• Post comments:0 Komentarzy

W ostatnich latach na pewno wzrosła ilość adopcji psów, w tym też takich, w których nie budzi zdziwienia stawianie oczekiwań względem nowego domu. Niestety, nadal wiele jest sytuacji, kiedy nie tylko adoptujący nie zdają sobie sprawy z wielu aspektów adopcji, jak i takich, w których psy są wręcz „wypychane” do nowych domów bez żadnej analizy potrzeb obu stron. I nadal nie brakuje adopcji czynionych z zupełnie złych powodów.

Teoretycznie każda adopcja powinna cieszyć, bo zmniejsza ilość bezdomnych czworonogów i daje szansę na nowe życie danemu psu. Niestety, adopcja ze złych powodów często sprawia, że pies wraca. Czasami wraca już po kilku godzinach, innym razem po kilku dniach albo tygodniach. Bywa, że nawet po kilku latach! I nie zawsze winne są temu faktyczne losy życiowe, które bywają poplątane i zwodnicze. W większości przypadków za powrót psa odpowiada po prostu zły powód jego wcześniejszej adopcji. Co więc można zaliczyć do złych powodów adopcji psa?

„Bo on jest taki biedny…”

Zdecydowanie na każdego biednego psa przypada taki, który jest jeszcze bardziej biedny i taki, który jest mniej biedny. Nie zliczę, ilu strasznych psich historii nie znamy i nie poznamy. Ten pies, który wydaje nam się biedny w danej chwili na pewno ma innego czworonożnego pobratymca, którego historia jest o wiele cięższa. Każdy z tych psów zasługuje na dom – czy młody, czy stary; duży i mały; kudłaty i krótkowłosy. Każdy z nich jest biedny, bo nie ma własnego człowieka – bo człowiek, który pozwolił na jego powołanie do życia go zawiódł. I właśnie z tego powodu każdy pies, który wydaje nam się biedny, zasługuje na taki dom, dla którego nie będzie efektem chwilowego porywu serca.

„Bo dzieci chcą pieska”

Ten argument na pewno jest dobrze znany wszystkim, którzy zajmują się adopcjami psów. O tym, dlaczego pies nie powinien być prezentem dla dziecka oraz dlaczego nie istnieje pies, który byłby idealny dla dziecka – już pisałam. Idąc na skróty: pies jest odpowiedzialnością dorosłych ludzi. Aby zdecydować się na jego posiadanie, powinno się porozmawiać najpierw z całą rodziną. Dzieci często wywierają na rodziców presję – choć zdarza się również, że wywierają ją np. na dziadków, którzy nie potrafią odmówić potem wnukom. Nie jest to dobry sposób na posiadanie psa, zwłaszcza że często wówczas decyzja nie jest przemyślana i przedyskutowana, a podyktowana głównie płaczem dziecka i jego błaganiami. Kończy się to nierzadko wybraniem psa, który w ogóle nie powinien trafić do danego domu.
P8020158-2

„Bo to dobrze wygląda”

To teoria podobna do tej, że adopcja psa jest teraz modna. Bo jest. Wszyscy adoptują – gwiazdy, celebryci. Niestety, nie przekłada się to na jakość tych adopcji. Adopcja psa ma dobrze wyglądać przed sąsiadami, zwłaszcza wówczas, gdy adoptujemy psa ładnego i powiemy, jacy jesteśmy wspaniałomyślni, ratując inną istotę. Pławienie się w swojej pozornej empatii połączone z rekompensowaniem sobie braków w codziennym życiu jest chyba najgorszą możliwą przyczyną adopcji psa. Zapominamy, że pies jest żywą istotą i to uczucia tej istoty są jednymi z najważniejszych w całym procesie adopcji. Jeśli chcemy dobrze wyglądać przed sąsiadami, kupmy sobie wypasione auto.

„Bo dostanę psa w typie rasy za darmo”

Nie uważam, że adopcje psów w typie rasy powinny być płatne, tak jak to praktykują różne organizacje. Nie ma to nic wspólnego ze zwrotem kosztów – jeśli dom tymczasowy zainwestował jakieś środki w psa, to powinien mieć szansę na odzyskanie choć części tych pieniędzy, jeśli tylko tak postanowi. Niemniej jednak wiele wiadomości, które otrzymuję zarówno w sprawie psów w typie JRT i PRT, jak też w schronisku w sprawie psów w typie różnych ras właśnie ma taki podtekst. Ludzie liczą na adoptowanie psa, który jest podobny do określonej rasy. Niestety, nie zdają sobie sprawy, że zwykle psy takie niekoniecznie reprezentują sobą daną rasę; często po prostu wyglądają podobnie, ale ich charakter i zachowanie są zupełnie niedopasowane do tego, co ktoś przeczytał (albo i nie) o rasie. Jednocześnie – nie ma nic specjalnie złego w adoptowaniu psów w typie ras. Chodzi tylko o to, że musi to być przemyślana decyzja wielbiciela rasy, a nie kaprys rozpieszczonego egoisty, który chce się pochwalić modnym pieskiem jednocześnie nie wydając pieniędzy.

„Bo posiadanie psa jest fajne”

Tak, to prawda – posiadanie psa jest fajne. Jednocześnie posiadanie psa to również ogromny obowiązek i odpowiedzialność. Często, zanim fajnie będzie z psem spacerować, trzeba przerobić masę problemów, łącznie z ciągnięciem na smyczy, agresją, lękliwością. Zanim pies fajnie z nami współpracuje, trzeba sobie wypracować kontakt i posłuszeństwo. Zanim pies fajnie i bezproblemowo wita nas w domu, trzeba poradzić sobie z lękiem separacyjnym, niszczeniem, wyciem. Niestety, samo to, że pies jest fajny i przebywanie z nim jest fajne nie oznacza, że jest to proste.
 
