Ostatnio, chodząc sobie po FB, trafiłam na zdjęcie psa, który był pokazany jako zdjęty z łańcucha i w ogóle w tragicznej kondycji, ale potem zabrany do DT i zaopiekowany. I wszystko spoko, gdyby nie fakt, że był to pies w typie rasy, który miał tak z 15-20 kg nadwagi. Wtedy uświadomiłam sobie, że pies z nadwagą to klasyka w wielu psich adopcjach.

Co się kryje za grubym psem?

I wiecie, ja jestem w stanie zrozumieć, że babcia, dla której pies jest centrum życia na co dzień, pcha w niego żarcie jak we wnuczka kolejne kotlety i uważa, że to jest dobre, bo „jakby nie był głodny, to by nie zjadł” (co prawdą nie jest). I rozumiem, że dla niej pies szczupły czy nawet o prawidłowej wadze, a nie daj boru w wersji „fit”, a nie „pet”, to ofiara znęcania i najbardziej nieszczęśliwe zwierzę na świecie. Takie przekonania są często trudne do wyplenienia, zwłaszcza jeśli ktoś ma kolejne psy przez całe życie, po jednym, a niekoniecznie ma pęd do zdobywania wiedzy na temat ich funkcjonowania.

pies z nadwagą

Ale nie jestem w stanie zrozumieć, skąd w adopcjach tego rodzaju przekonanie, skoro mówimy o ludziach, którzy – przynajmniej teoretycznie – powinni posiadać podstawową wiedzę na temat psów. Chociaż, może inaczej: jestem zdania, że ludzie, którzy uważają, że pies powinien być kulką, bo tyle w życiu przecierpiał, nie powinni zajmować się adopcjami.

Dlaczego? Bo pies z nadwagą, tak samo jak pies z niedowagą, to pies zaniedbany, jeśli jego stan nie wynika z choroby.

Pies z nadwagą a pies o wadze prawidłowej

Bardzo dużo na temat nadwagi i otyłości u psów pisałam już w tym wpisie, dlatego odsyłam do niego, jeśli pragniecie wiedzy teoretycznej. Generalnie jednak krótko chciałam wspomnieć o tym, co wielu właścicieli podnosi jako argument „za” nadwagą. O ile w przypadku psów rasowych można mówić o jakichś ramach i wzorcach, według których klasyfikowana jest waga psa, o tyle w przypadku kundelków tego nie mamy. Nie znaczy to, że panuje pełna dowolność.

Najzdrowszym typem sylwetki u psa jest sylwetka, jak można się domyślać, prawidłowa. Występuje ona w najczęstszym typie „pet”, czyli psa, który jest po prostu towarzyszący i ma umiarkowaną ilość ruchu. W takim przypadku żebra są wyczuwalne pod dotykiem, pies ma zarysowaną talię i wcięcie, gdy spojrzy się na niego od góry. Drugi typ to „fit”, i ten typ wzbudza wiele emocji, zwłaszcza w środowisku adopcyjnym czy u starszych osób – choć jest to dla mnie niezrozumiałe. Ten typ psa jest bardzo umięśniony – do tego stopnia, że mięśnie są widoczne oraz wyczuwalne; talia jest bardzo mocno wcięta, widoczne mogą być dwa ostatnie żebra. I to chyba one właśnie tak bolą wiele osób, bo taki pies „wygląda źle”. Ale jednocześnie w praktyce zwykle częściej widuje weterynarza na badaniach profilaktycznych, jest lepiej żywiony i ma więcej aktywności niż pies, który robi tylko spacerek dookoła bloku.

Jakie są zwykle psy, które szukają domów?

Generalnie niewiele jest przypadków, że psy, które trafiają do adopcji, mają prawidłową masę ciała. Albo są to psy z nadwagą i otyłe, albo bardzo wychudzone. Te pierwsze zdarzają się przede wszystkim w przypadku, gdy domu szuka zwierzę „po starszych osobach”, czyli w sytuacji, gdy właściciel umiera, a psa nikt nie chce. Ten przypadek, wbrew pozorom, dotyczy też zwierząt, które w schronisku mają na tyle dobrą pozycję, że szybko docierają do miski. Żywienie w placówkach tego rodzaju jest średnie, często sporo jest wypełniaczy, które wpływają – wraz z niewielkim ruchem – na problemy z wagą.

