TOP 10: psie rzeczy, za które nie warto przepłacać

Chyba każdy z nas chce oszczędzać – czy to na czarną godzinę, czy wymarzony wyjazd albo spełnienie marzeń o posiadaniu najlepszego sprzętu fotograficznego na świecie. W oszczędzaniu często stawiamy przede wszystkim na ograniczenie zbędnych wydatków i fanaberii, a tymczasem przepłacamy za najróżniejsze psie rzeczy, które kupujemy. W tym za takie, za które przepłacać po prostu nie warto.

Nasze zestawienie TOP 10 zawiera nie tylko psie rzeczy, o których wiemy z osobistego doświadczenia, ale też te, które obserwujemy u innych psiarzy. Zobaczcie, co jest – według naszych obserwacji – zbędnym wydatkiem.*

1. Światełka do obroży

Firmowe odblaski, migające diody – wszystko fajnie, bo w celu zapewnienia psu bezpieczeństwa, zwłaszcza jesienią i zimą, gdy jednak tych ciemności jest najwięcej. Zanim kupicie specjalne światełka mocowane do obroży i dedykowane psom, sprawdźcie te niewielkie urządzenia migające i świecące, przeznaczone np. do rowerów czy dziecięcych plecaków. Z dużym prawdopodobieństwem kupicie je taniej, a często będą podobnej czy nawet lepszej jakości.

2. Gotowe przysmaki dla psów

Pierwsze wyzwanie? Znajdź jakiekolwiek przysmaki o sensownym składzie. I mówiąc: sensownym, mam na myśli: wartościowym, jasno określonym i prostym, a przy tym odpowiednim dla alergika. Nie, że „zboże” i „produkty pochodzenia zwierzęcego”. Gwarantuję, że znalezienie takich przysmaków, zwłaszcza bez drobiu, jest piekielnie trudne. A jak już się na nie trafi, to są… szalenie drogie. Zdecydowanie korzystniej będzie kupić po prostu mięso i je ususzyć z zapasem na kilka dni albo upiec psie ciastka. Opcja ta jest tańsza, prosta w wykonaniu (nawet bez specjalistycznych kursów obsługi piekarnika ;)) i zdecydowanie zdrowsza.

3. Psie specyfiki do łap

Zimą większości z nas zależy na zabezpieczeniu psich łap przed solą czy mrozem; latem chcemy nawilżyć opuszki po np. długim pobycie nad morzem czy marszu po kamienistym szlaku. W maściach do psich łap dedykowanych na zimę znajdziecie jednak sporo substancji zwiększających przewodnictwo temperaturowe, a także zawierających wodę – co zdecydowanie jest niewskazane. Te na lato mogą natomiast zawierać rozmaite substancje dodatkowe, w tym również chemiczne, dodające choćby zapachu. Tymczasem istnieją bardzo proste alternatywy w obu przypadkach – możecie bowiem u psów stosować to, co stosujecie u siebie. Na zimę – czystą lanolinę. Na lato – nawet masło kokosowe bez dodatków czy olej kokosowy. W tańszej wersji sprawdzi się też zwykła maść witaminowa, którą my mamy w każdej domowej i wyjazdowej apteczce. W poprzednim roku pies dostawał ją na opuszki w celu nawilżenia po drugiej wędrówce, a my aplikowaliśmy je na obolałe, stłuczone, pokryte pęcherzami stopy – i tak sobie leżeliśmy przez kwadrans, aż się wszystko nie wchłonęło 🙂

