Klatka kennelowa i crate games – filmik

Pierwsze pojęcie jest znane i wzbudza kontrowersje – bo jak to tak, trzymać biednego pieska w więzieniu? Drugie pojęcie już tak dobrze znane nie jest, zwłaszcza przez tych, którzy się tak burzą o trzymanie psa w kennelu 😉 Tymczasem terminy te wiążą się ze sobą nierozerwalnie według mnie – jedno jest potrzebne do drugiego, jedno bez drugiego nie może istnieć.

Przede wszystkim – klatka kennelowa, zwana popularnie kennelem, to zazwyczaj pojęcie, którym określa się metalową klatkę zwaną też czasami klatką transportową (choć ta transportowa powinna mieć nieco inny kształt). Faktycznie jest jednak tak, że za kennel może służyć również plastikowy transporter, jak też materiałowa klatka wystawowa – wszystko zależy od tego, czy będziemy kennel przewozić i jak będziemy to robić oraz, co ważniejsze, czy nas pies jest jak terminator i rozwala wszystko, co tylko może. Małe białe kocha rozwalać, wiec nie było mowy, aby klatka była inna, niż metalowa – ta ma również ten plus, że do transportu składa się do rozmiarów wąskiej walizki i posiada rączkę do noszenia. Pierwszy kennel kupiłam całe pół godziny po tym, jak wróciliśmy z M. do domu i zastaliśmy przemeblowanie w wykonaniu małego białego – który do tamtej chwili nic nigdy nie zniszczył. Klatkę tamtą jednak sprzedaliśmy, bo okazała się dla niego za duża, i kupiliśmy mniejszą, którą mamy obecnie. Potem nastąpiły całe tygodnie, jeśli nie miesiące wprowadzania klatki, robienia crate games i przyzwyczajania psa. Od tamtej chwili jestem w stanie stwierdzić, że małe białe swój kennel kocha miłością najczystszą i uważa za najlepsze schronienie.
Najpierw krótko podsumujmy, do czego i gdzie klatka się przydaje:
– do nauki czystości – zarówno dla szczeniąt, jak i psów dorosłych, z zaznaczeniem, że jak 4-miesieczny szczeniak w klatce się nie załatwia, to nie zostawiamy go w niej na 8-10 godzin, tylko zapewniamy możliwość załatwienia swoich potrzeb; w tym kontekście klatka bazuje na pierwotnym instynkcie psa, który zabrania mu zanieczyszczać miejsca, gdzie śpi;
– do separacji – zdarza się, że psa trzeba odseparować od otoczenia (np. gdy ćwiczymy coś z innym psem, sprzątamy i nie chcemy, aby pies wypił wodę z płynem do zmywania podłóg itd), a zdarza się też, ze czasami trzeba psa uratować od otoczenia (na przykład małych dzieci, którym rodzice nie potrafią wytłumaczyć, że pies również ma prawo do odpoczynku);
– do wyciszenia psa – to zwłaszcza przydaje się przy psach pobudliwych, emocjonalnych, czasami nie radzących sobie ze swoimi emocjami – i tutaj zastosowanie mają właśnie crate games, o których za chwilę; takie wykorzystanie klatki można obserwować na przykład na wystawach, zawodach różnego rodzaju;
– do nauki zostawania samemu – szczególnie w przypadku psów cierpiących na rozmaite lęki – zabudowana i ograniczona przestrzeń klatki pozwala psu na uspokojenie się i odpoczynek; co więcej, stwierdzono na podstawie obserwacji, że w przypadku psów z lękiem separacyjnym im mniejsza klatka (rzecz jasna w ramach rozsądku), tym lepiej, ponieważ pies nie ma przestrzeni do kręcenia się, chodzenia, tylko leży;
– w podróżach – nie tylko jako transporter, ale również dla podbudowania psiej pewności siebie – gdy pies będzie miał w nowym miejscu do dyspozycji coś własnego, swoje miejsce, w którym będzie czuł się dobrze i pewnie, to na pewno łatwiej będzie mu się do tego miejsca przystosować i np. zostać samemu;
– w sytuacjach losowych: po zabiegach chirurgicznych, gdy trzeba psu ograniczyć ruch; w trakcie „suszenia” się psa po błotnym spacerze itd.
Na pewno jest jeszcze więcej zastosowań klatki, ale te przychodzą mi na myśl w pierwszej kolejności. W przypadku małego białego, klatka jest wykorzystywana w zakresie zostawania samemu w domu, wyciszenia, separacji, w podróżach oraz raz po zabiegach (kastracji). W każdym przypadku sprawdziła się doskonale.
Nie jest jednak tak, że kupujemy klatkę i psa od razu do niej wrzucamy oraz zostawiamy zamkniętego na 8 godzin. Najpierw klatka powinna po prostu postać w domu otwarta i dla psa dostępna. Co jakiś czas możemy pod legowisko klatkowe wrzucić np. jakiś przysmak, aby pies dobrze sobie kojarzył klatkę, ale nie widział bezpośrednio tego, ze ów smakołyk pochodzi od nas. Warto do klatki włożyć posłanie używane przez psa dotychczas, nawet w poprzednim miejscu pobytu psa. Dodatkowo, bardzo pomaga karmienie psa wyłącznie w klatce. My np. przez parę miesięcy (teraz również, choć rzadziej i nieregularnie) karmiliśmy małego białego wyłącznie w klatce, zamykając ją na czas jedzenia i otwierając natychmiast, gdy pies kończył, a zanim zaczął się awanturować, że jest zamknięty 😉 Potem ten czas zamknięcia stopniowo przedłużaliśmy, w ramach możliwości samego psa. Prócz tego mieliśmy również w bliskiej okolicy położone super smaki, które dawaliśmy psu do klatki za każdym razem, gdy wszedł do niej sam z siebie.
