Rzeczniczka Praw Zwierząt Zuzana Stanová, aktywistka i współzałożycielka niezależnej organizacji Zvierací ombudsman, krytycznie odniosła się do projektu zakazującego całkowitego ruchu z psami w Tatrach Słowackich. Uznała go za nieproporcjonalnie restrykcyjny krok, który uderzyłby we właścicieli przestrzegających przepisów.

Przyczyna zakazu

Do tej pory psy w Tatrach Słowackich mogły wędrować pod warunkiem bycia na uwięzi. Obecnie rozpatrywany projekt zakłada, że czworonogi nie miałyby wstępu na przeważającą większość szlaków. Za przyczynę takich zmian Pavel Majka, dyrektor administracyjny TANAP-u, podał fakt, że psy puszczone luzem stanowią zagrożenie dla tatrzańskiej przyrody. Często zbaczają ze szlaków, płoszą zwierzęta, czy nawet otwarcie je gonią. Z drugiej strony na poruszające się bez smyczy czworonogi skarżyli się również pozostali turyści, którzy się ich obawiali – zwłaszcza, gdy psy znacznie oddaliły się od opiekunów.

Zakaz godzi w uczciwych opiekunów

Zuzana Stanová w swojej odpowiedzi na projekt stwierdziła, że problem właścicieli, którzy nie przestrzegają takiego przepisu, w oczywisty sposób godzi w tatrzańską przyrodę. Jednakże całkowity zakaz wprowadzania psów byłby niesprawiedliwy i zbyt restrykcyjny, bo uderzyłby we właścicieli, którzy chodzą z psami na uwięzi. Podkreśliła, że wszyscy specjaliści w organizacji są zdania, że dostępu do tatrzańskiej przyrody nie należy odmawiać osobom posiadającym psy tylko dlatego, że część z nich łamie przepisy.

psy w tatrach słowackich

Kontrpropozycja: kary nawet do 2000 euro

Zamiast całkowitego zakazu organizacja Zvierací ombudsman proponuje zwiększyć kontrolę na szlakach oraz kary dla właścicieli psów nieprzestrzegających zakazu do 2000 euro. To rozwiązanie byłoby sprawiedliwe, bo uderzałoby jedynie w opiekunów, którzy nie przestrzegają przepisów. Jednocześnie tak wysoka kara byłaby, według Stanovej, adekwatna do powagi przestępstwa i proporcjonalna do kosztów ochrony natury tatrzańskiej. 

W ten sposób również środowisko sprzyjające psiarzom dołączyło do protestów przeciwko propozycji nowych przepisów dla odwiedzających Tatry. Prócz nich swoje krytyczne uwagi wygłosili już skiapliniści oraz wspinacze. Czy coś to da? Trzymamy kciuki!

Nasz komentarz

Nie da się odmówić logiki temu tokowi rozumowania, zwłaszcza że, idąc tym samym tropem, należałoby całkowicie zakazać dostępu do tatrzańskich szlaków… ludziom. Ilość śmieci, butelek, osób, które koczują w parku narodowym czy schodzą ze szlaków jest niemała – każdego roku. Nie wspomnę, ile razy widzieliśmy turystów próbujących dokarmiać stojącego nieopodal niedźwiedzia czy dotknąć kozicy, żeby zrobić sobie z nią zdjęcie. Wielu z nich mogłoby startować do nagrody Darwina.

Jednocześnie apelujemy do Was – nie puszczajcie luzem swoich psów w rezerwatach i parkach narodowych. Nawet, jeśli trzymają się blisko nogi czy nie odchodzą na krok – po prostu tego nie róbcie. Nie musicie w parku narodowym chwalić się, że Wasz pies chodzi tuż obok. Nikogo to, na dobrą sprawę, nie interesuje. Jeśli jest Wam niewygodnie chodzić z psem na smyczy – zainwestujcie w pas biodrowy z amortyzatorem. Jeśli psu jest niewygodnie chodzić na smyczy – omijajcie rezerwaty i parku narodowe

 

Nieprzestrzeganie przepisów w takich miejscach negatywnie wpływa na wizerunek wszystkich psiarzy i prowadzi do tego rodzaju sytuacji, wkładając oręż w dłoń przeciwnikom obecności psów na obszarach chronionych.

Close Menu