Choć każdego dnia widzę ogłoszenia kilkudziesięciu zaginionych psów (a przecież wiele ogłoszeń nie pojawia się w sieci), to w niewielu z nich zauważam informację o tym, że pies posiada czip. Nadal czipowanie psów wydaje się jakąś formą oznakowania odpowiednią tylko dla psów rasowych albo bogatych właścicieli, podczas gdy jest to jedna z tych rzeczy, o której warto pamiętać – bo gwarantuje bezpieczeństwo. Ale trzeba też widzieć, jak działa czip.

Dlaczego chcę pisać o tym, jak działa czip? Bo pomimo tego, że chipowanie teoretycznie jest coraz bardziej popularne, to nadal wiele osób pyta w mailach, na forach czy na FB, jak właściwie działa czip. W odpowiedzi pojawia się garść faktycznych informacji, ale i wiele dziwnych teorii (np. o śledzeniu czipów psów przez rozmaite służby) czy po prostu nieprawdziwych zagadnień, które nie powinny się tam pojawiać. Oto więc krótkie przedstawienie tego, jak działa czip i dlaczego warto czipować psa.

DSC02908 — kopia

Czip - metoda oznaczania psa

Istnieje wiele metod identyfikacji, o czym pisałam w materiale dla ZooBiznesu. Sami korzystamy z co najmniej kilku, m.in. identyfikatorów wieszanych na obrożach. Istnieją też firmy, które na zamówienie wykonają dla nas rozmaite obroże czy szelki identyfikujące psa i dające kontakt do właściciela psa w razie jego zagubienia. Wszystkie jednak mają jedną wadę: mogą się zgubić czy po prostu zostać zdjęte. Tymczasem czip zostaje pod skórą.

Oczywiście, można by się kłócić z tym, czy czip zawsze zostanie odczytany w pierwszej kolejności – w końcu nadal nie wszyscy czipują psy, dlatego sprawdzenie czipa nie jest takie oczywiste. To fakt, dlatego też można zawiesić psu przy obroży niewielką zawieszkę, która informuje o tym, że posiada on czip. Taką informację można umieścić również na akcesoriach. Faktem jest jednak też to, że w wielu przypadkach, gdy zgłosimy się z bezdomnym psem do weterynarza, to najpierw sprawdzi on, czy pies nie ma czipa, a rozmaite służby porządkowe coraz częściej wożą ze sobą na interwencje i wezwania urządzenia do odczytania tego małego identyfikatora ze sobą . Nie wspominając o tym, że w schroniskach sprawdzanie czipów jest na porządku dziennym, gdy trafia tam pies, a podczas zagranicznego wyjazdu i kontroli odczytu czipa dokonuje celnik albo inny przedstawiciel władzy. Z tego też powodu czip został uznany za niezbędny do wyrobienia psu paszportu – bo dotychczas stosowane tatuaże niestety z czasem stawały się coraz mniej wyraźne i trudniejsze do odczytania.

Czy czipowanie boli?

Czipowanie psa, wbrew powszechnej opinii odstraszającej od tego zabiegu, odbywa się za pośrednictwem większej strzykawki. Sama procedura wszczepienia czipa przebiega w sumie w kilka do kilkunastu sekund. Na pewno stwarza u psa dyskomfort, jednak jest on krótki, a patrząc na efekty – warty zachodu. Co więcej, wielu weterynarzy (jak np. u nas) stosuje znieczulenie w formie sprayu, bezpośrednio na skórę, dlatego pies nie odczuwa bólu. Mały Biały zniósł czipowanie bez jednego jęku czy nawet wiercenia.

Jak działa czip?

Gdy pies bezdomny trafia do gabinetu weterynaryjnego, schroniska czy pod opiekę policji albo SM, do skóry na jego karku – czyli tam, gdzie zwykle wszczepia się czip – przykładane jest specjalne urządzenie. Urządzenie to działa na zasadzie skanera, który z mikroczipem pod skórą zwierzęcia komunikuje się za pośrednictwem fal radiowych. W odpowiedzi na wysyłany sygnał czip odsyła unikalny, 15-cyfrowy kod, który pozwala na identyfikację zwierzęcia w jednej ze specjalnych baz. Skaner w formie przenośnej ma zasięg do 10 cm, dlatego zwykle pozwala na zlokalizowanie i takiego czipa, który nieco się pod skórą przesunął.

