TOP 10 – piłki dla psów

Tak, tak, oto pierwsza notka z nowego cyklu. Co jakiś czas będziemy Wam prezentować nasze zestawienia TOP 10, które obejmować będą coraz to nowe rzeczy dla psów oraz o psach i dla ich właścicieli. Na pierwszy rzut idą… piłki dla psów!

Kolejność jest przypadkowa, a wpis mocno subiektywny – mam nadzieję, że również pomocny 🙂 Z czasem będziemy bardziej uściślać kategorię TOP 10, ale na dobry początek niech będą po prostu piłki 🙂

 

1. Piłka – pyszczek

O tej piłce na naszym blogu już było. Absolutnie uważam ją za najlepszą piłkę dla psa, jaką kiedykolwiek mieliśmy. Jest miękka, pies bardzo chętnie ją aportuje, wręcz świruje na jej widok. Jest jedyną piłką ciekawszą od jakiejkolwiek innej piłki/tropu dzikich zwierząt/resztek jedzenia/biegnącego psa i innych, podobnie fascynujących zdarzeń i rzeczy. Występuje w rozmaitych kolorach i formach, może pochodzić z różnych marek. Przez 3 lata musieliśmy wymienić ją tylko raz, a i druga kupiona jest w super kondycji. Warto zwrócić tylko uwagę, aby była zrobiona z nieco grubszej gumy. Piłka ta jest bardzo popularna i znajdziecie ją w większości stacjonarnych i internetowych sklepów zoologicznych.

P1180009

 

2. Piłka TPR

Kolejna piłka, która czeka w naszej kolejce do recenzji, ale doczekać się nie może. Piłka jest właściwie przeciwieństwem tej wyżej – jest twarda, bardzo trwała, i posiada wypustki. Dzięki temu, choć gumowa, nie ślizga się tak łatwo w dłoni i psim pysku, co zapewnia dość dużą stabilność, a jednocześnie – pies ma mniej zabawy, że coś mu ucieka z pyska. Piszczy, choć trzeba ją dość mocno ścisnąć. Nasza ma zielony, wręcz neonowy kolor, dzięki czemu nie gubi się nawet w trawie. Pies ją memła, gryzie, a nic jej nie jest. Ona dla odmiany jest znacznie mniej popularna. A poniżej zdjęcie wszystkich trzech – piłki TPR (zielona), Crackle Ball (niebieska) i zestawu piłek Konga.

3. Cracle Ball

Hit samodzielnej psiej zabawy, czyli crackle ball. Kupiłam ją w zasadzie bez głębszego zastanowienia, bo brakowało mi kilku złotych do darmowej wysyłki… Okazała się świetną zabawką, mimo że dla Małego Białego ma sporą średnicę. Wcale to jednak psu nie przeszkadza – biega za nią, podrzuca ją, memła, gryzie, co tylko może. Minusem jest szybko niszczącą się w środku butelka, która zaczyna generować mniej dźwięków (to akurat plus dla nas, minus dla psa). Również nie jest specjalnie popularna.

4. Zestaw piłek Kong Air Squeaker

Tych piłek chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Zadowoleni będą wszyscy – właściciele, którzy mogą dzięki zestawowi ćwiczyć ładny aport i wymianę, a także psy, które zwykle uwielbiają piłki tenisowe. Te piłki są trwalsze, a jednocześnie lepsze dla psich zębów. Występują w kilku rozmiarach i – jak cała seria – piszczą przy naciśnięciu. Są na tyle identyczne, że pies nie widzi między nimi różnicy i nie ma swojej ulubionej, dzięki czemu ćwiczenia z elementem wymiany idą o wiele szybciej. Da się je kupić pojedynczo albo w zestawach po 2 czy 3, w wielu różnych sklepach internetowych. Minus – trochę się mechacą.

5. Piłka TRIT

Jedna z piłek, którą mieliśmy okazję testować. Sprawdziła się bardzo fajnie, jest ciekawą alternatywą dla piłki z jedną dziurką, gdzie coś zawsze może się zatkać – ta jest stworzona z pasków, dzięki czemu pies zawsze znajdzie sobie jakieś miejsce, z którego trzeba wygrzebać albo wytrącić smakołyk. Co więcej, jest bardzo trwała, więc noszenie w zębach i miętoszenie jest dla niej niegroźne. Jedyny minus – trzeba regularnie przecierać ją na mokro i suszyć, bo dokładnie zbiera kurz i kłaki z każdego, nawet dopiero co odkurzonego, fragmentu podłogi. Można ją kupić w wersji klasycznej piłki albo z dodatkową rączką – to dla tych, którzy bardziej wielbią przeciąganie.