Zobacz również nasze absolutne TOP 10 psich rzeczy! Więcej

4. Linka dla psa

Temat dla nas ostatnio bardzo aktualny i ważny, patrząc na wszystkie nasze psie rzeczy. Nasza poprzednia linka wyzionęła ducha, więc poszukaliśmy czegoś na niepewny teren. Wymagania? 20 metrów, cienka i wytrzymała taśma, zakręcany karabińczyk. No i nie ma. A jak jest, to w cenie 80 zł. O ile rozumiem kupienie np. linki z Biothane dla kogoś, kto regularnie tropi z psem, o tyle w celach treningowych to mija się z celem. Co więcej, tanie i cienkie linki znanych firm nadają się co najwyżej do narobienia sobie ran na nogach, u nas nie sprawdziły się zupełnie, a u dużego psa nie widzę ich zastosowania. Alternatywa? Kupić osobno linkę/taśmę oraz karabińczyk, zaczepić jedno o drugie i… voila! Nasz to kosztowało ok. 30 zł już z przesyłkami 🙂

5. Legowisko dla szczeniaka

Tak, są szczeniaki, które nie niszczą, nie sikają i w ogóle są aniołami – to się zdarza. Większość swoje pierwsze legowisko potraktuje jako gryzak przy zmianie uzębienia albo obsika podczas pierwszych prób pozostawienia w domu. Z tego powodu nie warto inwestować dużych sum w legowisko dla szczeniaka – lepiej przecierpieć katusze estetyczne i dobrej jakości produkt kupić dopiero, gdy pies przestanie mieć dziwne pomysły.

6. Maty do nauki czystości

Czyli podkłady higieniczne dla szczeniąt. W tym mamy zdecydowanie duże doświadczenie. I z tym doświadczeniem powiem Wam jedno: podkłady dla szczeniąt (te specjalne, dedykowane) i podkłady higieniczne (do przewijania, dla osób starszych, niepełnosprawnych) nie różnią się specjalnie jakością. Długo takiego podkładu zasikanego w kilku miejscach nie zostawicie, bo będzie unosił się z niego wątpliwych walorów zapach. Zauważam dwie różnice w innych aspektach. Pierwsza dotyczy wielkości – te dla szczeniąt z jakiegoś powodu dostępne są w małych rozmiarach – zwykle 30×45 cm albo 40×60 cm, podczas gdy te apteczne to minimum 40×60 cm, choć my zawsze inwestowaliśmy w te 60×90 cm (bo szczeniaki mają głupi zwyczaj sikania w trakcie biegu ;)). Druga kwestia to cena. Dobrej jakości podkłady higieniczne kupicie w rozmiarze 60×60 cm, w liczbie sztuk 50, za 40 zł. Podkłady dedykowane szczeniętom będą tyle kosztowały przy dobrych lotach za 20-30 sztuk, i to mniejszych rozmiarów.

7. Miski

Niedawno, po remoncie kuchni, postanowiliśmy dobrać miski do nowej kolorystyki pomieszczenia (tak tak, patrz: dopisek na dole!). Szukaliśmy misek w odcieniach szarości. Znaleźliśmy – głównie plastikowe, w naprawdę abstrakcyjnych cenach albo po prostu nieładne. Z kolei ceramiczne albo nie nadawały się do mycia w zmywarce, albo miały dziwne rozmiary, albo po prostu nie przekonywały jakością i ceną. Moja propozycja – oczywiście prócz kupowania w promocji, jak to zrobiliśmy i my – poszukajcie w outletach albo… sklepach z akcesoriami kuchennymi – psie rzeczy jako wyspecjalizowane w swoim przeznaczeniu często są również droższe. Ze swojej strony proponujemy inwestycję w miski ceramiczne, chyba najłatwiejsze w utrzymaniu czystości, najbardziej estetyczne oraz najzdrowsze dla psa.

8. Psie kocyki

Od razu zaznaczę – nie mówię tutaj o tych zupełnie wyjątkowych, haftowanych, z nietypowych materiałów. Mówię o tych, które chcemy zabierać ze sobą na wyjazdy i wiemy, że po prostu się zniszczą, jak i tych, które wkładamy psu do klatki bez specjalnego wglądu w ich wartości estetyczne. Wszystkie kocyki „dedykowane” psom znajdziecie taniej w wersjach uniwersalnych np. w sklepach z wyposażeniem wnętrz i tekstyliami. Ba, część tych szytych z minky i bawełny znajdziecie w takich samych wzorach na aukcjach internetowych, jako kocyki… dla dzieci! My osobiście mamy dwa kocyki z lumpeksu i oba są jednymi z najbardziej miękkich i wytrzymałych kocyków w naszej kolekcji – kosztowały po kilka złotych za sztukę. To takie psie rzeczy, które zabieramy ze sobą prawie wszędzie i przeżyły już najróżniejsze warunki.

