyszałam już jako dziecko i nieraz były powtarzane przez dobrze wykształconych, dorosłych ludzi, którym teoretycznie wstyd byłoby powtarzać głupoty. A jednak.

Kolejność mitów jest rzecz jasna przypadkowa – uzależniona od naszego domowego osądu względem tego, która z nich bije rekordy niedorzeczności.

1. Rottweilerom i dobermanom w wieku 3 lat przestaje rosnąć czaszka, a rośnie dalej mózg – dlatego ZAWSZE wówczas próbują pogryźć właściciela

Trudno jest mi powiedzieć, skąd ten mit się wziął, i dlaczego jest nadal powtarzany w społeczeństwie, gdzie posiadanie psa nie jest rzadkością. Można by powiedzieć, że dobermany i rottweilery to chodzące bomby zegarowe, które po przekroczeniu 3 lat zaczynają snuć dzikie teorie na temat tego, jak najlepiej zagryźć swojego pana i całe ludzkie otoczenie. Warto więc chyba przyznać – nikt nigdy nie udowodnił, aby to u tych właśnie ras spotykany był fenomen ucisku czaszki na mózg spowodowany jakimiś genetycznymi anomaliami. Ciekawe, że sprawa ta dotyczy dobermanów, a nie np. chihuahua, których budowa czaszki w niektórych przypadkach bardziej wskazywałaby na coś takiego – choć, rzecz jasna, nie wskazuje. To, czy pies będzie kogokolwiek atakował, zależy głównie od jego wychowania, doświadczeń i genów, dokładnie w tej kolejności.

2. Każdy owczarek niemiecki to samouczący się Szarik

Oczywiście, w miejsce owczarka niemieckiego z powodzeniem moglibyśmy wstawić popularnego „wilczura”. Skąd ten mit się wziął, to chyba wiadomo, bo każdy oglądał „Czterech pancernych i psa”. Szarik był tam nadpsem, i chyba trudno było komukolwiek zaakceptował, że nie był taki sam z siebie, tylko było to wynikiem treningów, kręcenia scen serialu w odpowiedni sposób i widocznych niekiedy, prostych metod zachęcania go do jakichkolwiek zachowań. Niemniej jednak dziś owczarki niemieckie – dla mnie – królują na liście rasy zniszczonej przez ludzkie dążenie do udziwnienia. Chodzi mi rzecz jasna o wygląd psów, ale nie tylko – właściwie prócz osobników pracujących mam do czynienia z psami sfrustrowanymi, zwykle pilnującymi posesji, nakręcającymi się na wszystko, co przebiegnie koło płotu i robiącymi kółka w geście fiksacji. Nie zmienia to faktu – że jak się wychowa, tak się ma, a pies sam nauczy się tylko tego, co dla niego wygodne, a nie tego, czego my od niego chcemy.

DSC_9631

3. Labradory i goldeny to wspaniałe psy wychowujące dzieci

O micie goldenów jako psów familijnych pisałam względem niedawnych wydarzeń z tą rasą w roli głównej. Zapomina się chyba o tym, że labradory i goldeny, choć dziś są psami głównie do towarzystwa, przede wszystkim należą do ras polujących. W związku z tym ich przeznaczeniem była właśnie praca w terenie, a nie niańczenie dzieci. Ich łagodne usposobienie działa na ich niekorzyść, bo wiele osób decyduje się na wzięcie tych ras z nadzieją, że same idealnie wychowają się do tego, aby opiekować się gromadką ludzkich dzieci. I potem takie psy albo trafiają do schronisk, gdy okazują się wulkanami energii niszczącymi wszystko, co jest w ich zasięgu, albo są po prostu wyrzucane przy wielkim ludzkim oburzeniu, że odważyły się warknąć na dzieci, gdy te zabierały im jedzenie/ciągnęły za uszy/próbowały na nich jeździć/wsadzały patyki do oczu i uszu. Powtarzam – nie istnieje pies familijny, i choć dziecko i pies mogą mieć świetną relację, to potrzebny do niej jest dorosły, odpowiedzialny człowiek, który wychowa i zwierzę, i swojego potomka.

