Pies to pies

Tak właśnie powiedziała rok temu 2-letnia wówczas, bardzo rezolutna dziewczynka z naszej rodziny. Miała rację, i choć ktoś powie, że to nic odkrywczego – to nie będzie miał racji. Okazuje się bowiem, że dla wielu ludzi pies jest doskonałym substytutem drugiego człowieka i wszystkim, tylko nie psem właśnie.


Kochać z rozsądkiem

Miłość czy przywiązanie, sympatia do psa nie jest niczym nowym – wręcz przeciwnie, wydaje się być naturalnym, że kochamy naszego psa i traktujemy go jako członka naszej rodziny. Jest jednak różnica między traktowaniem go jako równoprawnego członka rodziny, a traktowaniem go jednak jako towarzysza. Nie chcę być zrozumiana źle: oczywiście, trzeba patrzeć na uczucia psa, respektować jego lęki, emocje, przyzwyczajenia. Jednocześnie jednak nie możemy pozwolić na to, aby pies decydował za nas i aby to on miał decydujący głos w rozmaitych kwestiach – w końcu on jest naszym podopiecznym, my jego opiekunami i to my za niego odpowiadamy. Dlatego też, o ile jestem za tym, aby psa szanować i traktować z miłością, o tyle powinna być to miłość rozsądna. Inaczej można zrobić krzywdę nie tylko psu, ale i sobie.

Uczłowieczenie, czyli niewychowany pies

Skrzywdzić psa można nie tylko poprzez przemoc. Uczłowieczanie jest równie dla niego złe, choć oczywiście w innym wymiarze. Przykładów można mnożyć wiele. Pierwszy z nich? Karmienie psa jak dziecka. „Bo patrzy” albo „Bo taki chudy i mizerny”. Przekarmianie zwierząt tymczasem ma tak samo wiele złych efektów, jak i przejedzenie czy w efekcie otyłość u ludzi. Więcej o tym w notce Ciężki problem, czyli nadwaga i otyłość. Innym przykładem jest totalny brak wychowania u takich psów, albo „bezstresowe” metody wychowawcze, przenoszone na psa. Czym to skutkuje? Zazwyczaj brakiem jakiegokolwiek wychowania, w tym również wyuczonymi zachowaniami, które z całą pewnością nie są odpowiednie. Doskonałym przykładem są na przykład pańcie porywające na ręce swoje warczące i rzucające się psy, albo ludzie, którzy do psa mówiąc spokojnym głosem, lekko do przy tym poklepując, gdy ten spina się i warczy na kogoś albo innego czworonoga. Co ciekawe, zazwyczaj takie problemy pojawiają się w przypadku psów, których właścicielami są kobiety. Często również dochodzi do eskalacji takich problemów i wówczas okazuje się, że pies nauczony tego, że on tutaj rządzi – po prostu zaczyna to robić. Właściciel nie ma prawa wejść do pokoju, zabrać psu zabawki czy usiąść na łóżko, bo pies sobie tego nie życzy. Wówczas pojawiają się pretensje ze strony właściciela i wręcz żal do psa – całkiem niesłusznie, bo to nie psia wina, że jego właściciel traktuje go jak substytut dziecka.

Pies-dziecko = pies zagubiony

Tego niestety się nie zauważa, trzymając się mocno opinii, że jedynie „ludzkie” wychowanie może sprawić, że pies czuje się dobrze. Tymczasem u wielu psów można zauważyć duży dyskomfort związany choćby z tym, że człowiek nie wyznacza psu żadnych zasad, ograniczeń, zakazów. Takie psy często, nawet przejawiając zachowania agresywne, kierują się nie tyle chęcią dominacji, ile lękiem i niepewnością.
Dodatkowo, trudno jest być zadowolonym z psa, który cały czas broi – o ile na początku może to być w jakiś sposób „urocze”, o tyle potem już takie przestaje być. Pies początkowo zaprogramowany jest tak, aby zawsze zadowolić zachowaniem swojego pana. Jest to niemożliwe, gdy pies robi wszystko nie tak, jak byśmy chcieli – choć często tak, jak sami go nauczyliśmy, czego jednak nierzadko nie zauważamy, bo nie chcemy tego widzieć.
Krótko mówiąc: traktowanie psa jak człowieka, dziecka, po prostu mu szkodzi. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo pies nie jest człowiekiem! To jest odrębny gatunek, który ma nieco inne instynkty wpisane w naturę, a dodatkowo potrzebuje również zupełnie innych rzeczy w życiu, niż człowiek. Zanim więc podamy psu coś ze stołu, bo inaczej będzie mu przykro, że się z nim nie dzielimy – zastanówmy się, komu robimy na złość i kogo krzywdzimy. A jeśli nasz pies jest rozpuszczony jak dziadowski bicz – nie obwiniajmy go o to, tylko sami przed sobą przyznajmy, że to jest nasz problem, nie jego.

  • Ooo tak, świetnie powiedziane. Że to, co zrobimy z psem, i jak to będzie rokowac na jego charakter, to tylko nasza zasługa. Pies w tym przypadku jest jednak jak człowiek – ma kilka swoich cech, ale jest czystą kartą i można wszystko w niego wpoic. Nie rozumiem dlatego ludzi, mówiących o „złym psie”. Ja słyszę wtedy „zły właściciel”.

  • Pingback: Pies zostaje sam - Biały Jack()