Pierwsze treningi przy zamkniętej klatce dobrze przeprowadzać jest wówczas, gdy pies jest zwyczajnie zmęczony – nie będzie miał sił i chęci na awanturowanie się o otwarcie drzwiczek. Oczywiście, najpierw zamykamy psa na kilka chwil, z czasem ten czas wydłużając i go urozmaicając, tzn. nie może być tak, ze za każdym razem zostawiamy psa na dłużej, tylko raz na 15 minut, raz na 10, a raz na 20 – aby pies nigdy nie wiedział, kiedy właściwie drzwiczki zostaną otwarte. Wszelkie protesty ignorujemy i psa wypuszczamy dopiero wówczas, gdy przestanie protestować i się uspokoi – w innym razie zbudujemy w nim skojarzenie, że piszczenie, szczekanie czy wycie powoduje otwarcie klatki, co zaowocuje takim zachowaniem każdorazowo po zamknięciu drzwiczek.
Z początku dobrze jest zamykać psa w obecności domowników, potem w czasie, kiedy częściowo są w domu, a częściowo ich nie ma – i też to urozmaicać. Psu do zajęcia możemy dać jakiś gryzak albo smakołyk, dobrym rozwiązaniem jest też KONG czy zabawka, która nie powoduje pobudzenia, a służy psu do gryzienia i memłania, nie zabawy jako takiej – chodzi o to, aby klatka kojarzyła się pozytywnie z odpoczynkiem i wyciszeniem. Powszechnie wiadomo, że gryzienie i lizanie w takim wyciszeniu pomagają.
Dla mnie sporną kwestią jest ustawienie klatki – niektóre psy będą potrzebowały klatki okrytej kocem, schowanej w zacisznym miejscu, inne wolą klatkę odkrytą na środku pokoju. Małe białe przestało wydzierać się w kennelu dopiero wówczas, gdy klatka była przystawiana do okna tak, aby mógł obserwować, co się dzieje na dworze. Obecnie zostaje w różnych miejscach, zarówno przy oknie, jak i w kącie między łóżkiem a dwiema ścianami, gdzie zwykle kennel stoi.
Bardzo istotne według mnie są crate games, które nie tylko pozwalają psu nauczyć się wyciszenia, ale również uatrakcyjniają klatkę. Termin ten i zabawy wymyśliła Susan Garrett, jest to zbiór gier wykonywanych z psem właśnie przy wykorzystaniu kennela. Rzecz jasna, każdy dostosowuje sobie te gry do siebie i swojego psa. U nas bardzo pomocne było silne nagradzanie siedzenia w klatce i słabe nagradzanie wychodzenia z niej – na tyle, aby pies poznał po prostu komendę „zwalniającą”. Tę, jak i drugą, która wysyła psa do klatki, warto ćwiczyć od pierwszych chwil. Również teraz, ćwicząc z małym białym opanowywanie emocji w kennelu, gdy nagradzam go zabawką poza nim, to staram się, aby nie była to nagroda bezpośrednio padająca po komendzie „wyjdź”. Choć dla wielu osób ćwiczenie samokontroli w klatce jest dziwne i niepotrzebne, to ja jestem zdania, że to właśnie ono w dużej mierze pomogło nam opanować emocje małego białego, przejawiające się również w innych sytuacjach (np. piszczenie z emocji przy czekaniu na tramwaj). Dodatkowo, gry takie pozwoliły nam również pokazać psu, że nie może ot tak robić sobie, co mu się podoba, bo zwyczajnie robienie tego, co my mówimy, jest dla niego bardziej opłacalne. Crate games nie opierają się na żadnych karach w dosłownych słowa znaczeniu – karą jest niemożność zrobienia czegoś po złamaniu komendy. W żadnym wypadku klatka kennelowa nie może być formą kary, np. za nasikanie w domu, zniszczenie czegoś czy niegrzeczne zachowanie!
I filmik z dziś: mało złożony, bardziej skomplikowane i ze wcześniejszych etapów można znaleźć na naszym kanale na YT. Tutaj ćwiczymy z nową zabawką komendy: klatka, wyjdź, puść, a także zostawanie w klatce, gdy zabawka się rusza, gdy jest zostawiona i przewodnik wychodzi. Widać tam też nagradzanie psa, gdy jest zamknięty. Zabawka dla małego białego jest mocno emocjonująca, więc można powiedzieć, ze pracuje na wysokich obrotach w tym przypadku – rzecz jasna dla początkujących polecam mniejsze rozproszenia i bodźce, wszystko lepiej jest robić powoli i dokładnie, niż szybko i naraz – bo wówczas zwykle się tylko zepsuje całą naukę i trzeba zaczynać od początku, zmieniając wzorce zachowań. Dodam, bo to istotne: w crate games warto używać klikera, zwłaszcza na początku i wówczas, gdy nie mamy z psem dobrej więzi. My tutaj na filmiku już go nie stosujemy, jednak na wcześniejszych – i owszem.

