Góry z psem: z Łopusznej na Turbacz

Nasza pierwsza wycieczka, zwana przez moich bliskich „rozgrzewką”. Trasa częściowo biegnie tak, że można bez żadnych zakazów przejść nią z psem, a dla tych, którzy nie lubią wracać po swoich śladach, pozostaje szlak biegnący przez Gorczański Park Narodowy – dla psów niestety niedostępny.

O wycieczce

Zawsze staramy się wychodzić w góry tak, aby nie czekały nas nerwy i nieprzyjemności związane z niedostępnością trasy dla naszego psa. Z tego też powodu, zamiast wyruszać na Turbacz ze znanej nam już wycieczki na Lubań Przełęczy Knurowskiej, zdecydowaliśmy się na wyjście z Łopusznej szlakiem, który omija Gorczański Park Narodowy. Na teren tego PN psy wstępu według regulaminu nie mają; sam Turbacz leży lekko poza granicami parku, zaś schronisko PTTK na jego granicy.

Jeśli przygotujecie się na podróż tym szlakiem w jedną oraz w drugą stronę, to czeka Was ok. 18 km drogi, z czego pod górę idzie się do trzech godzin (my szliśmy krócej), zaś z góry ok. 2:30. Ja natomiast przedstawię Wam również alternatywą drogę – jeśli idziecie większą wycieczką, to Wy z psem możecie wrócić tą samą trasą, zaś reszta ekipy może nieco urozmaicić sobie przejście, wybierając równoległy szlak i zahaczając przy tym o jeszcze jeden szczyt Gorców. Szlaki spotykają się w jednym punkcie, gdzie można zostawić auto, dlatego obranie drugiej drogi dla nie-psiej załogi nie stanowi problemu.

Start: Łopuszna

Start trasy znajduje się w Łopusznej. Tutaj macie dwa wyjścia: zostawić auto niedaleko dworku Tetmajerów i iść dalej 2 kilometry dłużej nieciekawą, asfaltową trasą między domami, albo podjechać nieco dalej i zostawić samochód przy jednym z domów wczasowych (u nas to była Willa Zarębek) tudzież po prostu przy ulicy – co jednak jest już bardziej ryzykowne. Do początku trasy da się dojechać również autobusem – końcówka znajduje się w Zarębku Niżnim.

Jeśli wybierzecie jako punkt startowy Willę Zarębek, to musicie kierować się po wyjściu z parkingu na obrzeża wsi, w kierunku przeciwnym od tego, z którego przyjechaliście. Tam po lewej stronie zaznaczone jest – aczkolwiek niezbyt wyraźnie – wejście na szlak niebieski. Zaczyna się niewielkim, metalowym mostkiem i sporym, stromym wzniesieniem, które może zniechęcić osoby bez kondycji. Ważne, aby nie kontynuować spaceru asfaltem – dojdziecie w ten sposób do gajówki, jednak stamtąd nie prowadzi żaden szlak na Turbacz.

Trasa, po początkowych trudnościach, okazuje się dość przyjemna. Rzadkie, bardzo strome odcinki, które mogą być kłopotliwe, gdy jest bardzo sucho albo bardzo deszczowo, przeplatane są w miarę płaskimi fragmentami ścieżek. W kilku miejscach będziecie mijać zabudowania – jeden z węższych odcinków jest dość nieprzyjemny, bo biegnie tuż przy posesji, gdzie uwiązane były dwa dość duże i agresywne psy. Z czasem ścieżka zamienia się w lekko podmokły kanion, którym po deszczach zdecydowanie płynie większa woda – warto zachować tutaj szczególną ostrożność, zwłaszcza że jest to fragment, na którym królują ruchome kamienie pod nogami.

Z czasem dochodzicie do dużego drzewa stojącego na samym środku drogi – tutaj musicie pójść drogą w lewo, przy niewielkiej bacówce. Nas zaskoczył tam dość agresywny, średni pies, który próbował łapać za nogawki przy próbie odwrócenia się do niego plecami – dobrze jest minąć ten fragment dość szybko.

