Jeśli po tym wpisie oczekujecie obiektywizmu, to możecie czuć zawód. Faktem jest natomiast, że każdemu w literaturze odpowiada coś innego. Z tego powodu postanowiłam przedstawić Wam psy w książkach z mojego dzieciństwa i mojej młodości. Każda z tych książek jest dla mnie z jakiegoś powodu ważna i ten powód opiszę. Być może nie są to pozycje najpopularniejsze i najbardziej znane, ale wiecie – są takie moje. A że blog też po części jest mój, to zapraszam do częstowania się 🙂 Dodam, że psy w książkach pojawiają się w kolejności przypadkowej 🙂

1. Czarnoksiężnik z Krainy Oz

To jedna z pierwszych książek, która dotknęła do żywego moją dziecięcą, wrażliwą naturę. Toto to oczywiście mały piesek towarzyszący Dorotce w jej magicznej podróży do Krainy Oz. Wyróżnia się hartem ducha i radosnym usposobieniem. 

Autor jednoznacznie nie określił, do jakiej rasy przynależy Toto, ale początkowo tropy były dwa: cairn terrier i yorkshire terrier. Pies został w książce opisany jako niewielki, o czarnej, jedwabistej sierści długo opadającej po obu stronach wesołego noska (w wolnym tłumaczeniu). Ostatecznie, po wielu debatach, oficjalnie jako pierwowzór Toto wzięto właśnie cairn terriera. Pies tej rasy grał we wszystkich adaptacjach filmowych.

Ciekawostka: Terry, cairn, który grał Toto w pierwszej wersji filmowej z Judy Garland w roli głównej (1939), ma swój pośmiertny pomnik na cmentarzu Hollywood Forever.

 

psy w książkach, psy w literaturze
Judy Garland jako Dorotka i Terry jako Toto w plakacie promującym film "Czarnoksiężnik z krainy Oz" (1939)

2. J. R. R. Tolkien - Huan

Niech Was nie zmyli brak tytułu – nie ma go tylko dlatego, że Huan występuje w kilku pozycjach Tolkiena, między innymi ukończonym w końcu dziele „Beren i Lúthien”, „Silmarillionie” (przyznać się szybciutko, kto na nim usypiał?) czy też w kilkutomowym zbiorze „Historia Śródziemia”, skomponowanym pośmiertnie przez syna autora, Christophera Tolkiena. Ten ostatni w Polsce wydano tylko częściowo jako „Księgę niedokończonych opowieści”.

Huan to ogromny pies (według literatury: wielkości małego konia, zresztą Celegorm na nim również jeździł) wyhodowany przez Myśliwego Valarów i podarowany Celegormowi, elfowi, który zniszczył Drzewa Valarów i wyruszył do Śródziemia. Huan zwany był również Kapitanem Psów we wcześniejszych tekstach Tolkiena. Gdy jego pan próbował, po przegranym pojedynku z Lúthien i Berenem, zabić tego ostatniego strzałem w plecy, Huan złapał strzałę zębami i odszedł od swojego pana, stając się towarzyszem tej dwójki. Odegrał ogromną rolę w ich historii, a ponieważ był nieśmiertelny, stanowił nie lada pomoc. Umarł w końcu zgodnie z przepowiedzianym losem, staczając bitwę z najsilniejszym z wilków (w zasadzie z wilkołakiem), Carcharothem. Choć go zabił, to został przedtem ugodzony jego zatrutymi kłami.

Ciekawą sprawą jest rasa, do której przynależał Huan, bo tak – takowa istniała. W zasadzie „huan” oznacza po prostu „ogromnego psa”. Z drugiej strony jednak zwierzę to określone jest w oryginalne jako „wolfhound”, co fanom, zwłaszcza tym z talentem do rysunków, odpowiadało wizerunkowi wielkiego wilka zmieszanego z psem. Tymczasem najbardziej prawdopodobne jest to, że Huan był po prostu… wilczarzem irlandzkim. Wskazuje na to kilka faktów dotyczących jego opisu (np. gabarytów), ale też osobista historia Tolkiena, którego przyjaciel miał psa właśnie tej rasy. Mógł on posłużyć jako inspirację. Ja przychylam się do tej wersji. Poniżej macie rysunek Randy’ego Vargasa (a tutaj całą galerię jego dzieł) z IG – przyznajcie, robi wrażenie. 

