Nasze Wyzwanie Minimalistki po psiemu

Bardzo żałowałam, że na Wyzwanie Minimalistki wpadłam dopiero po wyjeździe na urlop – postanowiłam jednak pokazać Wam moją, psią wersję tego wyzwania, w nadziei, że może coś pomoże Wam w wyznaczaniu sobie codziennych wymagań.

Wyzwanie Minimalistki stworzyła Kasia z bloga Simplicite – więcej przeczytacie o nim tutaj. Ja zaadaptowałam to wyzwanie do oczekiwań kogoś, kto ma psa i kogo życie kręci się wokół czworonogów. Część punktów z wyzwania wyda się Wam może trywialna, ale nie chodzi o to, aby stawiać sobie wyzwania trudne i zniechęcające – czasem dobrym motywatorem jest łatwe do zrealizowania zadanie, dzięki któremu poczujemy w sobie nowy przypływ energii. Niektóre zadania będą związane z psiarstwem bardziej, a inne – mniej. Trudno jest znaleźć równowagę między obowiązkami, oczekiwaniami i dobą, która nie chce mieć więcej niż 24 godziny.

wyzwanie

1. Wprowadź porządek w psie akcesoria

Wbrew pozorom zadanie to nie jest proste, zwłaszcza gdy ma się dużo zabawek, szelek, obroży, smyczy i wszelkich innych psich akcesoriów. Raz zrobiony porządek łatwiej jest utrzymać małym sprzątaniem na co dzień – a przy drzwiach wyjściowych wcale nie potrzebujemy trzech psich obroży i czterech par szelek. Mnie miejsce przy szafie udało się uporządkować przed wyjazdem, a psie pudełko czeka na mój powrót.

2. Wyrzuć niepotrzebne psie rzeczy

To udało mi się zrobić jeszcze przed wyjazdem. Wyrzuciłam wszystkie rzeczy, które były choć troszkę zniszczone – najtrudniej było wyrzucić te, które jednak darzyłam niejakim sentymentem. Prawda jest jednak taka, że lekko dziurawa i już niepiszcząca piłka do niczego nam się nie przyda.

3. Uporządkuj newslettery sklepów zoologicznych

Dostaję ich dosłownie kilkanaście dziennie, co nie tylko zatyka mi pocztę, ale również zwyczajnie irytuje. Prawda jest taka, że do części nie zaglądać, a niektóre sklepy nie mają atrakcyjnych cen. Do uporządkowania newsletterów dodałam też więc konieczność uwagi, aby przy robieniu kolejnych zakupów nie zapisywać się do następnych list subskrypcji.

4. Przejrzyj okołopsie „przydasie”

Uwielbiam chomikować rozmaite rzeczy, które – jak zawsze mi się wydaje – „przydadzą się” za jakiś czas. Niestety, zwykle się nie przydają, a sprawiają, że nie mam gdzie chować następnych kupionych czy otrzymanych rzeczy. Dlatego to zadanie jest dla mnie jednym z najtrudniejszych.

5. Nie kupuj psu nowych szelek/obroży przez trzy miesiące

Nie robię takich zakupów zbyt długo, dlatego długość realizacji tego zadania oznaczyłam na trzy miesiące – przed wyjazdem zaopatrzyłam się w trochę nowych rzeczy i teraz muszę wytrzymać w oszczędzaniu przynajmniej trzy miesiące. Ale znam takich psiarzy, dla których nawet dwa tygodnie bywają problematyczne 🙂

6. Poświęć kwadrans dziennie na zrobienie z psem czegoś nowego

Stagnacja i rutyna są dobre tylko do pewnego momentu. W psa wstępuje dosłownie nowa energia w momencie, gdy okazuje się, że uczymy się czegoś nowego – a jemu to zadanie wychodzi bardzo dobrze. Dla wzmocnienia naszych więzi i zrobienia czegoś fajnego postanowiłam więc codziennie przez kwadrans uczyć się z psem nowych rzeczy. Termin zadania: nieokreślony, docelowo na stałe.

7. Wybierz psa, któremu co miesiąc pomożesz

Jedno jedynie zadanie, którego realizacja będzie musiała chwilkę poczekać. Zazwyczaj staram się pomagać psom przez ogłoszenia czy niewielkie kwoty pieniężne. Tym razem chcę znaleźć czworonoga w moich okolicach – takiego, do którego mogę pojechać, porobić zdjęcia, wyprowadzić na spacer czy nauczyć paru rzeczy. Docelowo chciałabym, aby zamieniło się to w DT, ale co wyjdzie – to się okaże.

