Czy pies musi lubić inne psy?

Od jakiegoś czasu obserwuję dwie tendencje. Jedna dąży wyraźnie do stwierdzenia, że zdrowy, „normalny” (cokolwiek to znaczy) pies MUSI mieć kontakt z innymi psami. Druga – że pies musi lubić inne psy, a jak ich nie lubi, to jest to wina właściciela. A czy pies faktycznie musi lubić inne psy?

My, psiarze, trochę gubimy się w swoich poglądach. Albo uczłowieczamy psy tak bardzo, że odbieramy im ich „psiejskość”, albo odwrotnie, staramy się ich nie uczłowieczać tak bardzo, że zapominamy, iż są to istoty żywe o różnych charakterach. I choć ich cechy te nie są takie jak ludzkie, to jednak nadal występują i wpływają na zachowanie psa.

61076_493851913991372_1881227948_n

Pies – samotnik

Im częściej poznaję rozmaite psy, tym bardziej zauważam, że część z nich to typowi samotnicy. Owszem, nie zagryzą każdego podchodzącego do nich psa, ale i nie są specjalne skore do kontaktu. Z innymi psami bawią się sporadycznie i bardzo ostrożnie je dobierają. Jeśli mają do wyboru zabawę z człowiekiem i zabawę z psem, to wybiorą zabawę z człowiekiem. Z innymi psami najchętniej bawią się w bieganie w kółko, bez konieczności wchodzenia w bezpośrednią interakcję. Nie lubią zaczepiania, które zwykle ignorują albo na które reagują warczeniem. Czy są to psy nienormalne? Myślę, że w takim samym stopniu, jak nienormalny jest człowiek, który nie przepada za innymi, obcymi ludźmi zagadującymi go w parku i jest raczej samotnikiem. Czy wynika to z wychowania? Być może poniekąd wynika to z zachowania psa, ale nie jestem przekonana, czy z wychowania. Wychowanie – według mnie – ma inny cel, o czym za chwilę.

Wróćmy jeszcze na chwilę do psich samotników. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ powszechnie uważa się, że zdrowy na umyśle pies jest bardzo socjalny i kocha przebywać ze swoimi pobratymcami. Z tego powodu przyparci do muru właściciele uważają, że powinni zmusić swojego psa do lubienia innych psów i do przyjacielskich kontaktów. A ja uważam, że to niemożliwe. A jeśli nawet możliwe – to niepotrzebne, a niekiedy i szkodliwe.

Lubić a tolerować 

Moim zdaniem pies nie musi lubić innych psów, tak samo jak nie musi lubić dzieci, śniegu, piłek z piszczałką czy pijaków. Jest jednak inna rzecz, którą bezwzględnie musi robić, i za którą odpowiedzialny jest właściciel – pies musi to wszystko TOLEROWAĆ. Lubienia trudno jest kogokolwiek nauczyć. Nawet na drodze pozytywnych skojarzeń wyrabiamy raczej psie przyzwyczajenie i akceptację, a niekoniecznie lubienie. I tutaj, łatwiej jest nauczyć psa lubienia rzeczy, np. klatki – sprawiamy, żeby kojarzyła się mu ona dobrze, żeby spotykało go w niej dużo przyjemnych rzeczy. Jednak klatka sama w sobie nie ma dużego wpływu na ten proces – ot, po prostu stoi.

Tymczasem każdy pies jest inny – trafi się i taki, który będzie bardzo socjalny, jak i taki o wiele mniej przekonany do współpracy z drugim psem. Istnienie tego czynnika zmiennego moim zdaniem stanowczo wyklucza, a przynajmniej bardzo utrudnia, możliwość nauczenia psa lubienia innych psów – raz trafi się pies, który będzie chętny do zabawy na zasadach naszego psa, a innym razem taki, który będzie chciał mu wygryźć pół ogona. Trudno jest lubić wszystkie psy – tak samo jak człowiekowi trudno jest lubić wszystkich ludzi, a kotu trudno jest lubić wszystkie inne koty. Nawet rybki miewają swoje sympatie i antypatie.