4. York to idealny pies-maskotka do domu z małymi dziećmi

Jestem w stanie zrozumieć, że dla wielu osób mały pies nadaje się dla małych dzieci, co jest tłumaczone wielkością… i jest oczywistym mitem. Małe dziecko często nie jest do końca skoordynowane ruchowo i może zrobić różne dziwne rzeczy, których robić nie powinno. O ile rzucenie drewnianym klockiem w dużego psa do najwyżej spowoduje jego zaskoczenie i westchnienie, o tyle małego psa może poważnie uszkodzić. Co więcej, yorki nie są zaliczane do psów do towarzystwa – to teriery, dodatkowo stworzone jako rasa polująca, a więc uparte, zacięte, aktywne i dość impulsywne. Wbrew obiegowej teorii również mają zęby, których chętnie użyją również na małym dziecku, bo przez swój rozmiar wszystko inne postrzegają jako sporo większe. Znam kilka tych psów, a gronie moich znajomych czworonogów była i typowa przedstawicielka rasy – zawzięta, uparta, inteligentna, bardzo aktywna, kochająca piłeczki i… przez długi czas próbująca atakować dzieci z byle powodu. York to pies, który nadaje się dla ludzi inteligentnych, ceniących sobie ruch i pewną dozę indywidualizmu w psim charakterze.

Warto tutaj dodać, że ta sama sprawa dotyczy jamników, które uznawane są za wesołe i leniwe parówki, a w rzeczywistości często bywają krnąbrne, mają potrzebę ruchu oraz mogą po prostu wytresować sobie mieszkańców za pomocą terroru. A ich parówkowatość wcale nie jest zaletą, tylko wadą prowadzącą często do poważnych chorób.

5. TTB mają gen agresji i 3 tony uścisku w szczękach

Tak, to musi iść w parze. Nieraz widuję ludzi, którzy amstaffa wskazują palcami, mówiąc, że to „TEN pies”. Co gorsza, mówią też tak o bokserach, bullterierach, staffikach i części molosów, a także miksach, bo mało kto wie, jak „TEN pies” powinien wyglądać. I nikogo się nie przekona, że to jednak nie jest „TA rasa”, bo przecież racja jest jak dupa – każdy ma swoją. Warto jednak zapoznać się choćby z historią powstania rasy i tym, do czego była przeznaczona, oraz dlaczego osobniki agresywne do ludzi od razu eliminowano w sposób mało humanitarny, jeśli można tak powiedzieć. Co więcej, tony zacisku w szczękach (rosnące wprost proporcjonalnie do przerażenia, niewiedzy i bezmyślności mówiącego) to mit jakich mało. O rasie można poczytać tutaj, a w różnych źródłach podaje się – tym razem według badań, a nie wymysłów – że uścisk szczęk dinozaura wynosił prawdopodobnie około 4 ton, krokodyla – ok. 1,4 tony, rekina – 700 kg, lwa – ok. 300 kg, owczarka niemieckiego – 108 kg, zaś pitbulla, uważanego za najbardziej „krwiożerczego” – 107 kg. Czyli mniej od inteligentnego i samoszkolącego się Szarika.

6. Grzywacz chiński nie uczula (podobnie jak york/maltańczyk…)

W to miejsce wstawić by można wszystkie rasy popularnie określane jako psy posiadające „włos”, a także wszystkie rasy nagie. Logika jest bardzo prosta, bo według wielu, jeśli pies posiada włos (oczywiście, na pewno taki sam, jak ludzki), to nie ma sierści, a to przecież sierść uczula. Jeśli jest w ogóle nagi, to nic nie uczula, co jest jeszcze lepszym rozwiązaniem. Szkoda tylko, że to tak nie działa, i pudel czy grzywacz we wszystkich wersjach okrywy mogą uczulać dokładnie tak samo jak owczarek niemiecki. Polecam zapoznać się z notką o psie dla alergika – którą stworzyłam jako alergik i astmatyk z wieloletnim stażem.

