Czy pies musi lubić inne psy?

Od jakiegoś czasu obserwuję dwie tendencje. Jedna dąży wyraźnie do stwierdzenia, że zdrowy, „normalny” (cokolwiek to znaczy) pies MUSI mieć kontakt z innymi psami. Druga – że pies musi lubić inne psy, a jak ich nie lubi, to jest to wina właściciela. A czy pies faktycznie musi lubić inne psy?

My, psiarze, trochę gubimy się w swoich poglądach. Albo uczłowieczamy psy tak bardzo, że odbieramy im ich „psiejskość”, albo odwrotnie, staramy się ich nie uczłowieczać tak bardzo, że zapominamy, iż są to istoty żywe, o różnych cechach charakteru. I choć cechy te nie są takie jak ludzkie, to jednak nadal występują i wpływają na zachowanie psa.

61076_493851913991372_1881227948_n

Pies – samotnik

Im więcej poznaję rozmaite psy, tym bardziej zauważam, że część z nich to typowi samotnicy. Owszem, nie zagryzą każdego podchodzącego do nich psa, ale i nie są specjalne skore do kontaktu. Z innymi psami bawią się sporadycznie i są to osobniki, które w jakiś sposób je do siebie przekonują. Jeśli mają do wyboru zabawę z człowiekiem a zabawę z psem, to wybiorą zabawę z człowiekiem. Z innymi psami najchętniej bawią się w bieganie w kółko, bez konieczności wchodzenia w bezpośrednią interakcję. Nie lubią zaczepiania, które zwykle ignorują albo na które reagują warczeniem. Czy są to psy nienormalne? Myślę, że w takim samym stopniu, jak nienormalny jest człowiek, który nie przepada za innymi ludźmi i jest raczej samotnikiem. Czy wynika to z wychowania? Być może poniekąd wynika to z zachowania psa, ale nie jestem przekonana, czy z wychowania. Wychowanie – według mnie – ma inny cel, o czym za chwilę.

Wróćmy jeszcze na chwilę do psich samotników. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ powszechnie uważa się, że zdrowy na umyśle pies jest bardzo socjalny i kocha przebywać ze swoimi pobratymcami. Z tego powodu przyparci do muru właściciele uważają, że powinni zmusić swojego psa do lubienia innych psów i do przyjacielskich kontaktów. A ja uważam, że to niemożliwe.

Lubić a tolerować 

Moim zdaniem pies nie musi lubić innych psów, tak samo jak nie musi lubić dzieci, śniegu, piłek z piszczałką czy pijaków. Jest jednak inna rzecz, którą bezwzględnie musi robić, i za którą odpowiedzialny jest właściciel – pies musi to wszystko TOLEROWAĆ. Lubienia trudno jest kogokolwiek nauczyć. Nawet na drodze pozytywnych skojarzeń wyrabiamy raczej psie przyzwyczajenie i akceptację, a niekoniecznie lubienie. I tutaj, łatwiej jest nauczyć psa lubienia rzeczy, np. klatki – sprawiamy, żeby kojarzyła się mu ona dobrze, żeby spotykało go w niej dużo przyjemnych rzeczy. Jednak klatka sama w sobie nie ma dużego wpływu na ten proces – ot, po prostu stoi. Tymczasem każdy pies jest inny – trafi się i taki, który będzie bardzo socjalny, jak i taki o wiele mniej przekonany do współpracy z drugim psem. Istnienie tego czynnika zmiennego moim zdaniem stanowczo wyklucza możliwość nauczenia psa lubienia innych psów – raz trafi się pies, który będzie chętny do zabawy na prawach naszego psa, a innym razem taki, który będzie chciał mu wygryźć pół ogona. Trudno jest lubić wszystkie psy – tak samo jak człowiekowi trudno jest lubić wszystkich ludzi, a kotu trudno jest lubić wszystkie inne koty. Nawet rybki miewają swoje sympatie i antypatie.

