Ostatnio jakby lecimy na oparach – angażujemy się w lokalne akcje, pomagamy wcześniakom, przygotowujemy dla Was notki (ta o transporcie już w ten weekend!), no i pracujemy, pracujemy, pracujemy… A gdzieś tam jest jeszcze miejsce na nasze wspólne aktywności w trójkę, spacery i relaks. Ale coś mnie gnębi…


Wiecie, co wiele razy słyszałam?

Że ludzie, którzy pomagają zwierzętom, nienawidzą innych ludzi. Że nie potrafią im pomóc, bo skupiają się tylko na zwierzakach. Że nie umieją poświęcić siebie, swojego czasu i funduszy na pomoc ludziom. I wiecie co? Pewnie jest w tym trochę racji, bo znam takich ludzi. Ale nie zgadzam się, aby byli stawiani na równi ze mną, moją rodziną czy znajomymi i nieznajomymi, którzy zwierzaki kochają, ale od pomocy ludziom się nie odwrócą.
Kilkanaście dni temu moja przyjaciółka napisała mi, że w jej rodzinie zdarzyła się wielka tragedia. Jej kuzynka z mężem, rodzice trzyletniej Amelki, dowiedzieli się, że mała ma siatkówczaka oka – nowotwór. Ten paskudny rak dodatkowo bardzo szybko się rozwija. O wyroku, który zagroził życiu ich córki dowiedzieli się 11 sierpnia. Dziś jest 15 września, a Amelka po chemioterapii straciła większość włosów. Nie rozumie do końca, dlaczego musi cierpieć, dlaczego nie może być jak inne dzieci. Mimo to ma marzenia, nie traci siły ducha.

Prawda jest jednak taka, że jeśli nie zbierzemy funduszy na zabieg u znanego dr Abramsona, który poradził sobie z siatkówczakiem wielu dzieci, to nie tylko nie uda się uratować oka Amelki, ale i jej samej. Choroba postępuje szybko, a mały organizm coraz gorzej znosi kolejne chemie. Jest jednak szansa, aby pomóc – jeśli zbierzemy kwotę na zabieg, to mała jeszcze przed następną chemią ma szansę na operację. Jej jedyną szansę.

Podejmij wyzwanie i pomóż!

Od kilkunastu dni organizuję wśród znajomych pomoc. Jeśli jesteście z Zamościa czy Lublina, możecie oddać nakrętki plastikowe na rzecz Amelki – wszystkie informacje znajdziecie na stronie Amelki na FB. Organizowane są licytacje, koncerty – wszystko po to, aby zebrać jeszcze ponad 930 tysięcy złotych. Nie mamy wiele czasu…
Z tego powodu pokażmy,  że my, wielbiciele zwierząt, umiemy działać. Że nie jest nam obce cudze cierpienie i umiemy okazać serce także ludziom – zwłaszcza, że dzieci potrzebują naszej opieki tak samo, jak i ukochane przez nas zwierzęta. Na tę okazję stworzyłam zbiórkę. Na FB jest nas lekko ponad 3000, dlatego też celem mojej skarbonki będzie na razie 500 zł. To oznacza, że liczę, że co szósta osoba odpowie na mój Apel i wesprze Amelkę choć złotówką. Pokażcie mi, jak wielkie macie serca, bo cel można przekroczyć – dlatego wpłacajcie, nawet jeśli miałyby to być małe kwoty. Jak to mawiają moje babcie – ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka!

Klikacie w baner, przejdziecie bezpośrednio do zbiórki – wystarczy, że wybierzecie przycisk „Wesprzyj” i przelejecie – również anonimowo – dowolną kwotę!

Close Menu