Tego nie rób swojemu psu!

Zazwyczaj słyszycie, żeby z psem robić to i siamto (trenować, ćwiczyć, nawiązywać więź itd.). A co, jeśli ja powiedziałabym Wam, że jest lista rzeczy, których – według mnie – nie należy robić żadnemu psu? I wcale nie dotyczą one oczywistości takich jak znęcanie. Oto moja osobista lista 10 rzeczy, których za żadne skarby nie należy robić swojemu psu.

1. Nie forsuj

Uprawianie sportów z psem jest modne, podobnie zresztą jak dogtrekkingi. W jednym i drugim nie ma nic złego, o ile nasz pies ma dobrą kondycję. Problem jednak polega na tym, że bardzo często na dogtrekking, intensywne treningi czy wyjazd w góry zabieramy psa bez jakiegokolwiek przygotowania, a często nawet bez intensywniejszych spacerów. Dynamiczne treningi zaczynamy natomiast z biegu, często z psem wyjętym dopiero co z samochodu, bez żadnego rozgrzania mięśni czy dania psu czasu na powolny rozruch. To fajnie, że chcemy z psami robić coraz więcej, ale warto pamiętać, że jeden nierozważny trening czy wyjście w góry bez przygotowania mogą spowodować, że naszego psa czeka długa rehabilitacja.

2. Nie przekarmiaj

Jeśli babcia wpoiła Ci, że miarą miłości jest ilość jedzenia dawana psu – wybij to sobie z głowy. Gruby pies ma kłopoty z układem ruchu, sercem, a w końcu i oddychaniem. Przy znacznej otyłości wzrasta ryzyko cukrzycy, pojawienia się zaburzeń pracy wątroby czy trzustki, problemów z oddychaniem. Owszem, w przypadku dużych psów nadwaga często oznacza znaczne problemy z poruszaniem. Warto jednak pamiętać, że to u mniejszych psów nadwaga szybciej może doprowadzić do poważnych chorób. Dlaczego? Bo łatwiej jest utuczyć małego psao nadwadze mówimy, gdy pies ma dodatkowe do 20% normalnej masy ciała, co przy wadze prawidłowej 5 kg oznacza 6 kg jako nadwagę i każdy gram wyżej jako otyłość. A nietrudno wcisnąć w psa dodatkowy kilogram, dając mu a to kiełbaskę, a to serek, a to może kawałek kanapeczki, nie? Standardowe powody – „bo tak patrzy”, „bo pewnie głodny”, „bo nie chciał karmy” (dziwne, nie?)…

3. Nie mąć w głowie

Azor, chodź na łóżko się poprzytulać! Azor, nie wolno na łóżku, uciekaj! No i jak ten Twój biedny pies ma się czuć? Dziwisz się, że nie chce z Tobą współpracować albo reaguje warczeniem na Twój zdecydowany ton? Nie wiem, skąd Twoje zdziwienie, skoro sam mieszasz psu w głowie, raz na coś mu pozwalając, a raz mu tego zabraniając, często napastliwym tonem czy dodając do tego gest poganiania. Oczywiście, jeśli pies i właściciel mają dobry kontakt i świetną więź, to nie ma większego kłopotu z dogadywaniem się – i wtedy jednorazowe odstępstwo od normy nie zmieni wiele. Niemniej jednak problematyczne staje się regularne mieszanie w zasadach, które wyznaczamy naszemu psu. Wszystkie psy w typie JRT i rasowe, którym szukałam nowych domów, miały problem właśnie z zaburzonymi zasadami w swoich domach. Szczególnie uciążliwe staje się to w przypadku, gdy mamy psa od szczeniaka albo dopiero co go adoptowaliśmy, pewne zachowania uważamy za odpowiednie „na początek” czy „dla szczeniaka”, a potem jesteśmy zdziwieni, że pies nie czai, dlaczego nagle już nie może tak robić.

