Klatka kennelowa i crate games – filmik

Pierwsze pojęcie jest znane i wzbudza kontrowersje – bo jak to tak, trzymać biednego pieska w więzieniu? Drugie pojęcie już tak dobrze znane nie jest, zwłaszcza przez tych, którzy się tak burzą o trzymanie psa w kennelu 😉 Tymczasem terminy te wiążą się ze sobą nierozerwalnie według mnie – jedno jest potrzebne do drugiego, jedno bez drugiego nie może istnieć.

Przede wszystkim – klatka kennelowa, zwana popularnie kennelem, to zazwyczaj pojęcie, którym określa się metalową klatkę zwaną też czasami klatką transportową (choć ta transportowa powinna mieć nieco inny kształt). Faktycznie jest jednak tak, że za kennel może służyć również plastikowy transporter, jak też materiałowa klatka wystawowa – wszystko zależy od tego, czy będziemy kennel przewozić i jak będziemy to robić oraz, co ważniejsze, czy nas pies jest jak terminator i rozwala wszystko, co tylko może. Małe białe kocha rozwalać, wiec nie było mowy, aby klatka była inna, niż metalowa – ta ma również ten plus, że do transportu składa się do rozmiarów wąskiej walizki i posiada rączkę do noszenia. Pierwszy kennel kupiłam całe pół godziny po tym, jak wróciliśmy z M. do domu i zastaliśmy przemeblowanie w wykonaniu małego białego – który do tamtej chwili nic nigdy nie zniszczył. Klatkę tamtą jednak sprzedaliśmy, bo okazała się dla niego za duża, i kupiliśmy mniejszą, którą mamy obecnie. Potem nastąpiły całe tygodnie, jeśli nie miesiące wprowadzania klatki, robienia crate games i przyzwyczajania psa. Od tamtej chwili jestem w stanie stwierdzić, że małe białe swój kennel kocha miłością najczystszą i uważa za najlepsze schronienie.
Najpierw krótko podsumujmy, do czego i gdzie klatka się przydaje:
– do nauki czystości – zarówno dla szczeniąt, jak i psów dorosłych, z zaznaczeniem, że jak 4-miesieczny szczeniak w klatce się nie załatwia, to nie zostawiamy go w niej na 8-10 godzin, tylko zapewniamy możliwość załatwienia swoich potrzeb; w tym kontekście klatka bazuje na pierwotnym instynkcie psa, który zabrania mu zanieczyszczać miejsca, gdzie śpi;
– do separacji – zdarza się, że psa trzeba odseparować od otoczenia (np. gdy ćwiczymy coś z innym psem, sprzątamy i nie chcemy, aby pies wypił wodę z płynem do zmywania podłóg itd), a zdarza się też, ze czasami trzeba psa uratować od otoczenia (na przykład małych dzieci, którym rodzice nie potrafią wytłumaczyć, że pies również ma prawo do odpoczynku);
– do wyciszenia psa – to zwłaszcza przydaje się przy psach pobudliwych, emocjonalnych, czasami nie radzących sobie ze swoimi emocjami – i tutaj zastosowanie mają właśnie crate games, o których za chwilę; takie wykorzystanie klatki można obserwować na przykład na wystawach, zawodach różnego rodzaju;
– do nauki zostawania samemu – szczególnie w przypadku psów cierpiących na rozmaite lęki – zabudowana i ograniczona przestrzeń klatki pozwala psu na uspokojenie się i odpoczynek; co więcej, stwierdzono na podstawie obserwacji, że w przypadku psów z lękiem separacyjnym im mniejsza klatka (rzecz jasna w ramach rozsądku), tym lepiej, ponieważ pies nie ma przestrzeni do kręcenia się, chodzenia, tylko leży;
– w podróżach – nie tylko jako transporter, ale również dla podbudowania psiej pewności siebie – gdy pies będzie miał w nowym miejscu do dyspozycji coś własnego, swoje miejsce, w którym będzie czuł się dobrze i pewnie, to na pewno łatwiej będzie mu się do tego miejsca przystosować i np. zostać samemu;
– w sytuacjach losowych: po zabiegach chirurgicznych, gdy trzeba psu ograniczyć ruch; w trakcie „suszenia” się psa po błotnym spacerze itd.
Na pewno jest jeszcze więcej zastosowań klatki, ale te przychodzą mi na myśl w pierwszej kolejności. W przypadku małego białego, klatka jest wykorzystywana w zakresie zostawania samemu w domu, wyciszenia, separacji, w podróżach oraz raz po zabiegach (kastracji). W każdym przypadku sprawdziła się doskonale.
Nie jest jednak tak, że kupujemy klatkę i psa od razu do niej wrzucamy oraz zostawiamy zamkniętego na 8 godzin. Najpierw klatka powinna po prostu postać w domu otwarta i dla psa dostępna. Co jakiś czas możemy pod legowisko klatkowe wrzucić np. jakiś przysmak, aby pies dobrze sobie kojarzył klatkę, ale nie widział bezpośrednio tego, ze ów smakołyk pochodzi od nas. Warto do klatki włożyć posłanie używane przez psa dotychczas, nawet w poprzednim miejscu pobytu psa. Dodatkowo, bardzo pomaga karmienie psa wyłącznie w klatce. My np. przez parę miesięcy (teraz również, choć rzadziej i nieregularnie) karmiliśmy małego białego wyłącznie w klatce, zamykając ją na czas jedzenia i otwierając natychmiast, gdy pies kończył, a zanim zaczął się awanturować, że jest zamknięty 😉 Potem ten czas zamknięcia stopniowo przedłużaliśmy, w ramach możliwości samego psa. Prócz tego mieliśmy również w bliskiej okolicy położone super smaki, które dawaliśmy psu do klatki za każdym razem, gdy wszedł do niej sam z siebie.
