TOP 10 – mity na temat kundelków

Dziś, przy okazji Dnia Kundelka, przygotowaliśmy dla Was zbiór 10 mitów, które powiązane są właśnie z mieszańcami. Jest to największa grupa psów w naszym kraju, jako że zaliczają się do niej zarówno psy rasy niewiadomej, jak i te w typie. Sprawdźmy, jakie mity ich dotyczą, głównie po to, aby ich nie powtarzać – bo wszystkie stereotypy, czy to dotyczące psów, kotów czy ludzi, są po prostu krzywdzące.

1. Kundelki Nie chorują

Mój absolutnie ulubiony mit, poparty… no nie wiem, czym. Z jednej strony jest zrozumiałe, że psy rasowe w związku z uwydatnianiem pewnych cech mają większą skłonność do niektórych schorzeń typowych właśnie dla rasy. Tak jest choćby ze stawami biodrowymi u owczarków niemieckich czy pierwotnym zwichnięciem soczewki (PLL) u JRT. Z tego powodu podstawą jest wykonywanie badań genetycznych rodzicom i dopuszczanie do rozrodu jedynie zdrowych i nieobciążonych w rodowodzie osobników. Teoretycznie więc kundelki wypadają lepiej w tej skali porównawczej; w praktyce jednak znam bardzo dużo kundelków, z których tylko kilka na coś nie chorowało (znam też zupełnie zdrowe psy rasowe). A schorzenia to były różne i nie mówię o tych związanych bezpośrednio np. ze starzeniem się. Znalazłyby się tutaj choroby wątroby, wzroku, układu oddechowego czy nawet popuszczanie moczu, częstsze u suczek kundelków z uwagi na ich powszechną sterylizację (często też przeprowadzoną bez odpowiedniej dbałości). Jeśli ktokolwiek opowie Wam historie o tym, że kiedyś psy na wsi nie chorowały, to uświadomcie sobie jedno: kiedyś z miotu przeżywały po prostu szczeniaki najsilniejsze, bo nikt nie dbał o ich odchowanie, a na część schorzeń nikt nie zwracał uwagi – w końcu pies na łańcuchu czy w kojcu, póki szczeka i je, to chory nie jest. Nikt nie robił badań kontrolnych, nie chodził na regularne wizyty u weterynarza. Po prostu pies był – to był. A jak przestał żyć, to było powiedziane, że po prostu już był stary. Bo w końcu miał już 5 lat… Rzecz jasna na pewno byli właściciele troszczący się o swoje psy, jednakże nadal brak kontroli zdrowia, nieprawidłowa dieta (o czym niżej) sprawiały, że trudno powiedzieć o tym, aby kundelki byłyby zdrowsze.

2. Kundelki Są najwierniejsze

To z kolei jest opinia pochodząca już niestety dość bezpośrednio ze świata adopcji. I opinia bardzo niesprawiedliwa, bo „wierność psa” jest cechą raczej nie do zmierzenia, ale głównie bierze się po prostu z dobrej więzi między czworonogiem a jego człowiekiem. Jeśli więc nawiążemy właściwe relacje z psem i będzie on mógł nam zaufać, to będziemy mogli powiedzieć, że jest wierny. A stwierdzenie, że kundelki ze schroniska są najwierniejsze jest po prostu nadużyciem. Podejrzewam, że takim nadużyciem w dobrej wierze, ale cóż – według mnie to tylko niedźwiedzia przysługa w stronę adopcyjniaków. Co bowiem, jeśli adoptowany pies będzie uciekał, bo będzie miał ku temu skłonności, a obiecana wierność okaże się mrzonką? Ano najpewniej pies trafi do schroniska albo zgubi się na dobre, a właściciel rozpowie wszystkim znajomym, że psów ze schroniska brać nie warto, bo wcale wierne nie są, tylko problemy robią.

3. Kundelków Nie da się szkolić

Następna opinia, z którą – niestety – spotkałam się osobiście. Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy zaczynałam swoje działania w schronisku, wiele osób poszukiwało psów w typie ras właśnie z uwagi na ich podatność na szkolenie. Okazywało się bowiem, że według opinii ludu kundelków szkolić się po prostu nie da, bo się do tego nie nadają. Pokrewne pochodzenie ma mit poniżej.

4. Kundelki Mogą jeść cokolwiek

Kolejny krzywdzący mit, który prawdopodobnie wywodzi się po prostu z wiejskiej „kultury” trzymania psów. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu psy miejskie były zwykle psami rasowymi, rzadszymi i trudniej dostępnymi. Z kolei psy wiejskie mnożyły się bez większej kontroli (chyba że uważamy za nią niestety eksterminację szczeniąt zamiast zapobiegania ich narodzinom) jeśli tylko służyły po prostu „pilnowaniu zagrody” i szczekaniu na wszystko za płotem. Z tego też powodu dawano im po prostu resztki, z czasem wyrabiając pogląd, że kundelki tak przywykły do tego rodzaju diety, że mogą jeść cokolwiek. A pańskie brzuszki psów rasowych tego nie zniosą.

