Rush nie jest u nas na tyle długo, abym mogła powiedzieć, że znamy się wskroś, na pewno jednak mogę stwierdzić, że na nowo odkrywam z nim, czym jest posiadanie psa. Wykazuje naprawdę wiele zachowań, które u Małego Białego nie były obecne nawet w wieku pół roku, kiedy do nas trafił. Złapałam się na tym, że wielu rzeczom się dziwię, chociaż przecież mam już psa, a i wiele miałam tymczasowo. Ma jednak i takie cechy, które łączą go z Małym Białym. Jedne i drugie zebrałam we wpisie.

Rzeczy, które Mały Biały i Rush robią inaczej:

1. Spanie do góry kołami i bez przykrycia

Jest to dla mnie absolutnie szokujące, bo Mały Biały spał w ten sposób może ze dwa razy w swoim życiu. Biały książę zawsze zwija się w kulkę, ewentualnie śpi na boku albo rozciągnięty, ale na brzuchu. Rush z kolei uwielbia spać kołami do góry do tego stopnia, że nawet jak spadnie z legowiska, to niewiele sobie z tego robi.

Tutaj akurat cieszy mnie, że jest 1:1. Mały Biały zawsze śpi przykryty. Jeśli przychodzi do nas do łóżka, to przychodzi pod kołdrę i kładzie się przy mnie, bo wie, że ja zawsze jestem przykryta, nawet w największe upały. W klatce trzeba go przykryć, bo jak nie, to zacznie ryć jak dzik, aż sam zrobi sobie prowizorkę. Z kolei Rush nie znosi być przykryty i często z legowiska miękkiego przenosi się na podłogę, bo po prostu mu gorąco. Zupełnie jak Michał, który przez większość roku mógłby spać bez kołdry.

DSC03530 — kopia

2. Człowiek górą!

Gdy trafił do nas Mały Biały, byłam zdruzgotana. Zwracał uwagę na mnie, owszem, w domu, zwłaszcza jeśli miałam żarcie. Na dworze tragedia, ciągnięcie na smyczy, ignorowanie człowieka, nie było mowy o puszczeniu luzem. Pracowaliśmy nad tym bardzo długo i pracujemy wciąż, po prawie ośmiu latach. Rush z kolei owszem, musi sobie pobiegać, ale jeśli nie ma żadnych bodźców (w stylu: ktoś idzie i cmoka jak debil albo właśnie przelatuje całe stado wron) odciągających jego uwagę, to pięknie krąży wokół człowieka. Wraca na jeden sygnał, i to dosłownie zawraca w locie. Choć to się jeszcze sto razy zmieni, zwłaszcza w okresie dorastania, to jednak zupełnie inaczej pracuje się z taką podstawą.

3. Przesypianie nocy

Prawie jak z dzieckiem, bo Rush przesypia noce zdecydowanie lepiej niż Maks i na pewno lepiej niż Mały Biały, który nawet jako ośmiomiesięczny pies potrzebował jeszcze wyjścia około trzeciej nad ranem. Zwykle na dwójkę, więc – w naszej pamięci – trwało to i trwało. Rush śpi od 23 od 7 rano bez większych problemów.

DSC01769 — kopia

4. Przytulanie!

Tak, Rush jest psem, który się przytula. Lubi spać sam i w dzień zwykle tak śpi, nie jest uwiązany do nas, przestał już namiętnie biegać za nami nieprzytomny, gdy wychodziliśmy do drugiego pomieszczenia. Natomiast Mały Biały nie przychodzi się przytulać, po prostu. Chyba że mamy coś do żarcia albo jest burza. Albo jest bardzo zimno (w jego mniemaniu), a ja go właśnie wołam na drzemkę pod kołdrą. Ze mną, oczywiście.

5. Zabawka jest fajna, gdy jest człowiek

Oczywiście, Rush ma swoje zabawki, nad którymi się znęca (napisałam to w trwającym do dziesięciu minut trzasku plastikowej, zgniatanej butelki), ale jego zabawa polega tylko na gryzieniu. Wszelkie szarpaki i tego rodzaju zabawki są fajne, jeśli trzyma je człowiek. Przeciąga się, bawi, a jeśli wygra – zabiera zabawkę, żeby za kilka sekund z nią ponownie przybiec. Dzięki temu świetnie idzie nam nagradzanie zabawą. U Małego Białego walczyłam z rok o to, żeby w ogóle wiązał zabawę z człowiekiem.

rush

Rzeczy, które łączą dwa pieski:

1. Miłość do suchych liści

Mały Biały jako szczeniak z upodobaniem łapał w pysk liście i z nimi biegał niczym z trofeum. Rush łapie liście i nie dość, że z nimi biega, to jeszcze próbuje je… zjeść. Nadchodzi jesień, będziemy mieli dużo szans na oduczenie. I dojście na skraj załamania nerwowego.

2. Nienawiść do mokrej trawy

No nie wysika się na mokrą trawę, bo kłuje w łapki. Codziennie rano powtarza się scenariusz wrzucania psa na najkrótszą w całej okolicy trawę, żeby się załatwił. Bo jemu się chce, ale przecież nie zrobi, jak jest mokro w książęce opuszki. Mały Biały identyko, plus obaj tak samo nie chcą wychodzić na dwór, gdy pada deszcz. Przed nami jeszcze próba z wodą stojącą, czyli stawem.

3. Gonienie za ptakami

Rany boru, pamiętam, jak Mały Biały dostawał, za przeproszeniem, pierd*lca na widok wszelkiego ptactwa. Potem mu, na szczęście, przeszło, trochę się odwrażliwił, obecnie przyciągają go tylko rzadko spotykane okazy, które wydają dziwne dźwięki. Rush też cierpi na tę samą przypadłość. Ptaki to wyłączenie mózgu.

4. Punkt obserwacyjny w oknie

Ogromnie cierpię przez to, że nie mamy balkonu, tarasu, ogródka – czegokolwiek. Mamy tylko okno, na którym leży legowisko, i na którym regularnie siada Mały Biały, Maks… i teraz Rush. Obaj siedzą i obserwują, choć Rush nie do końca pojmuje podekscytowanie i poszczekiwanie Małego Białego na psy za oknem. Czasem obaj obserwują dwa różne miejsca i wychodzą takie sytuacje, jak ta poniższa.

5. Zabawa z wokalizacją i zębami

Ktoś, kto nie widział wcześniej zabawy dwóch terierów, dostaje z miejsca zawału serca. Mały Biały podczas całej zabawy warczy i pokazuje zęby. CIĄGLE. Wygląda, jakby zamierzał obedrzeć rudego ze skóry. Rush z kolei powarkuje, zachęcając go do tej zabawy i szczeka na niego, jak Mały Biały przerywa. I też – wszystko z zębami na wierzchu. Oczywiście najlepsza zabawa to nawalanki i koniecznie na łóżku, przez co codziennie przynajmniej raz jeden z nich wpada między łóżko, ścianę i kaloryfer. I trzeba biec na ratunek. Dodam też, że nie liczyłam specjalnie na te wspólne zabawy ani w ogóle na jakąś ogromną sympatię psów dla siebie – wystarczające byłoby, gdyby się tolerowały, nie muszą się wcale kochać.

Macie dwa psy? A może więcej? Jakie różnice i zbieżności zauważacie w ich zachowaniu? Napiszcie w komentarzach!

Close Menu