Staramy się, aby Mały Biały nie jadł w kółko tej samej karmy. W ten sposób uważam, że nie tylko jesteśmy w stanie wybrać pokarm, który jest dla niego najlepszy, ale również uzupełniamy ewentualne niedobory, powstające przy długotrwałym podawaniu jedzenia o takim samym fabrycznie składzie. Z racji tego, że młody jest alergikiem na drób, kupiliśmy jakiś czas temu Brita Care Venison. Zapraszam więc do efektów jedzenia przez psa, obserwowania przez nas i testowania 🙂
Skład i specyfikacja
Brit Care Venison jest karmą przeznaczoną głównie dla psów mających ogólne problemy z układem pokarmowym. Jest to karma bez zawartości białka drobiowego – ma w sobie natomiast tłuszcz drobiowy, który według wszelkich opinii, odpowiednio konserwowany, nie jest źródłem uczuleń. W tym przypadku się to sprawdziło – pies nie miał żadnych objawów alergii. W składzie na pierwszym miejscu mamy mięso z dziczyzny, potem natomiast z elementów zwierzęcych pojawia się jedynie tłuszcz drobiowy, olej łososiowy oraz jajka. Więcej jest natomiast elementów roślinnych: ziemniaki będące podstawą karmy, suszone jabłka, otręby ryżowe i pulpa buraczana. Zakładałam, kupując tę karmę, że jednak składników roślinnych jest więcej, i pewnie jest to prawda, bo składu procentowego niestety na opakowaniu nie ma. Białko jest tutaj w ilości „akurat”, czyli 24%, tłuszcz 13%, błonnik 10%, a więc sporo, co może ułatwiać trawienie, a jednocześnie nieco obciążać układ pokarmowy.
Cena a koszty
Cena za worek, który nas interesuje, a więc w tym przypadku 3 kg, wynosi około 55 zł. Przy psie o wadze 5 kg dawkowanie jest bardzo niskie – jedynie 67 g. Oznacza to, ze worek 3 kg dla Małego Białego wystarczy na około 44 dni. Stawka za jeden dzień żywienia wynosi więc 1,22 zł, a to jest niezła cena jak za taką jakość, co można porównać tutaj i tutaj. Przypominam, że im większy worek kupimy, tym korzystniej wyjdzie nam stawka na dzień – przy jednym małym psie kupowanie dużych opakowań (w tym przypadku pozostaje 12 kg) nam się nie opłaca, a dodatkowo – nie mamy gdzie tego trzymać 😉
Wygląd krokietów i chęć jedzenia
Krokiety są podłużne, w kształcie elipsy, czyli zwężane na końcach. Ma to ułatwić czyszczenie psich zębów z kamienia nazębnego, który się na nich osadza. Z pewnością jest to plus i tak to też postrzegam w naszym przypadku. Krokiety nie są małe (jest to karma dla psów o wszystkich wielkościach), wiec pies ich nie połyka, tylko dokładnie je gryzie, co również jest plusem. Są chrupiące, nie pachną zbyt intensywnie, ale zapach ten nie jest również przyjemny – czuć, że jest to dziczyzna, a nie np. ryby czy drób.
Co do chęci jedzenia… początkowo chrupki zjadane były bardzo chętnie. Niestety, mniej więcej w połowie worka pies przestał jeść chrupki z ochotą, w chwilach „podniecenia” wręcz po prostu je wypluwał, a nasypane do miski – olewał i zostawiał, chyba że były podawane z poranną porcją oleju. W tym samym czasie był zdrowy, zachowywał się standardowo i polował na każde inne jedzenie, wiec nie ma mowy o chorobie czy bólu w jamie ustnej. Po prostu karma przestała smakować i już. Byłam zaskoczona, bo nigdy nam się to nie zdarzyło.
Wpływ na psa
Dużych różnic, jeśli chodzi o wpływ karmy na psa, nie zauważyłam. Generalnie pies czuł się dobrze, nie miał żadnych rewolucji żołądkowych, nawet gdy zjadł w międzyczasie coś innego, choćby surowe mięso. Liczba kup się nie zwiększyła znacząco, nie było żadnych biegunek, wręcz odwrotnie – kupy zrobiły się bardziej zbite, co może być oczywistym plusem. Nie zauważyłam wypadania sierści, zwiększonego drapania się, brudnych uszu czy wydzieliny z oczu, co również jest zdecydowanie plusem. Jako, ze w trakcie jedzenia tej karmy przypadł okres zwiększonej aktywności psa, dawkę zwiększaliśmy z ok. 70 gram do nawet 100, fajnie utrzymywała wagę i dawała psu energię. Pod tym względem jestem bardzo zadowolona.
Jak widać, karma nadaje się dobrze dla psów, które mają uczulenie na drób – warto jednak przygotować się na to, że psu karma zwyczajnie przestanie smakować, choć oczywiście jest to kwestia indywidualna i trzeba to brać pod uwagę.
Close Menu