Częściej jednak psy z interwencji, łapane jako „dzikie”, odbierane z łańcuchów czy w końcu zabierane z kiepskich schronisk czy miejsc, gdzie w boksie były na samym końcu drabinki towarzyskiej, są wychudzone.

Pies z niedowagą – jak wrócić do normalnej wagi?

Jeśli do domu tymczasowego trafia pies z niedowagą, to w istocie powinien dostawać taką porcję karmy, która będzie odpowiadała zapotrzebowaniu kalorycznemu w przypadku takiego samego psa o prawidłowej masie ciała. Jest to trudne do obliczenia, dlatego warto poradzić się lekarza weterynarii, jeśli zupełnie nie mamy pomysłu, jak to ugryźć. Bardzo zagłodzone psy zwykle mają podawaną mniejszą dawkę karmy i preparaty wysokokaloryczne, i to niekiedy na początku w obniżonych dawkach kalorii, jeśli faktycznie stan psa jest skrajny.

Niestety, problemy są tutaj trzy. Po pierwsze, wiele osób oszczędza na karmach i podaje karmy o niskim poziomie tłuszczu i białka zwierzęcego, a więc najlepiej przyswajalnego, a wysokim poziomie węglowodanów i wypełniaczy. To sprawia, że trzeba podać jej więcej – objętościowo – niż karmy lepszej jakości. I to drugie niebezpieczeństwo, bo zbyt duża dawka znacznie obciąża układ pokarmowy psa. A to grozi powikłaniami w formie biegunek, zaparć, wymiotów i całej gamy innych problemów, na stanach zapalnych jelit kończąc. Konieczne jest więc podawanie karmy dobrej jakości, najlepiej takiej, w której jest przynajmniej 18% tłuszczu i ok. 30% białka, a także sporo mięsa. Drugą rzeczą jest podawanie małych dawek pokarmu częściej. Czasem jednak i to nie wystarczy, a wtedy lepszym rozwiązaniem jest podawanie skoncentrowanych preparatów o bardzo wysokiej kaloryczności w bardzo małej dawce.

pies z nadwagą

No i dochodzimy do trzeciej rzeczy. Psy zagłodzone często są bardzo łapczywe i jedzą zachłannie, co jest zupełnie naturalne. Zadaniem domu tymczasowego czy opiekuna jest zadbanie o to, aby pies jadł odpowiednio wolniej, na przykład dzięki karmieniu z ręki, co pomoże też w wielu innych kwestiach, czy stosowaniu mat węchowych albo misek spowalniających jedzenie. Jeśli jednak pies zjada szybko, a my dajemy mu więcej, bo „wygląda, jakby się nie najadł”, to w istocie mu szkodzimy.

Pies z nadwagą z zagłodzonego – dlaczego to niebezpieczne?

Jeśli pies karmiony jest zbyt dużymi dawkami o zbyt dużej zawartości kalorii, pokarm nie wpływa na odbudowanie mięśni, a powoduje odkładanie tłuszczu, co jest naturalnym mechanizmem obronnym w organizmie zagłodzonego psa. Co więcej, wątroba w pewnej chwili nie daje sobie rady z trawieniem takich ilości pokarmu, zaś trzustka nie daje rady produkować tak dużej ilości enzymów, zwłaszcza po okresie zagłodzenia. W obu przypadków prowadzi to do stanów zapalnych i niewydolności. Może pojawić się również cukrzyca.

Oczywiście, to nie wszystko. Tego rodzaju żywienie ma też inne działanie, mianowicie obciąża układ pokarmowy. Kwasy trawienne nie są w stanie poradzić sobie z tak dużą ilością bardzo odżywczego pokarmu, co powoduje problemy gastryczne, o których wspominałam wcześniej.

