Spotkała mnie ostatnio dziwna sytuacja – w związku z pewnym wątkiem na pewnym forum, jedna z osób zaczęła do mnie mailować o tym, że jestem taka ZUA, bo kiedyś napisałam, że jacki mają skłonności do bycia szczekliwymi, że dużo psów jako dorosłych jest agresywnych, po czym tego samego psa jako rasę poleciłam, nie wspominając o tych cechach, co więcej – wyrażając sprzeciw wobec tego, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że dorosły jack będzie agresywny do innych psów, szczekliwy czy nieposłuszny. Otóż – wypowiem się szerzej, bo najwidoczniej to, co mówię, nie jest zrozumiałe.

Jacki były hodowane jako psy myśliwskie. Miały być niezmordowane, uparte, zacięte, ale jednocześnie ich zadaniem było jedynie wypłoszenie zwierzyny, najczęściej szczekaniem. Dlatego rasa ta jest raczej pracującą indywidualnie, a dodatkowo jeszcze musi posiadać pewną dozę samodzielności. W obecnych czasach psy tracą owe instynkty, bo i wykorzystywanie jacków w myślistwie znacznie osłabło. Nie zmienia to faktu, owszem – rasa ta, jak każda inna, posiada pewne skłonności. ALE posiadanie jakichkolwiek skłonności nie sprawia, że pies taki może być czy będzie, bo wszystko zależy od wychowania, zwłaszcza w przypadku psa, którego ma się od szczenięcia.
Druga sprawa – jacki nie miały wpisanej w poczet swoich cech agresji do innych osobników, niczym pitty. Ich agresja najczęściej wynika z silnego charakteru, braku odpowiedniego prowadzenia, braku niezbędnej dawki ruchu i innych takich – nic nie dzieje się bez przyczyny. Ba! Nawet jest dla mnie zrozumiałe, że pies taki – jak każdy inny pies zresztą – może mieć jakiegoś swojego wroga, którego szczerze nienawidzi. Nie zmienia to faktu, że według mnie pies nie ma prawa swojej agresji okazywać. Po to ma właściciela, aby go tej agresji oduczył (skoro już go raz nauczył), albo żeby zapobiegał jej pojawieniu się. Co ciekawe, zauważyłam prawidłowość, według której o wiele bardziej agresywne w przypadku jacków nie są jajeczne samce (te najczęściej ścinają się przy ciekących sukach, ale natury się nie pokona i po prostu właściciel musi temu zapobiegać), a suki. Mam na ten temat własną teorię, ale jest to tylko teoria, więc nie będę jej wyłuszczać. Znam pewną yorczkę, typową (w dobrym tego słowa znaczeniu) przedstawicielkę rasy – upartą, zaciętą, z pociągiem do polowania na wszystko, co się szybko porusza, nie dającą sobie w kaszę dmuchać; krótko mówiąc, terierkę. Owa terierka z początku rzucała się z zębami na wszystko, co się poruszało, jednak dzięki pracy właścicielki (do której trafiła jako dorosła sucz), a przede wszystkim – dzięki brakowi pozwolenia na takie zachowania oraz pokazaniu suce, co jest akceptowalne – suczka bawi się z innymi psami bez większych problemów, nawet z małym białym, który nieraz próbuje zabrać jej zabawkę w pościgu np. za rzuconą piłką, co niegdyś było niemożliwe. Tak więc: pies może nie lubić innych psów i nie przepadać za ich towarzystwem, ale ma to towarzystwo akceptować, gdy właściciel tego wymaga, i nie pozwalać sobie na wyskoki. Inaczej pojawiają się takie małe wypierdki, co to rekompensują sobie niewielkie rozmiary dużym straszeniem i rzucaniem na końcu smyczy czy wojną podjazdową ze szczypaniem po pęcinach luzem.
Jack nie jest nadpsem. To jest terier, ale nie jakiś ‚specjalnej troski’ – ot, pies jak pies, psa trzeba wychować. Jako terier, będzie posiadał pewne skłonności, ale to od właściciela zależy, czy je rozwinie, czy też po prostu będzie fajnym, współpracującym z właścicielem psem.
Jeśli ktokolwiek zastanawia się nad psem dla siebie, to podejrzewam, że jest świadom, iż z psem trzeba pracować. Jednym osobom będzie odpowiadało, jeśli ich pies będzie szczekliwy, innym nie będzie to odpowiadało, ale nic na to nie będą potrafili poradzić, jeszcze inni to od razu wyciszą. Mówienie, że każdy jack będzie szczekliwy, agresywny do psów, nieposłuszny to przekłamanie na miarę: nikt nie lubi kawy, bo ja jej nie lubię; nie da się wejść na Rysy, bo ja nie umiem. Natomiast każdy, kto zechce mieć tego psa, i komu się poradzi wzięcie go – z pewnością o nim poczyta, albo przynajmniej dowie się od hodowcy, co i jak. I będzie wiedzieć, że to pies wymagający dużej dawki ruchu, energiczny, pobudliwy i potrzebujący konsekwentnego wychowania (znów: jak każdy pies). A jeśli nie poczyta, nie dowie się od hodowcy: cóż, prawdopodobnie trafi na pseudo, co znów potwierdzi pogląd, że ludzie bardziej przejmują się kupnem samochodu niż kupnem psa.
Close Menu