6. Hoko Funny

Piłka, którą dostaliśmy w prezencie od właścicielki Zuzankowego i Rejwenowego bloga – i która utonęła nieszczęśliwie, niesiona nurtem Odry. Świetna, miękka (wersja Speedy była dla psa za twarda), doskonale się odbijała, i choć nie piszczała – była jedną z ulubionych piłek Małego Białego. Z zafascynowaniem był w nią wpatrzony, a dodatkowo była to pierwsza zabawka, na którą ćwiczyliśmy motywację i przywołanie. Ciągle próbuję kupić podobną, i ciągle – albo zapasy sa już wyprzedane, albo akurat nie stać mnie na zakupy. A polecam – Zuzanka tez kocha te piłki, i bardzo sobie je chwali 🙂 Foteczka dzięki uprzejmości Eweliny.

7. Arachnoid Ball

Tę piłkę na pewno kojarzycie z niedawnych testów. Jest bardzo fajna, wygodna do przeciągania, świetna do aportowania przez psa, a dodatkowo piszczy. Można przeciągnąć przez nią sznurek, jak również przeciągać się, trzymając za ażurowe elementy – byle tylko nie urwać sobie palca 😉 Po zainteresowanych większą ilością szczegółów zapraszam do niedawnej recenzji.

8. Piłka ażurowa

Tej nie testowaliśmy sami, ale nie możemy przejść obojętnie wobec zachwytów, które wywołała w innych blogerach. Okazuje się bowiem, że piłka ażurowa posiada podobne cechy jak Arachnoid Ball, przy czym nie ma zazwyczaj wypełnienia. To sprawia, że łatwiej jest nią się przeciągać, jest bardziej elastyczna, ale zarazem mniej się odbija. Piłkę ażurową możecie kupić w dostosowanym rozmiarze albo w produkcji polskiej, albo zamówić oryginalny produkt podczas jednego z zamówień zbiorowych. Po test zapraszamy do Natalii i jej suczki Ginny – zdjęcie pochodzi również z tej notki 🙂

9. Jolly Ball Tug’n’Toss

Kolejna piłka polecana przez wielu blogerów, choć u nas raczej nie miałaby zastosowania. Pływa, turla się, ma dodatkową rączkę, za którą można ją łapać. Wykonana z pianki, bez piszczałki, dość wytrzymała, a zarazem nie bardzo twarda. Występuje  w kilku rozmiarach. Karolina ze swoim Niuchaczem bardzo ją zachwalają, więc pozostaje nam jedynie uwierzyć 🙂 Zdjęcie dzięki uprzejmości Niuchacza 🙂

10. Piłka z mackami, czyli Jolly Tug Alien

Taka nie do końca piłka, ale skoro może być piłka z rączką, to czemu nie z mackami? Firma ta sama, zabawka bardzo fajna, macki pozwalają na dodawanie elementu przeciągania, a także nawet wiszenia na zabawce, bo materiał jest bardzo wytrzymały. Świetnie lata, nawet nieźle się odbija, patrząc na to, że jest obleczona. Materiał nie nasiąka bardzo wodą, a piszczenie tej zabawki jest chyba słyszalne w mieście obok. Czyli dla Małego Białego – piłka idealna 🙂 Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zapraszamy do naszej recenzji.

DSCN7870

 

 

 

  • kalyna

    Fajny wpis, niektóre piłki mamy i faktycznie polecamy 🙂 choć wybór w nich jest ogromny, a cena bardzo zróżnicowana. Niestety mało jest opisanych piłek na sznurku, bo w tych się najbardziej lubujemy 🙂
    Pozdrawiam

    • BialyJack

      A to głównie dlatego, że młody nie przepada za piłkami na sznurku – jest mu zwykle obojętne, czy ciągnie sznurek, czy piłkę, a nie lubi ich aportować, bo zaplątuje się w sznurek. W końcu ma niecałe 30 cm w kłębie 🙂

  • Karina

    O kurcze! Myślałam, że większość tych piłek kosztują krocie,a tu po sprawdzeniu miła niespodzianka:) Chyba będę musiała zakupić kilka dla Terrora, póki co mamy zwykłą gumową z mnóstwem „kolców” taką : http://www.karusek.com.pl/img_prod/n/n_15028.jpg 🙂 z resztą Terror biega za wszystkim co mu się rzuci, nie ważne czy to szarpak, piłka czy pluszak 🙂 Ale fajnie byłoby mieć spacerową zabawkę, a tą na spacerze olewa 🙁
    Aaa tak przy okazji, w poście o niepogodzie wymieniłyśmy wiadomości, pisałaś, że mogę skontaktować się z Tobą przez maila, toteż nieśmiało się przypominam, że napisałam 🙂 Pozdrowionka dla Ciebie i Białego 🙂

