Na pewno część z Was jeszcze planuje swoje – bardziej albo mniej spontaniczne – urlopy. Z tej okazji zebraliśmy dla Was trasy, na których my byliśmy i o których możemy co nieco powiedzieć. W każdym opisie znajdziecie szczegółowe informacje odnośnie tego, jak dostać się do punktu startowego, co może spotkać Was na szlaku, czy trasa jest trudna, czy raczej należy do lżejszych. Sprawdźcie, gdzie warto wybrać się w góry z psem, aby cieszyć się pięknymi widokami i spokojem, że nie dostaniecie mandatu 😉

TIP: po kliknięciu w nazwę trasy przejdziecie do wpisu na jej temat 🙂

Tatry z psem

Na początek słowo komentarza: w polskich Tatrach dostaniecie się co najwyżej do schroniska w Dolinie Chochołowskiej oraz przejdziecie Drogą pod Reglami. Niewiele i serio – czasami warto sobie tę Chochołowską odpuścić, zwłaszcza jeśli już raz tam byliście i nie kręci Was wychodzenie w trasę o 5 czy 6 rano. Bardzo natomiast polecam słowacką stronę Tatr, gdzie wszędzie wejdziecie z czworonogiem i tylko Wasz zdrowy rozsądek Was powstrzymuje 🙂

Wycieczka na kilka godzin, chyba że lubicie długo siedzieć w schronisku – to może być i na cały dzień. Doradzam wcześniejszy dojazd na miejsce, bo po 8-9 w sezonie już nie będzie miejsca na parkingu. Kocie łby, dość długa trasa, sporo ludzi. Jeśli idziecie poza tzw. wysokim sezonem albo wyjedziecie rano – dobra opcja, żeby się przejść.

11754705_963030270406865_2921032374075317153_o

Bardzo przyjemna alternatywa dla Doliny Chochołowskiej. Iść można spacerkiem, pod koniec drogi (jeśli idziecie tylko do Polany pod Wysoką) dopiero zaczynają się niewielkie podejścia – poza tym płasko. Częściowo przy strumieniu, częściowo przez łąkę o przepięknej widoczności na okoliczne szczyty. Niewiele osób spotyka się nawet w sezonie, na trasie brak jednak schroniska. Istotna sprawa: jeśli chcecie w wysokim sezonie parkować na Łysej Polanie (trasa jest równoległa do tej na Morskie Oko) – przyjedźcie wcześniej. Najpóźniej o 8 rano 😉

Trasa dla nas lekka, dla osób i psów mało chodzących na co dzień: umiarkowana. Dość ładna widokowo, bardzo nastrojowa przy lekkim zamgleniu. Miejscami podmokła – nie ma co schodzić ze szlaku, bo poza nim znajdziecie jeszcze więcej bagien, zresztą są stosowne ostrzeżenia. Szlak prowadzi pętlą od jeziora; w jego połowie mamy drugie jezioro. Po deszczu może być śliski, ale w słońcu na bank będzie bardzo nasłoneczniony z uwagi na wiatrołomy.

DSCN0700 - Kopia

Najbardziej wymagający z dotychczas opisanych na blogu szlaku w Tatrach po stronie słowackiej. Początkowa część trasy to aż do Batyżowieckiego Stawu to ciągła wspinaczka. Potem idziemy dość płasko Magistralą – trasa jest kamienista i dość odsłonięta, dlatego nie dla osób z lękiem przestrzeni. Zejście od schroniska przy drugim jeziorze dość przyjemne. Trasa nie robi pętli – musimy potem dojechać kolejką elektryczną do miejsca, gdzie zostawiliśmy auto. Jak na wyjście w góry z psem trasa może być dość nieprzyjazna dla opuszek czworonoga w porównaniu do innych szlaków. Zdecydowanie jest dla osób i psów o dobrej wydolności i niezłej kondycji.