Czy chip pozwala zlokalizować zwierzę?

No właśnie, jeden z najczęściej pojawiających się mitów wymagających obalenia: nie, czip nie działa jak GPS. Z tego powodu istotne jest nie tylko zaczipowanie psa, ale również wpisanie numeru czipa i swoich danych (zwykle nieudostępnianych publicznie) do jednej ze specjalnych baz. Oczywiście, najlepiej wpisać zwierzę do wszystkich dostępnych baz; czasami jest to wydatek rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, a czasami zabieg zupełnie bezpłatny. To osoba, która znalazła psa, może wpisać uzyskany przez skaner numer chipa do bazy, aby namierzyć właściciela, a konkretniej: dane kontaktowe do niego. 

AKTUALIZACJA: Od wprowadzenia RODO dane musimy udostępnić, tzn. sprawić, aby były widoczne. W innym przypadku znalazca kontaktuje się z bazą, w której jest nasz pies, a ona – z nami.

Jeśli chcemy namierzyć psa przez sygnał GPS, to najlepiej zakupić ku temu odpowiednie urządzenie, często sprzedawane wraz z obrożą. Z takich urządzeń korzystają m.in. służby poszukiwawcze, policja czy właściciele psów myśliwskich. Cena urządzeń jest spora i rośnie wraz ze średnicą obsługiwanego obszaru.

I jeszcze jedno. Część osób obawia się konsekwencji, hm, kontrolnych? które ma powodować czip u psa. Namierzanie przez rząd czy sterowanie DNA to tylko część pomysłów. Bardzo nierealnych.

DSC01696 — kopia

Czy czip jest groźny dla zdrowia?

Współcześnie wykonywane czipy tworzone są na bazie substancji nie powodujących reakcji alergicznych, dlatego ich wszczepienie nie powoduje żadnych skutków ubocznych. Oczywiście, u promila przypadków jakieś konsekwencje – zarówno tuż po wszczepieniu, jak i potem – pojawić się mogą, ale są to przypadku odosobnione i indywidualne.

Czy czipowanie jest drogie?

Sam zabieg wykonywany jest w różnych cenach, zależnie od regionu i weterynarza. Ceny mogą zaczynać się od 50-60 zł i iść w górę nawet do ponad 100 zł. Jeśli dla kogoś taki wydatek jest duży, można sprawdzić, czy w mieście nie są organizowane akcje darmowego czipowania. Warto przy tym pamiętać, że po zaczipowaniu nie musimy urządzenia w żaden sposób wymieniać i w 99% przypadków służy ono aż do końca życia psa.

Czy czipowanie jest niezbędne?

Nie jest niezbędne, jeśli nie ruszamy się z psem poza granice Polski – jest jednak przydatne, o czym pisałam na samym początku. Jeżeli jednak chcemy wyjechać z psem poza granice kraju, to musimy posiadać do niego paszport – a, aby ten był ważny, niezbędne jest zaczipowanie psa, służące potem jego identyfikacji. Co więcej, w krajach należących do UE do 2018 roku wprowadzone mają być ujednolicone systemy identyfikacji psów – stąd lepiej zaczipować psa już teraz, zamiast czekać, aż będziemy zmuszeni to zrobić, być może w wyższej cenie.

AKTUALIZACJA: Obecnie w Ustawie o ochronie zwierząt widnieje zapis, według którego zabrania się puszczania psów bez oznakowania jednoznacznie pozwalającego określić ich właściciela. Nie da się jednak interpretować tego jako nakazu czipowania (a szkoda…), najpewniej wystarczy adresówka.

W jakie miejsce wszczepia się czip?

Najpopularniejszym miejscem wszczepienia czipu jest lewa strona szyi, mniej więcej na środku jej wysokości. Według najnowszych badań okazuje się jednak, że tak wszczepione czipy mogą mieć skłonność do przemieszczania się pod skórą, co może utrudnić identyfikację. Z tego powodu coraz częściej czipuje się między łopatkami, co utrudnia „wędrowanie” czipu. Takiego czipowania wymagają również niektóre kraje, np. Wielka Brytania.