Za lasem znajdziecie się na otwartej polanie, gdzie w słoneczną pogodę jest dość ciepło – warto robić częstsze postoje na pojenie psa, a w razie dużego upału po prostu zmoczyć go wodą.

W 3/5 drogi do góry szlak niebieski, którym dotychczas szliśmy, łączy się ze szlakiem czarnym (na niektórych mapach oznaczonym jako zielony – np. na naszej starszej wersji analogowej mapy). Nie biegną one jednak przez cały czas do Turbacza razem, dlatego trzeba bardzo pilnować znaków. Ok. 20 minut przed szczytem macie okazję zejść w lewą stronę na żółty szlak papieski – ok. 10 minut dalej znajduje się Kaplica Papieska, czynna przez większość roku.

Nieco dalej po lewej stronie znajdziecie pomnik postawiony na cześć żołnierzy walczących w Gorcach w latach 1942-1949. Dalsza droga na Turbacz szlakiem niebieskim biegnie trochę przez odkryte tereny, a przy samej końcówce – lasem.

Na Turbaczu

Tuż po wyjściu z niebieskiego szlaku, gdy zobaczycie schronisko – możecie udać się od razu w lewo. Skręt i drogowskaz znajdują się jeszcze przed terenem schroniska. W ten sposób wejdziecie na właściwy szczyt Turbacza o wysokości 1310 m. n. p. m. Znajduje się on poza granicami Gorczańskiego Parku Narodowego. Na jego szczycie ustawiono sporej wielkości obelisk z pamiątkową tablicą. Wokół stoją ławeczki, na których można chwilę odpocząć. Właściwy szczyt znajduje się ok. 20 minut szybkim marszem w obie strony od schroniska.

Schronisko na Turbaczu znajduje się na granicy Gorczańskiego Parku Narodowego. Jest to jedno z największych schronisk w Gorcach, oferujące ponad 100 miejsc noclegowych, a także posiadające własną restaurację. Na dole rozległego budynku położona jest m.in. recepcja, kaplica oraz kuchnia polowa. Piwnice mieszczą suszarnię oraz łazienki. Na pierwszym piętrze położona jest restauracja. Niestety, noclegi z psami na ogół nie są możliwe – taką informację uzyskałam przy kupowaniu pamiątek. Możecie natomiast w schronisku podbić książeczki GOT, kupić pamiątkowe magnesy czy odznaki turystyczne. 

Pod samym schroniskiem są miejsca, gdzie można swobodnie odpocząć i zjeść posiłek – zarówno kupiony, jak i własny. Jest też m.in. miejsce do obmycia butów z błota. Przed samym schroniskiem zrobicie dość ładne ujęcia panoramiczne na widoczne stąd okolice.

Zejście przez Kiczorę

Gwoli ścisłości raz jeszcze zaznaczę, że szlak ten biegnie częściowo przez Gorczański Park Narodowy, gdzie wejście z psami jest zabronione w regulaminie. Powrót tą trasą zaczynamy za schroniskiem – niedaleko punktu GOPR na tyłach schroniska znajduje się drewniana brama biegnąca wraz z czerwonym szlakiem w stronę Hali Długiej. My, z uwagi na dość słabe oznakowanie, znaleźliśmy ją głównie dzięki kierunkowskazom do bacówki na tej właśnie hali. Już po ok. 20 minutach marszu schronisko widać jedynie z oddali, zaś sama Hala Długa daje wiele możliwości, jeśli chodzi o zrobienie naprawdę ładnych zdjęć widokowych. W oddali widać m.in. Jezioro Czorsztyńskie, a za nim – Tatry.

Po jakimś czasie dochodzimy do niewielkiego ujęcia wody, gdzie znajduje się także teren ochrony płazów. Można tam spotkać ładne żabki, którym jednak trudno zrobić sensowne zdjęcie. Po następnych ok. 20 minutach dochodzimy do szczytu zwanego Kiczorą. Liczy sobie on 1282 m. n. p. m. i jest trzecim co do wielkości szczytem Gorców. Z niej również można zrobić ładną panoramę na okolice.

