Mały człowiek i mały pies – nasza wersja

Dostaliśmy ostatnio od Was sporo zapytań o to, czy coś się zmieniło się w naszym domu w chwili, gdy pojawił się absorbujący mały człowiek. Czy Mały Biały musiał na nowo przystosować się do rzeczywistości? Czy jest zazdrosny, czym straszono nas ze wszystkich stron? A może stał się nieobliczalny i musi być izolowany, co również nam przepowiadano, jako że dotychczas był rozpieszczonym „jedynakiem”? Zobaczcie sami.

Dziwne początki

Jeśli ktoś zapytałby nas o początku małego człowieka i Małego Białego, to najlepszym określeniem jest… dziwne. Meble dla Młodego stanęły już dobrze z miesiąc wcześniej, ale dopiero, gdy zawitał do nich lokator – stały się faktycznie interesujące dla psa. To sprawiło, że łóżeczko było nawiedzone, przewijak został nawiedzony, nawet kołyska była odwiedzana regularnie – oczywiście z wielkim wyrzutem sumienia na pysku, ale co zrobić, jak natura każe? Okres powrotu ze szpitala był z wielu powodów mega ciężki, a Mały Biały na nowego lokatora zareagował na początku… podekscytowaniem. Radości nie było końca, oczy otwarte szeroko, wąchanie bobasa na całego.

Oczywiście, przy terierzym braku delikatności mogłoby się to skończyć różnie, dlatego zawsze kontakt był pod naszą kontrolą – zresztą nadal tak jest. Pierwszy płacz Młodego wprawił Małego Białego w osłupienie i zdziwienie. Każde leżenie na łóżku było okazją do choć przelotnego powąchania głowy małego człowieka. Każde odłożenie do łóżeczka kończyło się zaglądanie tam psa, więc na pierwsze dni funkcja kołysania została po prostu zablokowana, bo nadzór kończył się zwykle pobudką 😉

Miejsce psa

Ostrzegano nas przed tym, że Mały Biały jest tak rozpieszczony byciem jedynakiem, że na pewno będzie kiepsko reagował na obecność konkurencyjnego osobnika. Oczywiście nie miało to wiele wspólnego z rzeczywistością, bo pojawienie się dziecka – nawet tak wymagającego stałej uwagi jak Młody – wcale nie oznacza, że pies idzie w odstawkę. Owszem, zmieniły się tryby spacerów, czasem wychodziliśmy z wózkiem i psem (to we dwoje), czasem z Młodym w chuście i psem (to ja). Do pracy w domu ja z psem wróciłam dopiero niedawno, ale wszystkie elementy jego dnia zostały zachowane w stałej formie. Co więcej – i co niejednokrotnie spotykało się z eksponowaniem przez innych oburzenia/zgorszenia/potrzeby pouczania, pies nie został wyrzucony z łóżka.

Z wielu przyczyn Młody w nocy śpi u siebie – najpierw w kołysce, teraz w łóżeczku – a Mały Biały nadal z nami, o ile oczywiście chce. To, że pies śpi z nami w łóżku niejednokrotnie budziło wiele zastrzeżeń ze strony obcych osób (co samo w sobie jest dość zabawne), ale nadal utrzymuje swoje zdanie – dopóki pies natychmiast respektuje komendę zejścia z łóżka i udania się na noc do siebie, to problem nie istnieje. Nawet teraz Mały Biały chętnie w dzień poleguje z nami w czasie karmienia, a coraz częściej też w czasie zabawy, bo Młody zaczął go pilnie obserwować i nawiązywać z nim pierwsze interakcje.

A co z sierścią i zabawkami?

Kolejna rzecz, która budziła wiele oburzenia to fakt, że Mały Biały przecież linieje i jak to tak, dziecko w takiej sierści chować. No cóż, sierść jak sierść – w końcu odkurzamy regularnie, Mały Biały jest czesany, jeśli jest taka potrzeba, a na rzeczy Młodego bez pozwolenia nie wchodzi. Sierść, owszem, jest – przenosimy ją choćby na sobie, co jest niestety nieuniknione. Nie zdarza się jednak, aby była przez Młodego zjadana (wizje fatalistów), a nawet rzadko kiedy jest znajdowana na jego ubraniach.