9. Woda dla psa

Woda jest niezbędna do życia – każdy pies powinien mieć zapewniony stały dostęp do świeżej wody, a podczas spacerów w cieplejsze dni dodatkowo postoje na pojenie co ok. pół godziny. Ale woda dla psa? Wiele razy wędrowaliśmy z czworonogiem po górach i owszem, mieliśmy wodę – swoją, niegazowaną, źródlaną. Z ciekawości sprawdziłam skład kilku marek wody dla psa – jest to… woda źródlana, czasami z dodatkami, które spokojnie możemy dokupić osobno, jeśli w ogóle chcemy je podawać. Trudno mi wyobrazić sobie noszenie specjalnej wody dla psa na 30-kilometrową trasę. Bo wiecie, że i tak pies najchętniej napije się z kałuży/stawu/rzeczki i nie zauważy różnicy? A nasz portfel – i owszem.

10. Gotowe mieszanki BARF

Być może rozbudzę tutaj wiele kontrowersji, ale jestem świeżo po omówieniu tematu o diecie RAW. I choć karmię suchą karmą z wielu względów (które już poruszaliśmy – zastrzegam, zanim pojawią się pytania), to usłyszałam już od kilku karmiących surowym historie o mieszankach. W skrócie: o wiele taniej i zdrowiej dla psa będzie samodzielnie kupić mięso, podroby i dodatki, aniżeli korzystać z mieszanek. Choćby dlatego, że wiecie, jakiej jakości mięso kupujecie…

*Gwoli wyjaśnienia – chodzi nam głównie o subiektywnie zebrane psierzeczy, które ze względów praktycznych wcale nie muszą być kupione w takiej cenie, jaką oferują sklepy zoologiczne. Oczywiście użytek ma tutaj zasada „kto bogatemu zabroni” oraz kwestia gustu – z tym nie dyskutujemy. Gust w końcu jest jak tyłek – każdy ma swój 🙂
  • Oliwiaa

    Mój pies zawsze niszczy miskę na wodę. Ta na jedzenie to świętość, którą mogę dotykać tylko ja i on, ale na wodę to momentami ulubiona zabawka mojego psa. Plastikowe, ceramiczne, szklane (tak, tak, kwestia próżności), metalowe- no po prostuj wszystkie umierały po tygodniu. No i teraz po prostu pije z doniczek. Tych doniczek, które kupiłam, ale nigdy nie użyłam. Mam ich na składzie jeszcze ze 20, więc na spokojnie wystarczą na jakieś pół roku, więc minie okres dojrzewania i może wreszcie polubi się z normalnymi miskami.

    • O, to ciekawe – spotkałam się z psami, które noszą swoje miski (ale głównie te na jedzenie), czy zwierzakami wylewającymi wodę (nasz Stefan – mysz – miał właśnie taką manierę, aż dostał poidełko…), ale niszczeniem misek na wodę – jeszcze nie 😀

  • kiedyś chciałam zaoszczędzić na lince treningowej i sama ją zrobić… i wyszło drożej niż gotowiec;) czasem trzeba jeszcze mieć szczęście i trafić na promocję;)

    • A tak, to na pewno – jak wyżej, koniecznie trzeba szacować koszty 🙂 I dodać do tego swoją cierpliwość – czy jej wystarczy… 😀

  • Natalia Korthals

    Również sama często coś robię,żeby wyszło taniej,ale nie zawsze mi to wychodzi,bo są sklepy gdzie materiały sprzedają drożej niż jeżeli miałby to być gotowiec :/

  • Naprawdę można kupić butelkowaną wodę dla psa? ;-D