    • BialyJack

      My generalnie nie kupujemy bardzo drogich piłek, chyba że sprawdzimy je wcześniej u kogoś 🙂 Piłką spacerową stał się u nas właśnie pyszczek jako pierwszy, przy czym był on wyjmowany wyłącznie na spacerach, na początku – na dosłownie 30 sekund, bo bardzo męczącym łażeniu, bieganiu, treningu i załatwieniu potrzeb 🙂
      Zerknę jutro na maila, dobrze, że piszesz 🙂

  • My posiadamy zarówno TPR jak i crackle ball.
    TPR (ta zielona z piszcząłką) była niewypałem – słaby materiał, a piszczałka odpadła po pierwszej zabawie. Nie ma tego czegoś.
    Crackle Ball jest za to świetna. Również kupiliśmy ją od tak, bez zastanowienia (eh ta darmowa dostawa w zooplusie). Nasza psina kocha butelki, więc ta piłka również przypadła jej do gustu. Fajna i mocna guma. Dość duża, więc nie wiem jak z mniejszymi psiakami – my musieliśmy poczekać aż szczeniak podrósł i zechciał się nią bawić.

  • Ja się czaję, jak czajnik elektryczny na Jolly Ball, ale rozmiar, który mnie interesuje kosztuje ponad 100zł, dlatego jeszcze jej nie mamy 😉 Czekam na jakieś fajnie promocje, ale jakoś nie mogę nic znaleźć, no cóż, pewnie kiedyś nam się uda.

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs
    habsterski.blogspot.com

  • Natalia

    Pyszczki są najlepsze! Chociaż mogłyby być jeszcze w wersji z nieco mniejszym rozmiarem.

  • Niestety ja mam ten problem, że moja kochana Amarena rozrywa na malutkie kawałeczki każdą możliwą piłkę jaką dostanie w swoje przepiękne łapki.
    Ostatnio jednak mogę pochwalić się dwoma genialnymi zakupami.

    Piłka kupowana na targach zoologicznych sprowadzana przez Canifel. Nazywa się Jife jest sprzedawana w trzech rozmiarach, a co najważniejsze jest absolutnie niezniszczalna! Dodatkowo producent oferuje nam wymianę piłki na nową tak jak w przypadku smyczy Flexi gdy ta ulegnie destrukcji z łap i zębów naszych czworonogów.

    Druga to piłka Ukraińskiej firmy nazywa się Liker natomiast firma Collar.ua Piłka ta była bardzo niedroga jak na swoją wytrzymałość. Pomarańczowa odblaskowa piłka jest genialnie widoczna na spacerach, natomiast tworzywo na piewszy rzut oka bardzo delikatne, wytrzymuje i rzeczywiście spełnia swoją funkcje. Bowiem jak tłumaczył mi przedstawiciel firmy, pianka z której powstała piłka ma pod naciskiem zębów lekko się wgniatać, co powoduje też, że piłka jest elastyczna i odporna na pękanie jak to czasem bywa z piłkami z bardzo twardej gumy. Kosztowała mnie 15zł (tak więc wzięłam dwie ^^) Piłka ta także wytrzymała już miesiąc przy Amarenie a to na prawdę długo. Jedyny minus to taki, że intensywnie użytkowana jest mało estetyczna.

  • Nr. 1 i u nas rządzi! 😀 Do tego stopnia, że byłam zmuszona znaleźć i zakupić wszystkie wersje pyszczków. 😉

  • Maciej SuperJunior Rzyman

    no coz, pilka pyszczek po 10 minutach zabawy poległa :d

    • BialyJack

      Wszystko zależy, jaka zabawa 🙂 U nas tego typu zabawki są jedynie do zabawy wspolnej z człowiekiem, pies nie ma do nich dostępu na co dzień w ramach skubania i memłania 😉

  • Pingback: Przegląd psiej szafy cz. 1 - obroże - Biały Jack()

  • Pingback: Krótki filmik sztuczkowy - Biały Jack()

  • Pingback: Fat Cat Bóbr Rozrabiaka - test i film - Biały Jack()

  • Pingback: Fat Cat Bóbr Rozrabiaka - test - Biały Jack()

  • Pingback: Liebster Blog Award - po raz drugi - Biały Jack()