Shaggy Brown Natural – Fish Dog Treat – recenzja

Jak z pewnością nieraz czytaliście, mamy spory problem z wybraniem dla Małego Białego dobrych smakołyków. Zazwyczaj staramy się kombinować coś we własnym zakresie, ale nie zawsze są na to czas i warunki. Z tego powodu chcielibyśmy przedstawić Wam smaki, przez które Mały Biały cały się obślinił w trakcie sesji – i które ja polubiłam z punktu widzenia właściciela.

Z marką Shaggy Brown Natural mieliśmy już do czynienia – testowaliśmy ich karmę zaraz po tym, jak weszła na rynek polski, czyli pod koniec roku 2014. Ten test możecie przeczytać na naszym blogu, są tam też informacje o firmie, które w tej notce pominiemy i przejdziemy od razu do sedna – czyli tego, jak smaki się sprawdziły.

Skład Fish Dog Treat

Pierwszym, co przekonało nas do smakołyków rybnych marki Shaggy Brown Natural, to oczywiście skład. Przez alergie Małego Białego nie jesteśmy w stanie podawać mu 90% smaków, które są na rynku, czyli wszystkich, które zawierają drób. Jak można się spodziewać, w puli, która zostaje nam do wyboru, również pojawia się problem: z przechowywaniem, dawkowaniem, dostępnością, ceną, no i a moją wygodą oraz psim smakiem. Z tego powodu smaki te od razu mnie zainteresowały.

Skład jest bardzo prosty: 80% to same ryby, w tym 48% łososia, 24% pstrąga oraz 8% białych ryb. Ryby, według wskazań na opakowaniu, przygotowane są na świeżo i gotowane na parze, a potem suszone. Wypełniaczem są ziemniaki i słodkie ziemniaki. Dodatków smaki… nie posiadają. I wcale ich nie potrzebują, ale o tym za chwilę.

Smaki nie posiadają w składzie żadnych dodatkowych, zwierzęcych źródeł białka, czyli są monoproteinowe. Nie zawierają również zbóż. W analizie składu znajdziemy między innymi kwasy Omega 3 i 6, a także białko surowe w ilości 30% i 13,5% tłuszczów.

Karma, dzięki swojemu składowi, może być podawana bez ograniczeń, jeśli chodzi o dzienne spożycie. Przygotowana jest z myślą o psach dorosłych oraz szczeniakach począwszy od 4 miesiąca życia.

Ze względu na analizę składu trzeba pamiętać, że smaki są traktowane przez psi organizm jako sucha karma. Z tego powodu, aby pies nie przybierał na wadze, musimy odjąć podawaną ilość od dziennej dawki karmy. Co więcej, psu należy zapewnić stały dostęp do wody.

Plusy smakołyków Fish Dog Treat

Pierwszym plusem jest rzecz jasna skład. Fakt, że są one monoproteinowe i nie mają zbóż działa na ich korzyść, podobnie jak wysoka zawartość składników rybnych. To przekłada się na dobre trawienie – pies bez problemu jest w stanie zjeść je, gdy zjada jakąkolwiek karmę, i nie ma z tego powodu żadnych nieprzyjemności związanych z nieprawidłowym trawieniem.

Kolejny plus to wygląd. Krokiety mają formę niewielkich, nieregularnych rybek, a dodatkowo są dość twarde, zaś po rozgryzieniu przez psa – kruche. W ten sposób czyszczą zęby przy jedzeniu, a nam jest łatwo wyłowić smakołyk z saszetki dzięki nieregularnemu kształtowi. Najlepiej za ogonek 😉

Zaletą jest również fakt, że rybki nie są bardzo suche, ale i nie są na tyle wilgotne, aby pobrudzić np. rękawiczki czy kieszeń. Dzięki minimalnej wilgoci w mroźne dni nie zamarzają nam w kieszeni, jak to ma zwyczaj czynić np. gotowana marchewka albo gotowane mięso.