Niezależnie od lubienia czy nie, pies musi tolerować inne psy. Niedopuszczalne są moim zdaniem ataki agresji na zasadzie – zjem Cię, bo jesteś innym psem, a ja nie lubię innych psów. Czym jest ta tolerancja? Przede wszystkim akceptacją obecności innych psów. Pies nie może agresywnie i niechętnie podchodzić do każdego psa. Tolerancja to obojętność, neutralne podejście, które pozwala nam, jako właścicielom, oraz naszemu psu bezpiecznie koegzystować w społeczeństwie wypełnionym bardziej i mniej odpowiedzialnymi właścicielami oraz ich psami. Tolerancja to też pozwolenie, aby z nachalnym psem radził sobie właściciel – pies, który broni nas przed psem ma nieco zaburzone wartości, albo po prostu nie ufa nam dostatecznie.

Jak daleko sięga tolerancja?

Zastanawiać się można nad granicami psiej tolerancji w stosunku do nielubianych pobratymców. Szczerze przyznam, że granica ta jest płynna i znów – zależna od psiego charakteru. Jeden pies będzie bronił zabawek przed innymi psami, a drugi po prostu porzuci zabawkę, gdy zobaczy, że zajął się nią inny zwierzak. Ba, znam nawet takie elementy, które za nic nie wezmą do pyska zabawki, którą bawił się inny pies, nawet jeśli jest to zabawka ukochana! Trudno również powiedzieć, kiedy pies zareaguje na innego czworonoga – czy wtedy, kiedy tamten podejdzie CS-ując i spróbuje powąchać go pod ogonem, czy może wówczas, gdy inny pies wbiegnie w naszego, prawie zwalając go z nóg. Wiele psów, z którymi właściciele przeprowadzili taki trening tolerancji innych czworonogów, ma jakieś samodzielnie wyznaczone granice – a psy wolą cierpliwie wytrzymać zaczepki innego psa, bo wiedzą, że pan tego wymaga i tak będzie lepiej. Z tego powodu jeden właściciel uzna, że jego pies toleruje inne psy, gdy nie próbuje zrobić z nich mokrej brei na chodniku, a drugi – gdy jego zwierzak stara się zapobiegać konfliktom z innymi psami, mimo iż za nimi nie przepada.

Taki trening przeprowadzamy w zasadzie nie inaczej niż socjalizację psa z innymi psami. Dobrze jest na początek wybierać czworonogi zaufane, które znamy, i których właścicieli znamy. Właściciel jest tutaj szczególnie istotnym czynnikiem, bo w pracy z psem nie przepadającym za innymi psami nie ma nic gorszego, niż nieodpowiedzialny właściciel drugiego czworonoga. Wszelkie podbiegacze, za którymi leci tekst „Pies czy suka?”, ew. „On nic nie zrobi!” to najgorszy gatunek ludzi posiadających psy. Szanujmy swoją przestrzeń, jak i przestrzeń innych ludzi. Nie puszczajmy psów, których nie jesteśmy w stanie czy nie chcemy odwołać. Nie każdy pies musi przyjaźnić się ze wszystkimi dookoła.

10463863_679935712089402_2544936099875923254_n

W praktyce

Znam i znałam kilka psów, które nie przepadały za innymi czworonogami. Dla nich zabawa z drugim psem była jedną z największych kar. Bywało, że do naszego Małego Białego te psy przekonywały się po kilku dniach czy nawet tygodniach – a i to na tyle, aby pobawić się 5 minut, a potem patrzeć na niego z obrzydzeniem. W każdym jednak przypadku były to psy, które innego czworonoga tolerowały – do pewnych granic pozwalały się bawić swoimi zabawkami, czy nawet bawiły się nimi wspólnie; szły zgodnie na spacerze, nie wchodząc sobie w drogę, a gdy już się spotkały – intensywnie CS-owały i się rozchodziły; ba, nawet czasem spały przy sobie albo razem szły na poszukiwania smrodów w krzakach! Nie było problemów, aby przejść się z nimi w ruchliwym centrum dużego miasta, psim parku czy aby jechać pociągiem i tramwajem. Chodzi bowiem o to, aby utrzymać równowagę – pies nie musi kochać wszystkiego i wszystkich, jednak musi zachowywać się tak, aby nie stanowić zagrożenia, być posłusznym właścicielowi i, co najważniejsze, móc bezpiecznie koegzystować w środowisku, które wypełnione jest psiarzami i ich podopiecznymi.