 

Mam nadzieję, że te zebrane informacje pozwolą Wam podjąć decyzję na „tak”, jeśli wahacie się, czy zaczipować swojego psa. Zalet takiego rozwiązania jest wiele, wad prawie nie ma. Mały Biały jest zaczipowany już od dłuższego czasu, m.in. ze względów bezpieczeństwa, ale i dlatego, że potrzebowaliśmy dla niego paszportu. Czip regularnie sprawdzamy podczas wizyt u weterynarza na szczepienie – działa 🙂

A czy Wasze psy są odpowiednio oznakowane podczas spacerów i wyjazdów?

O autorze

Ten post ma 0 komentarzy

  1. MonRon

    Ja bym jeszcze dodała, że po zaczipowaniu koniecznie należy samemu wprowadzić jego numer do bazy. Owszem, coraz więcej ludzi czipuje swoje psy i coraz częściej znalezione psiaki są zaczipowane, jednak okazuje się, że ich numer nie widnieje w żadnej z baz. Wówczas zabieg ten nie ma najmniejszego sensu.

    1. Jest o tym w punkcie o tym, czy chip pozwala zlokalizować zwierzę. Co ciekawe, w niektórych gabinetach weterynaryjnych to lekarz wpisuje dane właściciela i psa do bazy – u nas pytał, czy chcemy sami, czy on ma to zrobić.

  2. Ja mam właśnie zaczipowanego psa między łopatkami – darmowa akcja czipowania, pani nie wiedziała gdzie najwyraźniej. Każdy wet ma problem żeby znaleźć chip, bo każdy szuka po lewej. A ostatnio się okazało, że się przemieścił i jest po prawej stronie, na łapie dużo poniżej łopatki. Także z tym przemieszczaniem to tak nie do końca 😛 Choć w PIW zanim go znaleźli sugerowali, że mógł się rozpuścić/wchłonąć – co jest dla mnie abstrakcją, ale było to jedno z wytłumaczeń, czemu nagle nie ma. 🙂

    1. No ja też jestem sceptycznie do tego nastawiona, ale faktem jest, że Polskie Towarzystwo Rejestracji i Identyfikacji Zwierząt popiera implantację między łopatkami – ze względu na budowę anatomiczną psa w tym miejscu chip ma mniejsze szanse na wędrówkę. Ale i tak wędruje, jak widać 😉 A rozpuszczenie – dla mnie też abstrakcja 😀 Wiem, że zdarzały się wypadki nieprawidłowego wszczepienia, i wtedy czip wychodził, bo był za płytko pod skórą, ale magicznej absorpcji jeszcze nie widziałam 😀

      1. Nie no, to rozpuszczenie się, czy tez wchłonięcie to była dla mnie porażka, ale się nie odzywałam, bo i tak na głowie postawiłam Insp. Weterynaryjną kiedy potrzebowałam legalizacji paszportu, a że pierwszy raz chip na psie szukali to inna kwestia – niech się uczą 😛 A;e sama się zdziwiłam jak znalazł się zupełnie gdzie indziej, niż ktokolwiek by go szukał.

  3. Mamy zaczipowane futro. Byłam jednak bardzo zdziwiona gdy okazało się, że lekarz nie wprowadził czipa do bazy. Wprowadziłam go do Animal Safe, dzięki Fundacji Psi Los zrobiłam to za darmo. Niestety, ale osoba indywidualnie rejestrująca czip płaci 40 zł a weterynarz robi to za darmo.

    1. …często jednak pobierając skromne co nieco za tę usługę 😉 40 zł nie majątek, a jak zabezpiecza psa!

      1. jasne, że nie majątek jednak odebrałam to za zaniedbanie weta. Gdyby nie to, że czipowany był u hodowcy w Koszalinie a mieszkamy w Krakowie to chętnie bym odwiedziła tą klinikę. Dla mnie czip powinien iść jako produkt gotowy z rejestracją w bazie danych. Zwłaszcza, że często trafiają się chińskie czipy z początkiem 900 których nie da się zarejestrować w safe animal czy innej międzynarodowej bazie.