Plusem jest ich intensywny zapach, przez który nie potrzebują praktycznie żadnych wzmacniaczy smaku – pies i tak będzie robił wszystko, aby je zjeść.

Smaki sprzedawane są w opakowaniu, które pozwala na szczelne zamknięcie smakołyków, gdy ich nie używamy. Wystarczy nadebrać sobie nieco do saszetki, a resztę zamknąć dzięki zatrzaskowi strunowemu – i przechowywane w stałej, pokojowej temperaturze  i suchym miejscu mogą stać aż do daty ważności. A data ta to ok. 10-12 miesięcy, co również potwierdza brak dodatkowych substancji wzmacniających. Jednocześnie są ważne na tyle długo, aby móc je zużyć nawet na zmianę z innymi smakołykami.

Co jest istotne – nie posiadają ograniczenia, jeśli chodzi o liczbę podawanych smaków dziennie. Można więc swobodnie nimi zarządzać, pamiętając tylko o odjęciu odpowiedniej ilości od podawanego jedzenia.

Wielkość można też uznać za zaletę. Mały Biały nie ma większego problemu z szybkim zgryzieniem jednej rybki, a jest na tyle duża, że jej nie łyka. Sprawdzi się i u większych, i u mniejszych psów – wypróbowane!

DSCN9248

Zastrzeżenia

Zastrzeżenia są właściwie raczej pewnymi wskazówkami. Pierwsza i najistotniejsza to opakowanie – choć dobrze chroni smaki, to jednak problem leży w tym, że możemy kupić tylko opakowanie 0,5 kg. Myślę, że wiele osób będzie chciało zakupić smaki w opakowaniu większym dla dużego psa oraz mniejszym, dla testowania, czy posmakują psu.

Trzeba również uważać na zapach – jeśli mamy zamiar podać rękę dżentelmenowi tuż po nagradzaniu psa, możemy go zwalić z nóg rybnym aromatem. Na szczęście, dość szybko znika z dłoni.

Z oczywistych powodów, jak większość twardych smaków, rybki nie nadają się do nagradzania psa w biegu – może się nimi zakrztusić.

 

Jeśli zainteresowały te rybne przysmaki, zajrzyjcie na stronę producenta, gdzie możecie je kupić. Zapraszam Was również do naszego zestawienia TOP 10 smakołyków dla psów.

  • kalyna

    Hihihi w poniedziałek my pisaliśmy recenzję na ich temat i jesteśmy równie zachwyceni tymi smaczkami 🙂 Bardzo dobry skład jak na treserki i w sam raz dla alergików 😉

  • Valerie

    Jestem bardzo ciekawa, jak te smakołyki sprawdziłyby się u nas, ponieważ mój wybredny czworonóg nie przepada za niczym, co choć trochę przypomina suchą karmę 😉 Nie mniej może kiedyś zdecyduję się na ich zakup.

  • Skład jest świetny, szkoda natomiast, że to kolejne twarde smakołyki. Pomijam już kwestię niemożności nagradzania psa w biegu – po prostu konieczność przeżucia ciastka wiele psów wybija z koncentracji podczas pracy.

    • BialyJack

      To fakt, przy czym tutaj „przeżuwanie” trwa chwilę, i np. dla nas one są lepsze od GimDoga – bo tamte są bardziej „gumowate” i to dopiero odciąga uwagę 😀 Niemniej faktycznie, nie można nagradzać w biegu – w biegu to się sprawdzają chyba tylko gotowane kawałki mięsa czy warzyw, bo nie trafiłam jeszcze na smaki idealne. No, chyba że świeże kawałki żwaczy czy pasków mięsnych.

  • Patrycja Wisniewska

    Brzmi zachęcająco, po tej recenzji chyba wypróbujemy!

  • Pingback: Jaki był rok 2015? - Biały Jack()