Obecnie małe białe klatkę swoją kocha, wchodzi o niej, gdy jest zmęczony, śpiący, gdy są goście, a on chce odpocząć. Jest zamykany, gdy zostaje sam, gdy jesteśmy w nowym miejscu i widzę, że radzenie z emocjami powoli go przerasta. Zamknięty w kennelu praktycznie po paru minutach usypia 😉 Jednak jest to kwestia wielu miesięcy ćwiczeń – początki były tragiczne. Dlatego najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość.
  • Ja właśnie zamierzam kupić klatkę dla Soni. Psinka nie ma niby żadnych problemów z wyciszaniem się w domu, ale teraz będziemy więcej jeździć na różne seminaria i zawody, dlatego klatka byłaby bardzo przydatna w takich sytuacjach.

    • Ja sobie nie wyobrażam obecnie podróżowania bez kennelu. Przyznam szczerze, że już teraz wiem, że na pewno kolejny pies również będzie miał klatkę.

    • A co myślisz o takim czymś zamiast metalowego kennelu: http://www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/transporter_namiot/172355? Byłaby przeznaczona dla spokojnej psinki która nie niszczy rzeczy.
      Jaką wymiary powinna mieć klatka dla psicy o wzroście 40 cm?

    • Musisz ocenić – jeśli faktycznie nie niszczy, to może być okej. Wymiarów dokładnych nie doradzę – ja mam dla małego białego, który ma w kłębie ok. 29 cm klatkę o wymiarach: 61 x 46 x 48 cm (długość x szerokość x wysokość).

  • Na czym polegało że pierwsza klatka była za duża? Czemu wymieniła Pani na mniejszą? Nasz JRT ma plastikowy transporterek wewnątrz kojca 140×70 cm, na noc zamykany jest kojec, ale transporterek ma otwarty. Może warto w takim razie zamykać naszego w transporterku? Tylko że wtedy jest panika, jakby mieli go tam ze skóry obedrzeć..