4. Nie używaj narzędzi szkoleniowych bez wiedzy

Tak, najazd na kolczatki trwa, nawet rozeszła się plotka, że zostały ustawowo zabronione (nie, nie zostały…). Na kantar – co mnie zawsze dziwi – nie, a moim zdaniem tym narzędziem szkoleniowym można zrobić psu sporą krzywdę, zwłaszcza nieumiejętnie się nim posługując. Tak więc ustalmy podstawowe fakty: kantar i kolczatka nie powinny służyć do codziennych spacerów. Koniec, kropka.

5. Nie zmuszaj do kontaktów z psami…

Ile razy słyszałeś, że Twój pies MUSI przywitać się z innym, bo jak nie, to jest psychiczny? No cóż – nie jest. Zwłaszcza dorosłe psy nie zawsze lubią towarzystwo innych czworonogów i mają do tego prawo. Co wówczas zrobić? Nauczyć psa, w jaki sposób może samodzielnie rezygnować bez konfliktów z kontaktu z innym psem (bo często jest tak, że pies po prostu wyskakuje z zębami, jako że pobratymców nie lubi). Nawet ten pies, który nie lubi innych psów, nie ma prawa ich atakować tylko z powodu tej antypatii. No i oczywiście nie należy zmuszać psa do zabawy z innymi psami. Z doświadczenia wiem, że takie czworonogi mają zwykle kilkoro psich przyjaciół, którzy są akceptowani w towarzystwie – i to im wystarcza.

6. …nie zabraniaj kontaktów z psami!

Twój szczeniak chce się bawić z każdym napotkanym psem? To zrozumiałe, a zakazywanie mu tego kontaktu może skończyć się kiepsko dla jego socjalu. Nie oznacza to jednak, że należy pozwalać psu na każdą zabawę i kontakt z każdym psem. Najbardziej optymalny będzie wybór zrównoważonych czworonogów z rozsądnymi opiekunami – albo nawet psów, które nie lubią się spoufalać, ale będą w stanie nauczyć szczenię savoir-vivre’u. Istnieją takie psy! Zamiast zakazywać – sam zorganizuj towarzyskiemu psu kolegów.

7. Nie zakładaj kagańca-tuby (prawie nigdy)

Warto powiedzieć głośno: to kaganiec weterynaryjny. Tuba, która zaciska się na psim pysku, nie dając mu możliwości otwarcia się jest po prostu zabezpieczeniem na wypadek, gdyby czworonóg próbował ugryźć lekarza podczas standardowych procedur weterynaryjnych. Nie jest to kaganiec na codzienny spacer, zarówno na mrozie, jak i w upale. Nie jest to też dobre zabezpieczenie na czas jazdy samochodem czy pociągiem. W obu przypadkach z tego samego powodu – pies nie ma opcji ziać, a to jedyna opcja, aby mógł zachować wentylację w upale czy sytuacjach stresowych. Nie, maksymalnie poluzowana tuba też jest zła – nie jest kagańcem. Może jej nie być. Nie uznają jej np. w pociągu.

8. Nie zmuszaj do kontaktu z dziećmi (i dorosłymi w sumie też)

Nie ma nic gorszego niż sytuacja, w której pies służy jako szmatka do wycierania rąk dla całego osiedla, mimo że wyraźnie daje znaki, że tego nie chce. Wywraca oczami, zieje, odwraca głowę, oblizuje się… Ale nie, bo Kazio z Jasiem i Dorotką muszą pieska pogłaskać, bo taki ładny i cudny, i w ogóle. A sąsiadka to najchętniej wzięłaby go na ręce, bo to takie ciumciu-rumciu. Oczywiście, najlepiej byłoby mieć wielkiego, czarnego, groźnie wyglądającego psa, no ale nie wszyscy takie lubią 😉 Reszta świata musi nauczyć się asertywności i obserwacji swojego psa. I zaznaczam – są psy, które głaskanie lubią (Mały Biały do nich nie należy, on lubi tylko merdać) i nie widzę powodu, aby np. dzieciom nie pokazać, jak takiego psa pogłaskać. Reszta głaskana być nie musi. Serio. Od nie-głaskania przez innych ludzi pies nie umiera. Pies, który nie lubi dzieci, to też normalny pies – tylko nie lubi dzieci. Niektórzy nie lubią szpinaku 😉