Oczywiście, jest również wiele innych, prywatnych, kiepskich powodów adopcji psa. Większość wynika albo z naszej ludzkiej ignorancji wobec potrzeb i emocji czworonoga, albo z braku wyobraźni. Jeśli jednak adopcja ma być stuprocentowo świadoma, to nie powinna być tylko porywem serca. To zbyt mało, aby narażać psa, który już cierpiał, na ponowną utratę domu.
 

O autorze

Ten post ma 0 komentarzy

  1. Lena

    Pierwszego psa przygarnęłyśmy jak miałam 10 lat. Pojechałyśmy z mamą na Paluch i wzięłyśmy kilkunastoletnią sunie. Dlaczego taką staruszkę? Mama obawiała się, że pies jest tylko zachcianką i w rzeczywistości nie będzie mi się chciało wychodzić na spacery w deszczu czy na mrozie (przez te lata tylko trzy razy nie miałam chęci na spacer). Dlatego wzięłyśmy psinę, która „w razie czego i tak długo nie pożyje”. Brzmi okrutnie, ale gdyby okazało się, że jednak pies to nie to, to męczyłybyśmy się z psiakiem długie lata.
    Nie ukrywam, że nasze psiaki przygarniamy ze schronu bo są za darmo. Oczywiście – pies i tak kosztuje. Karma, akcesoria, leczenie to duże koszta, ale rozłożone na raty. Kupienie psiaka z hodowli wyrywa w portfelu dużą dziurę za jednym zamachem. Przez te 9 miesięcy przez które nasza pierwsza psinka była z nami za samego weterynarza zapłaciłyśmy ponad 1500zł. Ale właśnie – przez 9mc a nie na raz.
    Kiedyś chcę kupić psiaka. Szczenię z dobrej hodowli, z którym będę mogła brać udział w wystawach i uprawiać sporty (mistrzostwa różnego rodzaju wymagają rodowodu). Ale to jeszcze nie dziś.

  2. Extravegance

    Myslę, że powody takie jak „posiadanie psa jest fajne” i „dzieci chcą” mieszczą się w granicach rozsądnych, tylko że muszą być poparte świadomą i odpowiedzialną decyzją czy naprawdę mamy warunki, żeby posiadać psa. I codzienne spacery oraz „co zrobić z psem jak jedziemy na wakacje” są tu najmniejszym problemem. Jeden z moich psów od kilku miesięcy powaznie choruje i opieka nad nim pochłania mnóstwo czasu (tak naprawdę jest to non-stop, ale zajmuje się nim kilka osób na zmianę) i pieniędzy, a przede wszystkim wymaga energii i odporności psychicznej.

    1. Owszem, ale mowa o sytuacjach, w których to są jedyne powody, bez przemyśleń. A niestety takich jest na pęczki.

  3. Weronika

    Nie którzy ludzie adoptują pieski, aby zapełniły pustkę po stracie ukochanego czworonoga.
    Post świetny! Podziwiam!

    1. Mariusz

      I co w tym złego? Dla mnie jako dla terapeuty każda motywacja jest dobra, jeśli jest się w stanie zaopiekować psem. Nie oceniałbym. Z jakich powodów ludzie wchodzą w związki, mają dzieci? Gdyby to przeanalizować, to okazałoby się, że mały procent powinien być w związku, czy mieć dzieci. Istnieją dwa rodzaje motywacji: świadoma i nieświadoma. Zarówno ta pierwsza jak i druga dotyczą każdego. Przykładowo, ktoś chce mieć psa, jest świetnym znawcą psów, zna świetnie ich potrzeby; jest odpowiedzialny. Ale jego motywacją jest chęć kontroli czegoś lub kogoś, tutaj psa. Czy zaspokojenie swojej potrzeby kontroli adopcją psa jest w takim przypadku naganne? Moim zdaniem nie. Zawsze są jakieś nieświadome motywacje. I to nie powinno być rozpatrywane w kategoriach dobra vs. zła.

      1. Mariusz

        acha, no i świetne artykuły! 🙂

      2. Weronika

        Chodziło mi o to, że często jest to szybka i nieświadoma

      3. Mi

        No niestety nie do końca mogę się z Tobą zgodzić. Jeżeli zaadoptujemy psa, dlatego że mamy taki chwilowy kaprys i nie przemyślimy dobrze swojej decyzji, może skończyć się to tym, że pies wróci do schroniska. Mi wydawało się, że wiem wszystko i zrobiłam wszystko, żeby pokonać wszelakie problemy z moim adopciakiem. Niestety po pięknym tygodniu razem mój nowy towarzysz postanowił pokazać mi jak bardzo się mylę. Nie potrafię zliczyć ile razy przez niego płakałam, dodatkowo kilkukrotnie doprowadził mnie do sytuacji, w której rozważałam oddanie go z powrotem (np. gdy ugryzł mnie, bo zdenerwował się na biegacza). My pokonujemy trudności, ale ile psów zostaje oddanych z powrotem do schroniska z jeszcze głupszych powodów? Taki pies później ma praktycznie zawsze jeszcze większe problemy z zachowaniem. Nie róbmy tego zwierzętom.

Dodaj komentarz