    • Klatka przede wszystkim była po prostu niepotrzebnie wysoka. Natomiast rozmiary powierzchniowe zazwyczaj dobrze jest dostosowywać do psa. Podstawa jest, aby pies mógł w klatce usiąść, stanąć, położyć się wyciągnięty czy przekręcić się w drugą stronę. W przypadku niektórych psów klatka może być większa, jednak najczęściej psy mające problemy z niszczeniem czy ogólnie zostawaniem samemu potrzebują klatki mniejszej. Po pierwsze dlatego, że mniejszy rozmiar klatki buduje poczucie bezpieczeństwa, po drugie dlatego, że klatka nie daje możliwości chodzenia w kółko, dreptania, które to czynności zazwyczaj psa po prostu nakręcają. Ja małego białego nie zamknęłabym w tak dużym transporterze, jak Pańskiego psa, ale to też jest kwestia osobnicza.

      Co do samego zamykania – tak, jest to dobre wyjście, jednak nie w chwili, gdy pies nigdy wcześniej zamykany nie był. Wszystko trzeba robić stopniowo – najpierw zamykać klatkę w czasie, gdy pies je, i natychmiast ją otwierać, gdy tylko skończy, a zanim zacznie się „skarżyć”. Klatka powinna kojarzyć się pozytywnie. Zamykanie na noc to dopiero któryś „etap”. O tym na blogu było 🙂

  • Natalia

    Na temat klatek zwyczajnie się nie wypowiadałam bo nic o nich nie wiedziałam. Nie uważałam, że jest mi potrzebna, więc z kolei tematu nie zgłębiałam. Po twoim tekście mam jednak dylemat czy dobrze zrobiłam bo psina uwielbia spać (leżeć) w otwartej klatce z wikliny, którą mamy po poprzednim zwierzaku, kocie (służyła do odpoczynku i wydrapywania). I często się tam chowa gdy mamy gości. Co z tego, że ledwo się tam mieści. Potrafi zabrać swojego ulubionego pluszaka z posłania i wpakować się do wikliny. Już pomijam fakt, że wiklina znalazła się ponownie w naszym domu, dla kotki..

  • Karolina

    Witam ,
    Czy w czasie kiedy był oswajany z klatką to miał swoje posłanie na które był odsyłany na miejsce?

    • BialyJack

      Nie, miał jedynie klatkę.

  • Pingback: Klatka kennelowa, a niszczenie domu przez Milkę - Pies w Warszawie()

  • Karolina Wojdecka

    Witam, niedługo zawita do nas mały JRT. Mam pytanie odnośnie klatki. czy taki maluch powinien mieć z nią do czynienia od raz? Postawić w domu, nie zamykać – niech tam będzie jego posłanie? Czy ew zakupić posłanie początkowe a za jakiś czas klatkę? Nie chciałabym by szczenie wystraszyło się. Oczywiście, zamykanie na początku nie wchodzi w grę. Pytanie po jakim czasie z 10 tyg brzdącem możemy uczyć się zamykania klatki? Dziękuję bardzo za pomoc i cudownego bloga!

    • Według mnie nie ma żadnych przeciwwskazań, aby klatkę czy trening wprowadzać w późniejszym wieku. Wręcz przeciwnie – moment zmiany domu i otoczenia to doskonały czas na wprowadzenie zasad, które będą obowiązywały w domu. Szczenię łatwiej w ten sposób przyzwyczai się do klatki. Ja bym klatkę kupiła, postawiła w pokoju, do środka włożyła posłanie spisane na straty (prawie na bank zostanie zniszczone) i do klatki dawała smaczki, gryzaczki, jedzenie w misce podczas posiłków, a także odnosiłabym tam szczeniaka, gdy zaśnie gdzieś indziej – oczywiście, bez zamykania na początku. 10-tygodniowego szczeniaka można spokojnie już uczyć zamykania, najlepiej na zasadzie zabawy – pisałam o tym na blogu. Warunkujemy mocno komendę na wejście do klatki, przymykamy na chwilę drzwiczki, nagradzamy w tej samej chwili smaczkiem. Powinno pójść gładko, zwłaszcza jeśli nie macie ciśnienia, aby szczeniak w klatce od razu zostawał 🙂

