Dziś, w czasach, kiedy pomysłów na wychowanie psów jest coraz więcej, ale i wiedza na temat ich funkcjonowania się stale powiększa, trudno jest czasem wybrać, co należy robić, a czego nie. Z zasady właściciele psów obierają dwie ścieżki. W obu przypadkach uwzględnione jest wiele, ale często nie realne, naturalne potrzeby psów.

Pierwsza ścieżka to przychylenie psu nieba i zgadzanie się na większość zachowań, a do tego przesycenie źle pojętymi pozytywnymi metodami pracy. Druga to teoria opierająca się na potrzebie zdominowania psa i bycia jego bezwzględnym panem i władcą. Obie z gruntu są nieprawidłowe – i to na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim nie obejmują świadomości, że ludzie i psy to dwa różne gatunki, między którymi jest jedna, wielka przepaść. Przepaść o nazwie KOMUNIKACJA.

„Słuchając psa” to książka, w której pierwszeństwo mają właśnie te psie potrzeby. Kilka w prosty sposób skomponowanych rozdziałów przeprowadzi każdego czytelnika przez świat psiej wizji świata. Ale nie jest to przedstawione z punktu widzenia psa, przez co książka nie wydaje się nieprzyjemnie infantylna; wszystko ma charakter poradnikowy, a w poszczególnych rozdziałach przedstawiona jest faktyczna wiedza, gdzieniegdzie przetykana dygresjami i osobistymi doświadczeniami twórców.

DSC03587 — kopia

Atrakcyjna jest cała forma książki, od konstrukcji rozdziałów, przez zabawne rysunki, aż po przemyślane wyjście do czytelnika dzięki realnym zdjęciom autorów. To pokazuje, że mowa o praktykach, a nie teoretykach, którzy tylko powtarzają po raz kolejny cudze tezy. Dlaczego cudze? Cóż, nie jest to na pewno odkrycie Ameryki, a raczej ładne uporządkowanie wiedzy na temat jej odkrycia. Wiele z tych teorii może być Ci znanych, jeśli czytałeś choćby książki Patricii McConnell. Nie da się ukryć, że „Słuchając psa” to książka na wskroś przesiąknięta właściwie pojętymi metodami pozytywnymi, nie tymi w rozumieniu internetowych znawców, tylko faktycznej metody pracy z psem. Czy to dobrze? Tak i nie, ale zawsze z książki można wybrać to, co jest dla nas nowością albo po prostu coś, co leży nam „po drodze” z naszym podejściem i temperamentem psa. Taki jest i mój wniosek, bo nie wszystkie merytoryczne treści były mi bliskie w swoich założeniach oraz praktyce.

Z pewnością Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków odwalili kawał dobrej roboty przy tworzeniu tej książki, bo to jasny, atrakcyjny przewodnik po całym świecie pozytywnego szkolenia psa i prowadzenia go po prostu jako psa domowego, towarzyszącego. A takiego psa oczekuje przecież większość opiekunów, prawda? Język jest prosty, są pomysły na zorganizowanie całego systemu komend i ich nauki. Nie zabrakło też informacji o tym, czego unikać i jakie najczęstsze mity powtarzane są wręcz z pokolenia na pokolenie psiarzy. To cenna wiedza, taka lekko rozwinięta podstawa, której wielu osobom brakuje. Czasem przecież wiemy, że gdzieś dzwoni, ale niekoniecznie, w którym kościele.

Istnieją takie książki, które po prostu warto przeczytać, bez względu na to, czy do końca zgodzimy się ze wszystkim, co w nich znajdziemy. A czasem nawet to i lepiej, że się z czymś nie zgadzamy! Zderzenie dwóch różnych wizji i poglądów zazwyczaj rodzi potrzebę dyskusji, drążenia tematu, wyszukiwania dokładniejszych informacji, większej ilości przykładów. A potem przekładania tego na praktykę. Dlatego, choć nie zawsze zgadzałam się z każdym słowem przedstawionym przez autorów, uważam, że tę książkę każdy opiekun psa – zwłaszcza początkujący i taki, który potrzebuje uporządkowania swojej wiedzy – po prostu powinien przeczytać raz w życiu. Od nadmiaru wiedzy jeszcze nikomu nie stała się krzywda, a od niedostatku może ucierpieć Twój pies!

Zofia Zaniewska-Wojtków, Piotr Wojtków, „Słuchając psa”, Wydawnictwo Buchmann, Warszawa 2019, 206 stron.

Uwaga! Konkurs!

Podoba się Wam to, co przeczytaliście o tej książce? W takim razie mam dla Was dobrą wiadomość: jeden egzemplarz ciągle czeka na swojego właściciela! Wystarczy, że wypełnisz poniższy formularz kontaktowy o wszystkie informacje, odpowiadając za zadane pytanie: „W czym może pomóc mi wiedza zawarta w książce „Słuchając psa”?”

Jeśli chcesz, możesz dodać też komentarz; pamiętaj jednak, że podstawą jest wysłanie poprawnie wypełnionego formularza.

Na Wasze odpowiedzi czekam do 7 września, do końca dnia. W niedzielę, 8 września, na podstawie Waszych komentarzy wyłonimy osobę, do której poleci książka!

WYNIKI!

Dziękujemy za liczne zgłoszenia – aż żal, że mamy tylko jeden egzemplarz do rozdania! Zdecydowaliśmy, po burzliwych naradach, że książka poleci do Katarzyny Kowalik! Prosimy o kontakt z adresu, z którego wysłane było zgłoszenie! Gratulujemy i zapraszamy już jutro na kolejny konkurs, w którym do wygrania będzie o wiele więcej egzemplarzy innej książki – tym razem na tapecie beletrystyka z psem 🙂 

Close Menu