Dziś wsadzimy kij w mrowisko.

Na demotach pojawił się taki oto obrazek:
Pomimo całej mojej praktyki adopcyjnej (a może właśnie dzięki niej) nie zgodzę się z tym. Zacznijmy od początku…
Pies ze schroniska jest posłuszny – pierwsze słyszę. Jak tylko wyciąga się psa z boksu, to pierwsze, co robi, to ciągnięcie się, duszenie na smyczy. Jak mu się powie, co by się nie wydurniał, to nie przestaje, więc posłuszny nie jest. A tak całkiem serio – pies nie ma posłuszeństwa wpisanego w genach. Posłuszeństwa każdego psa należy NAUCZYĆ. Co więcej, to, że pies w stosunku do jednej osoby jest posłuszny nie znaczy, że będzie taki w stosunku do wszystkich – choćby nawet i domowników. Niejednokrotnie widać to u wszystkich psów, czy z hodowli, czy ze schroniska.
Pies ze schroniska jest kochający – no, to chyba jak każdy pies? Wszak pies nie człowiek, szczerze uczucia żywi do bliskich mu osób 😉
Pies ze schroniska jest odporny na większość chorób – z tym mitem spotykam  się po raz enty chyba. Owszem, psy rasowe (szczególnie w przypadku niektórych ras) mają skłonność do większej liczby chorób. Ale – chorób o podłożu najczęściej genetycznym. Wszak to psy schroniskowe częściej zapadają na parwowirozę, kaszel kennelowy. Poza tym – gdyby były takie odporne, to połowa pewnego dużego forum o psach nie miałaby prawa bytu, a tymczasem ma się doskonale, bo zbiera się właśnie w dużej części na leczenie. W tym miejscu chciałam pozdrowić schroniskową Zuzankę z sąsiedniego bloga – jej właścicielka zawsze, gdy słyszy o tej niezwykłej odporności kundelków, dostaje ataku śmiechu.
Pies ze schroniska zje wszystko, co mu dasz – a to jest ciekawe podejście. Jeśli chodzi o jedzenie wszystkiego, co się da – małe białe też chętnie zjada wszystko, łącznie z końskimi i kocimi bobkami (jeśli znajdzie szybciej niż ja zobaczę, ze znalazł 😉 ). Ale bardziej niepokojące jest to, że widać tutaj tendencję – psa ze schroniska można karmić czymkolwiek. Czy naprawdę ktoś, kto chce karmić psa czymkolwiek jest odpowiednim właścicielem dla jakiegokolwiek psa?
Psa ze schroniska można przygarnąć za darmo – no i zonk. Opłata adopcyjna jest w większości znanych mi schronisk – w niektórych wynosi 10 zł, w niektórych 200 zł. Ale to i tak nieistotne – znów pojawia się pytanie, czy ktoś, kto chce jak najbardziej oszczędzić, powinien brać na siebie odpowiedzialność za psa?
Ludzie biorą psy rasowe dla szpanu – nie, ludzie biorą psy PSEUDORASOWE dla szpanu. Bo ludzie (uogólniając do grupy biorącej „dla szpanu”) chcą mieć psa, który przypomina jakąś rasę, ale jest równocześnie wzięty niewielkim kosztem. Czyli wychodzi na to, że z pseudo. Mały, nawet nie procent, a promil ludzi, którzy biorą psy rasowe (prawdziwie rasowe) bierze je dla szpanu – większości zależy na konkretnej wielkości, wyglądzie, charakterze.
Podsumowując – kundelek NIE jest lepszy… ale i nie jest gorszy. Dziwi mnie takie „wartościowanie” psów na podstawie tego, skąd się je bierze. Jeśli ktoś ma potrzebę i chęć wzięcia psa ze schroniska, to go zwyczajnie bierze, podobnie ma się to w przypadku psów z hodowli. Nie rozumiem polecania osobie, która szuka dla siebie psa rasowego kundelka ze schroniska – wszak ludziom, którzy chcą psa ze schroniska, nie poleca się psów rasowych.
W ogóle, tak sobie myślę, gdyby pies ze schroniska spełniał te wszystkie wymienione „wymagania”, to by nie było zwrotów z adopcji. Pozostaje albo żałować, że nie spełnia, albo… że ludzie są tak ograniczeni, aby oczekiwać po psie takich rzeczy jedynie na podstawie jego bytności w schronisku 😉
Close Menu