Na koniec chciałam zastrzec jedną rzecz – nie popadajmy w skrajności. Choć nie każdy spotkany pies będzie chciał bawić się z naszym, to nie znaczy, abyśmy robili z psa odludka. Szukajmy rozsądnych ludzi z fajnymi psami i dbajmy o pozytywne bodźce dla naszego czworonoga, nawet jeśli mają one polegać tylko na równoległym spacerze bez wchodzenia w interakcje. Nie zmuszajmy psa, aby znał wszystkie psy w okolicy, bo na nic mu się to nie przyda i do niczego nie jest potrzebne. Nie załamujmy rąk nad psem, który wyraźnie jest samotnikiem – budujmy w nim tolerancję, ale bez potrzeby zmuszania go do ścisłych kontaktów z innymi psami. A przede wszystkim – nie wyolbrzymiajmy sytuacji spięć. Każdemu, nawet najbardziej zgodnemu i pozytywnemu psu zdarzy się czasem nawarczeć na innego, pogonić go z zębami na wierzchu czy obszczekać. To są normalne, psie zachowania, dzięki którym zwierzaki porozumiewają się między sobą, zwłaszcza gdy drugi pies nie do końca rozumie subtelniejszą komunikację. Pilnujmy tylko, aby zachowania takie nie były przesadzone i nie stały się normą. Przy odrobinie kontroli, uwagi i szacunku wszystkim psiarzom i ich zwierzakom będzie żyło się lepiej.

  • Krystyna Debora Tokaruk

    Świetnie opisane, szczególnie dla tych właścicieli którzy sądzą że każdy piesek koniecznie musi kochać wszystkie inne…

    • BialyJack

      Dzięki, właśnie z takim poglądem ostatnio spotkałam się przy kilku sprawach. Raz wręcz powiedziano, że jak się ma psa, który nie lubi się bawić z innymi, to najlepiej z nim nie wychodzić w miejsca, gdzie można spotkać psy, zamiast wydzierać się, żeby ktos zabrał swojego podbiegacza 😉

  • Bardzo dobry wpis dla wszystkich psiarzy. U mnie, niestety, są sami podbiegacze. Czasami się zastanawiam czy wszystkim, którzy maja psa nie wrzucać ulotek z „prawidłowym” zachowaniem na spacerach.

    • BialyJack

      A ja np. tutaj, w mniejszym mieście (duuużo mniejszym) zauważam mniej podbiegaczy, pomijając psy „samowyprowadzające się”, niż w dużym mieście – mimo że tam spotykałam mniej psów w ogóle. Znaczy się, tu odsetek podbiegaczy jest mniejszy. Ale też, jak wyszłam wczoraj na poranny spacer w mrozie, to nie spotkaliśmy żadnego psa prócz mijanych podwórkowych.

  • Maja

    Bardzo wartościowy wpis. W mojej okolicy – a mieszkam w dużym mieście – właścicieli „podbiegaczy” jest nieprawdopodobnie wielu. I mimo, że mówię jednemu czy drugiemu, że moja suka nie ma ochoty w tej chwili na witanie się z Pana/Pani psem, bo znam ją na tyle długo żeby umieć to rozpoznać, spotykam się z odpowiedzią typu „mój nic nie zrobi”. A co jest najzabawniejsze? To, że kiedy mój pies zawarczy lub „dziabnie” drugiego psa po tym, kiedy ten podbiegł pomimo mojego ostrzeżenia, to jest bulwers ze strony jego właściciela, że mój pies „jest niebezpieczny”. Nieraz słyszę, jak po takiej akcji Pan/Pani podbiegacza biorą go na ręce, uciekają z nim i mówią do niego „chodź, idziemy stąd, taki jesteś przecież grzeczny a tamten pies chciał cię ugryźć”. I gdzie tu sprawiedliwość?
    w-psim-wymiarze.bloog.pl

    • Oooj, skąd my to znamy. Człowiek uprzedza, że jego pies nie ma ochoty na namolne kontakty towarzyskie ze strony ich milusińskiego, a potem wielkie pretensje. Ale ja zawsze powtarzam, są ludzie i parapety.

