Pies w pociągu – część 1

Dni coraz cieplejsze, stąd też na pewno coraz więcej z Was podróżuje ze swoimi psiakami. Jestem też pewna, że grono osób, które – jak my – podróżuje głównie pociągami, jest spore. Z tego powodu w jednym miejscu chcieliśmy zebrać dla Was informacje, jak podróżować z psami, aby odbywało się to bez zbędnych stresów oraz zgodnie z prawem.

Na pierwszy ogień wrzucamy największych dwóch przewoźników kolejowych – Twoje Linie Kolejowe oraz Przewozy Regionalne.

TLK – Twoje Linie Kolejowe

Twoje Linie Kolejowe (nie mylić z tanie – tanie to one zdecydowanie nie są) to przewoźnik, który oferuje obecnie dużą liczbę połączeń w całej Polsce. Wyróżnia go przede wszystkim fakt, że połączenia dokonywane są z jednego końca Polski na drugi, w odróżnieniu od połączeń regionalnych. Oferuje on kilka możliwości przewozu psów.

Małe zwierzęta (w tym małe psy) według regulaminu mogą być przewożone jako bagaż podręczny, bez dodatkowych opłat. Aby pies mógł być przewożony w taki sposób, musi przebywać przez całą podróż w odpowiednio zabezpieczonym kontenerze, koszu czy transporterze – tutaj jest pełna dowolność. Warto zwrócić uwagę na to, że pies w transporterze musi być przez całą podróż, inaczej trzeba kupić dla niego bilet – albo można dostać mandat, jeśli zostanie się zauważonym przez konduktora.

Psy mogą być przewożone również luzem, czyli bez żadnego transportera. Wówczas przewożący musi spełnić kilka warunków. Przede wszystkim, pies musi być na smyczy oraz posiadać założony kaganiec. W przypadku kagańca w większości przypadków praktycznie chodzi o samo jego posiadanie – inny podróżny może zażyczyć sobie, aby go psu nałożyć. Oczywiście, psy duże oraz wymagające takiego zabezpieczenia powinny mieć założony kaganiec. Również właściciele małych psów muszą mieć dla nich przygotowane kagańce. Drugą kwestią jest posiadanie biletu na przewóz psa. Zgodnie z obecną taryfą bilet ten jest horrendalnie drogi i jego cena wynosi 15,20 zł, co jeszcze niedawno stanowiło nieraz więcej niż bilet dla mnie jako opiekuna psa. Właściciel musi posiadać również książeczkę zdrowia (bądź paszport) z zaświadczeniem o aktualnym szczepieniu przeciw wściekliźnie. Patrząc na to, że wyjeżdżając – zawsze zabieramy ze sobą takie dokumenty, a dodatkowo szczepienie to jest corocznie obowiązkowe, przepis ten nie stanowi dużego problemu.

Inaczej sprawa ma się w przypadku osób, u których psy są psami służbowymi, asystującymi czy przewodnikami. Wówczas nie obowiązuje opłata, jak również nie ma potrzeby zakładania psu kagańca. Oczywiście, warunkiem jest posiadanie odpowiednich dokumentów poświadczających rolę psa.

Warto wiedzieć, że teoretycznie na nasz pobyt w przedziale z psem muszą zgodzić się współpodróżni. Teoretycznie – bo obecnie w TLK sprzedawane są bilety z tzw. miejscówkami. Wówczas podróżny może zgłosić, że nie chce jechać z psem w jednym przedziale – dotyczy to tylko przewozów w wagonach przedziałowych. Jeśli skarga jest zasadna (np. pies jest agresywny, przeszkadza podróżnym, nie pachnie zbyt ładnie) – albo jeśli trafi się na konduktora, który nie lubi psów – kierownik pociągu jest zobowiązany wyznaczyć nam inne miejsce do siedzenia. Co więcej – i co uważam za totalnie niesprawiedliwe, zwłaszcza patrząc na ludzi, którzy nieraz podróżują pociągami i niezbyt dbają o higienę oraz otoczenie – jeśli takiego miejsca nie będzie, jesteśmy zobowiązani wysiąść z psem na najbliższej stacji, a w zamian otrzymujemy częściowy zwrot pieniędzy za bilet. Marna pociecha 😉