  4. Jeśli mogę zrozumieć pobudki właściciela- strach o swojego pupila, to boje się o człowieka. Wiem, że napisze nie w temacie, ale w Ameryce są przesłania, by zaczipować dzieci- i głos pozytywny mówi- jakby się stało coś złego…ale do jakiego my społeczeństwa dążymy? czipowanie łaczy się z GPS- mogę sprawdzić gdzie jest moje dziecko- nie zależnie od wieku i można je przez to bardziej kontrolować. To samo z żywnością- niby ją poprawiając przez modyfikacje genetyczną sprawiliśmy, że jest ona nie przyswajalna dla naszego organizmu i wywołuje raka i inne choroby nieuleczalne przez medycynę. Nie mówię, że zaczipowanie psa jest złe, chodzi mi tylko o to,kiedy pojawi się granica w kontrolowaniu naszego życia.

    1. Przede wszystkim mówimy o zwierzętach, nie o ludziach, dlatego nie dopisujmy teorii spiskowych. Czip wszczepiany zwierzętom nie łączy się z GPS, o czym pisałam, dlatego też jeśli ktoś szuka rozwiązania namierzającego dla psów, proponuję obrożę nadającą odpowiedni sygnał – i odpowiednio drogą. Czipowanie w formie znakowania jest tylko zmianą sposobu oznakowania psów, jako że już wcześniej były one znakowane (rasowe – poprzez tatuaże), bezdomne psy i koty – poprzez np. nacinanie ucha po zabiegu sterylizacji, co zresztą nadal jest praktykowane. Z doświadczenia, zwłaszcza schroniskowego, widzę, że czipowanie jest słuszne, bo pokazuje ludziom, że nie są bezkarni, porzucając zwierzę na śmierć, mordując je łopatą czy niedostatecznie go pilnując. W schronisku, gdzie działam, czip jest pierwszą sprawdzaną u psa rzeczą i podstawą systemu znakowania, dzięki czemu kilka zaginionych psów wróciło do właścicieli, a kilka tych regularnie tam trafiających – naprowadziło na właściciela, który miał wlepioną solidną grzywnę za swoje gapiostwo czy lenistwo.
      Swoją drogą, jeśli obawiasz się systemu namierzania ludzi, to musisz zrezygnować z telefonu komórkowego – taki system już działa, co prawda poprzez ludzkie uzależnienie od kontaktu, ale sygnał z telefonu jest obecnie najłatwiej namierzyć 🙂

  5. MisCatalina

    Jeszcze nie zaczipowałam moich futer ale przed wakacjami to zrobię, trzeba wyrobić paszporty 🙂

  6. marieanne

    U mnie wszyscy zaczipowani, również nasze szczeniaki czipujemy… dwa z naszych psów mają tatuaże i są teraz (jedno 5, drugie 4,5 roku) kompletnie nieczytelne, nie wspominajac o tym, ze któryś geniusz wytatuował Bohuna w pachwinie. Samca. Długowłosego 😉
    Czipowanie żaden ból, ze wszystkich naszych psów + naszych szczeniaków, jeden przeżywał, ale on wszystko przeżywał 😉 no ale mamy pewność, że pies jest oznaczony w sposób trwaly.
    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

  7. Joanna Bomba

    U mnie schronisko samo czipuje psy i od razu wprowadza do bazy. Mądre to i sprawiedliwe – psa zaniedbasz to będziesz w bazie. Bardzo mi się to podoba.
    Mnie tam nie przeszkadza czy mnie ktoś namierza czy nie, nie mam sobie nic do zarzucenia. Mogą mnie nawet śledzić satelitami i nagrywać, jeśli kogoś pasjonuje oglądanie grubej baby gotującej psu marchew z ryżem to go ahead że tak powiem 😛

    1. Hahaha, rewelacyjnie to napisałaś 😀 Coraz więcej schronisk czipuje psy i też uważam, że to bardzo dobry pomysł. Ludzie przynajmniej mają nad sobą jakąś kontrolę 😉

  8. kobert

    Szkoda właśnie ze po czipie nie można zlokalizować psa, teraz chętnie bym zapłacił zeby ktoś powiedział mi gdzie on jest. Minął drugi dzień jak zaginął

  9. Cora

    Schronisko w Rybniku czipuje psy i od razu wprowadz dane do bazy. Ja jak adoptowałam mojego Czaka to zapłaciłam 40 zł za czip.

Dodaj komentarz