Pies a łóżko – wpuszczać czy nie?

Bardzo często, przeglądając fora internetowe czy rozmawiając ze znajomymi, napotykam problem „łóżkowy”. Wbrew pozorom nie chodzi o porady seksualne dla właścicieli zwierząt 😉 Przede wszystkim pojawia się problem tego, czy wpuszczać psa do łóżka, czy też łóżko ma być dla czworonoga terenem niedostępnym. Zobaczmy więc, jak jest naprawdę.

 

Pies w łóżku dominuje właściciela?

 

 

Najczęstszym argumentem, który słyszę, gdy chodzi o przebywanie psa w łóżku jest to, że pies stanie się dominujący i na pewno będzie chciał przejąć „pozycję alfa”. Moje podejście do teorii dominacji już przedstawiałam w odpowiedniej notce, więc kto czytał, ten na pewno wie, jak to wygląda. Wracając do tematu psa w łóżku i jego ewentualnej dominacji: znam wiele psów, które śpią w łóżku i nie dominują właścicieli, znam i takie, które śpią w łóżku i pokazują różki. Mam dlatego wrażenie, że spanie w łóżku nie ma bezpośredniego wpływu na zachowanie psa, zwłaszcza takie, w którym to pies zaczyna rządzić nami, zamiast na odwrót.
Na pewno jednak wpływ na ewentualne pokazywanie, kto tu rządzi, ma psia niesubordynacja. Czyli: my chcemy, żeby pies zszedł z łóżka, a pies tego nie robi, tylko np. zaczyna na nas warczeć. Czy jednak jest to wina łóżka i wchodzenia na nie? Czy w przypadku np. fotela nie byłoby podobnie? Albo bronienia ulubionej zabawki? I wreszcie: rozwiązaniem tego problemu na dobre jest zakaz wchodzenia na łóżko, czy może wzięcie się za wychowanie psa?

 

Gdy psa w łóżku nie chcemy…

 

Nie jestem generalnie ortodoksyjna w większości poglądów na wychowanie psa. Również w przypadku obecności psa w łóżku uważam, że każdy może wybierać sobie korzystniejszą opcję. Nie uważam, że ktoś, kto psa do łóżka nie bierze, jest bez serca i go nie kocha czy uważa za gorszego; nie uważam również, że każdy pies brany do łóżka ma lepiej od tego, który w łóżku nie śpi, bo to oczywista głupota. Dlatego też rozumiem, gdy ktoś nie chce wpuszczać psa do łóżka z różnych względów: bo jest brudny, bo zostawia sierść, bo zajmuje miejsce i takie tam. Warto jednak, aby takie zakazy również były odpowiednio egzekwowane.
Często jest tak, że przywozimy do domu szczeniaczka, a on zaczyna piszczeć czy nawet wspinać się na nasze łóżko. Co robi wówczas większość osób? „Kuci kuci szczeniaczku, choć tutaj na łóżko, ALE tylko na dziś!”. No i mamy pierwsze błędy – nawet kilka naraz! Przede wszystkim uczymy psa, że jego piszczenie, skomlenie czy skakanie i przyciąganie uwagi zdaje egzamin – więc pies będzie robił to coraz częściej, a nie, jak my uważamy, zrobi raz i potem rozsądnie przestanie. Pies nie rozumie, że coś jest jeden raz i potem ma zachowywać się inaczej – za to pamięta, co mu wolno i co robił, na jakie zaczepki zareagowaliśmy, i będzie je powtarzał. Najlepiej jest więc ignorować piszczenie, choć bywa to trudne – gwarantuję jednak, że po paru nocach psu się znudzi i po prostu będzie szedł spać.
Uważam również, że jeśli pies ma w ogóle nie spać na łóżku, to powinien nie mieć opcji wejścia na nie gdy my jesteśmy nieobecni.

