TOP 10 – najbardziej irytujące teksty psiarzy

Na co dzień każdy właściciel czworonoga mija wielu innych ludzi z psami, w ogóle nie zatrzymując się na rozmowę albo nawiązując z nimi pozytywny kontakt. Psy wąchają się, bawią za przyzwoleniem właścicieli, a czasem po prostu mijają. Ale zawsze zdarzy się ktoś, kto zaserwuje nam tak irytujący tekst, że jego powtarzanie będzie budziło w nas niecenzuralne myśli i słowa.

Przyznam szczerze, że nie spotkałam się ze wszystkimi tymi tekstami w swojej „psiej” praktyce, ale część z nich była wielokrotnie powtarzana przez różnych, znanych mi psiarzy w ramach opowieści. I w ten sposób przedstawiam Wam to zestawienie TOP 10 – potraktujcie je jako rozrywkę i bez ciśnienia 🙂

 

1. Piesek czy suczka?

Pytanie to bywa zasadne, nie ma co tego ukrywać – zwłaszcza, gdy obie strony chcą, aby psy nawiązały kontakt. Jego zasadność jest jednak żadna, gdy idziemy z psem na smyczy, a drugi właściciel z puszczonym luzem i pędzącym w naszą stronę czworonogiem krzyczy „Piesek czy suczka?!”. Skoro pyta, to najwyraźniej jego pies nie lubi którejś płci. A co, jeśli nasz pies jest właśnie tej płci, której tamten, biegnący na nas, nie lubi?

 

2. Ale on chce się (tylko) przywitać!

Tekst ten szczególnie często wypowiadany jest z naciskiem na „on chce”. Zupełnie, jakby pies powiedział właścicielowi „Stary, to teraz zatrzymaj tamtych o, bo ja chcę się przywitać. Spróbuj się nie zgodzić, to zarobisz kulkę prosto w łeb”. Człowieka, który idzie ze swoim psem, pogrążony w treningu czy nawet własnych myślach nie interesuje to, co chce obcy pies. Ani to, co chce właściciel obcego psa. I to samo odnosi się do dzieci, które chcą pogłaskać pieska.

 

3. Pani spuści swoje psy!

Kolejne pytanie organizujące spacer wszystkim dookoła. Skoro idziemy ze swoim psem, a drugi pies jest na smyczy, to widocznie jest ku temu powód. Może uciekać, może obawiać się otoczenia, może tu być pierwszy raz, może być agresywny do psów. Na pewno jednak obcy pies nie służy do „rozruszania” naszego psa, więc tekst o spuszczeniu jest co najmniej śmieszny. W pierwszych miesiącach z Małym Białym słyszałam go w zestawie z „Jak będzie z innymi psami to nie ucieknie!”. Na tę teorię nie mam nawet słów.

 

4. Mnie to wszystkie psy lubią…

…i pospieszne wyciąganie rąk do obcego psa połączone z próbą poklepania go po głowie. Takie ewenementy zdarzają się rzadko, częściej spotkać je można na wystawach. Zwykle przyjmują postać pana po 50-tce (bez obrazy dla panów po 50-tce), który w ten sposób próbuje nawiązać kontakty towarzyskie. Próba dotknięcia psa zwykle następuje tak szybko, że zatrzymać ją mogą tylko wbite w rękę owego pana psie zęby. Ale i to go niczego nie nauczy. Jeśli więc reprezentujesz ten typ, zrozum – obcych psów się nie dotyka. Tak jak obcych dzieci.

 

5. On tak ma, bo jest … i nic nie da się z tym zrobić.

W miejsce wykropkowania możecie wstawić dowolne miejsce, z którego pochodzi pies. Najczęściej występuje tutaj schronisko. O ile pierwsza część zdania jest zrozumiała – psy mają różne nawyki – o tyle druga jest zabawna. I zwykle świadczy o tym, że ktoś nie próbował nic z tym zachowaniem (zazwyczaj – próbą zeżarcia innego psa albo rozszczekaniem na końcu smyczy) zrobić, a przynajmniej nie próbował więcej niż 3 razy/przez kilka dni. Bo wygodniej powiedzieć, że się przecież nie da.

