Jack russell terrier i kot

Tytuł mówi sam za siebie. Wmawiano mi, że to niemożliwe, aby jack russell terrier żył w zgodzie w domu z kotem. Zwłaszcza zaś kotem, którego widzi kilka razy do roku przez parę dni. I zwłaszcza jack, który nie był od małego szczyla do kota przyzwyczajony. Oczywiście, jak zawsze stwierdziłam, że jak się nie da, skoro się da – no i się da.

Dokonam prezentacji kotki, ponieważ chyba jeszcze jej tutaj nie było. Sonia ma ok. 6 lat, jest wysterylizowaną, niewychodzącą kocicą o iście diabelskim charakterze. Kocha swojego pana i chodzi za nim jak pies – i tylko jego nie atakuje i nie gryzie dla zabawy. Oczywiście to zabawa jedynie według niej, nie to, że w mojej rodzinie są masochiści ;) Koty boi się większość moich znajomych, którzy ją spotkali, a także większość psów, która miała z nią do czynienia. Sonia jest raczej niedotykalskim samotnikiem – gdy do nas trafiła, miała koci katar, pchły i grzybicę, teraz jest wypieszczoną i niestety trochę utuczoną buraską – ja bym chciała, żeby ona była szczuplejsza, ale nie mieszkając w rodzinnym domu nie mam na to wpływu. Dodam, że Sonia nie znosi na swoim terytorium innych stworzeń, inną kotkę próbowała zgładzić całkiem poważnie, małemu białemu też niejednokrotnie skoczyła na łeb z wysokości, bo przecież to takie zabawne. Przy każdym naszym przyjeździe zagania też małego białego w kąt, a ten bidok siedzi i piszczy, żeby go uratować.
Pierwsze spotkanie tego duetu było dla nas dość dużym stresem, zwłaszcza, że małe białe nie było jeszcze wówczas zbyt ogarnięte i miało problemy z opanowaniem emocji. Przez pierwsze kilka dni pracowaliśmy twardo nad wzmocnieniem pozytywnym spokoju i korektami wariactw na widok kota. Opłaciło się – zwierzaki nawet leżały koło siebie, przechodziły obok spokojnie. I tak, przy każdym przyjeździe do rodziców, ćwiczymy to samo – spokój, opanowanie. Kiedyś trzeba było małego białego czasami powstrzymać czy skarcić fizycznie, obecnie jest „sterowalny” głosem.
Rzecz jasna małe białe w sposób typowy dla swojej rasy pogoni nieraz kotka. Gdy kota idzie spokojnie, problemu nie ma – wystarczy, że biegnie, a małemu białemu już włącza się motyw biegnięcia za nią. Zazwyczaj kończy się to tym, że nagle pies biegnie za kotem, a za 10 sekund pies ucieka przed kotem. Instynkt pogoni za wszystkim, co się rusza, jest jednak również do opanowania, a przynajmniej do przekierowania – choć trzeba do tego mocnego głosu i siły przekonywania, wspartej niejednokrotnie ostrzejszym słowem. Życie z jack russell terrierem uczy jednego: człowiek musi mieć oczy dookoła głowy i dbać o to, aby zauważyć wszystko przed swoim psem. Nie zawsze się da, ale obserwacja otoczenia to coś wręcz koniecznego w takiej sytuacji, w życiu z takim psem.
Obecnie kota ma zapewniony spokój na swoim posłaniu przy oknie, gdzie małe białe wstępu nie ma. Jedynym problemem są miski z jedzeniem kocim, ponieważ są one dostępne dla koty non stop – stąd małe białe również nie ma do nich dostępu. Na noc małe białe jest zamykane w klatce i tak śpi, nie tylko ze względu na kotę – jeśli ktoś jest nieprzyzwyczajony do spania z psem, to z pewnością pies byłby dla niego ciężki do zniesienia ze swoim kokoszeniem się w środku nocy i jęczeniem, żeby raz wpuścić pod kołdrę, a raz spod niej wypuścić.
O wiele łatwiej by nam pewnie było, gdyby domownicy byli przyzwyczajeni do psa i wiedzieli, jak reagować w jakiej sytuacji. Tymczasem małe białe wszystkich prócz pańci ma gdzieś i na żadne reprymendy czy zakazy nie reaguje, chyba że przy małym bodźcu rozpraszającym i dużym motywatorze pod postacią jedzenia albo zabawki.. Na szczęście wystarczy, że krzyknę albo głośniej coś powiem, jeśli małe białe jest niedaleko, a reakcja jest natychmiastowa.
Może kota i młody nie kochają się na zabój. Może nie śpią razem i nie bawią się ze sobą – ale się tolerują. Czasami sobie podokuczają, żadne jednak nie robi drugiemu krzywdy. Można ich zostawić spokojnie w jednym pomieszczeniu i nie obawiać się, że wywoła to straty materialne czy w futrze.
I kto powiedział, że jack russell terrier i kot nie mogą mieszkać bez większych szkód pod jednym dachem?






  • Anonymous

    Wczoraj podczas wielkanocnych wypieków spadł mi mikser w kuchni na ziemie i mój piesek tak okropnie sie wystraszył że teraz nie chce wcale wchodzić do kuchni :(( a tam stoi jego miseczka z wodą i jedzeniem, boje sie co teraz, a niezbyt chcę przestawiać miskę bo mąż nie pozwala aby pies brudził na dywanie i parkiecie, boje sie o niego trochę, czy ten uraz psychiczny mu przeminie? Jak Pani myśli?

    • http://www.blogger.com/profile/02537298395388663249 Isztar

      Trochę to nie na temat ;) Generalnie raczej powinno mu przejść, ale trudno powiedzieć na 100%, nie znając sytuacji. Proponowałabym zachęcać go do wejścia do kuchni i próbować zbudować pozytywne skojarzenie na bazie negatywnego – a więc nagrody, wzmocnienia.

Post Navigation

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Email
Print