Sprawdź, co dolega psu, czyli jak leczy dr Facebook

Wiecie, w dzisiejszych czasach mamy bardzo łatwy dostęp do wszelkich informacji. Z jednej strony jest to rzecz jasna przywilej i coś, z czego korzystać zdecydowanie warto. Z drugiej jednak dr Google często stosowany jest po prostu zamiast wizyty u specjalisty. A teraz ma jeszcze godnego następcę w formie mediów społecznościowych. I coraz częściej sprawdza się też, co dolega psu – nie wychodząc nawet z wygodnego fotela.

Co dolega psu, czyli lubimy się bać

Wiecie, jak to jest z dr Google – wpisujesz „ból głowy”, a dowiadujesz się, że masz nowotwór i 2 tygodnie życia. Podobnie jest często z poradami w psiej społeczności. Jeśli zapytamy, co dolega psu, bo nie zjadł porannej porcji karmy, dowiemy się, że:

  • najpewniej to nowotwór układu pokarmowego;
  • choć może jeszcze chora trzustka;
  • być może ma robaki;
  • ugryzł go kleszcz i zaraził babeszjozą;
  • zjadł trutkę na spacerze;
  • jest źle karmiony i zapychany chemią;
  • może ma zęba do wyrwania;
  • w gardle utkwił mu kawałek patyka, którym się bawił na spacerze.

No, wymieniać można by dalej, ale wiecie, o co mi chodzi. Zamiast poobserwować psa w spokoju, ewentualnie pojechać w razie potrzeby do weta i wyjść na przewrażliwionego opiekuna, pytam ludzi w sieci, co może być naszemu psu. Pytam, co dolega psu, któremu tak naprawdę może nie dolegać nic prócz lekkiej niestrawności, bo ostatnią porcję karmy zjadł za szybko czy babcia w miłości dała mu skórkę z kiełbasy. Widać lubimy się bać – to przynajmniej mamy za darmo.

Poprzyj moją opieszałość!

Ile razy widzieliście osoby pytające, co dolega psu, opisujące objawy, a potem… jeżdżące po ludziach, którzy odpowiedzieli? A zwłaszcza po tych, którzy jasno odpowiadają – idź do gabinetu weterynaryjnego z tym biednym, cierpiącym psem? Według moich obserwacji tak kończy się ok. połowa wszystkich tego rodzaju dyskusji. Dlaczego? To proste. Często, dzieląc się psią chorobą i opisując jej objawy chcemy utwierdzić się w przekonaniu, że dobrze robimy, bo nie idziemy do weterynarza. Bo daleko, bo drogo, bo szef niemiły i nie chce dać wolnego, a po pracy to straszne korki.

Co więc dzieje się, gdy ktoś nagle mówi, że to, co dolega psu, może mieć poważne konsekwencje albo bywa objawem groźnej choroby? Oczywiście, odczuwamy poniekąd strach, który przekuwamy w nienawiść i niechęć do takiego człowieka. Bo nie dość, że odważył się nie poprzeć naszej (nawet złej) decyzji, to jeszcze dodatkowo nas dołuje. Normalnie chamstwo 😉

Wizyta u weterynarza wskazana

Daleka jestem od jeżdżenia z każdym objawem do gabinetu weterynaryjnego, nawet mimo tego, że Mały Biały bardzo lubi te wizyty. Podobnie jednak nie popieram szukania diagnozy na FB, gdzie odpisać nam może każdy, łącznie z podszywającym się pod specjalistę kontem. Dla mnie dostępne są tylko trzy scenariusze:

  1. Widzę, że psu coś dolega, ale nie wpływa to na jego ogólny stan albo nie trwa bardzo długo. Wtedy obserwuję psa, sprawdzam, czy pije wodę, wprowadzam ścisłą dietę – i po ok. 12 czy 24 godzinach, zależnie od objawów, albo wtedy, gdy pies nagle czuje się gorzej, jadę do gabinetu weterynaryjnego.
  2. Widzę, że pies ma poważne objawy czy zachowuje się bardzo nietypowo – wtedy jadę z nim do gabinetu od razu.
  3. Wiem, że mój pies jest na coś chory, bo został już zdiagnozowany i trwa jego leczenie. Wtedy faktycznie dobrym wyjściem jest sięgnięcie po moc mediów społecznościowych. Może znajdzie się w okolicy osoba, której pies też na to choruje? Albo taka, która zna specjalistę zajmującego się terapią tylko tego schorzenia?

Poniżej natomiast zebrałam dla Was w ramach grafiki krótki przewodnik po odpowiedziach, które można otrzymać pod postem z pytaniem, co dolega psu. Zbierałam je skrupulatnie i stworzyłam specjalnie dla Was skondensowaną formę 🙂  Osoby, którym obcy jest dystans do siebie i ironia proszone są o zamknięcie oczu. TUTAJ znajdziesz obrazek w dużym rozmiarze, a TUTAJ – na FB, do udostępnienia.

co dolega psu

 

 

Pamiętaj, nie łam praw autorskich: nie modyfikuj obrazka, nie wycinaj podpisu i nie podpisuj go swoim imieniem i nazwiskiem.