5. kundelki Są najmądrzejsze

O, to uwielbiam – kundelki są zdecydowanie najmądrzejsze, bo tak je stworzyła natura. „Bo wie pani, te wszystkie jorki czy pudle cyrkowe to głupie takie są, sąsiadka miała i ten pies w ogóle nie szczekał, a mój to od razu szczeka jak coś podejrzanego usłyszy. Na przykład sąsiada, który idzie do pracy”. I można by tak jeszcze długo. Nie zbadano, które psy są najmądrzejsze, bo i trudno znaleźć wyznacznik takiego rankingu. Jednakże znany trener, Stanley Coren, w swojej książce „Inteligencja psów” przygotował ranking ras najbardziej podatnych na szkolenie, kolejno na trzech pierwszych miejscach plasując border collie, pudla oraz owczarka niemieckiego. Nie sposób jednak zbadać inteligencji w tym zakresie w przypadku kundelków, bo sama ich pula genowa jest ogromna i trudno sklasyfikować jakieś grupy. A to sprawiłoby, że wynik badania byłby po prostu zakłamany. Jak więc to wygląda? Nie możemy określić, które psy są najmądrzejsze (aczkolwiek pewnie każdy właściciel przynajmniej raz w życiu widział w swoim psie przewodniczącego czworonożnej MENSY, a raz – kompletnego idiotę).

Zobacz również TOP 10 mitów na temat wszystkich psów! Więcej

6. Tylko kundelki jedzą ziemniaki

Jedna z fascynujących rzeczy, których co prawda nie słyszałam osobiście, ale która była mi powtarzana przez wiele znajomych osób. Jak odróżnić psa rasowego od kundelka? O naiwności, nie przez posiadanie rodowodu. Wystarczy podać mu ziemniaki, takie wiecie – ugotowane, puree się znaczy. Jeśli zje – znaczy, że kundelek. Bo pański (ha!) pyszczek i wymuskane podniebienie psa rasowego ziemniaków nie zaakceptuje. Nie i koniec. Koniecznie sprawdźcie w domu! 😀 PS. Nie, ziemniaki nie są dla psa trujące, odsyłam tutaj.

7. Po łapach szczeniaka można poznać jego wielkość

To jeden z najczęstszych mitów, z którym spotykałam się jeszcze za czasów intensywnej działalności w psich adopcjach. Muszę więc ostudzić zapał – wielkość łap niestety nie zawsze ma cokolwiek wspólnego z tym, jakich rozmiarów będzie pies. Bo może mieć łapy grube i być długą, niskopodłogową parówą, choć zapowiadał się na niezłego brytana. I takie przypadki spotykałam w schronisku, choć faktem jest, że jeśli pies jest malutki i drobny jako szczenię, to zwykle nie urośnie za duży. Ale znów np. wzięty przeze mnie pod opiekę i bardzo osłabiony oraz drobniutki Charlie wyrósł ostatecznie na psa o wadze ok. 25 kg, choć się nie zapowiadał. Nie wierzcie więc ślepo we wróżby z łap.

8. Jeśli przypominają rasę, to są rasowe

Temat na blogu poruszany niejednokrotnie, więc w skrócie: wygląd nie świadczy o rasowości. Przynależność do rasy potwierdza metryka albo rodowód uznanej, międzynarodowej organizacji kynologicznej. Więcej na ten temat tutaj.

9. Małe kundelki są agresywne

Cóż, poniekąd rozumiem, skąd to się wzięło – w dzieciństwie często uciekałam przed ujadającymi, małymi pimpkami. I mam wrażenie, że to właśnie podszyte agresją „bohaterskie” czyny małych psów, popierane zresztą z entuzjazmem przez zwykle starszych wiekiem właścicieli, są najczęstsze w miastach. Na palcach jednej ręki zliczę dużych rozmiarów podbiegaczy, zaś na tych małych nie starczy palców nawet od moich znajomych. Ostatnio jednak w takich rolach zwykle widuję yorki i wariacje na ich temat. Problem więc nie wynika z pochodzenia, a z przekonania (błędnego!), że małychpsów nie trzeba szkolić

10. kundelki Same uczą się posłuszeństwa

Ten mit słyszałam nieraz i, co ciekawe, tylko z ust posiadaczy kundelków. To one miały być tak mądre, że w mig uczyły się wszystkiego same. Potwierdzeniem tezy miały być np. kundelki należące do miejscowych pijaczków, które nawet przy przejściu na ulicę się rozglądały, a za właścicielem chodziły krok w krok. I nikt ich nie szkolił! Otóż błąd, bo naukę to one zebrały konkretną. Co zrobić, żeby zaspokoić głód, uniknąć nieprzyjemnego szturchnięcia czy po prostu… przeżyć!

 

  • Maja M.

    Taaaaaa niestety jako właścicielka psa ze schroniska słyszę te super stwierdzenia praktycznie non stop. Co zabawne mój pies łamie prawie wszystkie te mity ^^ co oczywiście skutkuje lawiną kolejnych mądrości… szczególnie teraz gdy Axel przez 2 miesiące miał problem z biegunkami i szukam mu dobrej karmy i słyszę tylko: kiedyś psy jadły wszystko i nic im nie było; teraz ludzie wymyślają z tymi psimi dietami, 5 razy dostanie biegunki i mu przejdzie; ja tu też mam wołowinkę przecież (na moje stw. żeby psa nie karmić smaczkiem pedigree, bo ma w domu gotowane mięso); ale dlaczego on nie może ciasteczka przecież to dla psów; dziwne, że ma taki delikatny żołądek przecież jest ze schroniska itd. itp…. aż smutno mi się zrobiło xD

  • Julia Kozubek

    Kolejny wpis który będę udostępniać pod każdą dyskusją na temat kundelków – świetne podsumowanie, bardzo rzeczowe i przemyślane. I fajnie że są podlinkowania do innych wpisów. Jeśli ktoś chce, to znajdzie tu całą podstawową wiedzę początkującego, świadomego psiarza 🙂