9. Nie realizuj swoich ambicji kosztem psa 

Co to konkretnie oznacza? Choćby to, że nie każdy pies dobrze znosi stres zawodów czy wystaw. Nie każdy pies, mimo predyspozycji ogólnych rasy, sprawdzi się w agility wśród innych czworonogów. Czasami zdarza się, że czworonogi źle znoszą towarzystwo innych psów, emocje towarzyszące startom czy zgiełk na miejscu zawodów albo wystawy. Co więcej, może też zdarzyć się, że pies nie sprawdza się w konkretnej dyscyplinie sportowej, którą mimo to wybraliśmy, bo… jest modna albo widowiskowa. O wiele lepiej będzie dokładnie wybrać psa, ocenić jego możliwości i ograniczenia, a następnie dopiero wówczas zdecydować, czy chcemy w ogóle uprawiać jakiś sport.

10. Nie porównuj

Pierwszy grzech posiadaczy psów… i rodziców. Porównywanie psów, podobnie jak i porównywanie dzieci, jest bezcelowe, zwłaszcza pod względem zachowania. Jeśli chodzi o wygląd – oczywiście, możemy porównywać psy w odniesieniu do wzorca rasy, gdy mowa o czworonogach z rodowodami. W końcu na tym polegają wystawy 😉 Nie ma to jednak wpływu na nasz subiektywny odbiór psiego wyglądu. Najbardziej szkodliwe jest jednak porównywanie psiego zachowania. Bo ten pies robi już to i to, a mój jeszcze nie (a jeśli są rodzeństwem, to już w ogóle!). Otóż – nawet rodzeństwo u tych samych właścicieli nie rozwija się tak samo i często wymaga różnych metod szkoleniowych. Co więcej, nawet rodzeństwo ma zupełnie różne charaktery! Porównywanie psich osiągnięć czy umiejętności prowadzi jedynie… donikąd. No dobra, prowadzi do frustracji, niezdrowych ambicji i tego, że cały ten szajs odbija się na psie.

11. Nie pozwalaj na wszystko

To, niestety, domena właścicieli małych psów. „Bo jest mały” – to zwykle główny powód. Ale i opiekunowie dużych czworonogów mają swoje powody, aby psu pozwolić na wszystko. Przykład? „Bo i tak to zrobi”, powiedziała pani, która mimo moich sprzeciwów dobiegła za zjeżonym psem na smyczy do Małego Białego (dodam, że Mały Biały był wielkości głowy tamtego). Umiar jest podstawową cechą, którą cenię sobie w zachowaniu właścicieli i czworonogów. Jako ciekawostkę dodam, że idąc ostatnio z mamą, Małym Człowiekiem i Małym Białym naprzeciwko zobaczyłam panią ze średnim psem. Mały Człowiek spał (co jest w wózku świętem dla mnie większym niż Boże Narodzenie), a pani z naprzeciwka wali tekstem, żeby z dzieckiem nie podchodzić, bo jej pies będzie na pewno szczekał na mojego. Zajebiście, prawda? Powód? „Bo taki waleczny”…

12. Nie lecz w internecie

Mojemu psu wyrosło coś na pysku, czy trzeba iść z tym do weterynarza? Mój pies wygryza sobie sierść do krwi, czy to powód, aby iść z nim do lekarza? Tak, niezbędne jest pójście do dobrego lekarza weterynarii w każdym przypadku, gdy pies zachowuje się niestandardowo. Zwłaszcza, gdy dzieje się to po raz pierwszy i widzimy, że pies cierpi. Oczywiście, gdy pies załatwi się raz bardzo luźno, a dopiero co zmieniliśmy mu karmę, to możemy poczekać i ocenić jego stan; jeśli psi nastrój się nie zmienia, a incydent był jeden – przyczyna jest znana. Jeśli jednak pies nagle czuje się gorzej, traci apetyt, jest osowiały, ma silną biegunkę, wymiotuje, słania się na łapach, puchnie, intensywnie dyszy, nie ma kontaktu z człowiekiem czy jest silnie pobudzony – wymaga to kontaktu z lekarzem. Podobnie, gdy nasilają się niewielkie dotychczas problemy, np. drapanie, intensywna utrata sierści poza sezonem linienia, biegunki i inne.