Dziś odejdziemy nieco od tematyki psiej, choć nadal psy będą gdzieś tam przebijały w naszym tle. Postanowiłam przedstawić Wam pięć seriali, które zdecydowanie przypadły mi do gustu w ostatnim czasie. Wybrałam te pozycje, w których gdzieś tam pojawia się również pies, ale stanowi raczej ciekawy dodatek, a nie jest głównym bohaterem. Z tego powodu nie ma tutaj choćby „Przyjaciół”, których znam na pamięć, czy „Nawiedzonego domu na wzgórzu”, który cenię jako fanka horrorów i thrillerów. Wszystkie seriale są dostępne na platformie Netflix. Zapraszam!

1. "Gilmore Girls"

Zdziwieni? To zdecydowanie jest jeden z tych seriali, które mogę oglądać na okrągło. Mam swoje ulubione odcinki i nie jestem ogromną fanką ostatniego sezonu, który został nakręcony po zakończeniu współpracy z małżeństwem Palladino, odpowiedzialnym za scenariusz. Z tego powodu z ogromną radością przywitałam nakręcony po dziesięciu (serialowych) latach sequel „A Year in The Life”, czyli cztery odcinki po 90 minut na nowo z Gilmorkami, tylko starszymi. Ta miniprodukcja powstała na zlecenie platformy Netflix. Mogę zdecydowanie nazwać się fanką tego serialu i z niecierpliwością czekam na kolejne dokrętki, które – jak pojawiają się plotki – są całkiem możliwe. W ostatnich sezonach pojawia się pies, kundelek Paul Anka – ciekawa postać. Bo jakże mogłoby być inaczej.

2. "Marianne"

Przenosimy się w znacznie bardziej mroczne klimaty, do Francji, gdzie młoda, niezbyt dobrze radząca sobie z prawdziwym życiem autorka tworzy bestsellery skupione wokół wiedźmy Marianne i walki z nią. Okazuje się, że wydarzenia te nie wzięły się jedynie z wyobraźni pisarki, ale również jej życia już od nastoletnich lat. Na początku Emmy nie lubiłam, potem głównie mnie irytowała, jako że wiele faktów z jej życia okazywało się mieć głębszy, ukryty sens. Ciekawy serial, który trzyma w napięciu, jest zaskakujący – idealny dla fanów grozy i horrorów. I mamy w nim maliniaka, którego rola jest dość pokrętna. Serial stworzony na zlecenie platformy Netflix.

3. "How I met your mother"

Tak, ja wiem, to staroć. Ale ja lubię starocie, jak zresztą widzieliście już wyżej. Nie dorównuje co prawda „Przyjaciołom”, ale łamie też trochę więcej reguł typowych dla sitcomów. Pozycja warta uwagi, jeśli szukacie czegoś lekkiego do obejrzenia w wolnych chwilach, bez silnego skupiania – ot, dla odstresowania, zwłaszcza że Netflix daje dostęp do wszystkich sezonów. Psy na przestrzeni serialu znajdziecie tam różne, ale najbardziej zachwyca oczywiście stado Robin w początkowych sezonach. 

4. "Doc Martin"

Ceniony i znany chirurg naczyniowy nagle zaczyna bać się krwi. Nie pozostaje mu nic innego, jak – ukrywając swoją przypadłość – przenieść się na prowincję i zostać tam lekarzem ogólnym. Jako że doktor zdecydowanie ma problem z relacjami międzyludzkimi (co poniekąd może wynikać z objawów Aspergera), postawienie przed ciekawską i chcącą zaprzyjaźnić się społecznością przeżywa dość ciężko. Społeczność również. A gdy dochodzi do tego rodzące się (dość niemrawo i niezdecydowanie) uczucie – sprawa się komplikuje… Serial dla osób ze specyficznym poczuciem humoru. Trochę słodko-gorzki. W tle JRT, który stale próbuje zabiegać o uczucia Martina. Uwaga – Netflix nie udostępnił jeszcze ostatniego, dziewiątego sezonu, który wciąż trwa.

5. "Workin' moms"

No dobra, to specyficzny serial i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Szczególnie polecam go wszystkim pracującym mamom, które czasem już mają dość. Serial o oczekiwaniach względem kobiet i tym, jak one same potrafią skomplikować swoje życie. Ostrzegam – dla osób powyżej 16 roku życia, bo sporo tu scen erotycznych i wulgaryzmów. Mi bardzo przypadł do gustu. I też mamy tutaj JRT w specyficznej sytuacji – gdy rodzina naciska, aby go uśpić, bo bywa agresywny. Ten odcinek sprawił, że ukradkiem płakałam, popijając łzami makaron z bukietem warzyw. Są też afgany, ale w bardziej… no, sami się przekonacie, jakiej wersji. To moje ostatnie odkrycie na platformie Netflix – gdy skończą mi się odcinki (a to już niebawem), znów pozostaję bez serialu…

Widzieliście kiedyś któryś z tych seriali? A może macie swoje typy?

Close Menu