      • Karolina Wojdecka

        Super, bardzo dziękuję za radę. Będziemy próbować 🙂

      • Karolina Wojdecka

        Uczymy się, czytamy i pytania same się nasuwają więc pozwolę sobie je zadać.
        Otóż przeczytaliśmy, że wprowadzając szczeniaka do domu po raz pierwszy nie powinniśmy pokazywać mu od razu całego mieszkania – jedynie miejsce gdzie będzie przebywał.Dopiero po jakimś czasie pokazać psu miejsce gdzie może spędzać czas w drugim pomieszczeniu.
        Mamy dwa pokoje z otwarta kuchnią. Planujemy by sunia miała posłanie w kennelu w naszej sypialni. Pytanie jak postąpić z takim 10 tyg psiakiem. Wchodzi do mieszkania i od razu prowadzimy go w okolice posłania? Czy powinien mieć kojec w a nim dopiero klatkę? co z reszta mieszkania? Pozostawić dostępną, wypuszczać go stopniowo. A może klatka w sypialni a kojec w pokoju dziennym gdzie przebywamy większość dnia? Wiem że malucha będzie nosiło, ale nie chciałabym ograniczać go i zamykać od razu na małej przestrzeni

        • Przyznam, że takie ograniczenie przestrzeni jest rozsądne wówczas, gdy jakaś część mieszkania w ogóle nie będzie dla psa dostępna z różnych względów. Jeśli masz mieszkanie przygotowane na przybycie psa – nie widzę potrzeby ograniczania go. Kojec może się przydać na noc albo na wyjścia, czyli wtedy, kiedy nie macie psa pod kontrolą i nie chcecie, żeby wszędzie łaził. Przyda się też do nauki zostawania – ćwiczcie od razu.

  • Pingback: Pies zostaje sam - Biały Jack()

  • kasia

    Witam, mamy w domu psiaczka zabranego interwencyjnie ze strasznych warunków. Zostawiamy ją w domu w klatce (zostawiona „luźno” rozdrapała pół ściany) codziennie już od prawie miesiąca i nie widać żeby było lepiej 🙁 Wyje, piszczy, szczeka, a najgorsze to to że gryzie kraty z ogromną złością – poniszczyła sobie już tym zęby 🙁
    Czy jeszcze jest szansa że się przyzwyczai?

    • A co robicie, aby ją przyzwyczaić? Bo takie zachowanie świadczy o tym, że ona klatki nie zna jako swojego bezpiecznego miejsca, tylko wpada w panikę.

      • kasia

        Najpierw wprowadzaliśmy ją do klatki ze smakołykami, później już sobie do niej w ciągu dnia sama wchodziła i leżała (pod warunkiem że akurat byliśmy w tym pokoju gdzie klatka). Kolejnym krokiem było zamykanie na noc żeby tam spała (po 3 dniach już się ładnie przyzwyczaiła). A jak zaczeliśmy ją zostawiać wychodząc z domu to już jest koszmar 🙁

        • Trudno mi coś powiedzieć bez naocznej obserwacji, ale wynikałoby, że nie chodzi tyle o samą klatkę, ile nieprzeciętą więź z Wami. Proponowałabym uczyć ją zostawania w klatce nawet jak jesteście w domu, ale idziecie do innego pomieszczenia. Brak Waszej obecności jest obecnie silniejszy od komfortu klatki, dlatego po prostu trzeba jeszcze nad tym popracować. U nas trwało to ładne kilkanaście tygodni 😉

          • kasia

            Dziękuję za odpowiedź, będziemy starać się ją troche od nas izolować. W tym przypadku jest o tyle trudno, że piesek jak do nas przyjechał był półdziki i mnóstwo pracy kosztowało socjalizowanie jej i jeszcze mnóstwo przed nami jak widać 🙂

          • Izolowanie nie oznacza osłabienia socjalizacji czy kontaktu z właścicielem. Chodzi po prostu o to, aby ten kontakt nie było toksyczny ani dla Was, ani dla psa 🙂

  • Musk i Amper

    Próbuję, męczę ale temperament psa: „NIE, BO NIE” powala mnie w zachęceniu go do wejścia wszystkimi łapami do klatki. Jeśli chodzi o karmienie psiaka w klatce, kładę miseczkę w najdalszym kącie klatki by w ten sposób jakoby „zmusić” go do postawieniu wszystkich łap na mięciutkim legowisku. Ale nie! Amper wsadzi przednie łapy następnie roooooozciąga się tak by tylne łapy mogły zostać na zewnątrz. I przerabiamy to od ponad 2 tygodni. Co robić? Czytałam wiele informacji, że klatka ma kojarzyć się pozytywnie czyli zabawki, gryzaki, nawet nasz ciuch. Co Amper na to? Chapnie szybciutko zabawkę i biegnie gdzie indziej.. Eh…

