Choć wielu z nas karmi swoje czworonogi gotowymi, suchymi karmami, to jednak niewielki procent zdaje sobie sprawę z tego, jak czytać skład karmy. A okazuje się to wcale nie takie proste, jak byśmy myśleli. Zwłaszcza, że w karmie może być praktycznie wszystko…

Białko w białku

 
Wielu właścicieli psów ogranicza się jedynie do spojrzenia na ilość białka w karmie i na tej podstawie decyduje się na zakup konkretnego produktu. Tymczasem nie zawsze karma, która będzie miała np. 30% białka będzie lepsza czy lepiej przyswajalna od karmy, która zawiera 24% białka. Wszystko bowiem zależy od tego, z jakich produktów to białko pochodzi. Psy generalnie są bardziej przystosowane do trawienia aminokwasów pochodzenia roślinnego niż koty, nadal jednak o wiele lepsze będą dla nich te pochodzenia zwierzęcego. Dzieje się tak, bowiem układ trawienny psa zawiera konkretne enzymy trawienne, pozwalające głównie na trawienie enzymów pochodzących z produktów zwierzęcych. Trzeba jednak pamiętać równocześnie, że karma, w której wymieniony jest na pierwszym miejscu produkt zwierzęcy, niekoniecznie zawiera najwięcej białek zwierzęcych w stosunku do całej karmy. Co więcej: również kilka wymienionych produktów pochodzenia zwierzęcego niekoniecznie stanowi o tym, że karma jest dobrej jakości – bo zależy to w dużej mierze również od tego, jaki produkt zwierzęcy wykorzystano. Należy tutaj zaznaczyć, że w przypadku, gdy w karmie stosowane są hydrolizaty – można mówić o białku wysokiej jakości, również w odniesieniu do białka roślinnego. Hydrolizat rozbija łańcuchy aminokwasów, pozwalając na ich łatwiejsze przyswajanie i jednocześnie np. zmniejszając możliwość wystąpienia alergii u psa.

Zwierzęce źródło białka

 
Wydawałoby się, że gdy w karmie na pierwszym miejscu składu stoi „świeże mięso z kurczaka„, to jest ona doskonała i pierwsza w kolejce do kupienia. Tymczasem jednak jest to chwyt marketingowy – świeże mięso jest przed procesem suszenia, a więc zawiera w składzie większą część wody, a dodatkowo woda powiększa jego ciężar. W suchej karmie jest natomiast ok. 10% wody, w zależności od konkretnego produktu – stąd ważenie mięsa przed wysuszeniem może stwarzać pozory, że jest go najwięcej w składzie, podczas gdy po wysuszeniu spada ono na niższą pozycję. Oczywiście więc najlepszym źródłem białek jest po prostu „dehydratyzowane mięso z kurczaka„, zwane też suszonym mięsem albo mączką mięsną. Nie należy jednocześnie mylić mączki mięsnej z mączką mięsno-kostną, ponieważ są to dwie różne kwestie.
Co więcej, w niektórych karmach jest napisane np. „świeży kurczak”. Jest to dość kiepska pozycja w składzie karmy z dwóch powodów. Pierwszy już wymieniłam wyżej: produkt świeży jest produktem przed wysuszeniem, a wiec jego waga jest większa z powodu dużej procentowej zawartości wody. Drugim powodem jest to, że jeśli w karmie jest kurczak, to niekoniecznie oznacza, że jest tam mięso. Mogą być na przykład uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego. Podobnie w przypadku, gdy na karmie jest po prostu napisane „produkty pochodzenia zwierzęcego”.

Uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego

 
Nie jest prawdą, że w przypadku stosowania ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego wykorzystuje się rzeczy, które dla psów są szkodliwe same w sobie. Nie znaczy to jednak, że są to produkty zdrowe i lepsze od mięsa. Zasadniczo odpowiednie dokumenty unijne wyznaczają trzy kategorie produktów, które są uznawane za produkty uboczne. W ten sposób do karmienia zwierząt domowych, czyli produkcji karm, które możemy znaleźć na półkach sklepowych, wykorzystuje się trzecią kategorię produktów. Zaliczają się do nich rzeczy, które nie są przeznaczone do spożycia przez człowieka np. ze względu na nieopłacalność wprowadzania ich na rynek. Pomimo tego w skład tej trzeciej kategorii wchodzą: krew, pióra, łożyska, kopyta, rogi, jajka, jednodniowe pisklęta, bezkręgowce, gryzonie, ale również m.in. skóra czy wełna pochodzące ze zwierząt martwych, nie przenoszących chorób. Nie brzmi smakowicie, prawda? Co gorsza, dyskusyjna jest granica między kategorią drugą i trzecią, bowiem o przynależności produktów do obu tych kategorii decyduje lekarz weterynarii. Możliwe więc, że w karmie, w której składzie widnieją produkty pochodzenia zwierzęcego znajdziemy np. obornik, resztki z ubojni, padłe zwierzęta czy płody. Zdarza się to rzadko, ale warto mieć tego świadomość, gdy podejmiemy decyzję o kupnie psu karmy z tymi produktami na etykiecie. Podobnie uważać należy na wszystkie składniki, które określone są mianem „zwierzęcy”, np. tłuszcz zwierzęcy – bez podania konkretnego źródła możemy spodziewać się składnika raczej niskiej jakości.

Rozbicie jednej grupy produktów

 
Okazuje się, że znaleźliście idealną karmę, która posiada w składzie suszone mięso z kurczaka i żadnych podejrzanych składników pochodzenia zwierzęcego – zanim ją kupicie, zwróćcie uwagę jeszcze na jedną rzecz. Często producenci karm rozbijają grupy produktów, wymieniając je pojedynczo, przez co na pierwszym miejscu staje to, czego oczekuje właściciel psa: mięso. Najlepiej będzie kupować karmy, w których albo przedstawiony jest skład procentowy (wówczas szybko możemy obliczyć, czego jest ile), albo takie, gdzie zróżnicowanie składników jest mniejsze bądź podobne, jeśli chodzi o stosunek produktów mięsnych oraz roślinnych. Przykładowo, lepsza będzie karma zawierająca dwa rodzaje mięs plus dwa-trzy produkty roślinne, niż taka, gdzie mięso jest jedno na początku, a wymienione zboża zajmują dwie linijki.
To bardzo skrótowa wersja tego, jak należy czytać karmy. Mam jednak nadzieję, że pomoże przy dylematach dotyczących wyboru odpowiedniego żywienia dla Waszych czworonogów – dla mnie okazało się to ogromnie przydatne.
 
Close Menu