Czasem sobie marzę…

…że Mały Biały jest duży. I najlepiej szatańsko czarny, a gdyby miał jasne oczy, to byłby idealny. W końcu nie musiałabym się zastanawiać, czy ta przemiła starsza pani z kokiem i poplątaną kulką sierści z zębami, idąca z naprzeciwka, postanowi użyć głowy i smyczy do utrzymania swojego psa, czy może wręcz przeciwnie.

Czytaj dalej…

Spacerowa sobota

Poznawanie nowych terenów spacerowych zawsze jest czymś fascynującym. Nie wiemy, ile czasu zajmie nam spacer ani jak daleko trzeba będzie pójść, aby znaleźć dobre miejsce – i czy w ogóle dobre miejsce znajdziemy. Tak też udaliśmy się tym razem na spacer z Małym Białym. Poczuliśmy również zaletę mniejszego miasta – po 20 minutach marszu byliśmy już poza miastem. Czytaj dalej…