Poznawanie nowych terenów spacerowych zawsze jest czymś fascynującym. Nie wiemy, ile czasu zajmie nam spacer ani jak daleko trzeba będzie pójść, aby znaleźć dobre miejsce – i czy w ogóle dobre miejsce znajdziemy. Tak też udaliśmy się tym razem na spacer z Małym Białym. Poczuliśmy również zaletę mniejszego miasta – po 20 minutach marszu byliśmy już poza miastem.

Najpierw jednak trzeba było przejść przez długą ulicę domów jednorodzinnych, gdzie na prawie każdym podwórku był pies. Co ciekawe, wszystkie zadbane i większość zabezpieczona odpowiednio za płotem, tylko dwa czy trzy wylazły za nami, ale zareagowały na nasze niezbyt przyjazne nastawienie. Mały Biały stanowczo nie lubi zapłotowych szczekaczy i początkowo czuł się nimi przytłoczony – nigdy dotychczas nie szedł w takim otoczeniu. Na szczęście z pomocą przyszły odpowiednie, przygotowane wcześniej przysmaki. Plusem tego małego, białego pieska jest to, że nie wdaje się w pyskówki – kiedy więc psy za płotem ujadały i rzucały się na ogrodzenie, on – choć początkowo niepewnie – przechodził obok bez żadnego dźwięku oraz większej reakcji. Swoją drogą, nie rozumiem ludzi, którzy stoją na tarasie i palą papierosy, nie reagując na swojego biegającego w kółko i ujadającego psa. Oszalałabym.

Na samym terenie spacerowym również nie brakowało zróżnicowanych miejsc – z jednej strony nieczynne obecnie kąpielisko i dużym kawałkiem piaskowej plaży, z drugiej strony las. Spotkaliśmy całe dwie osoby, z czego jedną z daleka, a z drugą mijaliśmy się na ścieżce – żadnych psów. Były za to dzikie zwierzątka, które wyraźnie frapowały Małego Białego – na szczęście, bez problemu dawał się odwołać, nawet od miejsca, gdzie uparcie próbował pobiec tropem. Tym razem robiliśmy jedynie rozeznanie, ale kolejnym – będziemy wybierać nieco dłuższą trasę „naokoło”, aby wrócić lasem 🙂

Przy zalewie była również wspomniana plaża – Mały Biały jest piaskowym wariatem i bieganiu oraz skakaniu nie było końca.

W międzyczasie, w głębokim lesie, udało nam się również nagrać filmik z testowania jednej z zabawek – niebawem będzie na blogu 🙂 Pokazało to też, że odpowiednia zabawka i moje zaangażowanie w zabawę bardzo wpływają na kontaktem z psem – jeszcze dwa lata temu takiego kontaktu nie było, dlatego tym bardziej mnie to cieszy.
Po spacerze mogłabym napisać jeszcze notkę o tytule „Biały pies – czarny pies”, bo kąpiel była koniecznością, podobnie jak pranie części akcesoriów. Obecnie – zmęczony Mały Biały piesek śpi, gdzie tylko może i gdzie jest ciepło 🙂

 

Close Menu