3. Arthur Conan Doyle "Pies Baskerville'ów" - pies/upiór

W sumie to jedna z niewielu książek o Holmesie, przy których nie zasnęłam. Wiem, brzmi strasznie, zwłaszcza w obliczu tego, że lubię Agathę Christie. Jeśli chodzi o psy w książkach, to ta pozycja jest chyba jedną z bardziej popularnych. Wróćmy jednak do samego psa. Wedle opisu:

Był to pies, olbrzymi pies, czarny jak węgiel, ale o niesamowitym wyglądzie! Z jego rozwartej paszczy buchał ogień. Jego oczy błyszczały niegasnącym blaskiem, a migocący płomień otaczał zarys mordy, sierści i podgardla. Nigdy, nawet w delirycznym śnie chorego umysłu, nie udałoby się wymyślić czegoś równie dzikiego, przerażającego i bardziej piekielnego niż ta ciemna forma i ten pysk, które wypadły na nas ze ściany mgły.

Arthur Conan Doyle, „Pies Baskerville’ów”, wyd. Algo, Toruń 2013, s. 210.

Nie będę Wam zdradzać fabuły, ale podpowiem tylko, że pies okazał się być miksem bloodhounda i mastiffa o cechach odpowiadających obu tym rasom. Skąd więc wcześniejszy opis? Zachęcam do lektury, nowelka jest krótka i miło się ją czyta.

 

psy w książkach, psy w literaturze
Sidney Paget, ilustracja do opowiadania "Pies Baskervillów", publikowanego w magazynie Strand w latach 1901-1902.

4. Z. Nałkowska "Granica" - Lulu i Fitek

Na początku zaznaczę, że polubiłam literaturę dwudziestolecia przede wszystkim dlatego, że nie znosiłam pozytywizmu. Pozdrawiam przy tych moich profesorów z filologii polskiej.

Autorka bardzo dobrze przedstawiła poprzez czworonogi to, co dotyka ludzi: hierarchizację społeczną, narzucane granice, ograniczenia. To świetny przykład na to, jak psy w książkach nie muszą grać głównej roli, żeby pokazać bardzo specyficzne sytuacje. Mamy tutaj dwa psy:

  • Lulubiały szpic pani Gierackiej, szczęśliwy, wolny, chodzący swoimi drogami, zadbany.
  • Fitek – pies przypominający mieszankę ogromnego wilka z dwuwarstwową sierścią, kremową i puchatą pod spodem, długą, czarną, kręconą na wierzchu; uwiązany wiecznie na łańcuchu, szarpiący się na zaciskającej obroży. Jest nieszczęśliwy, biedny, bity, ujada na każdego. Ma jedną radość w życiu: jedzenie, które raz dziennie dostaje od kucharki. Akceptuje Lulu i zabiega o jego uwagę, ale nigdy nie może się jej doczekać.

Chyba więcej pisać nie muszę. Zostawiam pod rozwagę. Polecam jako lekturę.

5. J. K. Rowling "Harry Potter i..." - Puszek, Syriusz, Kieł i inni

Celowo nie napisałam, o którą część mi chodzi, bo właściwie w każdej mamy do czynienia z jakimś psem. Są to:

