Pies w typie PRT szuka domu – Kalisz

Kolejny psiak szuka dobrego domu – tym razem w typie parson russell terriera. Proszę osoby zainteresowane psem, aby najpierw zapoznały się z ogłoszeniem, a potem dopiero zadawały pytania i myślały poważnie o adopcji.

Pies ma na imię Miki. Ma ok. 2,5 roku, nie ma rodowodu – jest w typie rasy. Jak widać, ma charakterystyczne, stojące uszy.

Pies zna podstawowe komendy, na spacerach przychodzi na zawołanie, chodzi na smyczy. Lubi różne aktywności typu zabawa w aportowanie, wspólne bieganie. Potrzebuje jednak, jak każdy terier, treningu wyciszenia oraz wydzielenia czasu na odpoczynek i aktywność.

12170161_857383994314922_327701430_n

Miki nie wykazuje agresji. Dogaduje się z psami, aczkolwiek nie jest wykastrowany. Zaznaczam, że nie szuka domu u rozmnażaczy i nie zostanie wydany do nikogo, kto będzie miał na celu traktowanie go jako reproduktora. Pies nie jest rasowy!

W domu nie wykazuje specjalnie złych nawyków. Nie żebrze o jedzenie, nie biega po meblach i miejscach, gdzie nie powinien. Jeździ autem. Wymaga odpowiedniej pielęgnacji, w tym również trymowania.

Miki posiada książeczkę zdrowia z aktualnymi wpisami. Szuka domu aktywnego, świadomego potrzeb takiego psa i znającego specyfikę rasy, do której jest on podobny.

12170485_857383997648255_478038153_n

UWAGA! Osoby zainteresowane adopcją zostaną sprawdzone pod kątem potrzeb psa oraz muszą podpisać umowę adopcyjną.

Więcej informacji można uzyskać pod numerem: 661 073 032.  Pies przebywa w okolicach Kalisza.

 

  • kiyo

    Mam pierwszego psiaka od kilku miesięcy, a jeszcze tyle mam do nauczenia…

    Mam pytanko (nie zdołałam przeczytać wszystkich notek i już nie pamiętam, czy takowe padło)- czy Jax miał problemy z podjadaniem na spacerach? Z tego, co czytam, widzę, że macie ten komfort, że mieszkacie w fajnym miejscu z dala od blokowiskowych śmieci, niestety mój maluch nie dość, że jest żarłoczny, to rzecz jasna przenosi to na podwórko i żadna prośba ani groźba nie działa, jak dopadnie kosteczkę, a nie daj boże chleb! :c a że u mnie, to ludzie trutki kładą, jedzenie nafaszerowane haczykami (sic!) etc, to pozostaje mi tylko spacerek w kagańcu, a smutno patrzeć na pieska (chociaż już się przyzwyczaił, no ale…) 😡