DSC_2143 — kopia

Trasa niezbyt długa, ale bardzo atrakcyjna widokowo. Możecie z niej na kilka sposobów zboczyć, aby trafić między innymi na kompleks wodospadów. Możecie ją również przedłużyć, przejść przez dwutysięcznik i wyjść po zupełnie innej stronie Tatr. To ciekawy wybór dla osób, które mają niezłą kondycję i psa odpowiednio przygotowanego do aktywności. Po drodze sporo schronisk oraz możliwość skrócenia trasy poprzez dojazd do Hrebienoka kolejką.

w góry z psem

Małe Pieniny

Po Małych Pieninach możemy poruszać się z psem w przeciwieństwie do terenu Pienińskiego Parku Narodowego – tam z psem nie wejdziemy. Tak więc Palenica spoko, ale Trzy Korony już nie 😉 Nazwa jest zwodnicza, bo właśnie w tym paśmie leży najwyższy szczyt Pienin. Trasy bywają dość długie i miejscami z ostrymi podejściami. Jednak bardzo malownicze – mają w sobie pewną dzikość 🙂

Krótka, ale bardzo malownicza trasa spacerowa, którą albo możemy pokonać w obie strony tak samo, albo zejść w okolice parkingu (to polecam). Bardzo też polecam wyjść wcześniej aniżeli o 9, kiedy zjeżdżają się tam wszystkie możliwe wycieczki z okolic 🙂 Po drodze mijamy (czego nie widać niestety na poniższym zdjęciu) malownicze wodospady i wartko płynący strumień, a potem – lasy i pastwiska. Po drodze mamy metalowe mostki i schody. Wycieczka na 2-3 godziny, nawet spacerkiem. Za sprawą tego, że trasa wiedzie w górę można stwierdzić, że idziemy w góry z psem – niech więc tak będzie 🙂

góry z psem

Musicie wybaczyć warstwę wizualną, ale to jeden z moich pierwszych wpisów górskich 🙂 Trudno tę trasę nazwać wyjście w góry z psem, ale niech będzie. Rezerwat Biała Woda polecam zrobić jednego dnia z Wąwozem Homole – leżą od siebie niedaleko, swobodnie można podjechać z jednego miejsca w drugie (jest też ciuchcia!), a rezerwat nie zajmie nam więcej niż 2 godziny baaaardzo powolnym krokiem. Po drodze jest opcja kupienia pysznych oscypków (do bacówki w górę po lewej za Jezuskiem), pomoczenia nóg (i łapek) i spotkania jeźdźców na koniach. Trasa praktycznie płaska, wózkiem też ją pokonacie.

Zeszłoroczna, bardzo malownicza trasa, na którą na pewno jeszcze wrócimy w pełnym składzie. Od Szczawnicy wejście strome, kamieniste, momentami wspinaczkowe. Od Szafranówki trasa nieco się uspokaja i biegnie dość prosto przez odsłonięty teren – bardzo nasłoneczniony w pogodne dni. Po drodze opcja zjedzenia pysznych, małych oscypków (pierwsza bacówka przy szlaku, po prawej). Schronisko pod Durbaszką ogromnie przyjazne zwierzakom i ogólnie bardzo pozytywne. Polecam dla tych, którzy nie boją się ostrych podejść (i psów, które dadzą radę pod kątem wydolności organizmu). Alternatywą jest minięcie części szlaku przez wjazd/wejście na Palenicę, ale to już nie to samo 😉

w góry z psem, małe pieniny

Popradzki Park Krajobrazowy

Dlaczego tym razem park, a nie pasmo? No bo jest pewien problem: większość tras leży na obszarze Beskidu Sądeckiego, ale przykładowo taka trasa przez Białą Wodę zahacza częściowo o Małe Pieniny. W tej kategorii oczekujcie więc wpisów na temat szlaków w większości leżących w Beskidzie Sądeckim, ale nie tylko. Do Popradzkiego Parku Krajobrazowego z psem na smyczy wejść możecie 🙂

Trasa przyjemna, niezbyt trudna, choć oczywiście z kilkoma podejściami, jak to w górach 🙂 Kilka lat temu widokowo była momentami nieszczególna z uwagi na wiatrołomy i wycinkę, ale z samej Przehyby widok jest zacny; na górze mamy oczywiście schronisko. Szlak jest kiepsko oznakowany i dobrze jest mieć ze sobą mapę, bo przy nieuwadze można nieco pobłądzić. Można zejść tą samą trasą albo zrobić częściową pętlę.

