I teraz nachodzi mnie pytanie: dlaczego tak wiele osób, które skarżą się u swoich psów (nie tylko jacków, ale z tymi mam do czynienia przede wszystkim) na nadaktywność, nagłą czujność, szczekliwość, drażliwość nie da im po prostu szansy na to, aby wykorzystały odpowiednio swoją energię? Pies zmęczony to nie tylko pies szczęśliwy, to też pies bardziej posłuszny, bardziej otwarty na szkolenie. Tyle, że w naszym przynajmniej przypadku o wiele bardziej psa męczy spacer, na którym robi różne, ciekawe rzeczy, niż taki, na którym sobie po prostu chodzi czy biega. W lecie chodził z nami po górach czy biegał po podwórku i faktem jest, że mniej był wówczas zmęczony, mniej spuszczał z siebie skumulowanej energii niż wówczas, gdy braliśmy tylko jego na łąkę, żeby porzucać piłkę, poprzeciągać się, pobawić się razem z nim.



popieram!
Mój Jack ma tyle ruchu że jeszcze nigdy nie widziałem tego diabełka którym to wszyscy nazywają te psy.Średnio dwa długie(około 1h) , dwa krótkie (10,15 min) spacery i co drugi dzień około 1h biegu i w domu praktycznie jakby nie było psa a szkoda bo chciałem właśnie takiego urwisa.