Czym jest schronisko dla psów?

Jak na pewno czytelnicy kojarzą, od dłuższego czasu jestem związana z adopcjami psów oraz opieką nad jednym ze schronisk. Niestety, ludzka świadomość na temat tego, do czego służy schronisko i czym tak naprawdę jest – bywa załamująca. Zwłaszcza wówczas, gdy ludzie zdają się nie zauważać własnej hipokryzji i okrucieństwa, które sobą reprezentują.

Co to jest schronisko?

 

To pytanie zadałam moim przyjaciołom na żywo i Wam, drodzy czytelnicy. Odpowiedzi były najróżniejsze, jednakże jedno się zgadzało: schronisko to punkt, w którym pies czeka. Na co? Na różne rzeczy: na swój nowy dom, na swoją szansę, ale też niestety niejednokrotnie na śmierć – szybszą bądź późniejszą. Schronisko to miejsce, gdzie pies powinien być tylko tymczasowo i pewnie byłby, gdyby nie liczba psów w całej Polsce. W schronisku szansę zdobywają przede wszystkim te psy, które wylądowały z jakiegoś powodu na ulicy: bo właściciel się nimi znudził, bo nieodpowiednio zabezpieczył je na spacerze, bo rozmnożył szczeniaki i wyrzucił gdzieś w polu, żeby po prostu umarły. Te psy mają szansę wyzdrowieć w schronisku, dojść do siebie – oczywiście, jeśli schronisko faktycznie daje schronienie, a nie jest ostatnim przystankiem przed śmiercią.

 

“Po co schronisko, skoro nie pomagacie ludziom?”

 

Bardzo wiele osób ma egoistyczną, roszczeniową postawę wobec całej otaczającej ich rzeczywistości – również psów. Niestety, często to właśnie te ostatnie najbardziej z tego powodu cierpią. Kilkukrotnie już spotkałam się z ogromnymi pretensjami ze strony osób, którym np. oszczeniła się suka i którzy chcieli oddać szczeniaki do schroniska. Nie reagowali na porady, aby robić psom ogłoszenia i w ten sposób je wydać – za to bardzo chętnie wyrażali swoje oburzenie tym, że schronisko nie przyjmuje szczeniaków czy starych, chorych psów od osób prywatnych. Jedna pani powiedziała wprost: “To po co jest schronisko, skoro nie pomagacie ludziom?”. Ano, nie pomagamy – pomagamy przede wszystkim psom, bo to schronisko jest dla psów, nie dla ludzi. Na radę, aby sukę wysterylizować, skoro ktoś nie jest w stanie jej przypilnować, a szczeniaki są niechciane, słyszę zazwyczaj “Sama się wysterylizuj” albo “A kobietę by pani wysterylizowała?”. No cóż, sterylizacja ludzi jest nielegalna, choć części osób by się przydało, aby głupota nie rozprzestrzeniała się genetycznie. Natomiast z pewnością mamy w Polsce ogromną nadpopulację psów, a jej dorabianie, bezmyślne zwiększanie może tylko spowodować, że będzie coraz gorzej. Coraz więcej psów będzie umierać w schroniskach, bo liczba osób, które chcą psy adoptować, nie wzrasta wprost proporcjonalnie do liczby psów. To psy potrzebują pomocy, a nie ludzie, którzy w swoim zaniedbaniu, bezmyślności czy ignorancji rozmnażają suki, a potem próbują zrzucić swoją winę i odpowiedzialność za powołane życia na kogoś innego.

Schronisko czy umieralnia?

 

