Kundelki to najliczniejsza grupa psów, które można spotkać na ulicach. Jest to jeden z powodów, dla których krąży o nich tyle różnych mitów. Wiele z nich wchodzi w kategorię bajek i pobożnych życzeń, a część jest po prostu szkodliwych – przede wszystkim dla psów. Zebraliśmy je w jednym miejscu i chętnie usłyszymy, co o nich myślicie.
Na początek jednak chcemy podkreślić, że choć zamiennie używa się terminów kundel i mieszaniec, to nie mają one tego samego znaczenia. Kundelek to mieszanka kilku raz o nieznanym pochodzeniu. O mieszańcu mówimy w przypadku miksu dwóch konkretnych, znanych ras.
1. Kundelki nie chorują
Z jednej strony jest zrozumiałe, że psy rasowe w związku z uwydatnianiem pewnych cech mają większą skłonność do niektórych schorzeń typowych właśnie dla rasy. Tak jest choćby ze stawami biodrowymi u owczarków niemieckich czy pierwotnym zwichnięciem soczewki (PLL) u JRT. Z tego powodu podstawą jest wykonywanie badań genetycznych rodzicom i dopuszczanie do rozrodu jedynie zdrowych i nieobciążonych w rodowodzie osobników. Teoretycznie więc kundelki wypadają lepiej w tej skali porównawczej. Z czego więc wynika przekonanie, że to mit?
Informacja o tym, że kundelki nie chorują, pochodzi jeszcze od starszych pokoleń właścicieli zwierząt. Na pewno każdy z Was słyszał, że kiedyś to psy mieszkały przy budzie i jakoś żyły, a teraz to ciągle chorują. I o to właśnie chodzi – jakoś żyły. Kiedyś nie było mowy o badaniach profilaktycznych, a pies widział weterynarza raz w roku przy szczepieniu na wściekliznę (o ile w ogóle). W miotach najsłabsze szczenięta umierały, również z powodu wad wrodzonych, co było swoistą selekcją naturalną. Trudno więc mówić o tym, że kundelki nie chorują, skoro sami w fundacji mamy chorych psów naprawdę sporo. Za to za najbardziej chorującą grupę zdecydowanie uważam mieszańce!
2. Kundelki są najwierniejsze
To z kolei jest opinia pochodząca już niestety dość bezpośrednio ze świata adopcji. I opinia bardzo niesprawiedliwa, bo „wierność psa” jest cechą raczej nie do zmierzenia, ale głównie bierze się po prostu z dobrej więzi między czworonogiem a jego człowiekiem. Jeśli więc nawiążemy właściwe relacje z psem i będzie on mógł nam zaufać, to będziemy mogli powiedzieć, że jest wierny.
Dlaczego ten mit jest szkodliwy? Bo sprawia, że ludzie ufają, że pies po prostu im nie ucieknie i będzie czytał w myślach, a wszelkie odstępstwa od normy uważają za winę psa i wręcz zdradę. Tymczasem pies z silnym instynktem łowieckim będzie polował, spuszczony ze smyczy, i nie ma tu znaczenia, że jest uratowanym kundelkiem. Jest po prostu psem.
3. Kundelków nie da się szkolić
Następna opinia, z którą – niestety – spotkałam się osobiście. Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy zaczynałam swoje działania w schronisku, wiele osób poszukiwało psów w typie ras właśnie z uwagi na ich podatność na szkolenie. Okazywało się bowiem, że według opinii ludu kundelków szkolić się po prostu nie da, bo się do tego nie nadają. Dementuję: nadają się i są często świetne, o ile człowiek umie z psem współpracować. Bo jak nie, to nic nie pomoże.