Pierwsze treningi przy zamkniętej klatce dobrze przeprowadzać jest wówczas, gdy pies jest zwyczajnie zmęczony – nie będzie miał sił i chęci na awanturowanie się o otwarcie drzwiczek. Oczywiście, najpierw zamykamy psa na kilka chwil, z czasem ten czas wydłużając i go urozmaicając, tzn. nie może być tak, ze za każdym razem zostawiamy psa na dłużej, tylko raz na 15 minut, raz na 10, a raz na 20 – aby pies nigdy nie wiedział, kiedy właściwie drzwiczki zostaną otwarte. Wszelkie protesty ignorujemy i psa wypuszczamy dopiero wówczas, gdy przestanie protestować i się uspokoi – w innym razie zbudujemy w nim skojarzenie, że piszczenie, szczekanie czy wycie powoduje otwarcie klatki, co zaowocuje takim zachowaniem każdorazowo po zamknięciu drzwiczek.
Z początku dobrze jest zamykać psa w obecności domowników, potem w czasie, kiedy częściowo są w domu, a częściowo ich nie ma – i też to urozmaicać. Psu do zajęcia możemy dać jakiś gryzak albo smakołyk, dobrym rozwiązaniem jest też KONG czy zabawka, która nie powoduje pobudzenia, a służy psu do gryzienia i memłania, nie zabawy jako takiej – chodzi o to, aby klatka kojarzyła się pozytywnie z odpoczynkiem i wyciszeniem. Powszechnie wiadomo, że gryzienie i lizanie w takim wyciszeniu pomagają.
Dla mnie sporną kwestią jest ustawienie klatki – niektóre psy będą potrzebowały klatki okrytej kocem, schowanej w zacisznym miejscu, inne wolą klatkę odkrytą na środku pokoju. Małe białe przestało wydzierać się w kennelu dopiero wówczas, gdy klatka była przystawiana do okna tak, aby mógł obserwować, co się dzieje na dworze. Obecnie zostaje w różnych miejscach, zarówno przy oknie, jak i w kącie między łóżkiem a dwiema ścianami, gdzie zwykle kennel stoi.
Bardzo istotne według mnie są crate games, które nie tylko pozwalają psu nauczyć się wyciszenia, ale również uatrakcyjniają klatkę. Termin ten i zabawy wymyśliła Susan Garrett, jest to zbiór gier wykonywanych z psem właśnie przy wykorzystaniu kennela. Rzecz jasna, każdy dostosowuje sobie te gry do siebie i swojego psa. U nas bardzo pomocne było silne nagradzanie siedzenia w klatce i słabe nagradzanie wychodzenia z niej – na tyle, aby pies poznał po prostu komendę „zwalniającą”. Tę, jak i drugą, która wysyła psa do klatki, warto ćwiczyć od pierwszych chwil. Również teraz, ćwicząc z małym białym opanowywanie emocji w kennelu, gdy nagradzam go zabawką poza nim, to staram się, aby nie była to nagroda bezpośrednio padająca po komendzie „wyjdź”. Choć dla wielu osób ćwiczenie samokontroli w klatce jest dziwne i niepotrzebne, to ja jestem zdania, że to właśnie ono w dużej mierze pomogło nam opanować emocje małego białego, przejawiające się również w innych sytuacjach (np. piszczenie z emocji przy czekaniu na tramwaj). Dodatkowo, gry takie pozwoliły nam również pokazać psu, że nie może ot tak robić sobie, co mu się podoba, bo zwyczajnie robienie tego, co my mówimy, jest dla niego bardziej opłacalne. Crate games nie opierają się na żadnych karach w dosłownych słowa znaczeniu – karą jest niemożność zrobienia czegoś po złamaniu komendy. W żadnym wypadku klatka kennelowa nie może być formą kary, np. za nasikanie w domu, zniszczenie czegoś czy niegrzeczne zachowanie!
I filmik z dziś: mało złożony, bardziej skomplikowane i ze wcześniejszych etapów można znaleźć na naszym kanale na YT. Tutaj ćwiczymy z nową zabawką komendy: klatka, wyjdź, puść, a także zostawanie w klatce, gdy zabawka się rusza, gdy jest zostawiona i przewodnik wychodzi. Widać tam też nagradzanie psa, gdy jest zamknięty. Zabawka dla małego białego jest mocno emocjonująca, więc można powiedzieć, ze pracuje na wysokich obrotach w tym przypadku – rzecz jasna dla początkujących polecam mniejsze rozproszenia i bodźce, wszystko lepiej jest robić powoli i dokładnie, niż szybko i naraz – bo wówczas zwykle się tylko zepsuje całą naukę i trzeba zaczynać od początku, zmieniając wzorce zachowań. Dodam, bo to istotne: w crate games warto używać klikera, zwłaszcza na początku i wówczas, gdy nie mamy z psem dobrej więzi. My tutaj na filmiku już go nie stosujemy, jednak na wcześniejszych – i owszem.

Obecnie małe białe klatkę swoją kocha, wchodzi o niej, gdy jest zmęczony, śpiący, gdy są goście, a on chce odpocząć. Jest zamykany, gdy zostaje sam, gdy jesteśmy w nowym miejscu i widzę, że radzenie z emocjami powoli go przerasta. Zamknięty w kennelu praktycznie po paru minutach usypia 😉 Jednak jest to kwestia wielu miesięcy ćwiczeń – początki były tragiczne. Dlatego najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość.