Praca węchowa z psem stała się modna pod różnymi odsłonami. Maty węchowe, nose work według metodyki rozmaitych klubów, różne wersje tropienia w terenie czy w końcu psy pracujące zawodowo – wszystko to bazuje na potędze psiego nosa.

Nic więc dziwnego, że wokół pracy węchowej narosło sporo mitów, które mogą wpływać na czerpanie przyjemności z tej formy aktywności z psem. Oto kilka z nich – i parę słów wyjaśnień.

1. Istnieje jedyna słuszna metoda nauki

No, nie istnieje. W zasadzie, upraszczając, psy zwykle są uczone dwiema metodami: parowania, którą uczę i pracuję ja, albo targetowania, gdzie psu „klika się” zapach. Obie te metody mogą być skuteczne, w obu kryją się pułapki. Pies, który dobrze pracuje na kliker, niekonicznie będzie sobie radził z nauką metodą targetowania (próbowałam z Jaxem, który jest wybitnie klikerowym psem). Oczywiście, może zdarzyć się, że pies uczony metodą parowania będzie potem fiksował się na jedzenie – tutaj odsyłam Was do punktu piątego, który jest właśnie o tym.

DSC09445

Niemniej, warto pamiętać, że praca węchowa z zasady ma być przyjemnością. Tej przyjemności nie ma, gdy pies nie rozumie, o co nam chodzi albo my frustrujemy się, że nie umiemy przekazać psu celu ćwiczeń. Dlatego, jak zawsze w przypadku pracy z psami, kluczem jest dobranie metody do psiego temperamentu.

I tutaj chciałabym zaznaczyć, że nose work ma być przyjemnością i zabawą. To nie jest detekcja zapachowa i praca zespołu przewodnik i pies, na których spoczywa odpowiedzialność wyszukania na przykład materiałów wybuchowych. Dlatego chciałabym stanowczo zaprzeczyć temu, że jeśli pies nie daje rady na początkach nose work, to się nie nadaje. Nie można tego stwierdzić bez przepracowania solidnie podstaw w każdej z metod pracy, jeśli jedna po takim przepracowaniu się nie sprawdziła. Choć faktycznie są psy predysponowane do pracy w służbach, to jednak różnią się one również osobniczo. Co więcej, praca węchowa jest osiągalna dla każdego psa, który ma węch. Nie każdy dojdzie do poziomu mistrzowskiego – ale nie każdy musi, aby nose work dalej był dobrą zabawą i sposobem na wzmocnienie więzi z opiekunem.

2. Uczenie psa w jednym stowarzyszeniu wyklucza starty w zawodach drugiego

Pomijając kwestie formalne, jak np. konieczność opłacania składki – zasadniczo nie. Oczywiście, różne stowarzyszenia mogą pracować na różne zapachy albo różne ich formy. Niemniej, jeśli pies umie szukać zapachu i go oznaczać, jest zmotywowany na pracę, to nie jest żadnym problemem wprowadzenie kolejnego zapachu. Zazwyczaj przystępuje się do próby zapachu albo zawodów z nastawieniem na konkretną woń wyszukiwaną przez psa. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby własną metodą, która się u nas sprawdza, wprowadzić ten właśnie zapach i nauczyć psa lokalizacji i oznaczania właśnie jego.

3. Im więcej się dzieje, tym lepiej pies pracuje

Istnieje taka niepisana zasada, którą wyznaje wiele osób, że pies, który robi dużo „hałasu” i chaosu wokół siebie, pracuje najlepiej. Czyli w skrócie, im więcej się dzieje na nagraniu czy na samym egzaminie, tym bardziej „zaangażowany” jest pies w szukanie. Ale to tak nie działa. Rozróżnić trzeba skupienie na zadaniu od silnego pobudzenia, które to skupienie wyklucza. Pies, który pracuje powoli, nie jest w żaden sposób gorszy. Jest natomiast szansa, że był uczony bardziej systematycznej metody przeszukiwania przestrzeni. Albo lepiej sobie radzi w środowisku, w którym na egzamin czy próbę czekają inne psy.