      • BialyJack

        Ja się nie dziwię w sumie ludziom, którzy noszą ze sobą gaz pieprzowy. Raz czy dwa podbiegnie pies, który będzie tylko upierdliwy, a trzeci – agresor, i mamy problem. Naprawdę, nie ma chyba idealnego zabezpieczenia na takie sytuacje…

        • Od pierwszego pogryzienia też noszę gaz (CS-y mojego wówczas bardzo uległego psa nie pomogły). I od tego czasu uniknęłam kilku kolejnych, w tym szycia mojego psa, którego chciał zjeść inny dwa razy większy od niego, a właścicielka twierdziła, że „niegroźny, chce się tylko przywitać” (dodam jeszcze, że na wołanie nawet nie zareagował), a potem japa do nas, że pies agresywny jak właścicielka. Na pytanie „który pies podbiegł do którego?” zamknęła się i odeszła.

          • Karo

            ManRon, mogłabyś napisać, jaki gaz kupilas? Mielismy jakis czas temu nieprzyjemna sytuacje w parku, naszemu psu akurat nic sie nie stalo, ale inny pies zaatakowal mojego narzeczonego – na szczescie skonczylo sie tylko na dziurze w bluzie, ale od tego czasu sama zastanawiam się nad kupieniem gazu, tylko z tego co czytalam ten „zwykly” podobno wcale nie dziala na psy?

          • BialyJack

            Ja nie MonRon, ale moja przyjaciółka na sytuacje wszelakie 😉 ma gaz w żelu – nie leci tak z wiatrem, łatwiej się rozpyla i nie ma takiego ryzyka, że poleci w naszego psa.

          • Najważniejsze to nie kupować gazu na agresywne psy (działanie jest słabsze niż na ludzi) ani zwykłego (bo po pierwsze zasięg działania jest do metra, a po drugie jak wiaterek zawieje w naszą stronę to sami nim oberwiemy). Najlepszy jest gaz żelowy (zasięg do 4/5 metrów) i nie rozpyla się wszędzie dookoła. O ile taki „zwykły” podziała na zwykłego, namolnego burka (na którego zadziała też odganianie patykiem), to na prawdziwego agresora już nie. Ja do tej pory miałam „Anti-attack”, ale ostatnio przegrzebałam fora militarne i tam polecają „Red Pepper” (czerwony, który jest mocniejszy od zielonego).

            A co do sytuacji narzeczonego, trzeba było zadzwonić na policję. Właściciel dostałby mandat – w końcu pies rzucił się na człowieka. Nie ma co odpuszczać „nawet” dziury w bluzie, bo następnym razem może być dziura, ale w nodze.

          • Karo

            Dzięki, w takim razie rozejrzę się za gazem w żelu.
            Co do policji – jak sytuacja sie powtorzy to juz wiemy co robic, ale wtedy bylismy w takim szoku ze nawet o tym nie pomyslelismy, bo wlasciwie nic powaznego sie nie stalo (ale tak jak piszesz, nastepnym razem moze byc gorzej…), a wlascicielka oddala nam pieniadze. Ale nastepnym razem na pewno czegos takiego nie zostawimy. Chociaz tez niezbyt wierze to, ze policja cos pomoze, nawet jak przyjada po 5 minutach to wlasciciela i psa pewnie juz dawno nie bedzie.