P8010337

7. Pudle są głupie

Moja przyjaciółka ostatnio nabyła pięknego, dużego pudla w kolorze morelowym, jak ja to określam – rzecz jasna, pies obecnie jest jeszcze szczeniakiem. Powiedziałaby wiele niecenzuralnych słów na temat tego, jaki on jest, ale przyznać musi, że jest niezwykle inteligentny i łapie w lot rozmaite rzeczy, czy to dobre, czy też złe. Również według książki Stanley’a Corena „Inteligencja psów”, pudel znajduje się na wysokim, drugim miejscu względem kryterium inteligencji użytkowej i posłuszeństwa. Skąd więc pomysł, że jest głupi? Najpewniej z powodu wyglądu, a konkretniej sposobu cięcia sierści w przygotowaniu – obecnie – na wystawy. Warto jednak wiedzieć, że ten sposób tworzenia „fryzury” był wykorzystywany już wtedy, kiedy pudel sprawdzał się tylko jako pies na polowania – charakterystyczne pompony na stawach chroniły go po prostu przed zimną wodą i poprawiały wydajność pracy. Cóż można poradzić ludziom, którzy wierzą w ten mit? Chyba tylko pozostaje powtórzenie znanego przysłowia – nie oceniaj książki po okładce.

8. Jack russell terrier rodzi się z umiejętnością robienia sztuczek

Musiałam napisać coś o mojej ulubionej rasie, bo niestety – popularność w programach, reklamach, na okładkach i w filmach wcale tej rasie nie pomaga. Powstaje wiele hodowli, które powstać nie powinny, bo jedyne, co je nakręca, to biznes. I oczywiście JRT są promowane jako najlepsze na wszystko: mądre, sprytne, aktywne, doskonałe dla dzieci. Ale najważniejsze, że z mlekiem matki wysysają wiedzę na temat tego, jak robić cyrkowe sztuczki o najróżniejszych stadiach trudności. Efekty tej mody są widoczne już teraz, kiedy coraz więcej JRT szuka domu i coraz większa rzesza ich właścicieli szuka pomocy, gdy okazało się, że psa trzeba jednak wychować, i to często twardą ręką.

9. Husky nie nadaje się do bloku

Oczywiście, że się nie nadaje, i powie Ci to, drogi Czytelniku, co drugi właściciel psa tej rasy i każdy uznający się za „znafcę”. Tak samo jak powie, że Twój pies mieszkający w bloku to nie husky, bo ma takie same oczy, i do tego brązowe. Husky nie może mieszkać w bloku, bo będzie niszczył wszystko, co znajdzie na swojej drodze, wył całymi dniami. No i oczywiste jest, że pies, który mieszka w bloku, ma mało ruchu, bo wychodzi na trzy spacery po kwadransie każdy, a pies w domu jednorodzinnym to ciągle ma ruch! Przecież ma podwórko i może biegać po nim w kółko! Trudno jednak rzec, skąd biorą się w takim razie husky, które nie tylko uciekają przez podkopy i przełażą nad siatką, ale również realizują inne rozrywki, np. polowania na zwierzęta domowe i dzikie. Prawdą jest natomiast, że psy te potrzebują aktywności i ruchu, i doskonały byłby dla nich właściciel, który będzie wraz z nimi uprawiał canicross czy bikejoring, albo jedną z wielu innych, podobnych dyscyplin. A potem wróci na odpoczynek do mieszkania, czy to w bloku, czy w domu.

DSC_4813 - Kopia

10. Kundelki są najmądrzejsze, najwierniejsze, najzdrowsze i kochają najbardziej

Ja wiem, że miało być zestawienie ras, no ale musiałam to tutaj wstawić. Bo zwykle, gdy dochodzi do mówienia o jakiekolwiek rasie i problemie z rasą, to pojawia się mędrzec wyjawiający prawdę objawioną o wyższości kundelków nad resztą świata. A to są najwierniejsze i najmądrzejsze, bo chodzą ciągle luzem, ba! nawet same się wyprowadzają! I ciągle żyją. A to najzdrowsze, bo to wymiksowane różne rasy, a z pewnością genetyka bierze z każdej to, co najlepsze, i przekazuje dalszym pokoleniom. I, oczywiście, kochają najbardziej ze wszystkich psów, nawet bez porównania do wstrętnych rasowców, którym w życiu zawsze było dobrze. I nie trzeba ich niczego uczyć, bo z wdzięczności za przygarnięcie same wszystkiego się naumiąCóż mogę rzecz… zapraszam do notki o tym, dlaczego kundelek wcale nie jest lepszy, ale i… nie gorszy.