U weterynarza jak w młynie

Gabinet weterynaryjny to jedno z niewielu miejsc, gdzie zachowanie młodego jest męczące i trudne do opanowania. Głównie dlatego, że jednak u weta bywamy (całe szczęście i tfu tfu tfu) dość rzadko, dzięki czemu nie mamy możliwości regularnego ćwiczenia w tym środowisku. Zwykle cyrk wygląda tak: pies orientuje się, że idziemy do weterynarza, a że weterynarza kocha miłością od pierwszego wejrzenia (i za smaczki), to się ogromnie cieszy.

0 Komentarzy

Koniec treści

Nie ma więcej stron do załadowania

Close Menu