6. Nie sprzątam po psie, bo ludzie śmiecą!

Ten argument nieodmiennie mnie dziwi, śmieszy i zaskakuje. Nie wiem, co wspólnego ma jedno z drugim albo dlaczego fakt, że ktoś jest wieśniakiem i śmieci miałby mieć jakikolwiek związek z kulturą osobistą psiarza, który jest zobowiązany posprzątać po psie.

 

7. Proszę nie bać! To labrador/kundelek/york itd.

Kolejny argument z serii wyjętych z tyłka. Jak widać w świadomości niektórych ludzi psy pewnych ras nie mają w sobie ani krztyny agresji, a co więcej – nie mają również zębów. Człowieka idącego z innym psem albo nawet takiego, który psa nie ma, i do którego nagle podbiega obcy czworonóg – mało obchodzi to, czy pies jest rasowy, czarny albo kudłaty. Po prostu nie powinien podbiegać.

 

8. Proszę zabrać psa! – Ale ja się boję…

Tym razem tekst w formie dialogu. Zdarzyło się Wam powiedzieć kiedykolwiek do drugiego człowieka „Proszę zabrać psa”? Teraz wiedzcie, że odpowiedzią na tę prośbę może być również argument strachu. Pytanie, przed czym. O ile można zrozumieć strach przed naszym, obcym psem (tylko po co spuszczać swojego, skoro nie da się go odwołać?), o tyle kilka osób jasno wyraziło, że boi się zabrać swojego psa – sama miałam taką sytuację. Byłoby to bardziej irytujące, gdyby nie powodowało takiego szoku 😉

 

9. Pies jest po to, żeby szczekać!

Ten tekst jest żywcem wzięty z historii opowiedzianej przez bezpsiową znajomą. Pani z dwoma małymi psami w typie popularnej rasy regularnie wystaje pod blokiem, a jej psy szczekają. Ciągle. Na zwrócenie uwagi pani reaguje właśnie dokładnie w ten sposób. O ile mogłabym zrozumieć, że szczeka zaniepokojony pies pilnujący podwórka w dziczy, o tyle szczekanie dla szczekania nie ma ani celu, ani zasadności.

 

10. Paaaani, ja to od 20 lat mam psy i…

I tutaj następuje cała tyrada o poglądach. Zazwyczaj – znów – jest to tekst panów po 50-tce, posiadających psy, które niekoniecznie się słuchają i niekoniecznie wyglądają tak, jakby były w dobrej formie. Tyradę całe szczęście można puścić koło uszu – nie dziwcie się jedynie potem, że sąsiad nie odpowiada na „Dzień dobry” 😉

 

I kilka słów wyjaśnienia dla osób, które się oburzą. Tak, jeśli stosujecie w praktyce opisanej w powyższych sytuacjach te właśnie teksty, to prawdopodobnie jesteście irytującymi psiarzami. Tak, czasem te teksty są po prostu zabawne – o ile nie powtarzają się wciąż i wciąż. Tak, 95% spacerów jest przyjemnych, ale to te 5% zapamiętuje się bardziej. Tak, czasem powyższe teksty są zasadne, o ile występują w sytuacjach normalnych i z poszanowaniem obu stron. Nie, nie wszystkie psy muszą lubić zabawy i kontakt z innymi psami, a nie wszyscy właściciele muszą lubić innych, obcych ludzi i ich psy. Nie, człowiek posiadający psa nie jest zobowiązany do odpowiadania na każdą zaczepkę, udostępniania psa jako zabawki do głaskania albo zabawiania innych psów, czy słuchania tyrad. Nie, nie ma argumentu przeciwko sprzątaniu w miejscach publicznych – to nasz „psi” obowiązek.