Dalej schodzimy już praktycznie wyłącznie w dół – niekiedy dość ostro, dlatego trzeba uważać, aby nie poślizgnąć się na wysuszonym piasku albo w kamienistym kanionie. Nieco za Kiczorą musimy uważnie się rozglądać, aby nie przegapić zejścia ze szlaku czerwonego na czarny – inaczej dojdziemy do Przełęczy Knurowskiej zamiast do Łopusznej, gdzie zostawiliśmy samochody. Po wejściu na szlak czarny kierujemy się nadal w dół, aż w pewnym momencie znajdujemy kierunkowskaz na Pucołowski Stawek. Znajduje się on 2 minuty od głównego szlaku – na prawo, jeśli kierujemy się szlakiem w stronę Łopusznej. Wejście jest dość ukryte – trzeba nieco się wrócić i pójść ledwo widoczną ścieżką tuż przy linii lasu. W tych okolicach kończy się również Gorczański Park Narodowy. Za nami praktycznie 2/3 zejścia z Turbacza.

Dalsza część biegnie przez las bukowy oraz mieszany przeplatany nasłonecznionymi polanami. Po lewej stronie, gdy wejdziemy już w obszar pierwszych, rzadkich zabudowań, mijamy szczyt Groń, niedostępny dla turystów. Po niedługim marszu dochodzimy do skrzyżowania szlaków niebieskiego oraz czarnego, które mijaliśmy w drodze na Turbacz.

Ciekawostki

W Łopusznej, na samym początku wsi, można zjeść pysznego pstrąga. Jadąc przez samą wieś, jeszcze przed wjechaniem do Zarębka, po lewej będziemy mijać również baseny hodowlane – tutaj niegdyś znajdowała się obecnie przeniesiona restauracja.

Szlak niebieski jest również szlakiem konnym, dlatego wielbiciele jeździectwa powinni zorientować się, czy pobliskie ośrodki nie oferują przejażdżek właśnie na Turbacz. Szlak żółty, który łączy się z niebieskim tuż przed wejściem na Turbacz jest częścią zespołu Szlaków Papieskich, a konkretniej – najdłuższego, Małopolskiego Szlaku Papieskiego, biegnącego z Kalwarii Zebrzydowskiej do Starego Sącza przez ponad 230 kilometrów. Czerwony szlak z Turbacza na Kiczorę jest fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego, biegnącego od Beskidu Śląskiego aż po Bieszczady i liczącego sobie prawie 500 kilometrów.

Pucołowski Stawek, choć w środku lata niezbyt imponujący, jest ciekawym miejscem pod względem geologicznym, jak również literackim i kulturowym. Z dawna wierzono, że pojawiają się nad nim topielice, które mamiły turystów i topiły ich w swoich objęciach. W istocie Pucołowski Stawek jest jeziorem zasilanym jedynie przez roztapiające się śniegi oraz deszcze. Jest to jeziorko nietypowe dla tej budowy geologicznej terenu i najwyżej położone w Beskidach. 

Na trasie, nawet poza Gorczańskim Parkiem Narodowym, można spotkać naprawdę ciekawe zwierzęta. W okolicach Kiczory położona jest do niedawna używana gawra niedźwiedzi. Niedaleko znajduje się również rezerwat głuszca. My osobiście widzieliśmy rysia z młodymi – przebiegł nam drogę ok. 30-40 metrów od nas, na szlaku na Turbacz, ok. 100 metrów od zabudowań. Turyście, który szedł nieco za nami, wybiegł na drogę, aby potem czmychnąć w krzaki. Z tego i innych powodów nie muszę chyba wspominać, że ZAWSZE wybierając się w tego typu tereny należy mieć psa bezwzględnie na smyczy albo specjalnej uprzęży czy pasie biodrowym.