Oczywiście, liczy się efektywność próby, czyli zlokalizowanie i oznaczenie próbki zapachowej. Ale automatycznie sposób pracy w nose work, zwłaszcza poukładany i pozwalający na dokładne przeszukanie, zwykle wpływa na to, że pies ten efekt osiąga szybciej i jest go bardziej pewny, podobnie jak i pracujący z nim człowiek.

4. Praca węchowa wycisza psa

Tak i nie. Jeśli oczekujesz, że Twój pies po sesji pracy węchowej będzie zmęczony i po prostu pójdzie spać, to w dłuższej perspektywie tak pewnie będzie. Ale to nie działa tak, że pies schodzi z ćwiczenia i jest padnięty. Wręcz przeciwnie, większość znanych mi psów, które odczuwają przyjemność z węszenia, jest mocno nakręconych. Mówię tutaj o psach, które nie zostały zamęczone stukrotnymi podejściami do węszenia w jednej sesji, tylko kończyły wtedy, kiedy było z sukcesami i przyjemnie 😉

 Istnieją psy, które potrafią kilka razy przeszukać całe dostępne pole treningowe, a dopiero na końcu oznaczyć zapach – gdy ta przyjemność z szukania zostanie zaspokojona. Nie myśl, że one tyle szukają – one dobrze wiedzą, gdzie jest zapach. Po prostu lubią węszyć 😉 Czy to poprawne i wydajne? Raczej nie. Czy dozwolone, jeśli nose work ma być tylko zabawą? O tym niech zdecyduje opiekun.

5. Pies, który pracuje najpierw na smaczki, nie będzie dobrze szukał zapachów

Z zasady nose work ma być dyscypliną dla każdego człowieka i każdego psa. Jest wiele metod jego nauki, a każdy, kto choć trochę zna się na psach wie, że każdy pies potrzebuje indywidualnego podejścia. Nauka na smaczki oceniana jest zarazem jako pójście na łatwiznę i robienie sobie pod górkę (no, nie dogodzisz ;)). Tymczasem faktem jest, że większość psów chętnie pracuje na żarcie i jest ono dla nich dobrym motywatorem – bo nie każdy pies będzie od razu z radością węszył. Praca na jedzenie aktywuje od razu instynkt myśliwski. Co więcej, część psów służbowych również jest uczona metodą parowania – z jedzeniem. Metoda nauki zasadniczo nie ma wpływu na efekt końcowy: pies ma zlokalizować zapach i go oznaczyć.

Drugą sprawą jest to, o czym pisałam – każda nauka nose work, jeśli chcemy np. podejść do testów, wymaga odpowiedniej regularności i metodyki, rozpisywania treningów i dłubania w szczegółach. Tutaj również na pewnym etapie utrwalenia systematyczności przeszukiwania dochodzimy do momentu, gdy jedzenie zmienia się na próbkę zapachową. Podobnie jak potem, przy wprowadzeniu kolejnych zapachów, jeden zapach zmienia się na drugi (uogólnienie, bo metod wprowadzania zapachów jest kilka). I pies pracuje, wyszukując i oznaczając zapach. Spójrzcie na Rusha poniżej – Rush robił ze mną kurs instruktorski jako mój prywatny pies ćwiczeniowy 😉

Problem z oznaczaniem jedzenia zamiast zapachu to nie jest problem wynikający z metody uczenia, a z poziomu motywacji psa. Pies, który nie do końca wie, co ma robić albo nie widzi w tym większego sensu – będzie oznaczał jedzenie, jeśli jest żarty, niezależnie od metody nauki. Pies, który jest zmotywowany do pracy polegającej na lokalizacji i oznaczeniu zapachu, będzie robił właśnie to.

Chcesz zacząć nose work? Interesuje Cię ta dziedzina, ale nie wiesz, jak zacząć? Zapisz się na newsletter i otrzymuje regularnie dawkę wiedzy!