DSCN6577

Trasa wymagająca dość intensywnego chodzenia pod górę. Na pewno polecam znalezienie innego celu (najlepiej dalej) niż sama Dzwonkówka, która okazała się szczytem z kartką przybitą do drzewa – widoczność zerowa. Mimo tego warto pójść choćby po to, aby pooglądać widoczki po drodze. Przy szlaku leży bacówka pod Bereśnikiem przyjazna zwierzakom – tutaj możecie kupić m.in. ręcznie malowane na drewnie obrazki. Polecam! Jedzenie też mają wyborne 🙂

DSCN0802

Wspomniany wyżej szlak biegnący częściowo przez Beskid Sądecki, a częściowo przez Małe Pieniny. Szlak robi pętlę, choć jest dość długi i miejscami wymagający. W deszczu oraz przy silnym słońcu może stanowić wyzwanie dla ludzi i psów bez kondycji. Po intensywnych opadach robi się bardzo błotniście, miejscami można zjeżdżać na tyłku z górki, więc trzeba zachować ostrożność. Na samej Radziejowej mamy do dyspozycji wieżę widokową. Schronisko jest dopiero w Obidzy, przy czym trzeba do niego kawałek zejść. Po drodze trzeba uważać na psy pilnujące wypasających się stad owiec. Dla mnie to jeden z fajniejszych szlaków, o ile ma się dobre przygotowanie, a nie startuje wprost z kanapy wysiedzianej przez cały rok 🙂

radziejowa

Gorce

Gorczański Park Narodowy jest zamknięty dla turystów z psami. Poruszać się możemy jednak po tych częściach Gorców, które leżą poza parkiem – i tak prowadzą nasze trasy. Jeśli wybierzemy się tutaj w góry z psem, miejmy go na smyczy – nas np. spotkały tutaj rysie! 

Trzeba uważać na dojazd autem, bo można przy kiepskich warunkach pogodowych albo zimą nieźle się zdziwić. Po drodze mijamy dwa schroniska – Maciejówka nieprzychylna dla psów i Stare Wierchy bardzo sympatyczne 🙂 Trasa w dużej mierze przez las, zwłaszcza podejścia; momentami widokowa – i te widoki są naprawdę piękne. Wracamy się tą samą drogą, którą weszliśmy.

Stare Wierchy

Jedna z chyba dwóch opcji wejścia na Turbacz, która nie obejmuje przechodzenia przez GPN. Warto mieć ze sobą GPS albo mapę, bo można się zgubić – szlak miejscami jest kiepsko oznakowany. Połowę szlaku idziemy pod górę, a połowę – schodzimy. Trasa po deszczu błotnista, w miejscach odsłoniętych dość uciążliwa w pełnym słońcu; część podejścia jest nieprzyjemna, kamienista, ale ogólnie cała trasa nie zapadła mi w pamięć jako bardzo trudna. W wyższych partiach mamy często miejsca widokowe, w których warto się zatrzymać.

DSCN0361

Ta trasa wiedzie prawie spod bramki agroturystyki, w której zazwyczaj mieszkamy. Jej zaletą jest to, że bardzo rzadko spotyka się tutaj jakichkolwiek turystów. Uważać trzeba na żmije, a w jedną stronę na ewentualne samochody, które zwożą drewno. Poza tym jest bardzo spokojna, las jest malowniczy, a sama baza studencka na szczycie Lubania to świetny klimat. Można tam spać z psem 🙂 

lubań z psem

Góry Świętokrzyskie

Leżą na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego – jednego z niewielu w Polsce, które są przyjazne dla turystów z psami. Można wchodzić, byle na smyczy. Uwaga, bo latem turystów nie brakuje. Trasy są raczej proste, niedługie, zwykle na kilka godzin. Schronisk właściwie w większości miejsc brak. Szlaki wiodą głównie przez lasy, wymarzone do wyjścia w góry z psem.