Krótko mówiąc, jeśli pies cierpiał na niedowagę, a bardzo szybko przybiera na wadze – prędzej otłuszcza się, niż wraca do prawidłowej formy, dodatkowo mogąc bardzo poważnie chorować. 

Pies z nadwagą – co to mówi o opiekunie?

Na początku dodam, że mówię tutaj o psach zdrowych, czyli nie leczonych przewlekle na choroby endokrynologiczne i zbliżone, w przypadku których albo stan zaostrzenia, albo źle dopasowana dawka leków powodują nadwagę.

Jeśli obecny jest w naszym otoczeniu pies z nadwagą przewlekłą, dowiadujemy się, że:

  • opiekun nie ma wiedzy o prawidłowym żywieniu psa,
  • opiekun nie ma wiedzy o psiej psychice i tym, dlaczego np. pies sępi o żarcie,
  • opiekun przedkłada emocjonalne podejście do znaczenia wagi psa nad faktyczne, zdrowotne jego aspekty.

Czyli dobrze nie jest. I o ile, jak pisałam, mogę zrozumieć starowinkę, która ma sobie po jednym psie od lat i żyje głównie z nim, nie mając potrzeby zdobywania wiedzy na temat szkolenia czy psychiki psa, o tyle jest dla mnie niezrozumiałe, gdy postępują tak osoby, które MUSZĄ tę potrzebę mieć.

Zamieszczałam kiedyś wpis o tym, jaki powinien być dobry dom tymczasowy. Nie stracił on swojej aktualności – moje poglądy, jeśli się zmieniły, to jeszcze bardziej w tą rygorystyczną stronę. Nie oczekuję od DT bycia szkoleniowcem, ale wiedzy na temat psiego dobrobytu – już tak. I nie rozumiem, jak można uważać niedowagę za zaniedbanie, a nadwagi już nie. Oba te stany są patologiczne, a nie fizjologiczne. Oba powodują choroby. Oba wynikają z ludzkiego błędu, niewiedzy, nieświadomości, zrzucania z siebie odpowiedzialności („psy po kastracji tak mają!”) czy chorego pojęcia troski – tłumaczcie to sobie tak, jak chcecie.

Pies z nadwagą jest akceptowany – dlaczego?

No właśnie, podstawowa różnica polega na akceptacji. Pies z nadwagą uważany jest za „zaopiekowanego” i obdarzonego miłością, bo jest toczącą się kulą armatnią, ewentualnie podnóżkiem – zależnie od budowy ciała. Pies szczupły to automatycznie pies, który jest zaniedbany i niekochany, tylko dlatego, że ma prawidłową budowę ciała. Bo często to już psy o prawidłowej budowie, z wcięciem w talii, uważane są za „zbyt szczupłe”. Niżej wrzucam Wam zdjęcie Małego Białego w bardzo dobrej formie fizycznej i szczytowej kondycji, którą zachwycał się zresztą lekarz weterynarii prowadzący profilaktykę ortopedyczną w jego przypadku. Jednocześnie wiele osób – obcych, na spacerach – komentowało, że jest za szczupły. I żebym go nakarmiła.

ogon psa

I wiecie co? Może teraz oburzę wiele osób, ale przy dzieciach jest podobnie. Maks jest szczupły, bo i ja, i Michał w jego wieku byliśmy szczypiorkami. Dzieci tak małe generalnie przy takiej samej diecie mogą mieć zupełnie różną budowę ciała i to jest okej. A jednak przy dziecku z fałdkami wszyscy rozpływają się nad słodkością, a przy dziecku szczuplejszym rodzic usłyszy, że maluch chyba jest niejadkiem albo ma anemię. To drugie przerabiałam ja przez 20 lat swojego życia.

A jakie jest Wasze podejście do psiej nadwagi? Uważacie ją za szkodliwą? A może jesteście zdania, że to nic wielkiego?

Za pomoc w merytorycznej części wpisu dziękuję nieocenionej lek. wet. Izabeli Przybytek
Close Menu