Najpierw długo trzymała nas zima, a teraz wybuchło lato, powodując nie tylko atak kichania u alergików, ale również budząc wszelkie paskudztwa. Do takich paskudztw zaliczamy właśnie kleszcze. Czyhają na nas i nasze psy praktycznie w każdym miejscu Polski – mniej albo bardziej. We Wrocławiu mamy ten komfort, że i komarów, i kleszczy jest raczej mało, również na terenach zielonych – zwłaszcza w porównaniu z Mazurami, Roztoczem czy okolicami Warszawy, gdzie każdego roku psiarze skarżą się najbardziej na te niemiłe owady.

Do walki z kleszczami mamy kilku sprzymierzeńców, możemy się również zaszczepić przeciw chorobom odkleszczowym. Nieco inaczej jest z naszymi czworonogami. Kleszcze atakują je tym chętniej, że psy lubią wchodzić w zarośnięte miejsca i nie bardzo zwracają uwagę, czy coś po nich chodzi. Dlatego jednym z elementów profilaktyki powinno być regularne oglądanie skóry psa na całej powierzchni, ze szczególnym uwzględnieniem pachwin, okolicy uszu, warg. Dodatkowo, zwierzaka trzeba również odpowiednio zabezpieczyć.
Do wyboru mamy najczęściej obroże oraz krople typu spot-on. Obroże działają zazwyczaj od 4 do 7 miesięcy, choć ich użytkownicy uważają, że najlepiej na bardzo zakleszczonych obszarach jest łączyć je również z użyciem preparatów spot-on. Obrożę pies musi nosić cały czas, bez przerw. Dyskusyjne jest noszeniem obroży u psów, które są alergikami, zwłaszcza z objawami skórnymi – przy dłuższym stosowaniu, do którego jest przeznaczona obroża, mogą powstawać podrażnienia. Wiele osób nie wyobraża sobie również spania w łóżku z psem, który ma na sobie taką chemiczną obrożę, a także zakładanie obroży w domu, gdzie psu towarzyszą małe dzieci. W przypadku preparatów spot-on sprawa jest nieco prostsza – psa zakrapia się zazwyczaj co 3-4 tygodnie. W zależności od preparatu, który użyjemy, będzie to rozwiązanie tańsze bądź odpowiadające ceną obroży, która również kosztuje niemało. Repelenty w formie spot-on serwuje się psu bezpośrednio na skórę między łopatkami, tak, aby nie miał on szansy ich zlizać – trzeba przez parę godzin pilnować również, aby pies o nic się nie wycierał, bo miejsce przed wsiąknięciem preparatu pozostaje lekko tłuste. Trzeba również pilnować, aby pies przez 48 godzin nie miał kontaktu z wodą; preparat powinno się podawać najwcześniej 48 godzin po kąpieli, aby odbudowała się naturalna warstwa ochronna skóry, zmyta np. przez szampon. Potem pies bez problemu może zażywać kąpieli bez obawy o zmycie specyfiku. Ja osobiście wybieram tę właśnie formę zabezpieczenia małego białego przed kleszczami. Stosujemy od jakiegoś czasu Sabunol – dotychczas małe białe nie miało ani jednego kleszcza, a preparat był sprawdzany m.in. w okolicach morza, Wrocławia czy na Roztoczu. Zauważyłam jednak, że często jest to kwestia indywidualna – małe białe na wakacjach na morzem było z dwoma innymi psami, chodzili dokładnie po tym samym terenie z taką sama intensywnością, i kleszcze małego białego omijały, a jednego z jego kolegów już nie.
Warto wspomnieć, po co te wszystkie zabezpieczenia. W Polsce obecnie spotykane są różne choroby odkleszczowe, wszystkie podobnie groźne dla psa. Do dwóch najczęściej występujących należą borelioza i babeszjoza. Coraz częściej pojawia się również dotąd rzadko spotykana erlichioza.
Borelioza to choroba, której przyczyną jest krętek – bakteria przenoszona przez kleszcze. Jest o tyle niebezpieczna, że przez bakteryjne podłoże dostaje się z łatwością do krwi psa, tam się namnażając i rozprowadzając po całym ciele oraz uszkadzając organy wewnętrzne. Choroba ta jest o tyle ciężka, że trudno jest ją zdiagnozować i często pies leczony jest na coś zupełnie innego – dlatego zawsze trzeba domagać się dokładnego badania naszego psa. W zależności od etapu rozwoju, może zostać całkowicie wyleczona bądź doprowadzić do stałych uszkodzeń w organizmie psa, a nawet śmierci. Objawy są bardzo niejednoznaczne: w zależności od zaatakowanych narządów, pies może doświadczać zapalenia stawów, chorób nerek czy nawet zapalenia mózgu i związanych z nim uszkodzeń neurologicznych.
Babeszjoza występuje równie często, co borelioza. Jest to choroba wywoływana przez pierwotniaka o nazwie Babesia canis, który przenoszony jest ze śliną kleszcza do krwiobiegu psa. W jej przypadku jednak zazwyczaj widać, że pies nie czuje się dobrze – jest osowiały, obolały. Wraz z rozwojem choroby, pojawiają się kolejne objawy, na przykład brunatne zabarwienie moczu, żółtaczka, a w ciężkim stadium również objawy neurologiczne. W przypadku tej choroby, rokowania są dość ostrożne, ponieważ jedynie część przypadków kończy się wyzdrowieniem całkowitym albo częściowym. W przypadku złej reakcji organizmu psa, może dojść do trwałego uszkodzenia narządów bądź po prostu śmierci. Choroba może również być częściowo zaleczona oraz nawracać przy spadkach odporności psa.
Erlichioza to choroba dość rzadko diagnozowana, choć weterynarze spotykają się z nią coraz częściej. Jest  o tyle groźna, że uszkadza układ immunologiczny, co skutkuje bardzo szybkim spadkiem odporności psa praktycznie do zera. Objawy zazwyczaj pojawiają się około tydzień od zarażenia – są to gorączka, osowiałość, powiększenie węzłów chłonnych, krwawienia z błon śluzowych czy znaczna utrata wagi ciała.
Leczenie wszystkich tych chorób jest zazwyczaj nie tylko długie, ale również często bolesne dla psa oraz wymagające dużych nakładów finansowych. Powinni nad tym zastanowić się wszyscy ci, którym szkoda kilkudziesięciu złotych rocznie na ochronę psa przeciw pasożytom zewnętrznym.
Close Menu