Prosta, przyjemna trasa wiodąca ciągle przez las. Miejsc widokowych brak poza szczytem, gdzie możemy zrobić sobie zdjęcie z krajobrazem albo widokiem na gołoborze. Cały czas aż do szczytu idzie się pod górę, częściowo po szerokich „stopniach” zrobionych z ziemi zabezpieczonej drewnianymi belkami. Po deszczowym okresie jest BARDZO błotniście. Trasę przejdziemy swobodnie nawet przy mikrej kondycji.

Źródełko, które według mieszkańców ma cudowną moc

Bieszczady

I znów: na teren parku narodowego w Bieszczadach nie wejdziemy z psem (i koszą mocno mandatami, a przynajmniej kosili, gdy myśmy tam byli), dlatego Tarnica nie jest dla Waszego psa. Jest jednak sporo tras alternatywnych, leżących poza PN, którymi można się przespacerować.

Trasa kilkugodzinna, jeśli chcecie – jak my – odpoczywać na licznych polankach; uwaga tylko na żmije zygzakowate, których tam nie brakuje. Idzie się głównie łąkami, częściowo lasem. Trasa raczej rekreacyjna, wiodąca częściowo po specjalnych, drewnianych podestach. Swobodnie i powoli można nią przejść z psem, który ma co dzień ma normalną pod względem intensywności aktywność. PS. W Wetlinie zajdźcie do Chaty Wędrowca, zjedzcie naleśnika-giganta i pozdrówcie załogę od Białego Jacka!

DSCN5736-2

A jako dodatek...

To właściwie taki dodatek z Pogórza Gubałowskiego (bo Gubałówka, mimo że w Zakopanem, nie leży w Tatrach!). Oczywiście można tam wjechać kolejką w kilka minut, ale my lubimy utrudniać sobie życie, więc postanowiliśmy wejść. Potem zeszliśmy jeszcze inną drogą. I było bardzo fajnie 🙂 Na szczycie wieczny jarmark i masa ludzi z dodatkiem koni i psów. Najlepiej iść z samego rana, żeby ominąć cały ten gwar 🙂 Jeśli zdecydujecie się na zejście naszą trasą, to bierzcie mapę, bo można się zgubić.

DSCN7513

Góry z psem - jak się przygotować?

To taki bonus od nas dla Was 🙂 Małe zestawienie tekstów na temat przygotowania do chodzenia po górach oraz tego, co warto w te góry zabrać. Na początek oczywiście nasza zaktualizowana górska walizka, w której znajdziecie wszystkie niezbędne rzeczy na dłuższy (dwutygodniowy) wyjazd z psem. Są tutaj rzeczy przydatne zarówno na co dzień, jak i w trasach. Po tegorocznym wyjeździe mogę powiedzieć, że to dość rozsądna ilość rzeczy 🙂

To jednak nie wszystko – podpowiemy Wam też, jak w góry z psem warto się przygotować. Mówimy przede wszystkim o przygotowaniu pod kątem suplementacji przy naszych założeniach (o tym tekst pierwszy o przygotowaniu w góry z psem), ale również o żywieniu w momencie, gdy już jesteśmy na miejscu. Oczywiście, są to tylko nasze sugestie – na dobrą sprawę każdy pies jest inny. Niemniej w naszym przypadku te wszystkie zalecenia sprawdziły się idealnie, dlatego polecamy. Tutaj znajdziecie drugi wpis o żywieniu w górach. Dodatkowo bardzo polecam tekst o przygotowaniu kondycyjnym psa do wyjazdu w góry. Nawet pies, który codziennie robi dwadzieścia kilometrów po płaskim, wymaga nieco przygotowania przed wyjazdem w górzysty teren. Wpis o treningu fizycznym znajdziecie w tym miejscu. Niemniej ufamy, że czytacie jednak opisy trasy, dlatego dostosujecie wyjście do możliwości swojego psa.

Jeździcie w góry z psem? Macie swoje ulubione trasy? Napiszcie coś o nich!

Close Menu