Nasi goście, którzy w nieco młodszych wieku odwiedzili nas kilka miesięcy temu, przyjechali do nas i na ostatnie dni. Uświadomiło mi to kilka rzeczy, o których dotychczas nie myślałam, bo i nie było okazji.

Odwiedzili nas właściciele Zu i Raven z nimi dwiema. Zu to suczka ze schroniska, która odwiedzała nas kilkukrotnie, również przed pojawieniem się Raven i naszą wyprowadzką z Wrocławia. Raven dołączyła do nich kilka miesięcy temu i była u nas już raz, ale wtedy Mały Biały za nią nie przepadał – głównie dlatego, że używała mało mózgu 😉 Dziś używa go nieco więcej i wszystko układa się lepiej 🙂
Pierwsza kwestia to mój zachwyt nad socjalem Małego Białego. Częściowo nie jest to moja zasługa – w hodowli odebrał bardzo dobrą lekcję dobrego psiego zachowania i świetnie opanował sygnały uspokajające. Wykorzystuje ich pełną gamę w kontaktach z psami na spacerach, jednak dwa obce, jakby nie było, i większe od niego psy w jego domu to nieco inna sprawa. Na całe szczęście również druga strona tej historii dobrze opanowała socjal z psami, a częściowo jest ładnie korygowana przez właścicielkę, stąd konfliktów w zasadzie nie było, poza pojedynczymi powarkiwaniami. Staramy się ich też nie generować, usuwając sytuacje, w których któryś z psów mógłby bronić swojej klatki, zasobów czy zabawek. Tą ostatnią psy dostały dopiero dziś na terenie otwartym, i doszło do ciekawej zabawy.

No właśnie, i druga kwestia – zabawa. Mały Biały nie spotkał psa, który by się z nim chętnie bawił. Głównie dlatego, że młody preferuje dwa typy zabawy: szalone gonitwy oraz nawalanki. Oba najlepiej z silnymi efektami dźwiękowymi. Problem nie leży przede wszystkim w psach – raczej we właścicielach, którzy każde warczenie biorą za agresję. Tymczasem u nas warczenie polegało przede wszystkim na świetnej zabawie. Nawet w sytuacji, gdy któraś ze stron przeginała i reakcja była ostra, za kilka sekund był spokój. Psy same się dogadywały i sprawiało to, że my tylko musiałyśmy co jakiś czas upomnieć je, żeby nie powtarzały niektórych zachowań. A sąsiedzi i wszyscy, którzy byli świadkami tych zabaw, z pewnością uznają je za walki psów – tłuczenia i warczenia było co niemiara, zwłaszcza pierwszego dnia 🙂

Trzecia rzecz jest natomiast super pozytywna. Raven, najmłodsza i paradoksalnie – największa z towarzystwa, jest bardzo pobudliwa i jak to szczeniak, najpierw robi, potem myśli. Wraz ze swoją doświadczoną właścicielką stanowiły świetny obiekt do sprawdzenia, jak Mały Biały pracuje przy psach. Okazuje się, że potrafi bawić się niedaleko własną zabawką, mimo bardzo wokalnej zabawy innego psa. Dodatkowo, jest w stanie chodzić przy nodze, ładnie się skupiać oraz zostawać na komendę i przybiegać z dużych odległości. Co więcej, choć na spacerze zajęty raczej swoimi sprawami niż chodzeniem z innymi psami, pięknie się odwołuje.

Tylko się cieszyć, prawda? 🙂

Tutaj znajdziecie bloga prowadzonego przez właścicielkę Zu i Raven.

Close Menu