4. Kundelki mogą jeść resztki
Kolejny krzywdzący mit, który prawdopodobnie wywodzi się po prostu z wiejskiej „kultury” trzymania psów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu psy miejskie były zwykle psami rasowymi, rzadszymi i trudniej dostępnymi. Z kolei psy wiejskie mnożyły się bez większej kontroli (chyba że uważamy za nią niestety eksterminację szczeniąt zamiast zapobiegania ich narodzinom), jeśli tylko służyły po prostu „pilnowaniu zagrody” i szczekaniu na wszystko za płotem. Z tego też powodu dawano im po prostu resztki, z czasem wyrabiając pogląd, że kundelki tak przywykły do tego rodzaju diety, że mogą jeść cokolwiek. A pańskie brzuszki psów rasowych tego nie zniosą.
Tymczasem układ pokarmowy u psów działa tak samo i nie zwraca uwagi na rasę (pomijając skłonności do alergii). Oznacza to, że potrzeby żywieniowe w zakresie składników odżywczych są takie same w przypadku każdego psa. Taka sama jest też skłonność do zatruć, zaburzeń pracy wątroby i trzustki, gdy w grę wchodzi nieprawidłowa dieta. Kundelek może nabyć niedobory żywieniowe tak samo, jak i pies rasowy.
5. Kundelki są najmądrzejsze
Fantastyczny mit, który świetnie pokazuje dualność ludzkich poglądów. Gdy pudel robi sztuczki, to urwał się z cyrku. Gdy kundelek robi sztuczki, to jest najmądrzejszy na świecie. A jak border collie robi sztuczki, to wcale nie jest mądry, tylko ta rasa tak ma.
Nie zbadano, które psy są najmądrzejsze, bo i trudno znaleźć wyznacznik takiego rankingu. Mądrość jest dojrzałością i umiejętnością podejmowania trafnych decyzji czy kierowaniem się szerszym kontekstem. W przypadku psów możemy mówić raczej o inteligencji, czyli umiejętności przyswajania wiedzy, logicznego myślenia i rozwiązywania problemów. Znany trener, Stanley Coren, w swojej książce „Inteligencja psów” przygotował ranking ras najbardziej podatnych na szkolenie, kolejno na trzech pierwszych miejscach plasując border collie, pudla oraz owczarka niemieckiego.
Nie sposób jednak zbadać inteligencji w tym zakresie w przypadku kundelków, bo sama ich pula genowa jest ogromna i trudno sklasyfikować jakieś grupy. A to sprawiłoby, że wynik badania byłby po prostu zakłamany.
6. Adopcja kundelka to proszenie się o kłopoty
Tak tak, drodzy czytelnicy, bo najwyraźniej adoptowanie kundelka to nabycie kota w worku. W przypadku szczeniąt faktycznie kundelki mogą być większą niewiadomą, choć od malucha każdy pies przejawia jakieś cechy. Jednak w przypadku psów dorosłych to już inna historia. Adopcja dorosłego psa wielorasowego to świetny pomysł z prostego powodu: ten pies ma już jasno określone cechy i temperament, a jednocześnie nadal jest otwarty na naukę. Taki pies, zwłaszcza z domu tymczasowego, jest świetnie poznany, dlatego jego adopcja nie ma wiele wspólnego z wielką niewiadomą.
7. Kundelki jedzą tylko ziemniaki
Jedna z bardziej fascynujących rzeczy, która była mi powtarzana przez wiele znajomych osób. Jak odróżnić psa rasowego od kundelka? O naiwności, nie przez posiadanie rodowodu. Wystarczy podać mu ziemniaki, takie wiecie – ugotowane, purée się znaczy. Jeśli zje – znaczy, że kundelek. Bo pański (ha!) pyszczek i wymuskane podniebienie psa rasowego ziemniaków nie zaakceptuje. Nie i koniec. Koniecznie sprawdźcie w domu! 😀 PS. Nie, ziemniaki nie są dla psa trujące, odsyłam do wpisu o owocach i warzywach dla psa.
8. Po łapach szczeniaka da się poznać jego rozmiar
Muszę ostudzić zapał – wielkość łap niestety nie zawsze ma cokolwiek wspólnego z tym, jakich rozmiarów będzie pies. Bo może mieć łapy grube i być długą, niskopodłogową parówą, choć zapowiadał się na niezłego brytana. I takie przypadki spotykałam w schronisku, choć faktem jest, że jeśli pies jest malutki i drobny jako szczenię, to zwykle nie urośnie za duży. Ale znów np. wzięty przeze mnie pod opiekę i bardzo osłabiony oraz drobniutki Charlie wyrósł ostatecznie na psa o wadze ok. 25 kg, choć się nie zapowiadał. Nie wierzcie więc ślepo we wróżby z łap.

9. Małe kundelki są agresywne
Cóż, poniekąd rozumiem, skąd to się wzięło, bo w dzieciństwie często uciekałam przed ujadającymi, małymi pieskami. I mam wrażenie, że to właśnie podszyte agresją „bohaterskie” czyny małych psów, popierane zresztą z entuzjazmem przez zwykle starszych wiekiem właścicieli, są najczęstszym źródłem tego mitu. Na palcach jednej ręki zliczę dużych rozmiarów podbiegaczy, podczas gdy na tych małych nie starczy palców nawet od moich znajomych. Ostatnio jednak w takich rolach zwykle widuję yorki i wariacje na ich temat. Problem więc nie wynika z pochodzenia, a z przekonania (błędnego!), że małych psów nie trzeba szkolić.

10. Kundelka nie trzeba niczego uczyć
Ten mit słyszałam nieraz i, co ciekawe, tylko z ust posiadaczy kundelków. To one miały być tak mądre, że w mig uczyły się wszystkiego same. Potwierdzeniem tezy miały być kundelki należące do miejscowych pijaczków, które nawet przy przejściu na ulicę się rozglądały, a za właścicielem chodziły krok w krok. I nikt ich nie szkolił! Otóż błąd, bo naukę to one zebrały konkretną. Co zrobić, żeby zaspokoić głód, uniknąć nieprzyjemnego szturchnięcia czy po prostu… przeżyć!



Taaaaaa niestety jako właścicielka psa ze schroniska słyszę te super stwierdzenia praktycznie non stop. Co zabawne mój pies łamie prawie wszystkie te mity ^^ co oczywiście skutkuje lawiną kolejnych mądrości… szczególnie teraz gdy Axel przez 2 miesiące miał problem z biegunkami i szukam mu dobrej karmy i słyszę tylko: kiedyś psy jadły wszystko i nic im nie było; teraz ludzie wymyślają z tymi psimi dietami, 5 razy dostanie biegunki i mu przejdzie; ja tu też mam wołowinkę przecież (na moje stw. żeby psa nie karmić smaczkiem pedigree, bo ma w domu gotowane mięso); ale dlaczego on nie może ciasteczka przecież to dla psów; dziwne, że ma taki delikatny żołądek przecież jest ze schroniska itd. itp…. aż smutno mi się zrobiło xD
Kolejny wpis który będę udostępniać pod każdą dyskusją na temat kundelków – świetne podsumowanie, bardzo rzeczowe i przemyślane. I fajnie że są podlinkowania do innych wpisów. Jeśli ktoś chce, to znajdzie tu całą podstawową wiedzę początkującego, świadomego psiarza 🙂
Witsm. kundelki ,fasktycznie psami wiejskimi, ale bez przesady.