Coraz więcej w mediach słyszy się o umieralniach – miejscach, które teoretycznie są schroniskami, w praktyce jednak zwierzęta tam masowo umierają, zaniedbywane przez opiekunów. Czy oznacza to, że ludzie są coraz bardziej okrutni? Może. Jednak mnie się wydaje, że po prostu wiele takich informacji dociera obecnie do mediów właśnie dlatego, że ludzie są bardziej empatyczni i szybciej reagują na krzywdę zwierząt. Kiedyś pewnie było tak samo, a może nawet gorzej – tylko nikt o tym nie mówił. Choć pewnie większość schronisk ma swoje za uszami, to jednak trzeba pamiętać, że mówienie o każdym schronisku jako o umieralni, często na podstawie tego, co koleżanka bratowej siostry powiedziała swojej znajomej w tajemnicy, może zaszkodzić psom. Dlaczego? Choćby dlatego, że raz rzucony cień nie tak łatwo odchodzi od danej placówki, a co za tym idzie – ludzie przestają wspierać takie schronisko. Cierpią na tym wyłącznie zwierzęta, które mają mniej posłań na zimę, mniej specjalistycznej karmy dla bardziej chorych psów. Warto zawsze samemu przekonać się, jak sprawa wygląda na miejscu, zamiast ufać komuś innemu.

 

Jaki pies ma w schronisku szansę na adopcję?

 

Przez kilka lat obserwuje już schemat adopcji ze schroniska, chyba tylko po to, aby powiedzieć, że schematu tak naprawdę nie ma. Zdawać by się mogło, że psy rasowe czy w typie rasy adoptowane są chętniej – ale jest to prawdą tylko do czasu, gdy psy te są zadbane. Nikt nie chce adoptować malamuta bez ogona, wyliniałego owczarka szkockiego collie czy TTB z dziurami w sierści od pogryzień. Ludzie są wzrokowcami, to fakt – jednak dla każdego termin “ładny pies” oznacza zupełnie co innego. Czasami ludzie mówią, że chcą ładnego, małego psa, a wychodzą z dużym i nieciekawym wizualnie – bo po prostu ich zauroczył. Niestety, trzeba również pamiętać, że adopcje szczeniąt to nie jest nic prostego. Część szczeniąt adoptowanych po prostu wraca, bo sikają, mają biegunki (karmione w domu mlekiem i bułką z masłem), szczekają pozostawione same, niszczą albo chcą się ciągle bawić. Gdy nieco podrosną i nikt się nimi nie interesuje, zazwyczaj zostają w schronisku praktycznie na zawsze – bo ich socjalizacja jest na tyle zła, że obawiają się ludzi, a to z pewnością nie zachęca do adopcji. Dlatego, zanim komuś przyjdzie na myśl podrzucenie szczeniaka do schroniska, niech dwa razy zastanowi się, bo może w ten sposób skazać go na śmierć w boksie.

O autorze

0 thoughts on “Czym jest schronisko dla psów?”

  1. Na całe szczęście dla szczeniaków, niektóre schroniska współpracują z osobami prywatnymi, który dają domy tymczasowe lub z fundacjami. Pomaga to zarówno w socjalizacji maluchów jak i adopcji. W adopcji ze schroniska jest jeszcze jedna zasada. Jeżeli zwierze dużo przeszło i zostało to nagłośnione na 100% znajdzie nowy dom.
    Nie mogę tu zaglądać wieczorami.. Zanim się zorientuje i się odciągnę mija dłuższy czas, a rano zazwyczaj trzeba wstać

    1. Ja mam zupełnie inne doświadczenia – też brałam szczeniaki na DT, ale zazwyczaj te chore, które w schronisku nie mają szans. Jeśli szczeniak jest zdrowy, to jest w schronie (przynajmniej u nas) od kilku godzin do dwóch dni. Najbardziej w sumie szkoda mi podrostków, bo one są już głupawe przez hormony i mało kto je bierze.
      Natomiast nagłaśnianie, hm… Ja w ogóle jestem zdania, że robienie na siłę historii medialnych nie jest dobre. Znam osobiście kilka psów, które mimo nagłośnienia nie znalazły domu, bo co z tego, że było głośno – jak się skończyło, a pies pozostaje obowiązkiem, zwykle potrzebującym dodatkowej opieki ze względu na stan.
      Musisz wstawać z samego rana i wtedy zaglądać 😀 Przynajmniej obudzisz się przed obowiązkami 😀

      1. W sumie wszystko zależy od schroniska (w każdym panują trochę inne zasady) i ludzi. Dlatego pewnie każdy ma trochę inne doświadczenia.

  2. Pingback: Niechciany pies? Do schroniska! - Biały Jack

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top
x  Powerful Protection for WordPress, from Shield Security
This Site Is Protected By
Shield Security