Niezależnie od lubienia czy nie, pies musi tolerować inne psy. Niedopuszczalne są moim zdaniem ataki agresji na zasadzie – zjem Cię, bo jesteś innym psem, a ja nie lubię innych psów. Czym jest ta tolerancja? Przede wszystkim akceptacją obecności innych psów w przestrzeni publicznej. Pies nie może agresywnie i niechętnie podchodzić do każdego psa. Tolerancja to obojętność, neutralne podejście, które pozwala nam, jako właścicielom, oraz naszemu psu bezpiecznie koegzystować w społeczeństwie wypełnionym bardziej i mniej odpowiedzialnymi właścicielami oraz ich psami. Tolerancja to też pozwolenie, aby z nachalnym psem radził sobie właściciel – pies, który z zasady broni nas przed psem ma nieco zaburzone wartości, albo po prostu nie ufa nam dostatecznie. Dlaczego z zasady? O tym poniżej.

Jak daleko sięga tolerancja?

Zastanawiać się można nad granicami psiej tolerancji w stosunku do nielubianych pobratymców. Szczerze przyznam, że granica ta jest płynna i znów – zależna od psiego charakteru. Jeden pies będzie bronił zabawek przed innymi psami, a drugi po prostu porzuci zabawkę, gdy zobaczy, że zajął się nią inny zwierzak. Ba, znam nawet takie elementy, które za nic nie wezmą do pyska zabawki, którą bawił się inny pies, nawet jeśli jest to zabawka ukochana! Trudno również powiedzieć, kiedy pies zareaguje na innego czworonoga – czy wtedy, kiedy tamten podejdzie CS-ując i spróbuje powąchać go pod ogonem, czy może wówczas, gdy inny pies wbiegnie w naszego, prawie zwalając go z nóg. Wiele psów, z którymi właściciele przeprowadzili taki trening tolerancji innych czworonogów, ma jakieś samodzielnie wyznaczone granice – a psy wolą cierpliwie wytrzymać zaczepki innego psa, bo wiedzą, że pan tego wymaga i tak będzie lepiej. Z tego powodu jeden właściciel uzna, że jego pies toleruje inne psy, gdy nie próbuje zrobić z nich mokrej brei na chodniku, a drugi – gdy jego zwierzak stara się zapobiegać konfliktom z innymi psami, mimo iż za nimi nie przepada.

10463863_679935712089402_2544936099875923254_n

Taki trening przeprowadzamy w zasadzie nie inaczej niż przez socjalizację psa z innymi psami. Dobrze jest na początek wybierać czworonogi zaufane, które znamy, i których właścicieli znamy. Właściciel jest tutaj szczególnie istotnym czynnikiem, bo w pracy z psem nie przepadającym za innymi psami nie ma nic gorszego, niż nieodpowiedzialny właściciel drugiego czworonoga. Wszelkie podbiegacze, za którymi leci tekst „Pies czy suka?”, ew. „On nic nie zrobi!” to najgorszy gatunek ludzi posiadających psy. Szanujmy swoją przestrzeń, jak i przestrzeń innych ludzi oraz psów. Nie puszczajmy psów, których nie jesteśmy w stanie czy nie chcemy odwołać. Nie każdy pies musi przyjaźnić się ze wszystkimi dookoła.

