Wyniki testów holderów do identyfikatorów

Zakończyliśmy ostatecznie testy naszych holderów do identyfikatorów, które pierwszy przedstawiliśmy 16 marca w notce o adresówce dla psa – czekamy jeszcze na jednego spóźnialskiego testera 🙂 Już na początku maja holdery dotarły do testerów – zarówno zwierzęcych, jak i ludzkich. Poniżej wszystkie rezultaty testowania prócz tego jednego, który mamy nadzieję szybko nadrobić – a holdery będzie można kupić u mnie po kontakcie na maila: bialyjackrussell@gmail.com oraz z czasem też na Allegro 🙂 
Adriana i Sonia
 
Holder sprawdził się u nas bardzo dobrze. Ułatwił nam przekładanie adresówki z jednej obroży do drugiej. Nie trzeba było męczyć się z rozginaniem kółeczka. Wygląda również całkiem ładnie, znacznie lepiej niż typowe holdery z czarnej taśmy. Nie rzuca się w oczy. Ograniczył również dzwonienie adresówki, która nie obija się już o metalowe kółko. Jest mocny, nie ma możliwości, żeby pies w jakiś sposób adresówkę zgubił. Jak najbardziej holder przypadł mi do gustu. Szkoda tylko, ze nie jest rozpinany, bo nie można go używać do szelek czy obroży półzaciskowych. Jednak nie uznaję tego za wadę, bo wiedziałam o tym zanim holder do mnie dotarł. 
 
 
 
Ania i Bianka
 
Pierwszy tydzień minął bez wyraźnych znaków uszkodzeń, a były spacery, było moczenie na Polach Mokotowskich, wściekanie się z Pulpem po ogrodzie i tarzanie się w trawie, krzakach, dywanie, pościeli i generalnie we wszystkim, w czym pies może się wytarzać – jakaś padlinka tez się znalazła. Kontrola węchowa wykazała, że holder nie został skażony zapachem zdechłego zwierza – jedynie obroża. Po kilku tygodniach zdecydowaną zaletą jest wygoda, ale również zerowe zainteresowanie holderem ze strony psa, który przedtem próbował różne adresówki pogryźć albo drapał się po szyi, aby usunąć to „paskudztwo”. Minusem jest kolor – starł się i na przyszłość wybierałabym ciemny, szary, moro – coś bardziej neutralnego. Sznurek się przetarł, ale Bianka to bardzo wycieralskie stworzenie i podejrzewam, że u Pulpa w ogóle tego problemu by nie było. Estetyka wykonania: 9/10, nadziwić się nie mogłam, jak równo, dokładnie i zgrabnie stworzone rękodzieło. 
 
 
 
Agata i Dolar
 
Testujemy cały czas, nic się nie dzieje, holder przeszedł test intensywnej kąpieli jeziornej i morskiej 🙂 Troszkę powyłaziły mu końcówki, ale nic się nie pruje, prezentuje się ładnie i można go swobodnie przekładać na inne obroże.
 
 
Oliwia i Majlo
 
Holder wygląda na starannie wykonany, jest solidny i wygląda bardzo ładnie na obróżce. Ma bardoz ładny kolor, ale najważniejsze jest to, że bardzo łatwo i szybko się go nakłada na obrożę i ine trzeba się męczyć z tymi kółeczkami :p Jeśli właścicielka Białego Jacka zacznie produkcję takich holderów, na pewno zamówimy jeszcze jeden, koloru czarnego lub żółtego, tak żeby pasował do naszych wszystkich obróżek 🙂 (recenzję można przeczytać również tutaj).
 
 
 
Ewelina i Zu
 
Bardzo porządnie wykonane, adresówka nie dzwoni i nie stuka, wiec nie przeszkadza ani Zu, ani mi. Nie obija się o metalowe elementy, co również jest dla mnie plusem. Nie ma też możliwości, żeby pies ją zgubił. Właściciel musi dobrze zmierzyć obrożę, aby adresówka z racji budowy przeszła przez klamrę. Jest jednak bardzo wygodna i można ją stosować szybko do różnych obroży.
 
W naszej ocenie testy wypadły bardzo dobrze  – Mały Biały zresztą sam nosi takie holdery, bo są zwyczajnie wygodne. Po naniesieniu pewnych poprawek i uwzględnieniu ewentualnych słabych punktów – zapraszam do zamawiania 🙂