  • Kieł – pies Hagrida, bardzo śliniący się, duży brytan o dość tchórzliwej naturze. Według oryginału autorce chodziło o doga niemieckiego (pies określony jest tam jako boarhound). W filmie zagrał natomiast mastiff neapolitański.
  • Puszek – fantastyczne stworzenie, które strzegło klapy prowadzącej do Kamienia Filozoficznego – tak w wielkim skrócie. Puszek należał do Hagrida, który kupił o od podejrzanego czarodzieja irlandzkiego pochodzenia. Rasy nie określimy, bowiem Puszek reprezentował trójgłowe psy. Pierwowzór: prawdopodobnie Cerber.
  • Jack russell terrier – tak, tę rasę również spostrzegawczy czytelnicy mogli znaleźć w książkach (i filmach) w uniwersum Pottera. Przede wszystkim JRT był Patronusem Rona Weasleya. Ten wybór wynikał przede wszystkim z czystej sympatii autorki do rasy. Co więcej, magicznym JRT był psidwak, stworzenie uderzająco podobne do psa z brązowymi znaczeniami, które wyróżniały podwójny ogon i niechęć do mugoli. Zdecydowanie te psy w książkach Rowling są jednymi z faworyzowanych 😉
  • Syriusz Black – w zasadzie nie pies, a animag, czyli człowiek, który mógł w dowolnej chwili przemienić się w psa. Ojciec chrzestny Harry’ego, niesłusznie oskarżony o bycie mordercą i poszukiwany po ucieczce z więzienia. Rasy nie da się określić, bo Łapa (tak brzmiał jego pseudonim) był po prostu czarnym, dużym, chudym psem. I ponoć dość rozczochranym – prawdopodobnie szorstkowłosym i nie trymowanym 🙂
  • Majcher – jeden z jedenastu buldogów angielskich ciotki Marge. Pojawia się kilkakrotnie przez cały cykl. Szczerze nie znosi Harry’ego.
  • Ponurak – nie tyle prawdziwy pies, co omen śmierci, który pojawiał się w formie dużego, włochatego, czarnego psa z żółtymi oczami.
  • Wilkołak – znów – nie do końca pies – ale człowiek, który podczas pełni zamienia się w stworzenie o wilczej naturze i żądzy krwi. Jeden z pozytywnych bohaterów, Remus Lupin, był właśnie wilkołakiem. Poniżej macie jego walkę pod zmienioną postacią z Syriuszem przemienionym w psa. Dodam: byli przyjaciółmi. Wiem, nie widać 🙂

I tak, jak możecie się domyślać, nadal czekam na swój list z Hogwartu. Cholerne sowy…

psy w książkach, psy w literaturze
Walka Lupina (wilkołak) i Blacka (czarny pies) z serwisu Pottermore. © JKR/Pottermore Ltd. ™ Warner Bros.

6. Roman Pisarski "O psie, który jeździł koleją" - Lampo

Zdziwieni? To opowiadanie spowodowało we mnie traumę, która trwa do dziś gdzieś w zakątku mojej duszy. Przerabianie go jako lektury uważałam przez długi czas za okrucieństwo wobec dzieci. Ale dopiero, gdy jako dorosła dowiedziałam się, że ten pies żył naprawdę i zginął w podobnych okolicznościach jak te opisane w książce, zalałam się łzami. A to po kilkunastu latach pracy przy adopcjach psów nie zdarza mi się zbyt często.

Lampo z książki jest po prostu kundelkiem mieszkającym w domu zwiadowcy niedaleko stacji kolejowej. Podróżuje pociągami i ma w związku z tym przykre przygody, choć zdobywa też rozgłos. W końcu ginie, ratując małą dziewczynkę przed nadjeżdżającym pociągiem

Prawdziwy Lampo również zmarł potrącony przez pociąg. Jego pomnik znajdziecie pod akacją przy stacji Campiglia Marittima, gdzie został pochowany w 1961 roku.

 

psy w książkach, psy w literaturze
Pomnik Lampo na dworcu w Campiglia Marittima (1962) / Fot. LepoRello, CC BY-SA 3.0

7. Stephen King "Cujo" - Cujo

Popełnię teraz być może wizerunkowe samobójstwo, ale o ile kocham grozę, horror, thriller i fantastykę, o tyle nie lubię… Kinga. Robiłam kilka podejść i niestety, ale przeczytanie czegokolwiek przekracza moje możliwości. Po kilkudziesięciu stronach nie pozostaje mi nic innego jak nuda pomieszczana z irytacją. Jednakże „Cujo” zachęcił mnie do kolejnego podejścia po tym, jak Rachel w „Przyjaciołach” oglądała adaptację filmową tej książki. Pomijam, że od razu przypomniał mi się odcinek z dr Queen, gdzie zaprzyjaźniony psowaty po nabyciu wścieklizny pogryzł bohatera… Ach, czasy dzieciństwa!

Cujo to przyjazny na początku bernardyn, który wpada do kryjówki zarażonych wścieklizną nietoperzy i, jak można się domyślać, sam staje się wściekły. Oczywiście jego charakter się zmienia, a on sam wydaje się być potworem, choć to jeszcze nic w porównaniu z otaczającymi go ludźmi. Niby zdrowymi. Polecam tę książkę, bo to fajna groza z wątkiem psychologicznym, o ile zniesiecie masę rozwlekłych i momentami przesadzonych wtrąceń.