W praktyce

Znam i znałam kilka psów, które nie przepadały za innymi czworonogami. Dla nich zabawa z drugim psem była jedną z największych kar. Bywało, że do naszego Małego Białego te psy przekonywały się po kilku dniach czy nawet tygodniach – a i to na tyle, aby pobawić się 5 minut, a potem patrzeć na niego z obrzydzeniem. W każdym jednak przypadku były to psy, które innego czworonoga tolerowały – do pewnych granic pozwalały się bawić swoimi zabawkami, czy nawet bawiły się nimi wspólnie; szły zgodnie na spacerze, nie wchodząc sobie w drogę, a gdy już się spotkały – intensywnie CS-owały i się rozchodziły; ba, nawet czasem spały przy sobie albo razem szły na poszukiwania smrodów w krzakach! Nie było problemów, aby przejść się z nimi w ruchliwym centrum dużego miasta, psim parku czy aby jechać pociągiem i tramwajem. Chodzi bowiem o to, aby utrzymać równowagę – pies nie musi kochać wszystkiego i wszystkich, jednak musi zachowywać się tak, aby nie stanowić zagrożenia, być posłusznym właścicielowi i, co najważniejsze, móc bezpiecznie koegzystować w środowisku, które wypełnione jest psiarzami i ich podopiecznymi.

złoty środek

Na koniec chciałam zastrzec jedną rzecz – nie popadajmy w skrajności. Choć nie każdy spotkany pies będzie chciał bawić się z naszym, to nie znaczy, abyśmy robili z psa odludka. Szukajmy rozsądnych ludzi z fajnymi psami i dbajmy o pozytywne bodźce dla naszego czworonoga, nawet jeśli mają one polegać tylko na równoległym spacerze bez wchodzenia w interakcje. Nie zmuszajmy psa, aby znał wszystkie psy w okolicy, bo na nic mu się to nie przyda i do niczego nie jest potrzebne. Nie załamujmy rąk nad psem, który wyraźnie jest samotnikiem – budujmy w nim tolerancję, ale bez potrzeby zmuszania go do ścisłych kontaktów z innymi psami. A przede wszystkim – nie wyolbrzymiajmy sytuacji spięć. Każdemu, nawet najbardziej zgodnemu i pozytywnemu psu zdarzy się czasem nawarczeć na innego, pogonić go z zębami na wierzchu czy obszczekać. To są normalne, psie zachowania, dzięki którym zwierzaki porozumiewają się między sobą, zwłaszcza gdy drugi pies nie do końca rozumie subtelniejszą komunikację. Pilnujmy tylko, aby zachowania takie nie były przesadzone i nie stały się normą. Przy odrobinie kontroli, uwagi i szacunku wszystkim psiarzom i ich zwierzakom będzie żyło się lepiej.

Kto reaguje – pies czy właściciel?

I jeszcze na koniec końca chciałam wrócić do tematu rozstrzygania sporów – czy ma to robić pies, czy właściciel. Jestem zdania, że wiele zależy od psa. Niektóre czworonogi po prostu nie lubią innych psów, a pozwolenie na pogonienie czworonoga uznają za okazję do nakręcenia się, co spowoduje narastanie problemu. Jestem jednak zwolenniczką tego, aby psy się komunikowały. Dlatego, jeśli widzę, że Mały Biały ma dość kontaktu z innym psem (a pies ten jest nadal nachalny) albo znów to inny pies ma dość Małego Białego, pozwalam na komunikację. Nie każde warczenie czy szczekanie jest agresją – nie możemy tego tak postrzegać. Dlatego pozwalam, aby Mały Biały czasem pogonił kota jakiemuś psu 😉 albo sam został pogoniony. Ale tylko do momentu, gdy jest to w granicach zdrowej komunikacji. Nie pozwoliłabym na to np. jednemu z moich tymczasów, który takie pozwolenie uznałby za zgodę na zmiecenie drugiego psa z powierzchni ziemi; ani tymczasce, u której znacznie pogorszyłoby to problem mijania się z obcymi psami na spacerach. Sama rozstrzygam konflikty z góry skazane na niepowodzenie (np. musiałam stanąć w obronie psa, gdy dopadło go stado trzech innych – większych od niego – i nastawionych z góry na gryzienie) oraz te, w których właściciel jest najsłabszym ogniwem (wiem, że nie panuje nad psem/nie będzie w stanie go odwołać), a pies jest znanym mi agresorem o zerowej umiejętności komunikacji. I wchodzę do działania, gdy sytuacja robi się alarmująca. Ale o tym innym razem 😉