Świadomość tylnych łap – filmik

Miałam nagrywać ku temu osobny filmik, ale w sumie doszłam do wniosku, że lepsze będą filmiki, które nagrywałam w trakcie faktycznej nauki, niż taki jeden podkładany, gdzie młody przeskakuje kolejne etapy, bo przeca on to już umie, nie? A więc będzie po kolei.

A przedtem chciałam serdecznie podziękować wszystkim „czytaczom”, „oglądaczom” i „zaglądaczom”, jako że blog miał już ponad 10000 wyświetleń, a i codziennie ma ich setki, w tym dużo nowych – ja i małe białe dziękujemy. Zwłaszcza zaś naszym obserwatorom.
Miło się złożyło, bo małe białe akurat dziś dostało kolejne porcje karmy, więc niech ma w nagrodę. Zamawialiśmy stąd po raz pierwszy i przyznaję, że super wyszło: zamówione w czwartek po południu, w piątek wysłane, dziś dotarło, a dodatkowo jeszcze z przysmakami dla małego białego! Kontakt telefoniczny również bez zarzutu, a że obecnie tak fajna obsługa rzadko się zdarza, więc polecamy. Zamówiliśmy dla odmiany Taste of The Wild, w tym nowy smak, więc niedługo będzie relacja z testowania 🙂
Tymczasem wracamy do tematyki, czyli świadomości tyłu. Dla wielu osób jest to niepotrzebny wymysł, dla wielu – bardzo przydatna rzecz zwłaszcza u tych psów, które mają potem ćwiczyć jakieś sporty. Świadomość ciała u psa buduje się wraz z kształtowaniem zachowań, zaś wraz ze świadomości zadu i tylnych łap budują się również mięśnie. Dodatkowym atutem jest to, że pies zdaje sobie sprawę z posiadania tylnych łap, dzięki czemu generalnie rano mniej jesteśmy narażeni na to, że wdepnie nam w oko 😉 Spróbuję pokazać, jak wyglądało to u nas.

Etap I – klikanie tylnych łap

Pewnie można ten etap nazwać zgrabniej, niemniej jednak na tym on polega. Generalnie cała nauka u nas opierała się na kształtowaniu zachowań. Jak widać – najpierw pies dostał obok siebie książkę, na tyle wysoką, aby odróżniała się dość dobrze od poziomu podłoża, ale na tyle niską, aby nie stanowiła wyzwaniu. Na początku klikamy spojrzenie na nią, potem ruch w jej stronę, następnie wejście jakąkolwiek łapą, a na końcu wchodzenie jedynie tylną łapą, nawet, jeżeli jest ono przypadkowe. U małego białego doskonale widać, jak powtarza opłacające mu się, czyli wzmacniane, zachowania. Pod koniec sesji widać, że małe białe zakłada już tylne łapy, czyli wyłapał, że mniej więcej o to mi chodzi. Na tym etapie nie wprowadzałam żadnej komendy, choć oczywiście można – wszystkie te elementy, które przedstawiam, są ruchome, w zależności od psa, jego chęci do pracy, szybkości narastającej frustracji i poczucia nudy oraz chęci proponowania zachowań.
 

Etap II – utrwalanie i zwiększenie trudności

Na drugim etapie starałam się utrwalać czynności, czyli zakładanie tylnych łap, nagradzając wyjątkowo to, gdy założy jedynie tylne łapy, bez wchodzenia przednimi. Dodatkowo – zwiększyłam poziom książek, aby miał nieco wyżej, czyli było to dla niego większe wyzwanie. Jak można zauważyć, jest to filmik zatytułowany sesja trzecia, bo druga to było coś pośredniego, ale bez zwiększania trudności – tych sesji w przypadku różnych psów będzie różna ilość.

Etap III – zwiększenie trudności i wprowadzenie komendy

Od razu powiem, co by nie było: komendę wprowadzamy na tym etapie, na którym uważamy, że nadszedł na to odpowiedni moment. Trzeba to wyczuć, u każdego psa będzie to inna chwila. A więc ten etap to czas, kiedy stwierdziłam, że pies może robić to samo, tylko gdzie indziej (uczy to psa, że komendy nie wykonuje się jedynie w określonych okolicznościach, co bywa baaardzo przydatne). U nas, jak widać, małe białe skojarzyło sobie już gest z wykonaniem komendy (na dużo komend najpierw mamy gest, a potem słowo). Z racji na inne podłoże, najpierw nagradzamy każdą próbę wykonania, a potem tylko wybieramy te najlepsze – i  znów, to zależy od psa. W każdym razie wygląda to tak, jak widać poniżej, i jest dopracowywane wciąż i wciąż. Tak długo, aż wykonanie będzie dla nas idealne 🙂
Zakończona nauka wygląda tak, jak widać poniżej albo jak można zobaczyć w tej notce.

Enjoy! Mam nadzieję, że się przyda 🙂
  • Victoria

    Ile czasu zajmuje taka nauka komendy ?

    • BialyJack

      Trudno nazwać to komendą w zasadzie, raczej jest to jakieś ćwiczenie, które pozwala zachować świadomość psiego ciała, a i usprawnia codzienne spacery, życie w domu (znaczy pies wie, że ma łapy z tyłu, i nie próbuje chodzić Ci nimi po głowie) i inne ćwiczenia 😀 Nauka trudno powiedzieć, ile trwa, bo każdy pies inaczej do niej podchodzi, potrzebuje innej liczby powtórzeń i treningu.

      • mrmale

        a ile trwała w tym konkretnym przypadku?

        • BialyJack

          Jak wyżej – czym jest nauka komendy? Jak ją liczyć? Etap wyczajenia przez psa, o co chodzi przy kształtowaniu? Etap podłożenia komendy i tego, że pies już ją rozumie? Utrwalenie komendy – jak uznać, że już się zakończyło? A może etap eliminacji jednego z dwóch czynników, czyli moment, w którym pies rozumie komendę tylko głosową albo tylko gestową i nie ma potrzeby ich łączenia? Trudno jest określić, ile trwa nauka komendy – u nas powtórzenia trwają ciągle 🙂