  • Marek

    Witam. Będę wdzięczny za poradę na temat klatki i legowiska.
    Nasza suczka (4-miesięczny buldożek francuski) jest przyzwyczajona od początku do klatki – jako legowiska oraz miejsca gdzie jest zamykana, gdy zostaje sama w domu. Nie ma z tym problemu, zawsze się bawi lub zasypia, nie robi żadnych awantur.
    Klatka jest dość duża, więc nie mamy możliwości przestawiania jej spod schodów w inne miejsca mieszkania, dlatego dla wygody pieska i naszej planujemy przygotowanie dodatkowego posłania, w którym piesek będzie mógł leżeć w naszym towarzystwie. Czy takie dodatkowe legowisko (przenośne) nie spowoduje u niej jakichś problemów, tzn np. nie straci ona jakiejś pewności co do swojego miejsca i azylu. Czy są jakieś przeciwwskazania, żeby 4 miesięczna suczka miała dwa różna legowiska i spała tam, gdzie jej w danym momencie wygodnie (natomiast w klatce zawsze gdy zostaje sama)?

    Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc.
    Marek

    • Troszkę późno, ale odpowiadam. Jest to bardzo zależne od samego psa. Jeśli zawsze sama będzie zostawiana w klatce, to powinno być okej – tylko wzmocniłabym pozytywne warunkowanie klatki, a to posłanie traktowała niejako „dodatkowo”, tak ja piszesz.

  • Krzysiek

    Cześć! Zaczytuję się w serię artykułów o lęku separacyjnym i kennelach, zastanawiając się nad wdrożeniem jej u naszego Franka (któremu zdarza się wyć pod naszą nieobecność). Problem w tym, że mamy w domu dwa koty i trudno będzie zlokalizować klatkę w takim miejscu, do którego te bestie się nie dostaną. Czy spotkaliście się z takim problemem? Czy chodzące po mieszkaniu koty nie będą denerwowały zamkniętego psa, więcej przeszkadzając, niż pomagając?

    • Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Są osoby, które mają kilka psów, a klatkują np. wybrane. Są i takie, u których koty chodzą bez problemu i pies nie zwraca uwagi. U nas pies nie budzi żadnych emocji, jeśli jest luzem, a Mały Biały w klatce, ale już np. kot wzbudza emocje – z kotami ma o wiele mniejszy kontakt, a jak jeszcze to obcy kot, to już w ogóle 😉 Może pożyczcie na razie klatkę od kogoś i spróbujcie w Waszym towarzystwie zobaczyć, jak po krótkim treningu i przez chwilę pies zareaguje na kota? Jeśli jednak koty nie budzą silnych emocji u psa na co dzień, to myślę, że większego problemu nie powinno być.

  • Renata

    Czy zdarzyło Wam się kiedyś, żeby psiak otworzył klatkę od środka? Mój 3 miesięczny russellek został w domu zamknięty w klatce i jak wróciłam to radośnie powitał mnie za drzwiami. A ponieważ jest u nas tydzień, akurat wczoraj nagrałam go na kamere żeby wiedzieć jak mu jest jak zostaje. Okazało się, że tak ochoczo skakał łapkami po stronie drzwiczek, że w końcu zamknięcie się przesunęło i klatka się otworzyła ;-). Macie może pomysł co z tym zrobić?

    • Nam się osobiście to nie zdarzyło, ale znam psy, które tak robią. Pomaga tylko trytytka na zamknięciu albo kłódeczka 😉

      • Renata

        To było jedyne co mi przyszło do głowy ale jakoś tak dziwnie psiaka na kłódkę zamykać 😉 Dzięki w każdym razie

        • Jedną ściankę możecie zawsze dostawic np. do ściany czy mebli. Znam przypadki, w których konieczne było spinanie karabińczykami (też są jakąś opcją) wszystkich ścianek, bo pies roznosił klatkę na zawiasach 😉

  • MilenaW

    Help, help
    Adoptowaliśmy suczkę ze schroniska. Niestety dziewczyna nie potrafi zostawać sama. Mam kilka pytań:
    1. Jak najlepiej z nią ćwiczyć jeżeli codziennie muszę wyjść na 8 godzin do pracy? Przez ten czas będzie wyła i szczekała. Czy praca z nią po mojej pracy nie będzie zaprzepaszczona przez 8godzinne wycie?
    2. Od którego momentu zostawiać psa zamkniętego w kennelu? Rozumiem, że do momentu kiedy klatka nie będzie dla niej w 100% bezpieczna nie powinnam jej tam zamykać na 8 godzin?