          • BialyJack

            Czasem policja nie musi wiele robić, wystarczy, że właściciel się przestraszy, i to już działa 🙂

  • Marked

    Mój psiak jest właśnie takim samotnikiem. Potrzebuje kilka sekund na przywitanie się z psem, a potem jest on mu obojętny. Taki ma po prostu charakter. Niestety miał kilka nieciekawych sytuacji z dużymi psami (jedne poważniejsze pogryzienie) i cały czas musimy pracować nad tolerowaniem dużych czarnych psów.

    • Karo

      Praca nad tolerowaniem dużych, czarnych psów – skąd ja to znam…? U mnie jest dokładnie tak samo, chociaz nie wiem tak do konca skad sie ta awersja wziela u mojego psa.

      • BialyJack

        Czasami na taką awersję wpływają głupoty, których my nawet nie zauważymy. Mój kochający wszystkie inne psy Mały Biały miał silną awersję do jednego z psów, które spotykał na spacerze, co wynikało głównie z zachowania tamtego psa – dawał mylne CS-y, kładł się, wyskakiwał nagle. Ale psy agresywne mija szerokim łukiem, i stara się łagodzić kontakty.

  • Brawo, brawo i jeszcze raz brawo! W końcu mogę przeczytać o tym, że nie każdy pies musi kochać wszystko dokoła, bo tak. Mój rudzielec jest właśnie takim samotnikiem. Oczywiście toleruje inne psy, często nawet sam podejdzie, aby się obwąchać i przywitać z innymi pobratymcami, ale na tym często się kończy. Zdarza się jednak, że spotkamy „wybrańca”, z którym Habsterski chce się bawić, no i zachęca do zabawy. Tak, jak pisałaś, jest to raczej ganianie, bieganie i zabawy bez większej interakcji, ale jest. Muszę jednak powiedzieć, że nie zawsze tak było. Kiedy Habs trafił do mnie z adopcji bał się każdego napotkanego psa i najlepiej uciekłby na drugą stronę ulicy. Udało nam się wypracować zachowanie, o jakich pisałam wcześniej i jakoś się już do tego przyzwyczaiłam. Zdarza się mu jeszcze czasem, że podchodzi do jakiegoś psiaka z niepewnością, ma chwile zawahania, ale jeśli miałabym porównać do tego, jak było, to jest różnica jak między niebem, a ziemią. Podstawą jest tutaj wyrozumialość i przede wszystkim czytanie zachowań swojego psa, a niestety wielu właścicielom tego brakuje.

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs
    habsterski.blogspot.com

    • BialyJack

      Ja znam inny przypadek – pies z adopcji kochał inne psy, a potem jak miał już swój kąt, to pokazał prawdziwy charakter, czyli niekoniecznie sympatię do psów. Kilka niebezpiecznych sytuacji, gdy suczka padała ofiarą namolnych czy agresywnych podbiegaczy – i już mamy psa, który nie przepada za innymi. Głowa właściciela w tym, aby pokazać, jak pies powinien i może się zachować.

  • Generalnie tendencja do bycia ”samotnikiem” jest naturalną ewolucją psów. Przez stulecia ”służyły” one człowiekowi, często bez kontaktu z pobratymcami. W związku z tym potrzeba stadności zanika.

    Moim zdaniem pies nie musi uwielbiać innych psów. Jednak wypadałoby, żeby je tolerował, a przynajmniej nie atakował na ulicy 😉

    Dużo to również kwestia wychowania od szczeniaka. Jeżeli szczeniak będzie socjalizowany z innymi psami to jest duże prawdopodobieństwo, że wyrośnie na osobnika, który takie zabawy lubi.

    Jeżeli z drugiej strony psiaka nie socjalizujemy, a jego kontakty z psami będą ograniczały się do bycia oszczekiwanym przez innych – raczej będzie z tym problem.

    Jak we wpisie – skrajność nigdy nie jest dobrym pomysłem, ale przede wszystkim psa trzeba niejako dopasować do właściciela.

