Nie wiecie, jak wiele wspólnego mają pies i dziecko. Podobieństwa te dla nas są uderzające – choć wielu rodziców nie chce tego przyjąć do wiadomości. Proces wychowania, socjalizacja, nauka różnych rzeczy mogą pokrywać się w obu przypadkach, jeśli chodzi o najlepsze, stosowane metody. Co więcej, część zachowań też jest zbliżonych, co często wynika po prostu z rozwoju. Zapraszam Was do tego wpisu, który powstał na kanwie obserwacji naszej dwójki oraz podobnych par, które mieszkają u znajomych.

1. Zjadają rzeczy z podłogi

Mały Biały od lat znany jest jako odkurzacz. Do jakiej kuchni nie trafi, wysprząta ją na błysk. Nawet jeśli chodzi o wygarnięcie językiem okruszków, które tam leżą od jego ostatniej wizyty. Mały Człowiek dzielnie mu sekunduje, zbierając różne rzeczy, które uzna za apetyczne. To główny powód, dla którego częściej odkurzam. A to i tak nic – regularnie moje znajome donoszą mi o dzieciach i psach, które wespół w zespół próbowały jeść piasek, kredki i inne pyszności. W obu przypadkach polecam czujność i… naukę zostawiania 😉 W końcu dziecku kagańca nie założysz!

2. Patrzą Ci głęboko w oczy podczas robienia kupy

Podobno psy patrzą w oczy właścicielowi podczas robienia dwójki z uwagi na zaufanie, którym go darzą. Zakładam więc, że podobnie jest z dziećmi, które nagle przystają i postanawiają zapakować do pełna pampersa albo użyć nocnika. Od zawsze budzi to we mnie szczery śmiech, ale wiem, że są tacy właściciele psów, którzy odwracają wzrok, i tacy rodzice, który starają się zająć dziecko książką na nocniku. Podobno niesłusznie, bo czytanie na tronie jest niezdrowe 🙂 

3. Nie znają znaczenia słów

Nieodmiennie bawi mnie/wkurza (zależnie od kontekstu) sytuacja, w której rodzic lub właściciel psa wymaga od swojego podopiecznego czegoś dla niego abstrakcyjnego. Wymaganie akceptacji norm społecznych nieznanych dziecku, bo tak, jest prawie tak samo sensowne, jak wymaganie od szczeniaka, żeby wykonał wszystkie komendy, bo w końcu „są znane”. I jeszcze jedno: pies i dziecko nie mają automatycznego trybu odpoczynku i relaksu. W wielu aspektach nie panują nad emocjami, bo tak po prostu jest – człowiek swój rozwój emocjonalny kończy po dwudziestce 🙂 Dlatego mówienie do jednego i drugiego: „Uspokój się”, gdy sytuacja jest ekscytująca czy stresująca, a Ty nie nauczyłeś psa i dziecka relaksu czy panowania nad emocjami, świadczy tylko o Tobie. O karaniu za brak „posłuszeństwa” i „niegrzeczność” nie wspomnę. Przypomnę tylko, że kary cielesne są karalne w obu przypadkach.

4. Lubią spacery i czasem chodzą na smyczy

Każdy z nas powinien zażywać ruchu na świeżym powietrzu podczas spacerów najbardziej pies i dziecko. Podobieństwa w tej kwestii są oczywiste –  najlepiej odpoczywać tam, gdzie powietrze jest świeże, ale też w różnych miejscach, w których nasi podopieczni mogą się… socjalizować. W naszym przypadku obaj mogą chodzić po dworze całymi dniami. I Małego Człowieka też niebawem czeka smycz – podczas wyjazdu w góry. Widzieliśmy zbyt wiele niebezpiecznych sytuacji, żeby ryzykować, bo ludzie będą dziwnie patrzeć (zapewniam – będą – to też nieraz widzieliśmy :D). Ja natomiast regularnie widuję babcię, która odbiera z pobliskiego przedszkola dwie wnuczki – bliźniaczki zresztą – i prowadzi je na plecakach ze smyczami. W innym przypadku nie wiem, jak miałaby je uchronić przed wypadkiem, gdy obie biegną, ale w różne strony 😉

5. Mogą jeść cały czas (również z jednej miski)

Wiem, że z tym bywa różnie, ale u nas tak właśnie jest. Gdyby napakować im jedzenia do jednej miski, to podejrzewam, że zjadaliby na zawody (choć Mały Człowiek bardzo empatycznie karmi Małego Białego, który od nas dostaje coraz mniejsze porcje…). Obaj nie narzekają na apetyt. I obaj próbują wyjadać to, co drugi ma w misce, bo na pewno ma coś lepszego.

6. Chlapią wodą, gdy piją

Raaany, serio, wszystko jest mokre. Mały Biały bywa subtelniejszy, ale za to ma odruch bekania z wyrzutem wody. Tak to jest, jak piesek pije dwa razy na dobę, za to całą miskę. Z kolei Mały Człowiek owszem, pije, a jak się znudzi, to wylewa. Na siebie, na stolik, na podłogę. No cóż, nauka wymaga poświęceń.

7. Bywają kłopotliwe podczas wymiany i wzrostu zębów

Tutaj los – tfu tfu tfu – nas oszczędził w obu przypadkach. Mały Biały zgubił już wszystkie mleczaki i nabył większość stałych, gdy do nas trafił. Mały Człowiek dobrze znosi ząbkowanie, zwłaszcza że przed nim tylko cztery ostatnie zęby. No i wymiana na stałe 😉 Niemniej oboje mogą poczynić znaczne szkody w dobytku i psychice opiekuna – i pies, i dziecko. Podobieństwa te uderzyły mnie, gdy dwa dni temu rozkładałam matę do ćwiczeń, z której wcześniej na etapie leżenia korzystał Mały Człowiek. I znalazłam na niej ślady zębów. Ludzkich 😉 

8. Są słodkie, gdy śpią

Jakkolwiek człowiek nie byłby wykończony po całym dniu biegania, wycierania sików i ogólnego chronienia dobytku przed zgubnym końcem – pies i dziecko zawsze stanowią rozczulający widok. Gdy śpią, oczywiście. Na szczęście w człowieku pozostają jeszcze resztki zdrowego rozsądku, który głośno krzyczy „NIEEEEEEE!!!”, gdy do głowy wpada myśl, że może by tak pomiziać albo przytulić tego słodziaka…

9. Cieszą się na nasz widok

Serio, czasami zastanawiam się, który z nich przepchnie się do mnie pierwszy. I nic nie szkodzi, że wracam właśnie ze śmietnika, gdzie poszłam wyrzucić śmieci minutę temu. Obaj się cieszą, jeden merda, drugi pokrzykuje, witają się i przytulają. Wtedy nawet zapominasz, że…

10. Nauka sikania w odpowiednim miejscu jest pełna wpadek

I pies, i dziecko muszą nauczyć się sikania w odpowiednim miejscu. W przypadku pierwszego będzie to oczywiście wszędzie, byle nie w domu. W przypadku drugiego – w domu, a najlepiej w ubikacji, choć z tym bywa trudno w przypadku ruchomych nocników. Ta nauka spędza sen z powiek niejednego opiekuna, zwłaszcza gdy przychodzi moment regresów. Wdepnięcie w mokrą kałużę, przypadkowe siadanie na mokrej kanapie – to wszystko może się zdarzyć. Na szczęście, ten etap, w porównaniu do całego życia, jakie mają przed sobą pies i dziecko, nie trwa aż tak długo.

Czy macie podobne obserwacje? Jak to wygląda w Waszych domach?

Close Menu