8. Nagradzaj psa – i siebie – codziennie za 2 drobne rzeczy

Niekiedy wpadamy w pułapkę wymagań i tak wiele oczekujemy od psa i siebie, że zapominamy o nagradzaniu drobnych rzeczy. Zamiast więc brać za oczywistość to, że pies czeka na mnie przed drzwiami czy nie podejmuje jedzenia bez pozwolenia – postanowiłam go za te i inne rzecz wybiórczo nagradzać. I siebie również, choćby za to, że danego dnia wyszedł mi dobry obiad. Trzeba dbać o siebie 🙂

9. Każdego dnia znajdź w swoim psie trzy inne zalety

Zazwyczaj nie skupiamy się na tym, co dzieje się dobrego, tylko widzimy to, co nam się nie podoba. Takie podejście ani nie poprawia humoru, ani niczego nie zmienia. Z tego powodu codziennie będę starała się znaleźć w moim psie trzy inne, nawet mało istotne czy niewielkie zalety. Na dziś będzie to chęć do aktywnego spędzania czasu, przyjazność do psów i inteligencja 🙂

10. Zaplanuj i zrealizuj 10 wypadów z psem w nowe miejsca

To zadanie realizuje niejako z Panem Małego Białego, a moim Małżonkiem. Część wyjść udało mi się zrealizować podczas wakacji i o nich poczytacie w dziale „Podróże”. Kolejne będziemy w miarę możliwości i czasu przedstawiać Wam na blogu. Najbliższe planowanie będzie miało miejsce prawdopodobnie w niedzielę, już po powrocie do szarej rzeczywistości.

11. Nawiąż kontakt z trzema nowymi psiarzami

To zadanie jest niełatwe, zwłaszcza w moich okolicach, gdzie nie ma młodych ludzi zafascynowanych kynologią. Niemniej, będę się starać, również przez organizację fajnych eventów – trzymajcie kciuki!

12. Zapisz siebie – i psa – na nowe szkolenie

Siebie już udało mi się zapisać, bo zaczęłam intensywną samorealizację. A szkolenie dla psa wybiorę, gdy tylko uda mi się poznać plany na najbliższe kilka miesięcy.

13. Wyjdź ze strefy komfortu i pojedź z psem na zawody

Najbliższe planowane zawody to najprawdopodobniej dogtrekking. Docelowo pragnęłabym pojechać na zawody z posłuszeństwa, ale to już dłuższe planowanie 🙂

14. Wstawaj codziennie kwadrans wcześniej, aby zaplanować dzień

To realizuję od pewnego czasu. Wydawałoby się, że kwadrans to niewiele czasu, tymczasem przeznaczony wyłącznie na planowanie daje mi poczucie dobrze spełnionego obowiązku oraz opanowania wszelkich zadań, które czekają mnie w ciągu dnia – nie tylko w pracy, ale również w kwestii domowych obowiązków czy czasu, który mogę poświęcić na swój rozwój czy życie rodzinne.

15. Zaplanuj i przeprowadź kontrolę psiego zdrowia

Regularnie planuję i wykonuje badania swojego organizmu, podczas gdy ostatnio zorientowałam się, że pies nie ma takich możliwości. Z tego powodu rozpisałam sobie, jakie badania i testy chcę porobić swojemu psu, i jak przełoży się to na kontrolę jego zdrowia. Na pierwszym planie – sprawdzenie, czy chip działa oraz analiza krwi.

16. Zrób porządek w swoich ubraniach na psie spacery

Podczas pakowania się na urlop odkryłam co najmniej 5 par spodni, których już od ponad roku nie założyłam, a które odłożyłam wcześniej na psie spacery. Po powrocie mam zamiar wrzucić je do worka – może komuś się przydadzą. U mnie jedynie powodują sztuczny tłok.

17. Uporządkuj psie zdjęcia

Coś, do czego regularnie próbuję się zmuszać – i co mi niekoniecznie wychodzi. Psich zdjęć mam co najmniej kilkadziesiąt gigabajtów, które bardzo pilnie potrzebują uporządkowania i usunięcia z komputera. Jeden taki remanent robiłam już kilka miesięcy temu, przerzucając zdjęcia na dysk zewnętrzny i odgruzowując komputer. Teraz wszystko jest już poukładane, przynajmniej w znacznej mierze, i czeka na przeniesienie.

18. Przeprowadź ćwiczenie optymizmu

O ćwiczeniu optymizmu czytałam już wcześniej – jest to nic innego, jak programowanie naszego umysłu powodujące pozytywne nastawienie do życia. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

19. Pozwól sobie zaśmiać się z jednego, psiego grzeszku

Nie oszukujmy się: każdy pies popełnia małe grzeszki, które nam są nie w smak, a tak naprawdę nie generują większych problemów. Zamiast się stresować, denerwować i karać siebie samego za konkretny psi charakter – musimy się nauczyć śmiać z takich małych, psich grzeszków.

20. Raz dziennie znajdź czas i miejsce na spacer bez nerwów

Spacer bez nerwów jest trudny – choćby ze względu na innych, bezmyślnych ludzi czy puszczone luzem i podbiegające, nie zawsze w dobrych zamiarach, psy. Z tego powodu już jakiś czas temu postanowiłam znaleźć czas i miejsce na taki spacer, w którego trakcie nikt nam nie przeszkodzi. I udało się 🙂

21. Codziennie zarezerwuj pół godziny tylko dla siebie

Zadanie skupione tylko na mnie – i chyba najtrudniejsze. W natłoku codziennych obowiązków, pracy, konieczności sprostania najróżniejszych, często bzdurnych oczekiwaniom generują się nerwice, pośpiech, stres. Z tego powodu znalezienie pół godziny dla siebie jest wręcz niezbędne. I super trudne. Ale ciągle próbuje i staram się na pół godziny wyłączyć dla świata i być tylko dla siebie. A to procentuje we wszystkich dziedzinach życia.