 

Pies w łóżku? Tak, ale…

 

No właśnie, jeśli pozwalamy psu na spanie w łóżku, to też musi znać parę zasad. Przede wszystkim zasadę: łóżko jest właściciela, a pies jest tam gościem. Krótko mówiąc, pies powinien umieć schodzić z łóżka na komendę. Opcjonalnie można go również nauczyć wchodzenia na łóżko jedynie na komendę, jednak wówczas trzeba się pilnować szczególnie w nocy, aby pies sam z siebie nie wpakował się w pościel. Jednak komenda „schodząca” z łóżka, a także nauczenie odpowiedniego jej egzekwowania, to według mnie podstawa.
Drugą bardzo istotną kwestią jest niezmienność zasad. Nie może być tak, że pies raz ma wstęp na łóżko ku naszej radości, a raz jest zganiany i karany za wejście na nie. Pies nie rozumie, dlaczego raz mu wolno coś robić, a raz nie, zwłaszcza gdy zależy to jedynie od naszego humoru. Aby pies nie był nerwowy, a mógł się rozluźnić w naszym towarzystwie i nie obawiać się naszych reakcji, wystarczy po prostu jasno stosować pewne zasady. Albo pies ma prawo wejść na łóżko zawsze (i oczywiście ma również obowiązek zejść z niego na komendę), albo pies nie ma dostępu do łóżka wcale.

 

Spanie w łóżku a lęk separacyjny

 

To jedna z rzeczy, o których zwykle mało się mówi przy okazji „problemu łóżkowego”. Równocześnie to bardzo istotny element walki z lękiem separacyjnym i wszelkimi problemami z zostawaniem psa w domu pod nieobecność właściciela. Dla nas spanie z psem często jest źródłem radości czy zadowolenia – jednocześnie jednak wychodzimy rano do pracy czy na uczelnię i zostawiamy takiego wyprzytulanego psa samego. Często nie będzie to żaden problem. Jeśli jednak pojawią się problemy w stylu niszczenia, wycia i różnych zachowań kompulsywnych, które nie wynikają z problemów zdrowotnych czy zbyt małej ilości ruchu, trzeba zacząć coś zmieniać w naszych przyzwyczajeniach. Niezależnie od tego, jak miło śpi nam się z psem, powinniśmy go wyekspediować na jakiś czas z łóżka. W wielu przypadkach zdecydowanie pomaga to w problemach z lękiem separacyjnym, bo pies nie odczuwa aż tak dotkliwie naszej nieobecności. Pamiętajmy: pies nie wie, że my np. o 16 wrócimy z pracy. My mamy tego świadomość, jednak nasz czworonóg nie uświadamia sobie, że nieobecność jego pana nie jest stała, tylko czasowa. Warto wówczas odłożyć na bok swoje zachcianki i błagalny wzrok psa by zrobić coś, co faktycznie nam pomoże w poradzeniu sobie z problemem.

 

Mały Biały a łóżko

 

Historia Małego Białego z łóżkiem  jest długa i zmienna 😉 Gdy do nas przyjechał, w ogóle nie spał z nami w łóżku i unikał bezpośredniego kontaktu. Po paru dniach przekonał się do spania w naszych nogach. Następnie zaczęły się problemy z zostawaniem, które opisywałam w notce – wówczas piesek z łóżka wyleciał i spędzał noce jedynie w kennelu. Gdy problemy zniknęły, przyjęliśmy stały rytm korzystania z łóżka. Generalnie pies w dzień wchodzi na łóżko, gdy chce – my wówczas z niego nie korzystamy. Wieczorami czasami przychodzi do nas, aby wspólnie poleżeć przed telewizją – znaczy, my oglądamy, on śpi. Niezależnie od wszystkiego, na komendę schodzi z łóżka i idzie do siebie na miejsce. Gdy kładziemy się spać już ostatecznie, pies idzie do siebie i tam zasypia. W gorące dni nie przychodzi do nas wcale albo przychodzi, gdy słyszy budzik, aby polizać któreś z nas po łokciu (ZAWSZE po łokciu). W chłodniejsze dni przychodzi ok. 4 rano i w nogach czeka, aż zawołam go do siebie i podniosę kołdrę – zamienia się wówczas w podkołdernika, który po pewnym czasie wypełza z głową i łapami na moją poduszkę, bo mu gorąco. W ten sposób śpi do oporu, czyli do budzika albo dopóki któreś z nas nie wstanie. W obcych miejscach śpi zawsze w kennelu, niezależnie od tego, gdzie jesteśmy.