Jak spędzamy nasze spacery?

Często pytacie nas, ile razy Mały Biały wychodzi na spacery i co konkretnie na nich robimy. Teraz, z uwagi na nadchodzącą (choć raczej nieśmiało i małymi kroczkami) wiosnę wraca nam nieco chęci do angażowania się w coraz dłuższe spacery. I tak, przy okazji ostatniego weekendu, udało się zrobić zdjęć. Dzisiejszy wpis będzie więc pociechą dla oka (mam nadzieję!) i krótkim opisem tego, co my robimy podczas wyjść.

Na tygodniu zazwyczaj Mały Biały ma obecnie cztery spacery, z czego dwa są dłuższe, a jeden króciutki i jakby dodatkowy – typowo fizjologiczny, na tzw. „szybki sik”. Najwięcej uwagi przykładamy jednak do spacerów weekendowych czy wyjazdowych, bo to wówczas mamy szansę spędzić czas bez pośpiechu i bez nerwów. Zresztą na naszym zapleczu czekają jeszcze takie „wyjazdowe” teksty, a kilka szykuje się również po naszym kwietniowym urlopie. Ale nie wybiegajmy w przyszłość 🙂

DSC03849 — kopia

Na początku każdego spaceru panuje istne szaleństwo, któremu zazwyczaj Mały Biały daje upust na najróżniejsze sposoby. My na to pozwalamy, bo to jest szał wąchania, biegania, zawracania w locie, pakowania nosa w najróżniejsze dziury (zawsze go ostrzegamy, że w końcu mu coś go odgryzie!) i tym podobnych.

Po jakimś czasie nadchodzi etap, kiedy węszenie jest już mniej dynamiczne, ale bardziej długodystansowe. Wtedy też – na każdym spacerze (również tych krótszych) – ćwiczymy przywołanie, które jest dla nas mega istotne, zwłaszcza że Mały Biały coraz częściej w kontrolowanych warunkach biega sobie jak chce.

DSC03822 — kopia

Czasami jednak, dzięki długoletniej obserwacji, wyczuwamy w jego zachowaniu nagłą zmianę, która każe nam przypiąć linkę, bo psi łeb zaraz wymyśli coś durnego. No, i zwykle się nie mylimy – tutaj u góry z rozpędu zostały zaatakowane krzaki, bo przecież ŻABA, a że żaba uciekła, to pies wpadł do rzeki chyba w jednym z głębszych miejsc na całej długości naszej trasy spacerowej.

DSC03734 — kopia

Potem spacer zmienia się w mniej dystansowy i rzucamy piłkę. Jest nas dwoje, więc jest o wiele wygodniej, ale Mały Biały i tak zwykle stara się przynieść piłkę mi, bo przecież mam takie fajne żarcie i kto wie, może tym razem mu się trafi!

DSC03827 — kopia

A na sam koniec wracamy i psi mózg zaczyna działać. Najpierw działa, żeby iść ładnie przy nodze i wyłudzić jak najwięcej smakołyków. Czasami zatrzymujemy się, gdy jest ładna pogoda, a wtedy piesko łapie sobie promienie słoneczne i opala nos. Potem zaś, im bliżej domu, tym wolniej idzie pies. A po powrocie do domu stara się jak najlepiej uniknąć kąpania 😉

DSC03895 — kopia

A jak wyglądają w telegraficznym skrócie Wasze spacery?