  • Mojego własnego prywatnego Psa Pierwszego niektórzy ludzie postrzegają jako kosmitę, gdyż nie cierpi on innych psów – uważa, że są obleśne, głupie i śmierdzą. Jak widać na fotkach, jest on jednak w stanie leżeć obok innego psa (pozdrowienia dla Małego Białego!), jeść z innym psem łeb w łeb, bawić się i rezygnować z zabawek, a nawet żyć z drugim psem na stałe pod jednym dachem. Nie rozumiem, skąd w ludziach przekonanie, że każdy pies powinien być przyjacielem całego świata i radośnie hasać do upadłego po łące wśród śpiewu ptaków z KAŻDYM napotkanym obcym psem. Bo tak. A jeśli nie to znaczy, że jest psychopatą i powinien mieszkać na pustyni a nie w mieście pełnym innych psów.

    • BialyJack

      O Zuzance właśnie myślałam, kiedy pisałam tę notkę – głównie, bo z nią mi przyszło obcować najbardziej. Myślę, ze to ludzkie przekonanie wynika z tego, że w umysłach wielu osób pies ma robić to, co mu się powie – niezależnie, czy jest to zwykłe posłuszeństwo, czy zmiana upodobań…

  • Wienio

    Czy pies lubi inne psy to jedno. Może nie lubić i mądry pies to szanuje. Ale dziwi mnie jak pies nie ma nic przeciwko drugiemu psu, ale ma właściciela który odciąga go od innych psów.

    • BialyJack

      A to jest inna historia, choć sama czasem nie pozwalam psu się przywitać. Pies nie ma sam decydować, kiedy się wita z innym psem, tylko my zarządzamy tym zasobem. Nie zawsze może się witać – mój np. kocha wszystkie psy, ale czasem chce się przywitać z takim, który wysyła różne sygnały i niekoniecznie będzie entuzjastycznie nastawiony. Takiego kontaktu nie potrzebujemy, i to ja o tym decyduję. Dzięki temu mamy jasność w wielu sytuacjach 🙂

  • Flatka

    U nas jest podobny problem – właściciele nagminnie szukają drugiego psa, żeby się razem wybiegały, bo się wtedy zmęczą. Męczy to mnie, bo namolni, męczy mojego psa, który co prawda chętnie się przywita i przez 3 minuty pobawi, ale potem fajniejsza jestem ja i co razem będziemy robić. A ludzie w szkoku, że jak to, pies się nie chce bawić? A ja nie przepadam za zbiorowymi spacerami, poza kilkoma zananymi dobrze mi psami, bo to absolutnie niczemu nie służy a o nieszczęście łatwo.

  • Lilly

    No cóż, mój pies jest dosyć aspołeczny. Jak się bawi, tak jak opisałaś – tylko biegając w koło z innym psem przez max. 5 minut. Nie zaczepia innych psów, pozwala im się bawić swoimi zabawkami, jeść ze swojej miski, ale jeśli na spacerze jakiś inny pies na niego zaczyna warczeć i ogólnie – agresja to moja suczka się boi i staje się agresywna. Nie ma nic gorszego, niż babka idąca z psem bez smyczy a kiedy zaczyna się warczenie itp. ona tylko woła psa, co ten ma w dupie i na koniec dostaje się mi i mojemu psu… Co z tego, że jej Fafik pierwszy zaczął gryźć? Mój piesek to również JRT 🙂

  • Justys

    Ja jestem w takiej sytuacji ze mojego psa prawie wszyscy omijaja duzym lukiem 🙂 bo jest krzyzowka Akity Amerykanskiej z ON, bo wazy 40 kg, bo ma ogon do gory… 😉 a nasz 10-miesieczny Loki gdyby mogl to biegalby przywitac sie z kazdym 🙂 z racji rasy trenujemy z psim behawiorysta bo jak nam nasz szczeniak dojrzeje to w dwie rozne strony moga te sprawy pojsc… na spacery (dlugie, dluuugie spacery) chodzimy na dlugiej smyczy (co tutaj w UK jest rzadko spotykane, wszystkie psiaki luzem biegaja), omijamy zapsione parki i spotykamy sie jeden na jednego z psami i wlascicielami, ktoych juz znamy lub z ktorymi sie wczesniej skontaktowalismy. A socjalizujemy sie codziennie, dlatego ze nasz Loki tego wlasnie do szczescia potrzebuje 🙂 sama zalozylam grupe na FB dla ludzi ktorzy maja psy wiekszych ras i szukaja dla nich odpowiednich kolezkow do wspolnych zabaw i odpowiedzialnych wlascicieli, ktorzy znaja i pracuja ze swoim psem 🙂

