Z psem w Dolinie Chochołowskiej

Tatrzański Park Narodowy nie dopuszcza do wchodzenia psów na jego tereny, poza właściwie jednym głównym obszarem: Doliną Chochołowską. Właśnie tam wybraliśmy się więc z Małym Białym – polecam właścicielom psów, którzy spędzają urlop w tym rejonie i mają ochotę na dłuższy spacer malowniczymi okolicami.

 

 

Gdzie zacząć?

 

Droga rozpoczyna się przy parkingu przylegającym do Polany Siwej. Dojechać tutaj najprościej z Zakopanego bądź Chochołowa, zależy, gdzie mamy kwaterę – skręt jest wyraźnie zaznaczony drogowskazem. Z parkingu korzystać mogą samochody osobowe – najlepiej przyjechać tutaj z samego rana, gdy można wybrać jeszcze zacienione miejsce parkingowe. Sam parking kosztuje 20 zł za dzień (na rok 2013), należy opłacić również wejście na szlak (4 zł bilet normalny, 2 zł bilet ulgowy). Od Polany Siwej rozpoczynamy swoją podróż.

 

Droga

 

Droga do schroniska przez dłuższy odcinek jest asfaltowa, potem z czasem zamienia się na żwirową, zaś w wyższych partiach idziemy po szlaku wyłożonym dużymi, obłymi i dość śliskimi po deszczu kamieniami. Pierwszy jej odcinek ciągnie się do Polany Huciskiej i Chochołowskiego Wywierzyska – tutaj idzie się łatwo, dość płaskim terenem wzdłuż potoku Siwa Woda. Potem rozpoczyna swój bieg Potok Chochołowski i droga zaczyna być momentami błotniska, śliska i bardziej stroma – tak ciągnie się aż do samego schroniska.

 

 

Drogę tę można przebyć na cztery sposoby. oczywiście, my preferujemy pieszo – jest to odcinek około 8 kilometrów, do przebycia równym tempem w około 2 godziny. Prócz tego, można również podjechać rowerami – są one do dyspozycji turystów za opłatą kilkunastu złotych w trzech punktach. Najczęściej jedzie się z samego dołu do punktu trzeciego, gdzie rower odstawia się i resztę trasy pokonuje się pieszo. Inną opcją jest dojazd jedynie do punktu drugiego, przez co wówczas zostaje nam około godziny do przejścia piechotą. Należy pamiętać, że po dotarciu do Schroniska PTTK na Polanie Chochołowskiej nie ma dalszego szlaku do jazdy rowerem. Inną opcją pokonania większości drogi jest przejazd specjalną ciuchcią (5 zł) albo dorożką – oba te środki lokomocji dojeżdżają prawie pod same schronisko (do przejścia zostaje dość stromy odcinek, zajmujący ok. 15 minut).

 

Gdzie dalej?

 

Z psem – niestety nigdzie, bowiem Dolina Chochołowska do wysokości schroniska to jedyny szlak, którym można przejść z czworonogiem. Jeśli natomiast planujemy zostać z psem na parę godzin w schronisku, a część naszej ekipy chce iść nieco wyżej czy dalej (my skorzystaliśmy z tego rozwiązania), jest kilka ciekawych opcji. Pierwsza z nich pojawia się już po 10 minutach marszu Siwą Polaną – znajduje się tutaj skręt na Drogę pod Reglami (szlak zielony), która prowadzi bezpośrednio do hotelu. W jej trakcie (mniej więcej w połowie) można skręcić do Doliny Lejowej (szlak żółty)- z doświadczenia nie polecamy jej po długich opadach deszczu, bo błoto wręcz zasysa buty. Przy końcu Doliny Lejowej jest Ścieżka Nad Reglami (czarny szlak) – idąc w lewo, dojdziemy do Kominiarskim Przysłopem do Doliny Kościeliskiej; idąc w lewo przez Wierch Spalenisko dojdziemy z powrotem do drogi na Polanę Chochołowską w obszarze rozgałęzienia dróg przy Polanie Huciskiej. Tutaj również, idąc cały czas Doliną Chochołowską, możemy wejść na czarny szlak i pójść dokładnie w odwrotnym kierunku, czyli w stronę Doliny Kościelskiej.
Po mniej więcej półtorej godziny marszu od Polany Siwej mamy dwa następne skręty w lewo. Pierwszy z nich (szlak żółty) prowadzi na Iwaniacką Przełęcz, skąd dalej można przejść prosto do schroniska Ornak albo w prawo (szlakiem zielonym) szczytami Ornaku, aż do Gaborowej Przełęczy, gdzie zaczyna się szlak czerwony. Drugi szlak, czarny, prowadzi przez malowniczą Starorobociańską Dolinę i łączy się ze szlakiem zielonym.

 

 

Nieco dalej (15 minut od ostatniego skrętu) jest kolejny szlak (czerwony), prowadzący przez Krowi Żleb na Trzydniowiański Wierch. Stamtąd można szlakiem czerwonym, łączącym się potem z papieskim (biało-żółtym) przejść Doliną Jarząbczą do Polany Chochołowskiej i schroniska, albo kontynuować wędrówkę zielonym szlakiem aż do Kończystego Wierchu.