Teraz trochę o tym, gdzie psy nie mogą przebywać. Otóż – nie mogą przebywać na miejscach do siedzenia. Jak to jest w praktyce, w przypadku małych psów – pewnie większość podróżujących sobie wyobraża. Ale faktem jest, że zostawianie psiej sierści na miejscu do siedzenia czy zostawianie tam psa, podczas gdy w pociągu panuje tłok, jest niezgodne z jakimikolwiek zasadami dobrego wychowania. Dodatkowo, pies nie może przebywać również w wagonie gastronomicznym (w wyjątkiem psów przewodników) oraz na miejscu leżącym w wagonie sypialnym. Aby pies mógł w ogóle jechać w takim wagonie, należy wykupić wszystkie miejsca w przedziale.

Co najważniejsze – jeden podróżny może mieć pod swoją opieką tylko jednego psa luzem, co ma związek z biletem, który jest wydawany na jednego psa. W przypadku, gdy pies jest w odpowiednim pojemniku, przepisy nic nie mówią – za to praktyka wskazuje, że w ten sposób można wieźć kilka psów, co czasem wiąże się jedynie z koniecznością wykupienia dodatkowego biletu na bagaż.

W przypadku niestosowania się do przepisów o przewozie zwierząt, podróżny może otrzymać mandat wysokości 260 zł, który w przypadku uiszczenia opłaty na miejscu zmniejsza się do 80 zł. 

Przepisy.

10252025_744147185628509_5660939874107917659_n

Przewozy Regionalne

W Przewozach Regionalnych przejazdy zwykle obejmują mniejsze odległości i są trasami lokalnymi. Dodatkowo, mają również więcej stacji i zatrzymują się kilkanaście do kilkudziesięciu razy w trakcie jednego przejazdu.

Przewozach Regionalnych  również można przewozić psy dwojako. Pierwszy sposób to przewożenie w ramach bagażu ręcznego – w odpowiednio zabezpieczonym transporterze czy opakowaniu. Taki transport można postawić na miejscu dla bagażu ręcznego. Wówczas przewóz odbywa się bez dodatkowych opłat.

Druga metoda to przewożenie psa luzem. W tym przypadku jeden podróżny może przewieźć tylko jednego psa, bez względu na jego wiek czy wielkość. Dodatkowo, przewożony pies musi być na smyczy oraz powinien posiadać założony kaganiec. Podróży zobowiązany jest do posiadania książeczki zdrowia (bądź paszportu) z wpisanym aktualnym szczepieniem przeciw wściekliźnie. Pies musi posiadać również wykupiony bilet, przypisany do biletu właściciela. Kwota za bilet według obecnej taryfy wynosi 4,50 zł, co stanowi sensowną kwotę. Warto wiedzieć, że na przewóz psa kupuje się ten sam bilet, co na przewóz bagażu.

Znów, podróżni mogą wyrazić sprzeciw, jeśli chodzi o podróżowanie z psem – dotyczy to jedynie wagonów przedziałowych, w bezprzedziałowych zgoda współpodróżnych nie jest wymagana. Wówczas obsługa pociągu musi wskazać nam inne miejsce, a jeśli takiego brak – bądź pies nie zachowuje się odpowiednio, jest hałaśliwy, agresywny, utrudnia innym podróż, jego zapach jest trudny do zniesienia – jesteśmy zobowiązani do opuszczenia pociągu na najbliższej stacji, otrzymując adnotację na bilecie, umożliwiającą odzyskanie części kwoty za bilet.

W Przewozach Regionalnych również nie można przewozić psów na miejscach siedzących. Nie ma natomiast problemu z innymi wagonami – bezprzedziałowe oraz przedziały rowerowe zwykle nie są za bardzo oblegane, a tam podróżni nie mogą wnieść swojego sprzeciwu co do psa podróżującego z nimi, oczywiście o ile pies nie jest uciążliwy. Mogą natomiast sami się przesiąść 😉

Jeśli nie zastosujemy się do przepisów względem przewozu zwierząt, grozi nam mandat wysokości 80 zł. Zapłacony na miejscu, zmniejsza swoją sumę do 20 zł.

Przepisy.

W następnych notkach postaramy się napisać nieco więcej o regionalnych, mniejszych przewoźnikach. Tymczasem zapraszam również na blog prowadzony przez właścicielkę Zu i Raven, która opisuje swoją cotygodniową podróż pociągiem.