  • Kaeri

    Ja mam psa który po prostu nie lubi (totalnie nie znosi) innych psów. Jest zawsze na smyczy, i gdy tylko inny pies próbuje podejść, od razu proszę właściciela by go odwołał. Nie pracujemy nad tym. Dlaczego? Bo, moim zdaniem pies powinien być taki, jaki pasuje właścicielowi, a nie taki, jaki pasuje stu innym ludziom. Nie chcę spuszczać psa ze smyczy(od swobodnego chodzenia ma ogród), nie chcę stać jak kołek i czekać aż pies się wybiega z innym psem, a co ważniejsze – po tym, jak raz pies sąsiadów zaraził mojego psa nosówką – nie chcę by mój pies miał kontakt z jakimkolwiek innym, nie znanym mi psem. [mój wtedy, 6 miesięczny, szczepiony!, szczeniak, zaraził się od suki, która szczepienia nigdy na oczy nie widziała – za to była ‚świetnie zsocjalizowana” i bawiła się z każdym psem – zresztą, nosówkę od niej złapało jeszcze kilka psów]. Dla mnie pies jest dla właściciela i jego rodziny, nie służy jako maszynka do wybiegiwania psów leniwym ludziom – my do wybiegania używamy roweru i służy to kondycji i mojej i psa. Inne psy omijamy zawsze łukiem, w np. środkach transportu czy u weterynarza – koniecznie kaganiec. Na innych właścicieli najczęściej pomaga:
    Ja: Proszę odwołać psa.
    Właściciel natręta: Ale on nic nie zrobi/proszę pozwolić im się przywitać/może spuści pani swojego to się razem pobawią.
    Ja: Tu nie wolno spuszczać psów ze smyczy, więc jeśli pies podejdzie bliżej, nie dość, że go pan/pani straci (tu delikatnie klepię moje 60kg szczęście po głowie, a ono wydaje nieprzyjemne warknięcie w kierunku podchodzącego psa) , to jeszcze postaram się o mandat za niedopilnowanie psa i stwarzanie zagrożenia.
    Najczęściej po takim dialogu ludzie „uciekają” ze swoim psem, klnąc na nas pod nosem, ale prawo jest prawem, i na szczęście chroni osoby które sobie z obcymi psami interrakcji swoich i psa, nie życzą.

    • Wiesław

      Nie zasłaniaj się gównianym prawem. Jak masz agresywnego psa i się z tego jeszcze cieszysz to chodź tam gdzie nie ma innych psów. Masz tak robić żeby nie wchodzić nikomu w drogę a jak widzisz ludzi z psami to nie przechodzisz obok nich tylko idziesz inną drogą daleko od nich. Kim niby jesteś żeby ze swoim niewychowanym psem terroryzować okolicę.

  • aamidale

    Oj, ja mam odwrotny problem. Pieska swojego mam ledwie od miesiąca, to mój pierwszy pies. Intensywnie czytam i przerabiam każdą mądrą stronę i Internecie i czekam, aż mój Benio pokaże „pazurki” bo póki co to anioł istny. Z tym że to ja jestem odludkiem, mam problem z podchodzeniem do obcych ludzi i pytaniem czy mój Benek może się pobawić. Ciężko mi to będzie przełamać, zwłaszcza że pies chce i to bardzo a ja często widzę już w oczach właściciela, że niekoniecznie. Poza tym ludzie często mają rezerwę bo to kundel, a ich pies taki rasowy i się bratał nie będzie :O Póki co staram się sytuację wyczuć a psa uspokajać [dobrze ze napisałaś gdzieś, żeby go nie gładzić po głowie gdy się wyrywa – parę razy tak zrobiłam, widzę że to błąd].
    Podoba mi się Twój blog, w sensie stylu pisania, miło mi się czyta. Bez fanatyzmu [nareszcie!], rzeczowo i w sedno.