 

Z samej Polany Chochołowskiej i schroniska również wychodzi kilka wartych uwagi szlaków. Pierwszy z nich to wspomniany już Szlak Papieski (biało-żółty), który biegnie równolegle ze szlakiem czerwonym, prowadzącym na Trzydniowiański Wierch wzdłuż Doliny Jarząbczej. Drugi szlak, wychodzący nieco dalej, to szlak zielony, który prowadzi przez Wyżnią Chochołowską Dolinę i łączy się ze szlakiem niebieskim, prowadzącym na dwutysięcznik Wołowiec. Trzeci, żółty szlak prowadzi w dwa miejsca: najpierw rozgałęzia się tak, że można nim przejść do Przełęczy Bobrowieckiej, a potem na Bobrowiec i Juranową Przełęcz. Jeśli pójdziemy nim do końca, to połączy się ze szlakiem niebieskim na szczycie o nazwie Grześ, a stamtąd przez Rakoń możemy dojść znów do Wołowca.

 

Jak widać, opcji wędrówkowych bez psa jest bardzo wiele – szkoda, że TPN nie udostępnia szlaków psom, choć z drugiej strony niekoniecznie się temu dziwię, ale to temat na kolejną notkę.

 

Co warto zobaczyć?

 

Wzdłuż tej malowniczej, choć chwilami monotonnej drogi jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Pierwsza z nich to bacówki, które stoją wzdłuż drogi na Siwej Polanie  – możemy w nich kupić naprawdę pyszne oscypki i bundz, robione według tradycyjnych receptur i baaardzo dobre (zwłaszcza oscypek wędzony). W trakcie drogi, już niedaleko schroniska, znajduje się również odcinek prowadzący w prawo – na końcu ścieżki możemy dojść do zabytkowej Kaplicy św. Jana. W Kaplicy tej odprawiane są msze święte w niedziele i święta w okresie letnim – o godzinie 13. Co więcej, można tuta przyjść również na pasterkę i wziąć ślub, rzecz jasna po załatwieniu odpowiednich formalności.

 

 

O schronisku

 

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej powstało w latach 30. XX wieku, jednak zostało spalone przez Niemców w 1945 roku. Jest największym schroniskiem w polskich Tatrach. Obecnie zostało unowocześnione, ma ogrzewanie, jest tutaj dostęp do baru, miejsc sypialnych, a także łazienki i kuchni turystycznej. Każdy turysta może dostać w schronisku wrzątek, co parę lat temu było jeszcze niemożliwe – teraz jest dostępny bez żadnych opłat przez całą dobę. Niestety, w schronisku nie ma możliwości nocowania z psami, ale jest to również dość logiczne, jako że nie da się stąd wyjść na żaden szlak prócz tego, którym szliśmy do schroniska. Pomimo tego można jednak znaleźć tutaj miejsce do tego, aby usiąść sobie z psem na tarasie, zjeść coś ciepłego (albo wypić sobie piwo) i odpocząć. Szczególnie polecam tutaj szarlotkę chochołowską, czyli podawaną na ciepło z polewą z jagód i bitą śmietaną.

 

 

Na co uważać

 

Choć trasa jest dość prosta i nie ma trudnych punktów, prócz mozolnego podejścia, trzeba na parę rzeczy uważać. Przede wszystkim – na samej Polanie Chochołowskiej trzeba zwrócić uwagę na żmije. Przy trasie nie jest ich zbyt wiele, ale gdyby komuś przyszło do głowy zejść na bok, trzeba na nie uważać. O tych stworzeniach informują również odpowiednie tabliczki ostrzegawcze. Drugą kwestią jest odpowiednie obuwie – nie można o nim zapominać, i choć widywałam ludzi idących w klapkach, to uważam to za szczyt głupoty przy końcu podejścia przy schronisku, bo bardzo łatwo można tak skręcić nogę czy się potknąć i boleśnie ubić stopę. To samo dotyczy psów – warto iść raczej wolniej i nie forsować czworonoga, bo podłoże jest dość zdradzieckie. W przypadku, gdy podróżujemy w upalny dzień, musimy szczególną uwagę zwrócić na trasę przy Siwej Polanie – to tutaj bowiem asfalt najbardziej się nagrzewa i nie żadnej ochrony przed słońcem przez prawie pół godziny marszu.

 

 

Pies w trasie

 

Prócz samego psa dobrze jest zabrać ze sobą na wszelki wypadek opatrunek, gdyby pies zbyt się przeforsował i niefortunnie stanął, np. raniąc sobie opuszkę, co niestety jest możliwe po deszczu. Prócz tego, należy mieć rzecz jasna książeczkę zdrowia bądź paszport z chipem i zaświadczeniem o szczepieniu o wściekliźnie. Należy mieć również kaganiec – na wszelki wypadek. Niedopuszczalne jest puszczanie psa luzem, z wielu powodów: głównie dlatego, że przy trasie leży wiele pastwisk, a także lasów, gdzie przebywa dzika zwierzyna. Również tłumy ludzi, również tych najmłodszych i najmniejszych, powinny skutecznie powstrzymać nas przed spuszczeniem psa. Oczywiście, należy mieć również nad nim kontrolę: pilnować, aby nie szczekał np. na dorożkarskie konie, innych ludzi; trzymać go przy sobie, aby nie poszedł za tropem – a Mały Biały kilkukrotnie na samej ścieżce łapał trop i mocno zainteresowany był pójściem w las. Koniecznie należy mieć również miskę i wodę – w upalny dzień w Dolinie Chochołowskiej jest bardzo gorąco na asfalcie, a dodatkowo duszno w otoczeniu leśnym.