  • Dość często jeżdżę pociągami z psem (głównie TLK i o tych liniach pisałam u siebie na blogu) i muszę przyznać, że z każdą kolejną podróżą wszystkie regulaminowe sankcje wydają mi się coraz mniej realne. Konduktorzy zwykle są mili i bardziej zainteresowani witaniem się z psem, niż sprawdzeniem biletu. O książeczkę zdrowia nikt nigdy mnie nie zapytał, kaganiec niby przy sobie mam, ale fakt, że w kieszeni, a nie na pysku psa też nigdy nikomu nie przeszkadzał. A pamiętam, jak bardzo się stresowałam pierwszą podróżą i jakie wyobrażałam sobie wielkie tragedie…

    • BialyJack

      Nam generalnie też raczej zdarzają się miłe sytuacje. Raz tylko pan konduktor próbował wyłudzić od nas 10 zł opłaty za wydanie biletu dla psa, bo dla siebie kupowaliśmy bilet TLK online – a w regulaminie stoi jak byk, że jeśli jest taka sytuacja, do opłata za wydanie biletu dodatkowego nie jest pobierana. Na moją uwagę o zapisach w regulaminie pan konduktor powiedział – „ja znam inny regulamin”…
      I raz zdarzyło mi się, że jechałam w przedziale w TLK, ze mną dwie osoby, byliśmy pogrążeni w miłej rozmowie, pies spał mi wówczas chyba na kolanach. Wszedł konduktor, kazał mi podać książeczkę zdrowia i mój dowód osobisty, żeby sprawdzić, czy jestem właścicielem (?!), potem kazał psu nałożyć kaganiec – mimo sprzeciwów współpasażerów, którzy mówią, ze oni w ogóle psa nie widzą, bo ten ciągle śpi w kocu na kolanach i nawet nie zmienia pozycji. Ale potem wylegitymował chłopaka obok, z aparatem słuchowym – kazał mu podać dokument uprawniający do zniżki, potem dowód osobisty na potwierdzenie, a potem stwierdził, że to jakieś fanaberie, żeby takie zniżki dawać, i żeby z psem jeździć – i wyszedł… Także niestety, wariaci zdarzają się wszędzie.
      Z drugiej strony, kiedyś widziałam panią, której pies CIĄGLE szczekał podczas podróży pociągiem. I pomyślałam, że ta pani wystawia cudowne wręcz świadectwo psiarzom…

  • 4Łapki

    My z Viki odbyłyśmy dwie podróże. W pociągu Regio – przedział rowerowy, gdy konduktor zobaczył psa, wyłączyli ogrzewanie w nim. Mili pasażerowie, nowoczesny pociąg, problemu nie było. W TLK – oba przedziały rowerowe zajęte przez konduktorów, ludzie z większym bagażem i wózkami tłoczyli się więc w reszcie wagonów. Nam przypadło miejsce przy toalecie, więc non stop przesuwaliśmy psa. Konduktor do pasażerów odnosiła się z pogardą, a na widok psa prawie spazmów dostała i bardzo długo przyglądała się kagańcowi na pysku, jakby nie mogła uwierzyć, że pies siedzi spokojnie i nie może nas wywalić. Nie trudno się domyślić, że TLK-ą nie jeździmy już nawet bez psa…

    • BialyJack

      Niestety – nie zawsze da się nie jeździć, my na naszej stałej trasie, w ciągu dwóch przesiadek mamy przynajmniej jeden pociąg TLK. Choć to w TLK częściej trafiają się jakieś problemy, to jednak nigdy nie było bardzo źle. No i zawsze rezerwujemy wcześniej bilety, żeby mieć miejsca siedzące. A TLK staramy się nie jeździć ze względu na ceny biletów przede wszystkim 😉

      • Na trasie na której jeździmy (Wrocław-Opole) mam na szczęście duży wybór pociągów. TLK-ą jeździ więcej osób, ze względu na trasę właśnie. Na dłuższe trasy pozostaje nam samochód, zwłaszcza że Viki, kilkukrotnie większa od JRT, sama do pociągu nie wejdzie i nie wyjdzie ze względu na odległość tory-platforma i sama jej nie jestem w stanie wnieść, mając jeszcze na plecach plecak turystyczny… 😉

  • Pingback: Gdzie byliśmy, gdy nas nie było... - Biały Jack()