Problemu nie stanowią też zabawki, bo choć Mały Biały jest wybitnie zabawkowy i wszystkie grzechoczące rzeczy (zwłaszcza pluszowe!) budziły jego zaciekawienie, to jedno „nie wolno!” załatwiło sprawę. Pies ma swoje zabawki, które coraz częściej przynosi Młodemu do pokazania, a Młody swoje w wyciągniętej ręce (odkąd już czai, że to jego ręka ;)) proponuje Małemu Białemu. Wprost nie mogę się doczekać rozszerzania diety… 😉

Oddajcie mi mojego bobasa!

Co ciekawe, Mały Biały w pewnej chwili poczuł się strażnikiem Młodego, a każde branie dziecka na ręce kończyło się posiadaniem kudłatego strażnika przy nodze. O ile w stosunku do nas było to zwykle towarzyszenie obok, o tyle, gdy przychodziła rodzina, Mały Biały nie był już taki łaskawy. Każde zabranie Młodego w wózku na spacer przez osoby trzecie kończyło się niepokojem ze strony psa, a po powrocie – koniecznością podniesienia czworonoga, aby sprawdził, czy bobas na pewno wrócił bezpiecznie do domu.

Próba zgonienia Małego Białego przez osoby trzecie z łóżka, gdy leży na nim Młody (i w sytuacji, w której my na kontakt pozwalamy) zaowocowała nawet ze strony psa zjeżeniem się i burknięciem, bo to przecież jego bobas. Na szczęście okres ten obecnie minął, bo i przez nas nie był specjalnie mile widziany, ale nadal Mały Biały jest małym strażnikiem 🙂

Jak to wygląda teraz?

Po ponad trzech miesiącach mogę powiedzieć, że aklimatyzacja przebiegła bez większych problemów. I od razu dodam, że wbrew poradom „specjalistów” nie nosiliśmy na rękach przed porodem lalki, żeby pies „się przyzwyczaił”, nie puszczaliśmy z taśmy płaczu dziecka itd. Jedyną rzeczą było przyniesienie ubranek ze szpitala do domu, aby pies miał okazję poznać zapach. Postanowiliśmy po prostu zaufać zarówno psu, jak i naszej z nim relacji, a wcześniejsze ułożenie go zaowocowało dobrym kontaktem z małym człowiekiem. Jest rzecz jasna jedna rzecz, której przestrzegamy ciągle – każdy kontakt odbywa się pod naszą kontrolą, bo w końcu to tylko dziecko i pies, dwie istoty, które nie mają możliwości przewidywania właściwej dla dorosłego człowieka.

W ostatnich tygodniach Młody robi rozmaite rewolucje, turlając się, próbując pełzać po macie na podłodze czy śledząc Małego Białego wzrokiem, a ten chętnie podchodzi, przynosi zabawki, obserwuje te ewolucje i towarzyszy nam w większości momentów. W nocy jego ulubioną pozycją podczas karmienia jest leżenie tak, aby znajdować się pod nogami Młodego. W dzień towarzyszy nam na kanapie, na podłodze czy nawet podczas kąpieli – sprawdzając, nadzorując i po prostu będąc.

  • Oczywiście że psiak i bobas mogą być świetną ekipą! A to początek długiej i pięknej przyjaźni. Pięknie się to u Was układa, niech tylko dalej tak będzie! Dużo zdrowia dla całej rodzinki!

  • Brzmi pięknie i rozwiewa moje fatalistyczne wizje posiadania psa i dziecka naraz. 😀 Oby tak dalej!

  • Patrycja Wisniewska

    Myślę że rewolucja dopiero przed Małym Białym gdy dziecię stanie się bardziej wszędobylskie, ciekawskie i mobilne. Jednak przy Waszym racjonalnym podejściu wszystko będzie dobrze 😊