Ciekawostka: jak pisałam wyżej, jest też film. Akurat to jeden z niewielu przypadków, gdy ekranizacje mogą być dla niektórych bardziej znośne. Nie mają wtrąceń i opisów 😉

 

8. Henryk Sienkiewicz "W pustyni i w puszczy" - Saba

Czytałam tę książkę oczywiście jako lekturę (tak, jestem jedną z tych niewielu osób, które przeczytały wszystkie lektury) i trochę mi się podobała, ale trochę nie, i przez to nie bardziej zapadła mi w pamięć. Wkurzała mnie niesprawiedliwość, empatyzowałam z bohaterami i… chciałam mieć takiego dużego psa jak Saba.

Na początek zaznaczmy, że Saba to pies, nie suka. Jego imię po arabsku znaczy po prostu „lew”, bo i pies był do lwa podobny – płowożółty, bardo duży, budzący postrach. Niesprowokowany – spokojny; gdy czuł zagrożenie – zabójczy. Był psem Nel, podarowanym jej przez ojca Stasia.

Jakie rasy był Saba? W książce mamy napisane, że był to „mastyf”, co mogło wówczas oznaczać wiele. Duże, bojowe psy, wytrzymałe i poruszające się na duże odległości określano ogólnie jako mastify. Miały bronić karawan, polować, stróżować. Z uwagi na wygląd obstawiać można trzy rasy: doga niemieckiego, bulmastifa albo mastifa angielskiego. 

Dodam, że w filmie Sabę grały dwa dogi niemieckie: Łoś i Apacz. Jeden z psów został oddany pod opiekę ambasadora w Kairze. Drugi stał się psem odtwórcy roli Stasia, czyli Tomasza Mędrzaka.

 

psy w książkach, psy w literaturze
Kadr z filmu "W pustyni i w puszczy" w reżyserii Władysława Ślesickiego (1973)

9. George Orwell "Folwark zwierzęcy" - psy Napoleona

Różne można mieć opinie o tej książce, ale nie da się zaprzeczyć, że jest to wartościowa literatura. Nie będę zdradzać Wam wielu szczegółów, bo uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy bez wyjątku, zwłaszcza w obecnych czasach. 

To zdecydowanie najmniej korzystnie przedstawione psy w książkach z tego zestawienia. Te, które tam występowały, zwane były również psami Napoleona, były związane z bohaterami negatywnymi. Pełniły rolę obrońców Napoleona (jego pierwowzorem był Józef Stalin), dlatego uznano je za alegorię NKWD i CzeKa w jednym. Inwigilowały i siłą utrzymywały porządek. Bluebell, Jessie i Pincher były odpowiedzialne za szerzenie terroru.

Co ciekawe, w ekranizacji wykorzystano rasy raczej mało związane wizualnie z takim podejściem – głównie border collie. O wiele bardziej wymowne są psy Napoleona w wykonaniu rozmaitych grafików i rysowników. Zazwyczaj w tej roli obsadzają rasy o czarnej maści, dobermany albo – jak w przypadku Billa Mayera poniżej, owczarki niemieckie długowłose. Swoją drogą autor przygotował całą serię do „Folwarku zwierzęcego”, warto ją obejrzeć.

10. Homer "Odyseja" - Argos

Pies, od którego zaczęło się powiedzenie „wierny jak pies”, czyli Argos. Pies Odyseusza. Gdy jego pan wyruszał na wojnę trojańską, Argos był szczeniakiem. Przeżył kolejne dwadzieścia lat, czyli po dziesięć wojny trojańskiej i tułaczki Odyseusza. Dlaczego był symbolem wierności? Pies, choć stary i bardzo schorowany, nie umierał, chcąc jeszcze raz zobaczyć swojego pana. Gdy Odyseusz przybył na własny dwór pod przebraniem żebraka, Argos jako pierwszy go rozpoznał, zastrzygł uszami oraz zamerdał. Był tak wzruszony widokiem swojego właściciela, że jego serce tego nie wytrzymało i zmarł. 

Scenę tę uwieczniono na wielu malowidłach, rysunkach, a nawet za pomocą rzeźb. Niestety, rasa Argosa pozostaje nieznana.

A jakie są Wasze ulubione psy w książkach? Czy któreś szczególnie mocno zapadły Wam w pamięć?

Close Menu