Ano tak właśnie. Dziś po pracy dotarły do moich oczu jakieś migawki, jakoby PKP Intercity oskarżało o obecność pluskiew w pociągu… psy.

A żeby być dokładną: zwierzęta przewożone pociągami, między innymi pchły. Nie będę gołosłowna, pozwolę sobie zacytować:

– Prawdopodobną przyczyną pojawienia się insektów w wagonie było przewożone zwierzę, np. pies – dodaje Beata Czemerajda z zespołu ds. relacji z mediami PKP Intercity S.A.

z tego źródła. Jak widać, aby zostać rzecznikiem, nie trzeba mieć zbyt wielkiej wiedzy – ale za to słowa wypowiedziane publicznie już zobowiązują.
Postanowiłam więc poszukać powiązania między pluskwą a psem, z którego to powiązania mogłaby się wziąć podobna opinia. Bardzo się nie wysiliłam – zajrzałam na wiki. Oto powiązania, które znalazłam:
Zarówno pies, jak i pluskwa, zaczynają się na literkę „p”.
Gdyby to pchły atakowały pasażerów, to mogłabym zrozumieć oskarżanie czworonogów. Nawet, gdyby atakowały ich wszy – może stąd właśnie wziął się pomysł, wszak pluskwa zwana jest również wszą ścienną. No właśnie – ścienną.
Owszem, pluskwa uważa człowieka za swojego żywiciela (wszak nie gryzie dla rozrywki, choć kto ją tam wie), ale jednak na człowieku nie bytuje. O ile takiej pchły można nie zauważyć, o tyle pluskwy już trudno, zwłaszcza, że prawdopodobnie (nie wiem, nie sprawdzałam) musi paskudnie łaskotać tymi swoimi odnóżami.
Co istotne, pluskwa żyje w środowisku ludzkim. Nie zwierzęcym, tylko ludzkim. Najczęściej tam, gdzie ma ciepło i przytulnie, czyli stare, zaniedbanie wagony PKP byłyby idealne. Nieco przerażająca jest myśl, że pluskwy lubią siedzieć np. w tapczanach czy oparciach, bo znaczyłoby to, że siedzą… po prostu w fotelach pasażerów. Ewentualnie w dziurach w ścianach czy dachu, bo tych również nie brakuje.
Wyjaśniony byłby również ten dziwny zapach, który panuje w niektórych przedziałach – taki lekko podgniły. Okazuje się bowiem, że pluskwa zaniepokojona (a na miejscu takiej pluskwy byłabym zaniepokojona, gdyby ktoś właził na moją przestrzeń osobistą) wydziela woń… gnijących malin.
Ostatecznie uważam również, że nawet gdyby jakiś legendarny pies miał przenosić pluskwy, to wątpię, aby jego właściciela było stać na podróż PKP, bądź co bądź, wciąż drożejącą.
Cóż można więc zaproponować PKP Intercity… Na przykład, aby przeprowadzili dezynfekcję? I może, aby namówili zespół do spraw relacji z mediami, żeby przestał gadać głupoty, albo choć sprawdził, czy te głupoty są czymkolwiek poparte? Media są teraz bezlitosne, proszę państwa, czas się bać 😉 Bo jako częsty pasażer PKP(jeżdżący zresztą z małym białym, który – oświadczam oficjalnie – pluskiew nie ma w swojej historii pasażerów na gapę) zaczynam bać się nie tylko o siebie, ale… i o tego mojego biednego psa 😉
Close Menu