Tytuł brzmi śmiesznie, prawda? Ale co ciekawe – jest bardzo prawdziwy. Jeżeli opanujemy umiejętność prawidłowego oblizywania się oraz ziewania, będziemy w stanie zapobiec wielu nerwowym sytuacjom, które mogą spotkać nas w towarzystwie zarówno znanych, jak i obcych psów. Przekonałam się o tym niejednokrotnie.
Co by nie było, że gadam durnoty, to wyłuszczę, o co konkretnie chodzi – calming singals. Są to sygnały, którymi pies porozumiewa się z psami, ale może porozumiewać się również z nami. Pierwszy raz napisała o nich w przypadku psów udomowionych Turid Rugaas w książce „Sygnały uspokajające”, której recenzja w przyszłości na pewno pojawi się na blogu 🙂 Tymczasem jednak nieco informacji o samych sygnałach.
Oczywiście, są to sygnały, które przede wszystkim pozwalają na komunikację między psami. Niezależnie od wielkości, rasy czy płci, psy mogą porozumiewać się za pomocą tych sygnałów. Dlaczego nazwano je uspokajającymi? Dlatego, że większość z nich właśnie ma na celu zapobieganie konfliktom bądź ich łagodzenie. Co więcej, CSy częstokroć uspokajają również samego psa, który je prezentuje – tzw. samouspokojenie jest bardzo dużą sztuką w przypadku psa i warto dbać, aby pies potrafił coś takiego zrobić. Jak o to dbać?
Dobrze jest zacząć troskę o to, aby pies wysyłał CSy, już w szczenięctwie. Przede wszystkim, pomocne jest tutaj towarzystwo innych psów – najlepiej matki, rodzeństwa, ale również psów obcych, które tę umiejętność posiadły. Jeżeli bierzemy psa dorosłego, bardzo często może być tak, że będziemy musieli nauczyć go korzystania z sygnałów uspokajających. Niestety, bardzo często zdarza się, że to sam właściciel sprawia, iż pies CSów nie wysyła – ani do innych psów, ani do człowieka. Przez to również zazwyczaj nie rozumie sygnałów wysyłanych przez inne psy, co bardzo szybko może prowadzić do konfliktów. 
Ostatnio miałam do czynienia z przypadkiem psa, którego właściciele totalnie oduczyli używania CSów. Jak? Po prostu nie mieli o nich pojęcia, ignorowali je. Co to dało? Pies widząc, że jego próby uspokojenia właściciela i zażegnania sytuacji nerwowych czy usunięcia poczucia dyskomfortu nie skutkują, zaczął po prostu warczeć. Ten sygnał był dla właścicieli jasny: pies warczy, czyli coś mu się nie podoba. Niestety, właściciele nie zastanowili się natomiast, jaki jest powód warczenia (założyli, że pies to robi, bo coś mu się nie podoba) oraz co zrobić, aby pies czegoś takiego nie robił. Ja prywatnie nie wyobrażam sobie, aby mój pies, którego wychowuję od szczeniaka, na mnie warczał. Jak widać, niektórzy jednak uważają, że warczenie jest dopuszczalne jako znak, że psu się coś nie podoba – na przykład zejście z kanapy, zabranie zabawki czy zapinanie szelek albo wycieranie łap. Pies trafił w inne ręce, gdzie widząc, że warczenie nie pomaga, użył zębów. Jedną z rzeczy, które wymyśliłyśmy z obecną właścicielką, było wysyłanie psu bardzo wyraźnych i czytelnych CSów. Po paru próbach dosłownie stał się cud! Pies przestał warczeć w większości sytuacji, a zaczął wysyłać właśnie CSy, które informowały właścicielkę o ewentualnym dyskomforcie psa. Jak to pomogło, nie muszę chyba mówić – właścicielka jest w stanie „czytać” zachowanie psa i zapobiegać sytuacjom problematycznym. 
Sygnały uspokajające są najróżniejsze. Do najczęstszych należą choćby oblizywanie się czy ziewanie. Tak pies pokazuje, że sytuacje nie jest komfortowa, a jednocześnie próbuje się uspokoić. Takie sygnały pomogły mi również w oswojeniu praktycznie prawie dzikiej,  bojącej się człowieka suczki. Jakie jeszcze są sygnały? Część z nich możecie zobaczyć na poniższym plakacie – prezentuje je pitbull Tano 🙂
by Lili Chin
Close Menu