  • Ewelina Leszkiewicz

    Tekst podoba mi sie bardzo.To jest to czego szukałam żeby upewnić sie,ze z moim psem jest wszystko w porządku gdy nie jest zainteresowany zabawa z innymi psami.Poprostu jest jaki jest i to jest naturalne,do niczego sie nie zmusza i ja rownież go nie zmuszam.Chociaz ona lgnie do psów żeby obwąchać im zadki,ale jak drugi pies chce tez tak samo z nia to ta siada albo odchodzi.Moim zdaniem to niegrzeczne zachowanie.Jakby mówiła „ja mogę w stosunku do Ciebie wszystko co chce a potem mam Cię w d…i to co Ty chcesz”. Proszę tylko o wytłumaczenie co to te „CS-y”, bo nie bardzo rozumiem.

    • Chodzi o sygnały uspokajające (calming signals), które wysyła pies w komunikacji z innym psem. Jest trochę o tym na blogu, poza tym jest też książka Turid Rugaas „Sygnały uspokajające” 🙂

      • Ewelina Leszkiewicz

        Co to sygnały uspokajające to wiem dobrze,tylko nie wiedziałam co te literki CS oznaczają.Dzieki za wytłumaczenie

  • Gaba

    No wszystko fajnie. Mój psiak toleruje innych. Potrafi się z innymi bawić spać i mieszkać pod innym dachem. Jednak mogę prosić o pomoc? Wyprowadzilismy się że wsi do miasteczka. Wspólne podworko i jeden pies na nim od zawsze. Mały starszy kundel wielkości mojego. Wszystko było pięknie. Psy się spotkały oczywiście mój na smyczy a ten biegajacy luzem pierwsze spotkanie – zapoznanie, wąhanie mój pies zaczął się denerwować i po prostu odszedł a pies sąsiadki taki natretny chodził za nim. Do wczoraj było wszystko ok. A dziś. Jedna wielka tragedia. Wychodzę z psem na podwórze a pies sąsiadki zaczyna agresywnie szczekac na niego po chwili podbiega myślałam że już wszystko ok i chcą się bawić mój piesio też tak chyba pomyślał bo przez chwilkę się ucieszył ale po sekundzie pies sąsiadki zaczął go atakować… oczywiście mój pies odpuścił bo był ze mną ale nie mogłam poradzić sobie z psem sąsiadki który bo cały czas atakował więc szybko wzięłam go na ręce jednak z racji że należę do niskich osób nasz mały rywal ciągnął mojego psa za ogon. Skończyło się na interwencji sąsiadki syna. Lecz ja nadal nie wiem jak mam teraz wyjść z psem jak pies sąsiadki go atakuje. Na właścicielkę nie mam co liczyć bo jest chora daje tylko mu jeść i otwiera mu drzwi żeby sobie chodził. Co mam w tej sytuacji zrobić ?

  • Ja

    A to normalne jak moja suczka: jest spokojna w obecności psów, na początek jak zobaczy tylko z dala to np. Szczeka, lub ciągnie do niego, Ale obok psa nie podchodzi do niego, siada obok mojej nogi, leży spokojnie, a jak pies jest nachalny to pogoni lub warknie, ale nigdy nie pogryzła. To normalne?! Proszę, to dla mnie ważne, muszę wiedzieć czy to nie agresja 🙁

  • ana

    Pies nie musi lubić psow i ma prawo chodzic gdzie chcę na smyczy

  • Pingback: Jak wkurzyć psiarza? "Ale on nic nie zrobi!" – Biały Jack()